iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Biznes / Nauka
+ - 1

KONIEC GIER TYCH

23 11 2006 Daniel Ze Wsi Nad Wodą Artykuł był czytany 2405 razy

Tragedia, której początek miał miejsce w Gimnazjum nr 2 w Gdańsku zrodziła wiele szumu. Zarówno w prasie, jak i w rządzie. Reakcją na takie sytuacje ma być giertychowski program "zero tolerancji"- nowe lekarstwo dla polskiej oświaty

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Pan minister edukacji Roman Giertych postanowił pokazać się właśnie w gimnazjum nr 2, w którym pięciu czternastolatków molestowało koleżankę z klasy, w wyniku czego popełniła samobójstwo. Mimo dotychczasowych decyzji i posunięć szefa resortu edukacji, delikatnie ujmując, niezbyt postępowych oraz osobliwego światopoglądu Macieja Giertycha, eurodeputowanego ojca pana Romana, całkowicie popieram chęć działania i wyciągnięcia konsekwencji w wyniku gdańskiej tragedii.

Postawa przedstawicieli szkoły jest żenująca i, tu kolejny raz zgodzę się z ministrem Giertychem, bezczelna. Ludzie, którzy nie podjeli żadnych konkretnych decyzji w sprawie Ani nie powinni teraz zabierać głosu, dla własnego dobra. Telewizja TVN24 pokazała wywiad z panią przedstawiciel gimnazjum nr 2, w którym to usłyszeć można, że przybycie ministra Giertycha jest niewskazane. Wysilono sie nawet na radę dla pana Giertycha, by przyjechał w godzinach popołudniowych, ze względu na lekcje, których odbyciu wizyta ministra mogłaby przeszkodzić. A ja pytam czy te lekcje odbywały się w klasie Ani? Czy czasem ten zwierzęcy akt znęcania się (choć żadne zwierzę nie znęca się dla przyjemności) nad Anią nie miał miejsca w czasie lekcji, która jednak się nie odbywała?
Mój rocznik był drugim rocznikiem gimnazjalnym. Już wtedy było wiadomo, że to nie jest jednak taki dobry pomysł. Szczerze mówiąc to tylko przedłużenie sielanki o rok. Nieodbywające się lekcje to też nic nowego, nawet w szkołach ponadgimnazjalnych. Czasem zdarza się, że uczniowie przychodząc do szkoły dowiadują się, że nie ma pierwszych lekcji, bądź to muszą czekać nieefektywnie na ostatnie lekcje w związku z absencją pani/pana profesora prowadzących lekcje "w środku". Nieraz nauczyciel wychodzi na "pięć minut" zostawiając klasę samej sobie, niekoniecznie wracając przed końcem lekcji. Jednak oczywiście porażka gimnazjów to nie tylko wina programu, nauczycieli. To przede wszystkim uczniowie. Osobiście znam przypadki, kiedy dobrzy nauczyciele zmieniali pracę, ponieważ nie mieli zamiaru męczyć się z wszechobecnym chamstwem, często agresją...

To dobrze, że reakcja na ostatnie wydarzenia w polskich szkołach jest tak szybka a decyzje o niej zapadają na najwyższym szczeblu. Pomysł prac społecznych jest jak najbardziej na miejscu, wiadomo nie od dziś, że praca uszlachetnia i prostuje. I choć zgadzam się z pewnymi punktami programu Giertycha, nie popieram jednak go w całości. Na przykład pomysłu dotyczącego mundurków szkolnych. Idea naprawdę wzniosła. Wszyscy uczniowie schludni, eleganccy, koniec z traktowaniem szkoły jako wybieg, pokaz mody. Wszystko brzmi naprawdę obiecująco. Jednak życie zawsze ideę zniekształca. W praktyce przekłada się to na zabijanie indywidualności ucznia patrząc z jego punktu widzenia, uczynienia z niego anonimowej cząstki jednej wielkiej szarej masy. Patrząc natomiast z punktu widzenia rodzica to dodatkowe koszta. Przeraża nawet cena obowiązkowych emblematów, oraz uwagi w dzienniku za przykładowe "zapomniałem krawata". Ciekawy jest pomysł zakazu używania telefonów komórkowych przez uczniów w szkole. Przecież już teraz uczeń ma zakaz używania telefonu na lekcji. A na przerwach kto uczniowi zabroni dzwonić, filmować, grać, słuchać muzyki?Zresztą w jaki sposób to sprawdzać, jak karać? Nie przesadzajmy. Jeśli ma to jakiś związek ze sprawą Ani, z tym, że kręcono to telefonem, to proponuję ze szkół usunąć ławki- w końcu na ławkę rzucono dziewczynę. Krzesła także! Gdyby nie one, bierni koledzy nie siedzieliby bezczynnie..No i oczywiście śmietniki, co by już żaden nie wylądował na głowie nauczyciela.. A może to jest przyczyna. By już takie sytuacje nie były uwieczniane na aparatach, pokazywane w internecie. Nie jest najważniejsze, by w ogóle ich nie było. Najważniejsze, żeby nie były nagłaśniane.

Działanie - jak najbardziej. Ale działanie przemyślane, przynoszące pożądane i przewidziane skutki. Miejmy nadzieję, że konsekwencją ogłoszenia planu pana Giertycha będzie faktyczne działanie, które przyczyni się uzdrowienia nazbyt chorej sytuacji w szkolnictwie polskim. A "zero tolerancji" dotyczyć będzie czynów, nie osób.





+ - 1

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

rook , Iwona Koptewicz, Emilia Chmielewska, Tomasz Tokarski, Paweł Drążek

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 8

1. Paweł | 15:08 04-11-2006

Nie mam za bardzo nic do zarzucenia, autor podejmuje wręcz "dzisiejszy" temat.

2. Iwona | 20:04 04-11-2006

Oceniłam wypowiedź autora pozytywnie mimo, że nie zgadzam się z niektórymi jego tezami. Trudno mi jest tak kategorycznie i jednoznacznie ocenić postawę przedstawicieli gimnazjum nr 2. Wydaje mi się, że rozumiem podłoża ich sprzeciwu. Wizyta Ministra Edukacji to nie tylko demonstracja potępienia dla tego co się stało i co się dzieje obecnie w szkołach. To przede wszystkim sensacja, której towarzyszy blask fleszów, szum kamer i żądnych sensacji dziennikarzy. Obawiam się, że młodzież z tej lekcji by nie skorzystała a może wręcz miałaby ona skutek przeciwny od zamierzonego. Czy nie spotykają się z potępieniem od wielu dni? A czy ktoś im pomaga zrozumieć tą tragedię i jej przyczyny? Czy ktoś im pokazuje to całe zło, które się stało? Czy takiego pytania nie powinniśmy postawić w wielu innych szkołach? Chyba nikt tego tak naprawdę nie pokazał zła takim jakie było i jest. Bo gdyby tak, to czy dzisiaj czytalibyśmy o kolejnych 14to i 16to latkach, którzy zgwałcili kolejną dziewczyną lub zmaltretowali kolejnego chłopca. Tragedię nagłośniono, ale czy w sposób taki, który by nas wszystkich czegoś nauczył? W szkołach ograniczono się do kilku pogadanek z młodzieżą. Czy dzięki temu nagłośnieniu rodzice znajdują więcej czasu dla swoich dzieci i na dialog ze szkołą? Czy ktoś poświęcił trochę więcej czasu nauczycielom, aby ich nauczyć ( rozróżniam uczyć i nauczyć) jak rozmawiać z trudną młodzieżą, jak rozpoznawać rodzące się zło i jak jemu zapobiegać?
Nie każdy ma takie szczęście jak koleżanka, która kilka lat temu trafiła do pracy do Gimnazjum nr 14, przy ulicy Kołłątaja we Wrocławiu. Dyrektor tej szkoły już kilka lat temu wprowadziła wiele zasad, o których teraz się wspomina jako odkrywcze w programie dla polskiej oświaty. Żaden uczeń nie odważy się na rozmowę przez telefon komórkowy na lekcji. A i w czasie przerwy młodzież musi uzyskać zgodę nauczyciela dyżurnego na wykonanie telefonu – no bo czasem może się przydarzyć problem zapomnianego zeszytu z ważną pracą zaliczeniową lub też trzeba zostać w szkole trochę dłużej a rodzic powinien wiedzieć. Żadna z dziewcząt nie odważy się przyjść w bluzce z dużym dekoltem lub z pępkiem na wierzchu. Wymyślne fryzury czy makijaże tez nie są mile widziane. Ma być czysto i schludnie ale jednocześnie swobodnie. I wcale nie oznacza to duszenia wolności dzieci i potrzeby artystycznego wyrażania się. Znam kilkoro uczniów byłych i obecnych tego gimnazjum i nigdy nie słyszałam od nich uwag, że ktoś tłamsi ich osobowość. W tej szkole prowadzony jest specjalny program klas w ramach bloku aktywności twórczej. I zdarzają się też przykre wypadki kradzieży czy też brzydkiego zachowania się młodzieży wobec innych uczniów. Ale w takich sytuacjach podejmowane są natychmiastowe działania ze strony nauczycieli i dyrekcji szkoły. Wystarczy więc pomysł, jasno określone i uzgodnione zasady i konsekwencja w ich egzekwowaniu.
Dlatego jestem za tym, że reakcja na gdańską tragedię ma miejsce na najwyższych szczeblach ministerstwa edukacji ale jestem przeciwna programowi o tytule „zero tolerancji”. Jestem za programem „mądrej tolerancji” i głębokim działaniom wewnątrz systemu edukacji, ale takim prawdziwym a nie na pokaz.

3. rook | 21:27 08-11-2006

Akceptuję, bo szybko i przyjemnie sie czyta ..

4. Witold | 14:51 24-11-2006

Mo

5. Mar | 12:20 24-12-2006

Żenująca, bezczelna... - słownictwo jak z "Faktów".

"popieram chęć działania i wyciągnięcia konsekwencji w wyniku gdańskiej tragedii" - konsekwencje w wyniuku? Cóż to za twór? Proponuję stosować krótsze zdania, bo mam wrażenie, że zanim skończysz zdanie, zapominasz od czego zacząłeś.

Dalej mi się nie chce czytać.

Żeby było jasne, nie jestem zwolenniczką ani tej reformy, ani samego Giertycha, ale też nie twojego pisania.

Bez urazy, pozdrawiam
M.

6. Daniel | 22:10 03-02-2007

"dalej mi sie nie chce czytać"...fak.. a tyle błędów jeszcze mogłabys poprawić..za "fakty" dziekuje:) bo jak bys nie chciala tego ujac to jest w jakimś sensie komplement. A oboje wiemy dlaczego napisalaś to, co napisałaś... koment za koment? i szczerze nie chciałbym np. z Tobą pracowac...

7. Emilia | 21:05 08-05-2007

Choć sama jeszcze należę do grona młodzieży gimnazjalnej musze przyznać, że to co dzieje się w szkołach jest przerażające. Bezkarność uczniów, lęk nauczycieli, wandalizm i przemoc to tylko nieliczne przykłady degeneracji... Nie chodzi już o bunt, pod którego pretekstem uczniowie działali, ale o dziką, niezrozumiałą dla mnie chęć "szpanu"i wyładowania negatywnych emocji... Sposobem na stres już nie jest kopanie piłki na boisku szkolnym, ale wyrywanie krat z okienek w szatni, nikt już też nie mysli o rozmowie, częściej "lepszym" rozwiązaniem jest "obicie komuś twarzy". Jednak coś drgnęło, cos się ruszyło w polskim szkolnictwie. Jakby zachamowno jego wewnetrzne psucie... Ale musimy sobie odpowiedzec na zasadnicze pytanie: czy samo zastopowanie wystarczy? Czy Giertych na swoich bądź co bądx silnych ( :) ) ramionach zdoła udźwignać cały ten moloch? Nie wydaje mi się. Mimo ze nie jestem zwolenniczką pana ministra ( po co matma humaniście?!?!) podzielam jego niepokój i doceniam chęć zmienienia CZEGOKOLWIEK. Czy na lepsze? Okaże się w praniu:)
Trochę się rozpisałam, ale to tylko moje, być może niedojrzałe, opinie. Sposób pisania, doboru słownictwa, trafnych spotrzeżeń i tych ostrych poglądów znacząco zaważył na mojej ocenie. Pozytyw oczywiście. pozdrawiam, Emi

8. Piotr | 13:25 24-06-2007

Mlodziez w wieku gimnzajalnym jest chyba najtrudniejsza do opanowania. Nic sie nie dziwie ze nauczyciele rezygnuja, w naszej szkole tez byly takie przypadki. Sam nie bylem aniolkiem ale tez nigdy nie nalezy przekraczac pewnych granic. Mlodosc jest po to zeby sie wyszumiec, a w jaki sposob bedzie sie to odbywac zalezy juz od wzorcow ktore mlodym ludziom przekazuja starsi. W naszym swiecie pelno jest przemocy i niesprawiedliwosci. Ale pole do dzialania w tej kwestii pozostawie madrzejszym od siebie.