iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Biznes / Nauka
+ - 6

Analfabetyzm wtórny- kula u nogi polskiego społeczeństwa

14 07 2006 Kasia Henn Artykuł był czytany 24247 razy

Analfabetyzm to nic innego jak brak umiejętności czytania i/lub pisania. Problem formalnie nieistniejący w krajach rozwiniętych (dotyczy zaledwie 0,5% ludności). Jednak już tzw. analfabetyzm wtórny (in. funkcjonalny), czyli praktyczna niezdolność posługiwania się słowem pisanym (brak zrozumienia treści najprostszych instrukcji, brak umiejętności wypełnienia najprostszych formularzy) to problem, który w bogatych krajach obejmuje nawet 50% mieszkańców. Niewiarygodne?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Słuszność tego stwierdzenia można sprawdzić idąc do najbliższego urzędu np. skarbowego. Najprostsze formularze, do których dołącza się nawet wzory wypełniania, sprawiają Polakom gigantyczne problemy. A zmora uczniów, czyli tzw. czytanie ze zrozumieniem nabiera ogromnego znaczenia, zwłaszcza przy czytaniu wszelkiego rodzaju umów czy instrukcji; niestety większość Polaków, akurat opuszczała lekcje polskiego z tego rodzaju ćwiczeniami.

W czym tkwi zagadka, że ludzie pozornie dobrze wykształceni, nie są w stanie efektywnie funkcjonować w życiu społecznym? Dlaczego najprostsze czynności w banku czy urzędzie urastają w ich oczach do rangi przedsięwzięć pochłaniających koszmarne ilości sił i środków?
Jedni mogą stwierdzić, że winę za to wszystko ponosi polskie, źle funkcjonujące szkolnictwo. Można nawet przyznać temu stwierdzeniu rację, ale tylko w pewnym stopniu. Owszem, polski system edukacji lekko kuleje, pozostając w tyle za naszymi unijnymi towarzyszami. Metody nauczania (zwłaszcza w szkołach podstawowych), są przestarzałe i jak widać mało owocne. Potencjał umysłowy dzieci i młodzieży nie jest w pełni wykorzystywany, brakuje miejsca dla osób myślących inaczej niż inni. Sztywne ramy programu w szkołach, nie zachęcają uczniów do poszerzania swojej wiedzy, nie stawiają przed nimi pytań wymagających myślenia alternatywnego. Jednym słowem kreatywność i twórczość to cechy, których polskie dzieci w szkole raczej nie rozwiną. I tu tkwi fenomen polskiego systemu nauczania- w szkołach nie uczy się samodzielnego zdobywania wiedzy, nie zachęca się do poszukiwań, ale na studiach się tego wymaga! Studenci pierwszych roczników są w zasadzie rzucani na głęboką wodę, muszą bardzo szybko zmienić swój tok myślenia, nauczyć się samodzielności w zdobywaniu potrzebnej wiedzy. Już na studiach widać pierwsze objawy analfabetyzmu wtórnego.

Odpowiedzialnością za istnienie analfabetyzmu funkcjonalnego w Polsce, nie możemy obarczać jedynie naszego szkolnictwa. Winę należy zauważyć również w postępującej biurokratyzacji naszego życia. Poczynając od coraz większej ilości dokumentów, formularzy, załączników, aż po rodzenie się coraz to nowszych instytucji, o których właściwościach i rolach nie mamy pojęcia. Ludzie się po prostu w tym wszystkim gubią. Idąc do urzędu można się poczuć jak w jakimś koszmarnym, niekończącym się śnie. Ludzie nie rozumieją sensu wypełniania tysięcy druczków, a co gorsza nikt im w tym nie chce pomóc. Okazjonalne akcje urzędów, w czasie, których pomaga się obywatelom (zwłaszcza ludziom starszym) w wypełnieniu np. PIT-ów, należą do rzadkości i w związku z tym, nie przynoszą pożądanych efektów.
Kolejnego winowajcy rozprzestrzeniania się analfabetyzmu wtórnego, można dopatrywać w słabnącej popularności książek i „uwspółcześnianiu” języka polskiego. Książek czytamy zdecydowanie za mało (średnio na jednego dorosłego Polaka przypada 0,5 książki rocznie). Rządowe akcje w stylu „Poczytaj mi mamo” działają, ale nie w takiej skali jakby sobie można było tego życzyć. Plusem jest pojawienie się darmowych gazet na ulicach większych miast, przynajmniej przez kilkanaście minut dziennie ludzie mają styk ze słowem pisanym. Jeśli chodzi o mniejsze miasta i wioski, postępująca likwidacja większości bibliotek mówi sama za siebie.
Rozwój języka polskiego, to oczywiście proces naturalny (nie jest to w końcu język martwy), powstają nowe słowa, nowe związki frazeologiczne. Jednak jest także druga strona medalu, mianowicie dzięki rozpowszechnieniu Internetu, zaczął funkcjonować swoisty slang, który ludzie uparcie przenoszą również poza sieć. Używanie skrótów, spolszczanie angielskich wyrazów- tak mówi polska ulica. Nie to jest jednak najgorsze. Ludzie coraz częściej popełniają błędy językowe, które stają się po pewnym czasie obowiązującą i poprawną (!) formą (np. poszłem zamiast poszedłem). Z tym rząd nie walczy, brakuje akcji „Mów poprawnie” albo „Szanuj swój język”. Dla osoby oczytanej rozmowa, zwłaszcza z młodymi ludźmi, staje się trudna. Ludzie zamiast poprawiać cudze błędy, chłoną je i przyjmują jako obowiązującą formę.

Społeczeństwo polskie nie jest zacofane, coraz więcej z nas kontynuuje swoją naukę w szkołach wyższych, na popularności zyskują różnego rodzaju kursy i szkolenia, rozwijamy się i przede wszystkim chcemy się rozwijać. W tym wszystkim brakuje tylko wkładu naszych przedstawicieli politycznych. Problem analfabetyzmu funkcjonalnego nie jest przez nich dostrzegany, a w związku z tym, żadne środki przeciwdziałające temu zjawisku nie są podejmowane. Być może sęk w tym, że problem ten dotyczy również części naszych polityków, a do własnych słabości i błędów jest się przyznać najtrudniej.





+ - 6

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Dawid Ordyniak, , Krzysztof Berski, Mike Mobit

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 6

1. | 08:04 28-06-2006

Tekst ok, ale autor myli czasem skutki z przyczynami (np. likwidacja bibliotek). Co do język to młodzież od zawsze miała swój "dialekt", oczywiścnie niepomiernie mniej odbiegający od normy niż dzisiejszy. Ponadto wydaje mi się, że nie należy patrzeć na wtórny analfabetyzm jako cechę Polski. Jest to bowiem uniwersalny trend pojawiający się w wielu wysoko rozwiniętych krajach na świecie

2. Mike | 22:59 04-07-2006

Ciekawe jak to się ma do czytania i publikowania w Internecie? Czytałem, że Internet zwiększa czytelnictwo.

3. Krzysztof | 23:44 14-07-2006

Przerażająca prawda.

4. Radosław | 17:18 19-07-2006

Problem nie lezy tylko w języku polskim. Matematyka. Tak moi drodzy. Obliczenia i wzory. Czemu dorosły Polak wypełniając PIT nie odlicza 1% podatku na cele charytatywne. Bo nie wie jak obliczyć ten 1%. Ja gdyby7m był ministrem edukacji podniósłbym płace dla nauczycieli i zmusił ich do przynajmniej 2 kursów w roku. Bo poziom wiedzy 20% nauczycieli w podstawówkach, gimnazjach i liceach można porównać z poziomem wiedzy wybitnych uczniów.

5. Michał | 19:49 05-08-2006

Dzieję się tak dlatego, iż duża część pedagogów nie ma predyspozycji do przekazywania wiedzy. Moim zdaniem, uczelnie oferujące kierunki pedagogiczne powinny wprowadzić pewien filtr, sito, które pomoże wybrać osoby kompetente i nadające się do pracy z młodzieżą.

Ucząca logicznego myślenia i przede wszystkim sumienności matematyka powinna zostać zaliczona do grona przedmiotów obowiązkowych na egazminie maturalnym.

6. Monika | 14:29 04-09-2006

Polacy zamiast czytać, oglądają tekewizję. Czytanie gazet i i nstrukcji sprawia im problemy, o książkach nie wspominając. Najgorzej jest wśród młodzieży. Wielu młodych ludzi pisze i czyta tylko maile lub SMSY