iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Biznes / Nauka
+ - 12

Edukacja u lekarza

07 09 2006 Paweł Tomczuk Artykuł był czytany 3619 razy
Źródło:
Źródło:

Pacjent: Ryba psuje się od głowy podobnie jak każdy inny układ złożony, w tym także państwo. Gdy tylko uda się uleczyć głowę wszystkie choroby znikają. Jak ręką odjął. Myliłby się jednak ten, kto by zrozumiał, że mowa tu o głowie państwa – ona bowiem jest jedynie wypadkową działalności wszystkich głów posiadających czynne prawo wyborcze. Lecz w błędzie jest również ten, kto by pomyślał, że chodzi tu o głowy wszystkich wyborców – ich uleczenie byłoby jedynie włożeniem ryby do zamrażalnika – problem byłby rozwiązany do czasu, w którym nie pojawiłby się ktoś, kto nie wie, że zamrożona ryba jest zepsuta. Taka osoba rozmroziłaby ją i problem znów wypłynąłby na powierzchnię, podobnie, jak stałoby się w państwie, gdy na miejsce uzdrowionego pokolenia przyszłoby pokolenie chore. Wszystko jest więc już jasne – leczeniu należy poddać mechanizm, który decyduje o zdrowiu głowy. Mowa tu o EDUKACJI.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
    Diagnoza:

Po przeprowadzeniu starannych badań rozpoznano następujące schorzenia:
A) Największym problemem systemu edukacyjnego w Polsce jest brak mechanizmu weryfikacji poziomu nauczania oraz jakości pracy nauczyciela. Najbardziej groteskową konsekwencją tego stanu rzeczy jest instytucja nauczyciela mianowanego, którego, bez względu na jakość jego pracy, nie można usunąć z zajmowanego stanowiska. Efektem takiej sytuacji jest brak konkurencji w zawodzie, z czego z kolei wynika brak zróżnicowania zarobków stający się przyczynkiem do uzewnętrznienia poczucia kontroli oraz braku motywacji do podnoszenia swoich kwalifikacji. Wszystko to razem wzięte prowadzi do:
1. niskiego poziomu nauczania
2. zmniejszania się atrakcyjności zawodu, do którego trafiają osoby, którym w czasie studiów nie udało się dostać na inne niż pedagogiczna specjalizacje
3. obniżania się średniego poziomu wiedzy w społeczeństwie
B) Poważnym mankamentem polskich szkół jest małe zróżnicowanie programu nauczania na poziomie gimnazjum i liceum. Krótki rzut oka na różnicę liczby przedmiotów dostępnych dla uczniów zdających maturę międzynarodową (International Baccalaureate) w krajach zachodnich daje do myślenia w kwestii rozmiaru przepaści między Polską a Europą Zachodnią.
C) Dominującym w polskich szkołach nastawieniem nauczycieli do uczniów jest głęboko zakorzenione w komunizmie traktowanie grupy uczniów tworzących klasę, jako zbiorowego tworu, z którego wyodrębniane jest jedybie jeden typ ucznia – kozła ofiarnego.
D) Najnowszym problemem polskiego systemu edukacyjnego jest wtórność programu gimnazjum i liceum. Sprowadza się to do tego, że uczniowie, w zależności od swojej pracowitości, dopiero w szkole średniej zaczynają uczyć się większości przedmiotów albo uczą się dwa razy tych samych kwestii. Jest to także trudny orzech do zgryzienia dla nauczycieli w liceum, którzy nie wiedzą, co uczniowie wynieśli z gimnazjum, toteż powtarzają tyle na ile pozwoli im czas. Wynika z tego, że, mimo iż na 4letni program dawnego liceum przeznaczone jest teraz 6 lat, w praktyce przeznacza się na niego jedynie 3 lata szkoły średniej.
E) Innego rodzaju problemem jest brak jakiegokolwiek przygotowania uczniów do zupełnie nowego systemu nauczania i egzekwowania wiedzy, jaki czeka ich w czasie studiów.
   
Kuracja:


Po długiej naradzie gremium lekarskie zaproponowało następujące sposoby leczenia:
A) Ponieważ to właśnie szkoła jest okresem, w którym młodzież w największym stopniu kształtuje swoje zainteresowania, system edukacji powinien stworzyć w niej warunki, które zapewniłyby wysoki poziom edukacji ogólnej, dzięki czemu uczniowie mieliby szansę zdefiniowania własnych preferencji co do przyszłego kierunku rozwoju. Podstawą do osiągnięcia tego celu jest wysoki poziom nauczania, co jest równoznaczne z wysokim profesjonalizmem i zaangażowaniem nauczycieli. Jak wykazaliśmy w diagnozie, podstawą tego problemu jest brak konkurencji w tym zawodzie. Można to łatwo zlikwidować wprowadzając system wynagrodzeń zależny od postępów uczniów w nauce, które byłyby monitorowane serią egzaminów na koniec każdego roku szkolnego. Te z kolei byłoby sprawdzane zewnętrznie oraz konfrontowane z wynikami z lat ubiegłych. Kontrargumentem od lat stosowanym przez nauczycieli jest fakt, że jedni uczniowie są bardziej a inni mniej zdolni. Zebrane gremium przygotowało kilka odpowiedzi na ten argument. Pierwszą z nich jest rozkład normalny, który biorąc pod uwagę fakt losowego przydzielania młodzieży do gimnazjów (ze względu na miejsce zamieszkania), mówi, że średnie zdolności uczniów są w nich takie same. Drugą odpowiedzią jest względny charakter badanej różnicy (decydują postępy, a nie bezwzględne wyniki w nauce ). Trzecim argumentem jest zastosowanie prostych metod statystycznych, które w łatwy sposób pozwolą kontrolować czynniki związane z większym potencjałem intelektualnym oraz kwestie przypadku, którego wpływ dodatkowo ograniczało będzie branie pod uwagę okresów trzyletnich. Wyniki testów będą miały wagę 1 natomiast wyniki matury wagę 6, przy czym wyniki egzaminu dojrzałości będą zależne od tego przez ile lat dany nauczyciel uczył danego ucznia (2/4/6). Ponadto rozważyć można także dodatki do pensji nauczyciela przyznawane za wybitne osiągnięcia absolwenta w danej dziedzinie w czasie studiów (konkursy krajowe i międzynarodowe, stypendia itp.).
B) Jako panaceum na problem wąskiego i sztywnego programu nauczania zebrane gremium przepisało trzy środki, które należy zastosować równolegle. Podstawą likwidowania ogromnych rozbieżności pomiędzy Polską a krajami Europy Zachodniej powinno być rozpowszechnienie w szkołach klas przygotowywanych do zdawania matury międzynarodowej (IB) połączone z rozwojem kół zainteresowań przygotowujących do egzaminów z przedmiotów typu psychologia, socjologia, historia sztuki itd. Wielu uczniów idąc na studia ma niewielkie pojęcie na temat dziedziny, którą zajmują się jego studia, czego efektem są częste zmiany kierunków po pierwszym roku. Koła zainteresowań dałyby im także możliwość wcześniejszego zapoznania z określoną tematyką i uniknięcia przykrego rozczarowania na pierwszym roku studiów. Innym problemem, jaki często trapi uczniów ostatnich klas szkół średnich jest pytanie o ich przyszłość – nierzadko zdarza się, że uczeń nie wie, czym chce się zająć w przyszłości. Koła zainteresowań stałyby się dla tej grupy uczniów swoistym „próbnym” kierunkiem studiów.
Warto też zwrócić uwagę na to, że istnienie kół zainteresowań wbrew pozorom nie jest obciążone jedynie kosztami ze strony szkoły – łączy się z nim szereg profitów wynikających z ich działalności:
1) Nowa, lepsza jakość kontaktów na linii uczeń-nauczyciel.
2) Możliwość realizacji swobodnego programu danej dziedziny przez nauczycieli (połączone z dodatkiem do pensji).
3) Możliwość czerpania przez szkołę rozmaitych korzyści z działalności kół w zależności od specyfiki danej grupy (przedstawiciele kół mogą prowadzić tematyczne zajęcia lub nawet bloki zajęć w ramach godzin wychowawczych, koła w rodzaju plastycznych mogą swoimi pracami upiększyć budynki szkoły itd.)
4) Podnoszenie prestiżu placówki oraz przyciąganie dodatkowych dotacji przez sprawnie działające bloki zajęć dodatkowych.
5) Możliwość przerodzenia się prężnie działających kół w towarzystwa i rozpoczącie działalności „na poważnie”. Uczniowie po ukończeniu szkoły mogą kontynuować aktywność w ramach kół zainteresowań przekazując swoją wiedzę przyszłym rocznikom.
Można by również rozważyć powołanie specjalnej fundacji, która wspierałaby przekształcenie w towarzystwa kół z najlepszymi planami rozwoju na poziomie merytorycznym, finansowym oraz organizacyjnym.
Warto także wprowadzić działające na prawach liceów ogólnokształcących szkoły ukierunkowane na określoną dyscyplinę dla osób, które już w okresie szkoły podstawowej przejawiały predyspozycje dla określonej dziedziny.
C) Podstawą do zlikwidowania tego schorzenia jest zmniejszenie liczebności klas do nie więcej niż 22-24 osób oraz wprowadzenie do bloku zajęć pedagogicznych obowiązkowych warsztatów z zakresu komunikacji interpersonalnej oraz prowadzenia szkoleń. Dodatkowo obiecującym pomysłem wydaje się wprowadzenie systematycznych psychologicznych testów zdolności, które przeprowadzane za zgodą rodziców, pozwalałyby wyodrębnić osoby o wybitnych predyspozycjach w jakimś kierunku i zaproponować im opiekę naukowej „mistrza” – wykładowcy akademickiego o stopniu co najmniej doktora, który kierowałby rozwojem takiego ucznia w zakresie określonej dyscypliny. Niezbędny byłby także program dofinansowania przeznaczony na konkretne pomoce naukowe – książki, instrumenty, programy komputerowe.
D) Interesującym remedium na to schorzenie przy zachowaniu obecnego podziału na 2 trzyletnie okresy wydaje się ukierunkowanie okresu gimnazjum na rozwój twórczego myślenia oraz zainteresowania określonymi przedmiotami, które następnie w okresie liceum uzupełniane będą rzetelną wiedzą. System ten sprawi, że nauka nie będzie przymusem, a przyjemnością, co z pewnością polepszy wyniki w nauce.
E) Lekarstwem na ten problem może być program „Nauczyciel akademicki w szkole”, polegający na cyklu obowiązkowych wykładów uzupełniających wiedzę zdobywaną na lekcjach prowadzonych przez wykładowców ze szkół wyższych. Dzięki temu uczniowie wcześniej stykaliby się z nową formą przekazywania wiedzy jaką jest wykład oraz nowym rodzajem relacji jaki panuje na studiach między studentem i wykładowcą.

Wszyscy członkowie gremium zgodzili się co do tego, że przedstawione powyżej rozwiązania nie pociągają za sobą wysokich kosztów materialnych, przesadnych trudności organizacyjnych lub zbędnych komplikacji. Wprost przeciwnie – cechuje prostota, przejrzystość oraz łatwe do przewidzenia skutki.

Podpisano:

przewodniczący gremium arcydoktor Paweł Tomczuk





+ - 12

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

, Łukasz G, Grzegorz Omelan, Krzysztof Kudłacik

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 7

1. Grzegorz | 11:58 04-08-2006

nowatorska forma, solidna treść, ciekawe pomysły dla MENu

2. Krzysztof | 12:04 04-08-2006

trochę inaczej diagnozuje stan pacjenta i inne remedium podałbym, ale generalnie jest to coś interesującego. :)

3. Krzysztof | 00:20 08-09-2006

Dziwię się, że w dzisiejszych czasach ktokolwiek chce zostać jeszcze nauczycielem, gdy stawia się takie wymagania za marne pieniądze.

I po co się starać, jak ich (pieniędzy) i tak więcej nie będzie. Miało być pięknie a wyszło jak zwykle... :(

To moim zdaniem właśnie autorowi umknęło: najpierw trzeba w szkole stworzyć odpowiednie warunki pracy.

4. | 12:14 08-09-2006

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dziś zawód nauczyciela utożsamiany jest klęską na rynku pracy i wykonują go ludzie, którzy nie potrafili poradzić sobie gdzie indziej. Przerażający jest na przykład fakt, że na wszelkich kierunkach studiów (polonistyka, matematyka, fizyka) specjalizacja pedagogiczna skupia tych ludzi, którym nie udało się dostać na żadną inną, a więc najsłabszych przedstawicieli i tak słabych studiów (nikt dziś z wyboru nie idzie na wymienione powyżej kierunki). Co do kwestii pieniędzy nie podnosiłem jej w tekście, bo nie znam na nią remedium i po cichu liczę na to, że uleczenie pozostałych wymienionych schorzeń, pomoże i na to. Tymczasem jednak edukacja w Polsce zapadła na raka - zabija ją jej własna zbuntowana komórka.

5. Monika | 16:16 08-09-2006

sam artykuł świetnie napisany, ale moje poglądy na sprawę nieco się różnią. To już jednak temat na następny artykuł

6. Michał | 21:26 08-09-2006

Jak już pisałem w komentarzach dotyczącym innego artykułu, podczas rekrutacji na studia pedagogiczne powinny być przeprowadzane testy psychologiczne mające na celu sprawdzenie predyspozycji przyszłego kandydata do zawodu nauczyciela.