Społeczeństwo informacyjne - marzenia i obawy
Artykuł był czytany 23163 razyChcemy czy nie, funkcjonujemy w społeczeństwie, w którym nasze życie coraz bardziej zależy od komputerów. To radykalnie zmienia sposób, w jaki uczymy się, pracujemy czy wypoczywamy.
Na naszych oczach świat kończy erę przemysłową - rozpoczęła się rewolucja informatyczna. Powstaje nowe społeczeństwo - społeczeństwo informacyjne - świat gdzie ludzkie życia są trwale wzbogacane poprzez korzystanie z osiągnięć techniki oraz usług informacyjnych. Stajemy więc w sposób nieodwracalny przed wyborem: albo nauczyć się czerpać z nowej technologii oraz współtworzyć jej zastosowania, albo zignorować ją i zahamować swój własny rozwój.
Internet bez wątpienia zmienił świat jest synonimem nowoczesności i postępu, a jego używanie i wykorzystywanie atrybutem społeczeństwa informacyjnego.
Sporą rolę ma Internet w renesansie społeczności, struktur poziomych, jako uniwersalne medium komunikacyjne, swoista publiczna tablica ogłoszeniowa, pozwalająca na kojarzeniu rozmaitych inicjatyw społecznych, wymianę komunikatów, dokumentów.
Definicja Społeczeństwa Informacyjnego
Przede wszystkim należy zdefiniować pojęcie społeczeństwa informacyjnego. Wokół tego pojęcia narosło wiele nieporozumień. Wszyscy wiemy, że informacja staje się najważniejszym czynnikiem kształtującym społeczności i gospodarki. Wszyscy wiemy, że nowe media zmieniają oblicze otaczającego nas świata i sposób w jaki w tym świecie funkcjonujemy. Jesteśmy ponadto świadomi, że zmiany te następują coraz szybciej. Znamy też nazwę określającą nową rzeczywistość - ta nazwa to "społeczeństwo informacyjne".
Czy jesteśmy jednak pewni, jakie znaczenie ma ten termin?
Czy w ogóle on coś oznacza?
Określenie "społeczeństwo informacyjne" funkcjonuje przede wszystkim na zasadzie hasła, językowego "miejsca wspólnego", które wywołuje poczucie wspólnoty pomiędzy używającymi go ludźmi - między politykami, ekonomistami, przedsiębiorcami. By dobrze spełniać tę funkcję termin nie musi nic znaczyć - wystarczy podzielana wiara, że coś za nim się kryje. Jednakże od idei tak szeroko dyskutowanej, wyznaczającej nowe perspektywy polityki, ekonomii i nauk społecznych wymagać należy konkretnego odniesienia do rzeczywistości. Inaczej wszelkie rozważania z jej wykorzystaniem staną się mało użytecznymi fikcjami.
Jeden z najbardziej znanych badaczy przemian cywilizacyjnych, Daniel Bell, uważa, że: społeczeństwo informacyjne przyspiesza rozwój społeczeństwa postprzemysłowego, albowiem "najistotniejsze w społeczeństwie postprzemysłowym jest to, że wiedza i informacja stają się źródłem strategii i przemian społeczeństwa, czyli tym samym, czym praca i kapitał w społeczeństwie przemysłowym”
Jak postało społeczeństwo informacyjne?
Przekształcenie się społeczeństwa przemysłowego wieku XX w społeczeństwo informacyjne wieku XXI wiąże się z szeregiem procesów o charakterze ekonomicznym, społecznym, kulturowym, politycznym, prawnym, technicznym, ekologicznym itp.
Do pełnego scharakteryzowania społeczeństwa informacyjnego, niezbędne staje się prześledzenie owego procesu w wyniku którego informacja i związane z nią technologie stają się dominującą siłą wytwórczą, gdy punkt ciężkości rozkładu zatrudnienia przenosi się na "pracowników informacyjnych", a większość dochodu narodowego pochodzi z "szeroko rozumianego sektora informacyjnego".
Początek tych przemian datuje się na początek lat osiemdziesiątych XX wieku. Wraz z postępującą w skali światowej konwergencją technik telekomunikacyjnych, informatycznych i masmediów, epoka cywilizacji przemysłowej zaczęła ustępować miejsca poprzemysłowej cywilizacji informacyjnej. Jej podstawą jest gospodarka oparta na wiedzy, a zasadniczym zasobem gospodarczym, skumulowanym zarówno w bazach danych, jak i w społecznym potencjale intelektualnym, staje się zasób wiedzy, czyli informacji i sposób jej wykorzystania.
W procesie dochodzenie do cywilizacji informacyjnej ewolucji ulegają podstawowe elementy państwa, społeczeństwa, kultury itd. Mówiąc o państwie cywilizacji informacyjnego, często mamy na myśli zdecentralizowane i zarządzanego lokalnie, przy szerokich współ-zależnościach globalnych, współczesne państwa demokratyczne. Jest to realizacja projektu społeczeństwa obywatelskiego, z jego oddolnymi inicjatywami, istotną rolą mediów lokalnych, partycypacją różnego rodzaju samorządów w rządzeniu i planowaniu.
Zmianom ulega również gospodarka. Kończy się era fordyzmu, czyli produkcji masowej, zestandaryzowanej. Osiągnięcie sukcesu rynkowego zależy od elastyczności produkcji, oferowaniu stosunkowo krótkich serii zindywidualizowanych wyrobów. Rozwija się coś co można by nazwać rynkiem globalnym. Wobec rozwoju technik transportu możliwy stał się eksport tańszych produktów z oddalonych geograficznie części świata.
Produkcję można ulokować w każdym miejscu na świecie, jedyne wymagania to tania, kwalifikowana siła robocza, istnienie lokalnych rynków zbytu, możliwości transportowe oraz dostęp do infrastruktury telekomunikacyjnej. Nowoczesne technologie, automatyzacja produkcji generują wzrost zapotrzebowania na wysoko kwalifikowaną siłę roboczą. Upowszechnia się ruch na rzecz własności pracowniczej umożliwiający partycypację robotników w zarządzaniu firmą. Istotne staje się budowanie konsensu wokół firmy, motywowanie pracowników do pracy na rzecz ,,dobra wspólnego''.
Proces formowania się cywilizacji informacyjnej postępuje nieuchronnie w skali globalnej i niedocenianie go jest krótkowzrocznością. Stąd wieka rola, ale również i odpowiedzialność spływa na rządy poszczególnych państw. Aktualne tendencje światowej gospodarki wskazują, że warunkiem rozwoju gospodarczego jest powszechny dostęp do informacji. Zapewnienie takiego dostępu jest jednym z nadrzędnych obowiązków państwa.
Państwo może jednak wywiązywać się z tego obowiązku dwojako: obierając rolę biernego obserwatora i pozostawiając przemiany społeczne zwykłemu biegowi spraw, wychodząc z założenia, że nieuniknione, globalne zmiany wcześniej czy później muszą nastąpić lub przyjmując rolę aktywną poprzez wyznaczenie odpowiednich priorytetów rozwojowych i podjęcie działań zmierzających do przyspieszenia wspomnianych przemian.
Pierwsze kraje, które wkroczą do społeczeństwa informacyjnego, uzyskają największe korzyści. One ustalą porządek rzeczy dla wszystkich, którzy pójdą w ich ślady. Dla kontrastu, kraje, które odkładają decyzje lub preferują rozwiązania częściowe, mogą doświadczyć w najbliższej dekadzie katastrofalnego spadku inwestycji i zmniejszenia liczby miejsc pracy. Brak aktywnego udziału w tych procesach jest równoznaczny z utrwalaniem dystansu cywilizacyjnego i zepchnięciem kraju na marginalną pozycje w świecie.
Rewolucja informatyczna
Rewolucja informacyjna z jednej strony decentralizuje społeczeństwa oraz instytucje w różnych krajach, z drugiej wytwarza globalne więzi i czyni nas coraz bardziej wzajemnie zależnymi. Poprzez rozwój telekomunikacji świat staje się globalną wioską. W miejsce ,,nowoczesnej'' kultury narodowej weszła kultura globalna, z dominacją Ameryki i zarazem silny jest nurt tożsamości lokalnej, regionalnej, etnicznej. Przestaje istnieć ,,kultura narodowa'', będąca gruntem porozumienia ludzi posługujących się jednym językiem. Następuje homogenizacja treści kultur wysokich, ich przekształcenie w postmodernistyczną grę symboli.
Rewolucja informacyjna powoduje przekształcenie edukacji masowej w edukację nadzorowaną lokalnie, i dostosowaną do lokalnych rynków pracy. Przy czym znaczące stają nie uprawnienia, świadectwa a rzeczywiste umiejętności i gotowość do stałego podnoszenia kwalifikacji - coś co można by nazwać edukacją permanentną.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 2
Tekst tak ogólnikowy i pozbawiony szczegółowych treści trudno oceniać. Nie można się z nim spierać, ani dać się przekonać.
Samo zakończenie pełne jest dziwnych i nie pasujących do reszty sugestii i 'wniosków'.
Chyba nie rozumiem tego artykułu.
Zgadzam się z Krzysztofem. Poza tym są to raczej wyświechtane opinie nie biorące pod uwagę takich nowinek jak serwisy społęcznościowe. Gdyby też brać to wszystko na serio to by się mogło wydawać, że najskuteczniejszymi graczami gospodarczymi będą niebawem profesorowie wyższych uczelni, a co najmniej ludzie z tytułem doktora. A to nieprawda. Obserwusjąc ostatnie trendy w sieci można zauważyć, że "Internet sięgnął bruku", bo właśnie pogardzane w "świecie realu" brukowce tu znalazły miejsce dla swego błyskotliwego rozwoju.













