iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Hyde park / Felietoniści
+ - 0

Miłość

24 12 2009 Alan Czachara Artykuł był czytany 723 razy
Źródło: miłość i filozofia.jpg
Źródło: miłość i filozofia.jpg

Completely under control czyli posłowie lekkostrawne o miłości w Wigilię Bożego Narodzenia.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Kiedy byłem jeszcze zupełnie małym chłopczykiem zaczytywałem się w pierwszych książkach przygodowych, już wtedy zastanawiałem się, dlaczego żaden z moich ulubionych bohaterów nie szuka łazienki?

Dlaczego każdy z nich wolny jest od potrzeb, które nękają zwykłych ludzi? Dlaczego podróżujący balonem śmiałkowie wystrzegają się rozmów o sprawowaniu fizjologii?

A także: skoro dzieje ludzkie znają tak dziwne kulty, jak religia waginy czy kościół penisa, dlaczego nigdy nie kultywowano ekskrementów jako takich, skoro ich wydalanie zajmuje poczesne miejsce w naszym codziennym życiu? Słowem, z jakich powodów objęto tabu właśnie ludzką fizjologię?

Pytania te można oczywiście oddalić jako dziecinadę właściwą analnemu stadium człowieczeństwa, gdyby nie to, że pozostają w jakiś powikłany sposób związane z problemem miłości, erosa.

Kiedy byłem troszkę większym chłopczykiem ojciec czytał ze mną Platona, Dostojewskiego, Arystotelesa. Zamiast grać z rówieśnikami w piłkę - czytałem. Dukałem trudne do wymówienia zgłoski, sylaby i wyrazy.
Najtrudniejszy był Saint -Exuperry . Zarówno jeśli chodzi o wymówienie samego nazwiska jak i literaturę .

Teraz po latach spotkać znowu Platona podczas wycieczki do Empiku w potrzebie zakupu jakichś durnych książek na prezenty - bezcenne .


U źródeł namysłu nad miłością, znajdujemy nieśmiertelny dialog Platona – Ucztę. Jednym z jej bohaterów jest grecki lekarz Eriksimachos, który, bodaj jako jedyny z rozmówców, definiuje miłość poprzez zachodzące w ludzkim organizmie procesy fizjologiczne. Wprawdzie przedmówca Eriksimachosa, Pauzaniasz, wyróżnił dwa aspekty miłości: wzniosły i trywialny, dobry oraz zły, lecz już refleksja Eriksimachosa jest pozbawiona takich subtelności. Jako naukowa i w ten sposób bardzo nam współczesna, jego teoria wolna jest od wartościowania – nie mówi nam, jaka miłość zasługuje na to, aby tak właśnie ją nazywać, a jaka jest zwykłym, animalnym pożądaniem. W jego oczach miłość ma być zjawiskiem naukowo mierzalnym, fenomenem czysto empirycznym.

Dziś ludzie tacy jak Eriksimachos najprawdopodobniej zdefiniowaliby miłość jako skutek oddziaływania enzymów, hormonów czy aminokwasów.

Również śmierć jawi się w ich oczach jako zjawisko o charakterze termodynamicznym, odnoszące się zarówno do ameby, jak też do czarnej dziury z konstelacji Pegaza.

Prawdą jest, twierdzi Sokrates, że Eros sam z siebie nie jest ani bogiem, ani nie jest dobry czy zły, piękny czy szpetny; on jest wielkim demonem, pośrednikiem między ludźmi i bogami, siłą wpajającą ludzkim istotom pożądanie tego, czego im brak: piękna, cnoty, szczęścia, doskonałości, wreszcie nieśmiertelności, której refleks mogą dostrzec po stronie ukochanej osoby.


W Uczcie to Diotyma, „najmądrzejsza z niewiast”, uczy Sokratesa miłości. Uczy go, że za miłość odpowiada nie tylko hydraulika naszego organizmu (taka miłość to bzdury). Miłość jest w oczywisty sposób szaleństwem, ale także obietnicą piękna i zapowiedzią nieśmiertelności. Mocny kawałek – na przestrzeni dwóch i pół mileniów nie stracił nic ze swej siły.




+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0