iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Biznes / Nauka
+ - 12

Uczniu! Na Boga! Nie pisz bloga!

29 06 2006 Andrzej P. Urbański Artykuł był czytany 8294 razy

Szkoły i uczniowie w całej Polsce przeżywają konflikty na zupełnie nowej płaszczyźnie. Są nią wszelkie formy publikacji w Internecie: strony WWW, fora dyskusyjne oraz blogi. Uczniowie mają coraz łatwiejszy, bezpłatny dostęp i często korzystając z iluzorycznej anonimowości i zabezpieczeń przed nieautoryzowanym dostępem pozwalają sobie na coraz większą swobodę wypowiedzi. Szkoły często reagują ostrymi sankcjami w zakresie obniżania ocen z zachowania oraz wydalania swoich uczniów ze szkół. Czy tak musi być?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Internet dotarł do nas w Polsce dopiero w latach 90-tych, ale ponieważ strony internetowe dopiero wtedy zaczęły być wprowadzane, więc właściwie nie przegapiliśmy początku rozwoju powszechnych zastosowań Internetu.
Ja zacząłem od e-maila na prawdziwie globalną skalę korespondując z kolegą-naukowcem z San Diego. Wcześniej odpowiedź zwykłym listem przychodziła po minimum 6 tygodniach, a telefon nie dość, że drogi to strasznie niewygodny, bo trzeba było uwzględniać dziewięciogodzinną różnicę czasu z Kalifornią.
W tym okresie czytanie lektur moim małym dzieciom skłoniło mnie do podjęcia próby napisania czegoś o komputerach, bo takich lektur nigdzie nie było. Zaczęło się w 1994 od napisania Dziękuję ci komputerze. Z jednej strony „uczłowieczenia” komputera, a z drugiej dosyć ambitnego przedstawienia korzyści i problemów wieloprocesorowości(dziś odpowiada temu wielordzeniowość). A niedługo potem opowiadanie Koledzy z komputera traktowało właśnie o wkroczeniu dzieci w świat Internetu. Kiedy cytowałem to opowiadanie z pamięci swemu synkowi na huśtawce nawet przez myśl mi nie przyszło, że dekadę później będę musiał ratować go ze szkolnych kłopotów wynikających właśnie z korzystania z Internetu.
Ale wtedy moim problemem było skompletowanie i wydanie książeczki „Bajeczna informatyka”, takiego minipodęcznika złożonego z samych opowiadań. Tym niemniej znalazł się w niej rozdział „Na złej drodze” o piractwie, hakerstwie i rozpowszechnianiu wirusów komputerowych. A rok później powstali wydani własnym sumptem „BITowcy" i „NETowcy” minpowieści traktujące o przemocy inspirowanej informatyczną rozrywką. Za swój największy sukces w dziedzinie twórczości dla dzieci uważam opublikowanie wierszyka o częściach komputera i opowiadania o programowaniu najpierw w pisemku „Domowe przedszkole” a potem już na stałe w jednym z elementarzy dla pierwszoklasistów.

To, co napisałem o swoich zainteresowaniach mogłoby świadczyć o tym, że już wcześniej przewidywałem wybuch konfliktów pomiędzy uczniami i nauczycielami w szkołach, mam wyrobione na ten temat zdanie, wiem jak temu zapobiegać.
Niestety problem mnie zaskoczył, a jak zacząłem się w niego wgłębiać to okazał się naprawdę trudny i niejednoznaczny. Bo z jednej strony nie dziwię się, gdy szkoły reagują sankcjami wobec uczniów, jeśli znajdują obraźliwe i kłamliwe publikacje na temat swojego grona pedagogicznego. Z drugiej strony, jeśli uczniowie publikują coś poza szkołą bez nazwisk i innych identyfikatorów skupiając się na swoich odczuciach i przeżyciach to, jakie mamy prawo im tego zakazywać?
Jest jeszcze inny problem, którego doświadczam publikując w różnych formach, a szczególnie blogi. Otóż spotkałem się z sytuacjami, gdy nawet dorośli napisali na blogu coś czego szybko i gorzko potem żałowali. Chyba dwa lata temu Krystyna Janda napisała, pewnie w odruchu nieco rozdmuchanej fantazji, że o mały włos nie zginęła od wybuchu kuchenki gazowej. Pożałowała, gdy rozdzwoniły się telefony zaniepokojonej rodziny i znajomych, po … przeczytaniu publikacji ogólnopolskiej gazety na ten temat. Dziennikarze też czytują blogi i nie sposób ich powstrzymać przed cytowaniem.
Z drugiej strony znam wielu nastolatków, którzy świetnie sobie radzą z pisaniem blogów i prowadzeniem forów dyskusyjnych. Trudno się przyczepić, a potrafią być bardzo zajmujące.
Chyba lepiej, żeby w ogóle pewnych treści nie było w publikacjach, a z drugiej strony szkoda by nie korzystać z tak potężnej możliwości, jaką jest publikowanie na skalę globalną bez żadnych kosztów. W dobie, gdy trudno znaleźć czytelników nawet renomowanym pisarzom każde powiększanie możliwości interakcji ludzi, którzy chcą rozwijać swoje umiejętności pisania są ważne.

Moim zdaniem, nie tylko młodzieży, potrzebna jest edukacja. Musimy się nauczyć jak korzystać z tych nowych możliwości i jak nauczyć uczyć, bo przecież nie damy rady wszystkiego kontrolować. Moja rada w tym szkolnym konflikcie to w większym zakresie wprowadzić zasady netykiety na lekcje zarówno technologii informacyjnej jak lekcje wychowawcze oraz nie lekceważyć nawet drobnych problemów, gdy jeden uczeń na drugiego coś źle napisze, tylko znaleźć sposoby na ich pokojowe rozwiązywanie. Natomiast zakazywanie publikowania w ogóle albo zmuszanie do korzystania tylko z jednej kontrolowanej przez szkołe platformy nie wydaje mi się być na dłuższą metę ani kształcące ani skuteczne.





+ - 12

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Dariusz Siedlecki, Krzysiek semp, Jacek Jankowski, , Jarek Kownacki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 12

1. Krzysiek | 22:50 29-06-2006

Po prostu trzeba nauczyć w szkołach pewnych norm, ale bez przesady, nie popadajmy w skrajności. Działalność w sieci może mieć też bardzo dużo plusów i trzeba o tym pamiętać. Artykuł na plus.

2. Agnieszka | 01:13 01-07-2006

Artykuł zapowiadał się obiecująco na stronie głównej serwisu, ale po przeczytaniu mniej więcej połowy tekstu przerwałam na monet zdziwiona: "to jest tekst o kłopotach uczniów z blogami, czy też artykuł pochwalny na cześć jego twórcy?" Idealna okazja, żeby się pochwalić publikacjami, hę? To bardzo zmarnowało ten artykuł i sprawiło, że treści dotyczącej tematu artykułu było wręcz okrutnie niewiele. No i zdecydowany brak konkretów; sama tworzę bloga i ciekawi mnie, za cóż mogłabym ponieść konsekwencje w szkole, jak daleko się to posuwa? Bo to w tej sprawie byłoby ciekawe, nie wierszyki pana Urbańskiego.

3. Andrzej P. | 12:21 01-07-2006

Agnieszko, jedyną pewną radą jest ... tytułowa.
Reszta zależy od aktualnych doświadczeń i przekonań środowiska w jakim się działa.

4. Agnieszka | 00:53 03-07-2006

nie zmienia to faktu, że można było podać więcej konkretów. Choćby jeden przykład cenzury nauczycielskiej wniósłby wiele do tego tekstu. Naprawdę.

5. Andrzej P. | 21:14 04-07-2006

to pisać ale artykuł pisałem z duszą na ramieniu czy moje dziecko z jego powodu nie ucierpi. Dyrektorka jego szkoły była oburzona, że wyzwano nauczycieli np. od gejów, alkoholików. Sądzę jednak, że zastosowano metodę odpowiedzialności zbiorowej, a większość wpisów była o własnych sprawach młodzieży.
Chciałem tylko zasygnalizować problem i zainicjować konstruktywną dyskusję.

6. Krzysztof | 00:36 10-07-2006

... większość blogów to potok bzdurnej, radosnej twórczości ich autorów.

7. Aleksandra | 13:07 03-08-2006

Zarówno wstęp, jak i zakończenie są dobre. Jednak rozwinięcie - jakoś robi wrażenie mało rozbudowanego, po prostu słabo przedstawiono problem.

8. Marta | 19:59 10-12-2006

Przepraszam, a jakim sposobem jak nie na blogu, moge podzielić się z kimś moimi wierszami? U mnie w szkole nauczyciel od informatyki stawiał oceny osobą, które prowadziły bloga. Nie rozumiem gdzie tkwi problem.

9. Andrzej P. | 01:39 30-12-2006

Marto - pogratulować nauczyciela informatyki. Jednocześnie światły człowiek, bo uczeń chcąc dostać ocenę musiał się przyznać do treści, którą tam tworzył i to go powstrzymywało przed popadnięciem w skrajność.



Natomiast wydarzenie, które zainspirowało mnie do rozpoczęcia tematu skończyło się dla tej osoby tragicznie. W środku roku szkolnego została wyrzucona ze szkoły jak przestępca. A osoba ta podpadła przez bloga, którego nikt ze szkoły nawet nie czytał, ale koleżanka na innym blogu(niestety fatalnym) wypowiadała się o tej osobie zbyt pochlebnie. Na szczęście udało się znaleźć przyzwoitą szkołę i przekonać dyrekcję, że taka ocena ucznia nie była oparta na faktach.

10. Dominika | 19:45 16-01-2007

oj wiesz. sama mam bloga ;) i pisze na nic co chce i kiedy chce. nie obchodza mnie ani nauczyciele ani nic innego. oczywiscie nie podaje tam nazwisk. ale absurdem sa sankcje za pisanie własnego zdania. bo i tak czy siak. zdania sie nie zmieni a to ze ktos wypowiedzial je glosno to nie jego wina (nawet pogratulowac za odwage mozna...) oczywiscie nie mowie tu o 'perfidnym blogowaniu' czyli po prostu same przeklenstwa:P tylko w miare ucywilizowanym :)

11. maciek | 00:57 20-02-2007

chwila megalomanii? bo inaczej nie potrafie odczytac tego tekstu. przykro mi. a szkoda, bo temat mozna potraktowac doglebnie i pokusic sie na na powazne podejscie analityczne, ba, nawet socjoanalityczne.

12. Andrzej P. | 22:24 07-06-2007

Na pewno ty potrafisz, bo ja nie. Miałem niewiele przykładów, w tym jeden bardzo bolesny i dlatego powstał artykuł. A, że naszkicowałem swój dosyć w końcu bliski problemowi profil zainteresowań, nie uważam tego za ujmę. Pewnie, że zawsze trzeba uważać z wymienianiem swoich osiagnięć, ale z drugiej strony mój szef mówi, że "Jak sami się nie pochwalimy, to nikt nas nie pochwali". Ale w tym przypadku nie o chwalenie się chodziło, a o dramat jaki do tej chwili przeżywa bliska nam osoba. I na pewno nie jest jedyną osobą w Polsce z nieprzyjemnościami na tym w tle w Polsce. Napisałbym o swojej recepcie jaką rozwijam na przyszłość, ale jak ma znowu czytać o megalomanii albo reklamie. To dziękuję.