iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Hyde park / Felietoniści
+ - 0

Wrażenie dyskryminacji

01 03 2010 redakcja www.maskulizm.pl Artykuł był czytany 457 razy
Źródło: płace.jpg
Źródło: płace.jpg

Czy to, że zauważamy dane zjawisko zawsze świadczy o jego występowaniu? A może samo mówienie o nim, może wywołać wrażenie jego występowania.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Kiedyś w kilku artykułach opisywałem zjawisko różnic płacowych między kobietami a mężczyznami. W jednym z nich wykazałem, że ekonomia, zarówno empirycznie jak i teoretycznie, potwierdza, że mężczyźni zarabiają więcej, gdyż są produktywniejsi, a przeciwniczki tego poglądu nie kwapią się z otwieraniem firm, zatrudniających wyłącznie pracownice (jako bardziej ekonomiczną, pracującą za niższe stawki, siłę roboczą). W innym artykule wykazałem, że ze względu na męskie usposobienie kobiety zarabiają więcej niż wynikałoby to z jakości ich pracy, gdyż pracodawcy i pracodawczynie dyskryminują nie kobiety lecz mężczyzn. Oba artykuły zwracały uwagę również na fakt, że wszelkie reżimowe zwiększanie kobietom płac dyskryminuje mężczyzn i powiększa ich i tak trudniejszą sytuację na rynku pracy.

W odpowiedzi na artykuły treściowo podobne do moich panie często opisują ekonomistom je piszącym rzekome kontrprzykłady ze swojego życia zawodowego, które miałyby dowodzić, że akurat w ich miejscu pracy one niezasłużenie zarabiają mniej niż mężczyźni. Podobne wypowiedzi pojawiają się również pod moimi artykułami na temat różnic płacowych. Do tej pory uważałem, że są one wynikiem feministycznego prania mózgu i spowodowanej tym ślepoty wypisujących je pań. Zrozumiałem jednak, że wrażenie doznawania dyskryminacji na rynku pracy może u kobiet powstawać również na dwa inne sposoby…

Pierwszy stanowi ten sam mechanizm, za sprawą którego ludzie wierzą wróżkom, bo zawsze sprawdza im się to, co im one wywróżyły. Jest to mechanizm, za sprawą którego łatwiej kojarzymy przypadki potwierdzające postawione hipotezy niż je obalające. Kiedy wróżka powie nam, że się potkniemy, nie będziemy co każe 5 sekund, w trakcie których nie potknęliśmy się, przypominać sobie wróżki i jej wróżbiarskiej pomyłki, ale kiedy wreszcie się potkniemy, od razu skojarzymy to zdarzenie z usłyszanymi słowami owej wróżki. Działając w ten sposób pomijamy fakty negujące rozpatrywane przez nas hipotezy a utrwalamy sobie fakty je potwierdzające. Jeżeli spodziewamy się chociażby możliwości gorszego traktowania nas przez kogoś, będziemy takie zachowanie dostrzegać.

Przejdźmy teraz do drugiego sposoby, za sprawą którego w niektórych (według badań są w mniejszości) kobietach rodzi się wrażenie dyskryminacji na rynku pracy. Zastanawialiście się dlaczego zawsze kiedy murzyn zostanie poturbowany na ulicy, to zaraz słychać krzyk o wybrykach rasistowskich, a kiedy poturbowany zostanie rodowity Polak, uznawane jest to za zwykły akt chuligański? Czy już na pieniądze murzyna nikt nie może się połasić? Albo czy murzyn nie może kogoś wkurzyć czymkolwiek innym niż kolor swojej skóry?

W ten sam sposób dopatrujemy się też dyskryminacji płciowej tam gdzie jej nie ma. Kiedy kobieta zarabia zbyt mało, uznaje się to za przejaw dyskryminacji płciowej, zupełnie tak samo jak uznaje się, że pobity murzyn nie został napadnięty w celu rabunkowym lecz z powodów rasistowskich. Jednak kiedy zbyt mało zarabia mężczyzna, uznaje on, że przyczyną tego musi być coś innego niż dyskryminacja. W ten sposób dowody „dyskryminacji” kobiet w postaci „przykładów” tej „dyskryminacji”, które jednak niczego nie dowodzą, dostarczają się same.

Zaznaczam, iż nie twierdzę, że kobiety nie zarabiają ogólnie mniej niż mężczyźni. Fakt ten potwierdzają statystyki. Jednak dzieje się tak jedynie dlatego, że kobiety pracują od mężczyzn mniej produktywnie. Natomiast mimo tego zdarza się, że jakaś kobieta pracuje ciężej od mężczyzny ale zarabia od niego mniej (tak samo jak zdarza się, że mężczyzna pracujący od kobiety ciężej zarabia mniej) i wtedy taki przypadek jest postrzegany jako dyskryminacja, stając się „dowodem” rzekomo dyskryminacyjnego podłoża różnicy płac, podczas gdy dziesiątki przypadków mężczyzn pracujących ciężej a zarabiających mniej od kobiet pomija się.

Co więcej, aby nagłośniono „przypadek dyskryminacji”, wcale nie musi zachodzić fakt cięższej pracy mniej zarabiającej kobiety. Wystarczy, że jakiejś kobiecie wydaje się, że pracuje ona zbyt ciężko, aby zaczęła krzyczeć o „dyskryminacji”. A zdarza się to większości kobiet, bo komuż z nas się nie wydaje, że jest niedoceniany? Badania wykazują, że ludzie pytani o takie rzeczy jak: czy ich oceny szkolne są wyższe czy niższe niż te, na które zasłużyli, czy związek rozpadł się z winy ich czy partnera, czy są przeceniani czy niedoceniani, konsekwentnie wybierają drugi człon alternatywy. Każdy ma się za lepszego niż oceniają go inni i potrzebuje wytłumaczenia, czemu inni oceniają go niżej niż on sam.

Kiedyś „rąbkiem u spódnicy” takiej „niedocenianej” pracownicy były zawiść koleżanek, „które obgadywały ją przy szefie”, strach przełożonego przed ambitną podwładną itp.. Obecnie zmieniło się jedynie to, że kobietom został dany do rąk pretekst w postaci dyskryminacji, którą mogą tłumaczyć wszystkie swoje potknięcia. Szczerze mówiąc, w pracowitość osób przechwalających się tym, jak wiele wysiłku kosztuje je praca (zwłaszcza kiedy czynią to pod postacią megalomańskich frazesów typu „pracuję dwa razy więcej niż mężczyźni”), wierzę mniej niż w pracowitość osób wykonujących swoje zadania a nie opowiadających o swoim wysiłku.

Dlatego kiedy następnym razem usłyszycie o dyskryminacji płacowej jakiejś kobiety, to pamiętajcie, że będzie ona dotyczyła jednego z dwóch przypadków. W pierwszym przypadku będzie ona dotyczyła jakiejś „niedocenianej” pracownicy, której dyskryminacja służyć będzie za pretekst i wymówkę jej lenistwa i nieporadności. W drugim przypadku wrażenie dyskryminacja będzie spowodowane faktycznie gorszym traktowaniem konkretnej osoby, lecz postrzegane będzie przez tę osobę jako dyskryminacja jedynie dlatego, że osoba ta na dyskryminację wobec osób swojej płci została uczulona, podczas gdy równie często dyskryminowane osoby płci przeciwnej niż ona postrzegania gorszego traktowania siebie jako dyskryminacji nie zostały nauczone.

Zatem, panowie, kiedy poczujecie się niedoceniani w pracy, nie bójcie się pisać o dyskryminacji. Obnażmy mit rzekomej dyskryminacji kobiet, wyrosły jedynie z trajkotania o niej!




+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0