Biznes / Rynek i gospodarka
Polacy nie wierzą w możliwość wysokich zarobków?
Artykuł był czytany 1431 razy
Takie wnioski można wyciągnąć po lekturze cyklu Pulsu Biznesu i portalu Pracuj.pl – „Polak szuka pracy” na temat oczekiwań płacowych pracowników.
Przejrzenie tabeli oczekiwań płacowych osób w poszczególnych województwach daje powody do zastanowienia na takim, a nie innym stanem rzeczy.
Jak bowiem wytłumaczyć poziom „pożądanych” zarobków mieszkańców województwa:
Lubelskiego, Podkarpackiego czy Podlaskiego, którzy to wskazali odpowiednio kwoty:
2196 zł brutto, 2267 zł brutto i 2277 zł brutto? Netto daje to zatem ok. 1300-1500 zł.
Mówiąc wprost, za tak głodowe pensje są w stanie pracować tysiące rodaków.
Niewiele większej pensji oczekują mieszkańcy województw: Kujawsko-pomorskiego, Świętokrzyskiego czy Warmińsko-mazurskiego.
Rekordziści pod względem oczekiwań płacowych, którzy brali udział w badaniu i wskazali możliwość przeprowadzki za pracą do woj. mazowieckiego wskazali 4750 zł brutto i 4500 zł brutto. Zaznaczam, chodzi o oczekiwania płacowe w województwie mazowieckim. Wróćmy jednak do tych pierwszych.
Skąd biorą się tak koszmarnie niskie oczekiwania?
Czy wynikają one z braku wiary we własne umiejętności czy z braku ambicji?
Czy tak funkcjonuje rynek pracy w tych województwach, że 1200 zł pensji jest normą?
Czy bezrobocie w tych woj. sięga 25% i na każde miejsce pracy czeka 5 chętnych, gotowych pracować za mniejsze pieniądze?
Po części i z tego i z tego. Jest to również efekt przyzwyczajenia do tzw. dziedziczonej biedy. Świadomości, że zawsze tak było i nie da rady inaczej.
Niskie oczekiwania płacowe to raj dla pracodawców i kłopot dla gospodarki. Z zarobkami ledwie starczającymi na przeżycie do pierwszego trudno mówić o napędzaniu krajowego PKB. Znaczna część Polaków, ogranicza swoje wydatki do minimum.
Siła nabywcza jest zbyt niska aby napędzić różne branże: motoryzacyjną, restauracyjną itp. To dlatego m.in. na wakacje wyjeżdża niewielka część ok. 30% rodaków. A przecież urlop to nie żadna ekstrawagancja po roku pracy, często ciężkiej pracy.
Prawda jest zatem smutna, ale czy można się temu dziwić?
Średnia krajowa poza zasięgiem 90% pracujących.
Średnia pensja krajowa na poziomie 3,283 zł brutto jest tylko średnią i nijak się nie ma do realnych zarobków większości Polaków. Średnią zawyża bowiem grupa 1-2% najlepiej uposażonych.
Przykład?
Jeśli prezesi BRE Banku czy BPH Banku inkasują rocznie 6-7 mln zł to stanowi to równowartość rocznych zarobków 150 osób zarabiających średnią krajową.
Tak gigantyczne dysproporcje zarobków sprawiają, że realna średnia pensja jest niższa o kilkaset złotych. Magia statystyki w pełnej krasie.
Jeszcze bardziej dobitne informacje ukazują się po lekturze danych Ministerstwa Finansów na temat progów podatkowych i tego ile podatku odprowadzili w 2008 roku podatnicy zarabiający:
w I progu, do – 44 490 zł dochodu
w II progu , dochody pomiędzy 44 490 zł a 85 528 zł
w III progu, dochody powyżej 85 528 zł
Wynik może porażać. Okazuje się, bowiem, że 2% najlepiej zarabiających odprowadziło 30% podatków, a kolejne 6% drugie 30%. Oznacza to, że 92% pracujących Polaków odprowadza tyle samo podatku co ok. 3% najlepiej zarabiających.
Szkoda, że w swoich informacjach jak to szybko rośnie średnia płaca w Polsce, GUS nie podaje powyższych informacji. Rząd może się chwalić jak to rośnie poziom życia Polaków.
Tylko których pytam?
Jak bowiem wytłumaczyć poziom „pożądanych” zarobków mieszkańców województwa:
Lubelskiego, Podkarpackiego czy Podlaskiego, którzy to wskazali odpowiednio kwoty:
2196 zł brutto, 2267 zł brutto i 2277 zł brutto? Netto daje to zatem ok. 1300-1500 zł.
Mówiąc wprost, za tak głodowe pensje są w stanie pracować tysiące rodaków.
Niewiele większej pensji oczekują mieszkańcy województw: Kujawsko-pomorskiego, Świętokrzyskiego czy Warmińsko-mazurskiego.
Rekordziści pod względem oczekiwań płacowych, którzy brali udział w badaniu i wskazali możliwość przeprowadzki za pracą do woj. mazowieckiego wskazali 4750 zł brutto i 4500 zł brutto. Zaznaczam, chodzi o oczekiwania płacowe w województwie mazowieckim. Wróćmy jednak do tych pierwszych.
Skąd biorą się tak koszmarnie niskie oczekiwania?
Czy wynikają one z braku wiary we własne umiejętności czy z braku ambicji?
Czy tak funkcjonuje rynek pracy w tych województwach, że 1200 zł pensji jest normą?
Czy bezrobocie w tych woj. sięga 25% i na każde miejsce pracy czeka 5 chętnych, gotowych pracować za mniejsze pieniądze?
Po części i z tego i z tego. Jest to również efekt przyzwyczajenia do tzw. dziedziczonej biedy. Świadomości, że zawsze tak było i nie da rady inaczej.
Niskie oczekiwania płacowe to raj dla pracodawców i kłopot dla gospodarki. Z zarobkami ledwie starczającymi na przeżycie do pierwszego trudno mówić o napędzaniu krajowego PKB. Znaczna część Polaków, ogranicza swoje wydatki do minimum.
Siła nabywcza jest zbyt niska aby napędzić różne branże: motoryzacyjną, restauracyjną itp. To dlatego m.in. na wakacje wyjeżdża niewielka część ok. 30% rodaków. A przecież urlop to nie żadna ekstrawagancja po roku pracy, często ciężkiej pracy.
Prawda jest zatem smutna, ale czy można się temu dziwić?
Średnia krajowa poza zasięgiem 90% pracujących.
Średnia pensja krajowa na poziomie 3,283 zł brutto jest tylko średnią i nijak się nie ma do realnych zarobków większości Polaków. Średnią zawyża bowiem grupa 1-2% najlepiej uposażonych.
Przykład?
Jeśli prezesi BRE Banku czy BPH Banku inkasują rocznie 6-7 mln zł to stanowi to równowartość rocznych zarobków 150 osób zarabiających średnią krajową.
Tak gigantyczne dysproporcje zarobków sprawiają, że realna średnia pensja jest niższa o kilkaset złotych. Magia statystyki w pełnej krasie.
Jeszcze bardziej dobitne informacje ukazują się po lekturze danych Ministerstwa Finansów na temat progów podatkowych i tego ile podatku odprowadzili w 2008 roku podatnicy zarabiający:
w I progu, do – 44 490 zł dochodu
w II progu , dochody pomiędzy 44 490 zł a 85 528 zł
w III progu, dochody powyżej 85 528 zł
Wynik może porażać. Okazuje się, bowiem, że 2% najlepiej zarabiających odprowadziło 30% podatków, a kolejne 6% drugie 30%. Oznacza to, że 92% pracujących Polaków odprowadza tyle samo podatku co ok. 3% najlepiej zarabiających.
Szkoda, że w swoich informacjach jak to szybko rośnie średnia płaca w Polsce, GUS nie podaje powyższych informacji. Rząd może się chwalić jak to rośnie poziom życia Polaków.
Tylko których pytam?
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Dużo bardziej odpowiednim miernikiem byłaby mediana
Czasem, choć to są nieliczne wyjątki, podaje się takie informacje (tzn. medianę), ale jednak w Polsce wszyscy bezmyślnie wpatrują się w tą średnią arytmetyczną jak cielę w malowane wrota (nie rozumiejąc co ta średnia znaczy naprawdę)














