To społeczeństwo tworzy język a nie językoznawcy
Artykuł był czytany 2160 razy
oznajmia sekretarz Rady Języka Polskiego w artykule *Inżynier zabronił "H"* (Super Express). I dalej - "Nie możemy zabronić ludziom używania już utrwalonych nazw". A co z nowymi?
Zatem, nie wiedzieć dlaczego, szef pani sekretarz zwrócił kiedyś mi uwagę, że powinniśmy mawiać od wielkiej litery, a nie z wielkiej litery. Wszak większość społeczeństwa mówi z, a to jest rusycyzm (wg RJP), czyli be. Społeczeństwo podobno tworzy język, ale Rada nie zgadza się na szłem, włańczać i na daj tą książkę w oficjalnych wypowiedziach. Może społeczeństwo także zmieniło ustalone wcześniej nazwy geograficzne - NRF na RFN oraz Malajzja na Malezja, Erywań na Erewan, Górna Wolta na Burkina Faso, Mołdawia na Mołdowa, Kambodża na Kampucza, Syjam na Tajlandia? Także społeczeństwo znielubiło hobbista i zażądało hobbysta... Czy to nasze polskie społeczeństwo chociaż wie, że może aż tyle? To może zgłaszać pomysły językowe i zbierać sto tysięcy podpisów albo zorganizować referendum? Ale po co w takim razie RJP?
Społeczeństwo jednak chyba nie wie, że tyle może ... A ponieważ w grupie musi być ktoś, kto zaproponuje nowe słowo, to może na początek - dizel (zamiast diesel), imaż (zamiast image), emajl (zamiast e-mail, skoro koktajl), eksodus (zamiast eksodus) oraz Dublin [dublin] (zamiast [dablin])? Ta ostatnia sprawa jest zresztą omówiona przez słowniki, które uważają [dublin] jako formę właściwszą i (co ciekawe!) jako... częstszą.
PS1 Już 20 lat temu istniały słowa - acydofile, acydoliza, acydoza, acydymetria, acyliczne, acyl, acylowanie (Encyklopedia Popularna PWN 1982). Na kosztownych plakatach reklamowane jest mleko acidofilne. A powinno być acydofilne.
PS2 W związku z ustaleniem pisowni rzeczowników typu supercena oraz super-Polak, to zapewne nazwę gazety Super Express powinni(śmy) zmienić na Superekspres lub na Super-Ekspres biorąc również pod uwagę, że litera x nie należy do alfabetu polskiego? Takoż nie Teleexpress, ale Teleekspres. Mimo że Dunikowskiemu dano na imię Xawery, to w encyklopediach widujemy Ksawery Dunikowski.
Patrz opinia RJP - "Piszemy ks, nie x (nie ma litery x we współczesnym alfabecie polskim), np. Aleksandra, Ksenia, Ksymena, także na końcu wyrazu, np. Aleks, Aleksa, Aleksowi... nie: Alexandra, Xenia, Xymena, Alex".
Co na to RJP, ustawa o języku polskim i... organa ścigania? Niniejszym składam doniesienie...
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Trafiłem na ten artykuł przypadkowo szukając odpowiedzi na pewne nurtujące mnie pytanie z zakresu poprawnej polszczyzny. Niestety tak nie spodobała mi się argumentacja przedstawiona tu przez autora, że mimo, iż tekst ten jest stosunkowo leciwy, postanowiłem go skomentować.
Jak więc miałby wyglądać język polski bez prawideł, które są regulowane przez RJP? "poszłem na fzhut i nie wię z kont śe tam wźoł ten chop bo był głubszy ode mnie". Pewnie. Po co nam zasady? Niech każdy mówi i pisze jak chce. Jakże mamy uznać "szłem" za formę dopuszczalną? Wszystkie zasady języka z czegoś wynikają: "szłam", "szłaś", "szła" - to jest poprawne, ale jak odmienimy jako mężczyźni? "Szłem", "szłeś"... "szł"? Nie da się odmienić inaczej niż "szedłem", "szedłeś", skoro w trzeciej osobie pasuje wyłącznie "szedł"! Co do "włanczania" - nie ma ruchomego "n" w języku polskim. Jeśli kiedyś nastąpi zmiana zapisu (w co wątpię) na "włonczony", to być może będzie dopuszczalne "włanczanie" i "wyłanczanie", ale dopóki w tym słowie stoi litera "ą", nie odmieniamy jej na "an" i kropka. Może w takim razie dopuścimy "zdanżanie", "wymandrzanie" i inne tego typu dziwolągi do języka literackiego? A co do używania liter, których polszczyzna nie zna - to prawda, że nie należy pisać "text", "sex", "Alexandria", ale wspomniane przez autora przykłady to nazwy własne (nie licząc imion). Marka jest objęta szczególnymi zasadami i dopuszczalne w tym wypadku jest używanie liter obcych. Jak miałoby to wyglądać? Zmusilibyśmy rodzime firmy do pisania nazw swoich zarejestrowanych produktów w pisowni polskiej, ale co z zagranicznymi? "Epl oferuje nowego Ajfona"? Co więc z niemiecką stacją telewizyjną VOX, której sygnał poprzez satelitę dociera do naszych domów?
Jeszcze dwie sprawy. Po pierwsze to ironiczne zdanie na koniec jest nie do końca trafione, ponieważ gdyby faktycznie karać z mocy prawa wszystkich robiących błędy, wyprowadzanoby dzieci ze szkoły w kajdankach. Inną sprawą jest, że kodeks karny nie przewiduje sankcji za błędy językowe, więc nie ma podstaw do żadnych działań.
Po drugie Rada Języka Polskiego czuwa nad poprawnością języka literackiego, nie potocznego. Na przestrani dziejów w taki właśnie sposób tworzyły się dialekty - nikt nie regulował, więc ludzie mówili jak im pasowało i teraz wyglądałoby to podobnie - inaczej pisanoby dokumenty na Mazurach, a inaczej na Śląsku. Jak więc miałaby wyglądać, na przykład, umowa o partnerstwie miast z tych rejonów? Sporządzonoby ją w dwóch wersjach? W dzisiejszych czasach język literacki jest potrzebny i jest potrzebna jego regulacja, bo jedna wersja języka jest niezbędna do właściwego działania wielu aspektów życia codziennego.
Z resztą argumentów w większym lub mniejszym stopniu się zgadzam.
Pozdrawiam!












