iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Hyde park / Felietoniści
+ - 0

Kultura - kultura pań

01 09 2010 Andrzej Wawreczko Artykuł był czytany 693 razy
Źródło: flickr.com
Źródło: flickr.com

Co to jest kultura? Kultura (z łac. colere = "uprawa, dbać, pielęgnować, kształcenie") – termin ten jest wieloznaczny, pochodzi od łac. cultus agri ("uprawa ziemi") (pl.wikipedia.org).

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Ten wyraz ma szerokie znaczenie. Tu najlepiej będzie zacytować fragment definicji zawartej w "Słowniku wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych" Kopalińskiego (wyd.18, W - wa 1989.): KULTURA TO: "(...) poziom rozwoju społeczeństw, grup, jednostek w danej epoce; poziom rozwoju umysłowego, moralnego, ogłada, obycie, takt (...)" Komuniści i różne ruchy feministyczne twierdzili, że panie niczym nie różnią się od mężczyzn. Kłamstwo: wystarczy spojrzeć. Główną przyczyną tej propagandy w ZSSR i w krajach satelickich był brak rąk do pracy, deficyt mężczyzn. To skutki złej organizacji pracy i wyniszczającego życia (lagry, więzienia). Wobec czego panie musiały pracować w zawodach typowo męskich. Nie mając do nich predyspozycji fizycznych. Smutną pozostałością po komunizmie są homosowietikusy - fenomenalna definicja ś. p. ks. prof. Tischnera. Rozwinęły się u nich (dotyczy obu płci) takie cechy jak: brak zasad i skrupułów moralnych, egoizm i zawiść. Cechuje ich również niska kultura. Jawnie donoszą na kolegów, zarówno do postkomunistycznej dyrekcji, jak i do władz Solidarności. Panicznie boją się każdej władzy. Bierni, mają wobec państwa tylko postawę roszczeniową. Definicja (pl.wikipedia.org): „Homo sovieticus (łac. Człowiek sowiecki) – spopularyzowane w Polsce przez ks. Józefa Tischnera określenie człowieka przyzwyczajonego do komunistycznej formuły państwa, oczekującego, że od państwa otrzyma pracę, opiekę socjalną, zdrowotną i inną w zamian za płacenie podatków. Autorem sformułowania był rosyjski pisarz i socjolog Aleksandr Zinowjew. Homo sovieticus: • człowiek podporządkowany kolektywowi (organizacji partyjnej), • dla jego postawy charakterystyczna jest ucieczka od wolności i odpowiedzialności, • koniunkturalizm, oportunizm, • agresja wobec słabszych, uniżoność wobec silniejszych, • brak samodzielnego myślenia oraz działania, • oczekiwanie że "ktoś coś załatwi", • zniewolony intelektualnie, • pozbawiony osobowości i godności, • całkowicie podporządkowany władzy partii.” Chyba wszyscy wyszliśmy z komunizmu z przetrąconym kręgosłupem. Z doświadczenia: w miejscu pracy panie "biją mężczyzn na głowę" w gadulstwie i w intryganctwie. Wolą to od pracy. Człowiek kulturalny niszcząc i "podgryzając" swoich kolegów zawsze panuje nad sytuacją. Nigdy nie przekracza granic dobrego wychowania. Zawsze wie "co wolno, a czego nie" . Wspomnianej niżej pani to nie dotyczy. „Z życia wzięte” "Gest Kozakiewicza" można pokazać osobie, z którą się jest w zażyłych stosunkach. Lub w sytuacji konfliktowej podobnej do tej, w której znalazł się Kozakiewicz po swojej wygranej z Rosjanami na Olimpiadzie w Moskwie. Pewna pani wykonała ten gest przed kolegą , mówiąc: - My jesteśmy razem o tak ! (Że, niby, tak bardzo "trzyma" z koleżanką, też nienawidzącą tego pana i usiłującą "wygryźć" go z pracy). Gest pokazywał co innego ! Jednym z obowiązków służbowych tego pana - magistra było chodzenie do wyznaczonego kiosku "Ruchu" po czasopisma prenumerowane przez ich instytucję.` Owa pani też poszła do kioskarza. Wdzięcząc się i krygując namawiała go aby przestał wydawać je magistrowi. Dzięki temu - mówiła szczerze - będę miała powód do naskarżenia na kolegę w dyrekcji, że nie wypełnia swoich obowiązków. Młody, przystojny i uczciwy kioskarz spojrzał z politowaniem na jej obfite kształty. Nie dość, że stanowczo odmówił to jeszcze opowiedział o wszystkim magistrowi wraz z komentarzem: - Jakież u was muszą być okropne stosunki skoro się posuwacie nawet do takich metod! Żeby na przyszłość uniknąć podobnych "faux pas" radzę tej pani: Niech da sobie spokój z intrygowaniem bo, abstrahując od strony moralno-etycznej (kara piekła), brakuje jej do tego również rozumu. Mężczyźni w roli intrygantów nie są, moim zdaniem, tak zręczni jak niektóre panie: nie mają do tego wrodzonych predyspozycji. Pewien pan też usiłował wygryźć tego kolegę (obaj są członkami „Solidarności”). Doniósł dyrekcji i nagłośnił w całej instytucji co usłyszał od niego w poufnej rozmowie (podejrzenie, że pewna koleżanka dostawała nagrody pieniężne zbyt często i bez wyraźnych powodów, jeśli nie liczyć jej komunistycznych koligacji). Ale świadków tej rozmowy nie było. Intryga „rozeszła się po kościach”. Na zakończenie coś lżejszego kalibru Człowiek w pełni kulturalny ma wrodzone wyczucie sytuacji: umie właściwie zachować się także w nietypowych okolicznościach. W sytuacji, na którą nie był wcześniej przygotowany w "kindersztubie". Moja Babcia chętnie opowiadała, jak się zachowała, gdy w pobliżu Dworca Głównego w Krakowie zaczepił ją obcy mężczyzna: - Bo panu przyłożę parasolką ! Mężczyzna uciekł. Osoba dobrze wychowana popatrzyłaby na natręta pogardliwie i wyniośle. Bez słowa. Gdyby mimo to nie rezygnował oznajmiłaby mu lodowatym tonem: - Pan się omylił: ja nie zawieram znajomości na ulicy. Reakcja Babci to żaden powód do dumy. Był okres, kiedy Babcia bardzo pragnęła trzymać w pokoju sztuczne kwiaty. Uwaga: sztuczne kwiaty, zwłaszcza w mieszkaniu są w bardzo złym guście (o czym, zdaje się, nikt już dzisiaj nie pamięta). To jeden z kanonów tradycyjnego „savoir vivre’u”. Można umieszczać efektowne zestawy z suchych ziół i kwiatów, w okazałym wazonie. Babcia natarczywie prosiła mnie o kupienie jej sztucznych kwiatów. Stało się to jej „idee fixe”. Oczywiście ani myślałem spełnić taką prośbę. Raz jednak zauważyłem na jezdni kokardę na drucie (dodatek do kwiatu w doniczce). - Kupiłem Babci sztuczny kwiatek: hiacynt - oznajmiłem, wręczając drut z kokardą. Babcia tak się uradowała, że nawet nie patrząc wypłaciła mi umówioną kwotę. Zainkasowawszy gotówkę oddaliłem się pospiesznie, a kontrahentka spojrzała na wymarzony i długo oczekiwany obiekt westchnień przez okulary... Mama, żeby sprawę zatuszować czym prędzej zwróciła jej te pieniądze. Ale Babcia osądziła, że trafiła się jej dobra okazja do nadszarpnięcia mojej opinii w gronie rodzinnym (czuła do mnie antypatię). Czym prędzej udała się do moich krewnych. Wróciła bardzo rozczarowana, rozżalona i przybita: - Ja im opowiadam, jak mnie skrzywdził mój rodzony wnuk, a oni się ze mnie śmieją! Jako ciekawostkę dodam, że moja babcia pochodzi z rodziny ziemiańskiej. Podobnie jak prezydent Komorowski. Jaki to ma związek z definicjami cytowanymi na początku? Wydarzenie pierwsze. Postępowanie owego pana zostało w pełni zaakceptowane zarówno przez koleżanki z zakładowej Solidarności jak i dyrektorkę owej placówki. Wspomniany pan został przez owe panie jednogłośnie wybrany na nowego przewodniczącego zakładowej Solidarności. Następnie awansował na stanowisko dyrektora równorzędnej placówki. Co prawda wybijał się również jako pracownik. Ale bez takich "zasług" zapewne musiałby czekać dłużej. Koleżanka awansowała najpierw na inspektorkę pracy. Obecnie jest dyrektorką. Nie o taką Polskę walczyłem. Przykład mojej babci dowodzi, że aby być człowiekiem w pełni kulturalnym nie wystarczy dobre urodzenie, kindersztuba, wykształcenie. Trzeba mieć jeszcze odpowiedni iloraz inteligencji, poczucie humoru, oraz wrodzone poczucie taktu. Osoby z takimi brakami trafiają się nawet w najlepszych rodzinach.




+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0