iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Biznes / Nauka
+ - 0

Dlaczego własne wybory są ważne w życiu?

10 11 2009 Emilia Grzędzicka Artykuł był czytany 1065 razy
Źródło: decyzje.jpg
Źródło: decyzje.jpg

Dokonywanie wyborów jest wpisane w życie człowieka od jego najmłodszych lat. Mawia się, że dzieci i młodzież mają większe prawo do błędów, ale później smakują one bardziej cierpko. Co wybierzemy w młodości, zwróci się w dorosłości :)

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Moją miłością od zawsze była biologia. Nie podobało się to mojej rodzinie, ponieważ chodzenie w teren na ptaki to mało kobiece zajęcie, a już na pewno nie dochodowe. Ja jednak byłam nieugięta: spędzałam mnóstwo czasu ucząc się oraz doskonaląc umiejętności praktyczne w rozpoznawaniu zwierząt i roślin. Dość szybko zrozumiałam, że najwięcej efektów daje mi nauka samodzielna. Niestety, nauczyciele zwykle nie są pasjonatami i zainteresowani uczniowie bywają problemem. Miałam jednak wtedy dużo chęci do pracy: moje pierwsze badania dotyczyły chemicznych oddziaływań między nasionami roślin ogrodniczych, opracowane na olimpiadę biologiczną. I oczywiście wybrałam studiowanie biologii. Pięć lat spędzone w murach kieleckiego uniwersytetu wspominam z dużym sentymentem. Otwierał się przede mną wymarzony świat nauki, a wyjazdy w teren przeżywałam z coraz większym zasobem wiedzy. Oczywiście, nic nie jest idealne – czasem zdarzał się bardziej nudny wykład, czy egzaminator ze zbyt wysokim mniemaniem o sobie. To jednak z kolei bardzo uczy życia – różnych ludzi się spotyka na własnej drodze. Starałam się nie tracić zapału, a moja pasja trwa do dziś. Chociaż często się słyszy od innych ludzi, że studia potrafią pozbawić ambicji – mnie to ominęło.

Było dla mnie jasne, że zapiszę się do studenckich kół naukowych – zrobiłam to już po kilku tygodniach nauki na pierwszym roku. Całe pięć lat działałam intensywnie w dwóch kołach, uczestnicząc w siedmiu konferencjach ze swoimi referatami oraz w różnych wyjazdach i wakacyjnych obozach naukowych. Główną moją dziedziną stała się ornitologia, chociaż zajmuję się też owadami i roślinami. W kołach uczyliśmy się od siebie nawzajem – chociażby rozpoznawania obcych sobie gatunków zwierząt, czy metodyki badań przyrodniczych, którymi nie zajmowaliśmy się na co dzień. Wzajemne konstruktywne uwagi pozwalały uzyskać lepszą jakość pomysłów, a to procentuje. Niestety, poza byciem gwardią obozową, czasem również pojawiała się niezdrowa rywalizacja. Każdy miał ambicje na doktorat, a miejsca na uczelni ograniczone. Trochę to dawało w kość, ale tak wygląda życie.
Dość szybko się okazało, że nauka sama w sobie nie przynosi pieniędzy, a stypendium to za mało, żeby kupić dobry aparat fotograficzny. Dlatego postanowiłam zapisać się do jednej z lokalnych organizacji pozarządowych i pomagać przy edukacji ekologicznej, a poza tym – pracuję od czwartego roku studiów. Współpracowałam z wydawnictwem przy opracowywaniu atlasów przyrodniczych – pisząc teksty i rysując. Sporo mnie to nauczyło, ponieważ z jednej strony książki fascynowały mnie od dawna, a z drugiej – mogłam poszerzyć swoją wiedzę zbierając do nich materiał. Będąc na ostatnim roku studiów każdy z nas zastanawiał się: co dalej? Byliśmy na studiach nauczycielskich i koleżanki głównie w tym kierunku szukały pracy – okazało się, że jest ciężko. Sporo osób zapisało się do technikum farmaceutycznego i dziś pracuje w aptekach. Jednostki trafiły do parków krajobrazowych lub wydziałów ochrony środowiska w urzędach. Sporo ludzi po studiach wyższych pracuje np.: w sklepach z odzieżą, czy w hotelach. Nie uważam, żeby to były złe decyzje – nie każdy kończył studia z dziedziny, którą się interesował, ale jednocześnie ma szansę na dobry zarobek i ustabilizowane życie. Niestety, co mnie zasmuca najbardziej, wiele koleżanek i kolegów jest nadal bezrobotnych. A jesteśmy już ponad półtora roku po studiach.

Co dziś się dzieje ze mną? Mając ambicje naukowe, dostałam się na studia doktoranckie do innego miasta. Ponieważ jestem „z zewnątrz” zamknęło mi to drogę do stypendium doktoranckiego, bo zajmowałam się nieco innymi zagadnieniami niż mój aktualny zespół i siłą rzeczy jestem w stanie mniej pomóc im w pracach. Ale jednocześnie uczę się nowych umiejętności i radzę sobie w życiu, ponieważ nie boję się pracować. To bardzo ważne, żeby nie traktować siebie ulgowo i dobrze organizować swój czas. Poza tym – nie jestem jedyną osobą bez stypendium. Chciałam się zajmować nauką, gdyż fascynują mnie badania, a nie pieniądze. Na pierwszym roku korzystałam z pieniędzy zarobionych przy projektach oraz ze swoich drobnych zleceń. Równolegle ze studiami skończyłam kurs doradztwa rolnośrodowiskowego – zajmuję się ekspertyzami oraz planami dla rolników. Od września prowadzę własną firmę, zajmującą się także edukacją ekologiczną i grafiką – a w tych dziedzinach uzyskałam doświadczenie współpracując z organizacjami pozarządowymi i wydawnictwem. Mam też inne pomysły – złożyłam kilka wniosków o dotacje i czekam na wyniki konkursów. Równocześnie sama prowadzę księgowość i uczę się rozliczania podatków. Rozpatrywałam pracę na pół etatu równolegle ze studiami, ale byłoby to trudne, ponieważ doktorat jest mimo wszystko absorbujący.

Aktualnie ciężko mi powiedzieć, czy moja firma odniesie sukces, czy nie. Podobnie jak dostosowywałam się na studiach do charakteru wykładowców, w kole – do pomysłów innych osób, przy doktoracie – do zainteresowań profesora – teraz próbuję być elastyczna na rynku. To ważne w życiu – gdyby zawsze można było robić tylko to, na co ma się ochotę, mogłoby się okazać, że spora część to błędne wybory. Warto też uczyć się od innych, a to można osiągnąć tylko poprzez uczestnictwo w dziedzinach, z których są kompetentni. Jednocześnie zawsze jest szansa na własną inicjatywę i aktywność. Ze swojego punktu widzenia mogę powiedzieć, że gdybym na studiach nie robiła nic – nie działała w kołach naukowych, nie pracowała – prawdopodobnie teraz byłabym bezrobotna. Błędy w młodości odbijają się w dorosłym życiu, dlatego warto pilnować, żeby te pierwsze decyzje i wybory były przemyślane, bo potem procentują.

Kiedy słucha się ludzi szukających pracy, narzekają oni na rynek, bezrobocie, państwo. W rzeczywistości jednak szukają winnych temu, że nieco wcześniej nie zrobili nic, by mieć lepszy start w życie zawodowe. Studia są po to, by poza zdobywaniem wiedzy merytorycznej, pójść na staż lub praktyki, albo działać w organizacjach – np.: w kole naukowym. Gdy pozna się od podszewki jak coś funkcjonuje, można na tej podstawie zbudować własny pomysł i np.: otworzyć firmę. Dużym błędem jest oczekiwanie od innych ludzi, że zapewnią nam aktywność zawodową. Samemu trzeba szukać, wykazywać się pomysłami, być elastycznym i… podejmować przemyślane decyzje. Tego ostatniego nie warto odkładać na jutro…

Emilia Grzędzicka

Firma Przyrodnicza "Zielone Działania"





+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0