iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Biznes / Nauka
+ - 3

Śmigus-dyngus

24 03 2008 Anna Hudyka Artykuł był czytany 6164 razy
Źródło: Internet
Źródło: Internet

"Śmigus-dyngus" - kto dzisiaj zastanawia się nad jego pochodzeniem? Większość z nas nawet o tym nie myśli. Jest to przykre, że młode pokolenia nie interesują się tym, co jest tradycją w ojczystym kraju.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Uważa się, że obchodzony w drugi dzień Wielkanocy Śmigus-dyngus, to typowo ludowy obyczaj. Dawniej nie wyobrażano sobie bez niego tych radosnych Świąt. Jednak jego historia ma tak naprawdę początek w odległych czasach. Należy do prastarych obyczajów słowiańskich, kiedy wiązano wodę z siłą, magią i właściwościami leczniczymi.

Uważano, że wszelkie obszary wodne zamieszkiwane są przez różne bóstwa i Rusałk,i a nie wszystkie z nich były przyjazne dla ludzi. Aby zapewnić sobie ich przychylność, czczono je i składano ofiary, a kiedy nadeszła wiosna, odbywał się obrzęd oczyszczenia wodą. Po dotarciu chrześcijaństwa, a wraz z nim obchodów Święta Zmartwychwstania Pańskiego, zaczęto w Wielką Sobotę święcić wodę, którą kropiono zebranych w kościele i nakazywano brać ze sobą do domów.

Charakterystyczne jest to, że dzisiejszy Śmingus-dyngus powstał z połączenia dwóch zwyczajów. „Śmingus” był symbolicznym biciem palmami lub witkami wierzby i polewaniem wodą. Symbolizowało to wiosenne oczyszczenie, a w późniejszym czasie zmazanie grzechu. „Dyngus” natomiast pochodzi od niemieckiego „dingen”, oznaczającego „wykupywać się” od podwójnego oblania wodą. Było to też wiosenne składnie sobie wzajemnych wizyt, odbywających się z zasadą „Gość w dom, Bóg w dom”. Wizytom towarzyszyły śpiewy
o charakterze ludowym i religijnym, oraz wręczanie sobie drobnych upominków. Dla uboższych była to okazja na wzbogacenie jadłospisu i skosztowania niecodziennych smakołyków.

Dokładna data połączenia się obu tych zwyczajów nie jest znana, jednak na pewno było to dawno. Wtedy też pojawiła się możliwość wykupienia od polania wodą pisankami. Dawniej o dniu tym mówiono, że jest „włóczebnym”. Dzisiaj znany jest jako ten, w którym ludzie z zaskoczenia oblewają się wodą.

W naszym kraju pierwsze wzmianki o „Śmingusie-dyngusie” pochodzą z 1420 roku, kiedy temat ten został zawarty w uchwałach synodu diecezji poznańskiej. Do XV wieku
w „lany poniedziałek” chodzili po domach żacy, którzy oblewali wodą gospodynie, które starały się wykupić szynką, inną wędliną oraz plackiem. Wierzono, że „włóczebnicy” przynoszą szczęście, a jeśli nie zostaną dobrze za usługę wynagrodzeni smakołykami, robili gospodarzom różne psikusy.

Zwyczaj związany z oblewaniem wodą był głęboko zakorzeniony w społeczeństwie
i nie udało się go zwalczyć duchownym, którzy uważali go za praktyki pogańskie. Ludzie
w dalszym ciągu kultywowali zwyczaj zgodnie ze starym przysłowiem „gdzie się woda leje, tam się dobrze dzieje”. Wierzono, że dzięki temu pole da bogate plony, a krowy nie będą mieć za dużo mleka. Jednak najbardziej na ten dzień czekały panny, które niby uciekały przed zostaniem mokrą, ale z nadzieją, że tak się stanie, bowiem wróżyło im to szybkie zamążpójście. Ta, która pozostała sucha i nie uderzona palemką, czuła się obrażona
i zaniepokojona. Pierwotnie też dziewczęta miały prawo do rewanżu od następnego dnia, do Zielonych Świątek.

„Śmigus-Dyngus” jest różnie nazywany: lejek, oblewanka, polewanka, oblewany i lany poniedziałek i w poszczególnych regionach uległ zmianom. Dawniej miał bogatą obrzędowość. O bogactwie obyczajów świadczą w niewielu miejscach zachowane tradycje. Gospodarze o świcie wychodzili na pola kropiąc je wodą święconą. Robili przy tym znak krzyża i wbijali w ziemię krzyżyki zrobione z palm poświęconych w Niedzielę Palmową. Miało to zapewniać urodzaj i uchronić plony przed zniszczeniem. W tym samym celu objeżdżano pola w procesji konnej. Zwyczaje te dziś spotyka się na południu Polski. W cieszyńskiem natomiast bije się witkami, interpretując to jako „suszenie” po oblaniu wodą. Na Mazowszu i Podlasiu chodząc po „włóczebnym”, śpiewa się świąteczne życzenia. Dawniej robiono to panom na dworach, zamożnym gospodarzom i pannom na wydaniu - każdemu według jego zasług.




+ - 3

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 3

1. barbara | 10:01 24-03-2008

kto znów stawia plusy bez uzasadnienia

2. Anita | 10:12 24-03-2008

nie wiem , mnie sie art podoba

3. Papilotki | 12:27 19-11-2010

Mnie osobiście artykuł bardzo zaciekawił. Warto przeczytać.