Dlaczego WARTO wierzyć?
Artykuł był czytany 3066 razy
Obyczajowość ludów zamieszkujących ziemię od zarania dziejów przepojona była bogactwem wierzeń. Patrząc na historię cywilizacji można zaryzykować twierdzenie, że religijność to naturalny stan człowieka. Przypadek? A może coś w tym jest?
Ksiądz Józef Tishner powiedział kiedyś, że wiara w gruncie rzeczy jest “smutną koniecznością”. Filozof wyjaśnia, że gdybyśmy mieli wiedzę o wszystkim i o wszystkich, nie potrzebowalibyśmy wiary. Dlatego – abyśmy mogli normalnie funkcjonować i rozwijać się jako ludzie – potrzebujemy tego wewnętrznego “przekonania”, które nazywamy wiarą. Są bowiem rzeczy, które przerastają możliwości rozumu nawet najbardziej światłych z nas. Lukę tę zapełnia wtedy wiara, która pomaga nam wytłumaczyć “niewytłuaczalne”.
Tak, wiara jest więc “smutną koniecznością” pomagającą nam przebrnąć przez świat. Ale nie tylko. Badania dowodzą, że obdarzeni silną wiarą religijną są szczęśliwsi i żyją dłużej, niż ateiści. Badania finansowane przez amerykańską Narodową Fundację Nauki udowadniają, że głęboka postawa religijna może przedłużyć nasze życie o 7-14 lat.
Jak to się dzieje? Zdaniem psychologów, w obliczu trudnych chwil (np. ciężkiej choroby) wiara staje się swoistym “punktem zaczepienia”. Gdy jest nam ciężko, wówczas z całych sił wierzymy w uzdrawiającą moc modlitwy i czynionych przez nas praktyk religijnych, co to automatycznie “programuje” nasz organizm na mechanizm samoleczenia. Wiara i religijne obrzędy pomagają nam zdystansować się do codzienności i spokojniej przeżywać to, co przynosi nam życie. Wiara pomaga wzmacniać nam nasze cechy pozytywne, na przykład cierpliwość, nadzieję, zaufanie. Stajemy się wówczas spokojniejsi i szczęśliwsi. Ludzie spokojni, pogodzeni ze sobą i światem żyją dłużej – ta wewnętrzna harmonia jest podstawą długiego i szczęśliwego życia. Warto więc wierzyć nie tylko z konieczności, ale i z wyboru.
Coś w tym jednak musi być...
Katarzyna Bielska
Strefa Ludzi z Wartościami
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 2
Plus za niebanalne podejście do tematu. Szczególnie podoba mi się fragment odnoszący się do ks.Tischnera, nie znałem jego wymienionej w tekście wypowiedzi a myślę że daje ona do myślenia. Absurd śmierci, ludzkiego cierpienia, niemożność odpowiedzi na wiele bądź co bądź podstawowych egzystencjalnych pytań może skłaniać do wniosków w dwóch kierunkach - albo nic na tym świecie nie ma żadnego sensu albo też dokładnie przeciwnie - sens jest, ale gdzieś poza nim. Problem/dramat polega na tym że życie jest tylko jedno i tylko raz można dokonać wyboru którą z wersji uważa się za słuszną ze wszystkimi tej decyzji konsekwencjami. Wiara ma tą przewagę że bez względu na to czy Bóg rzeczywiście jest czy go nie ma daje ona przynajmniej większe szanse przeżyć swoje własne życie w sposób wartościowy. Życie, które jest w sumie jedyną rzeczą co do której nie ma wątpliwości że toczy się naprawdę i kiedyś się skończy.
Jeżeli kogoś się cytuje, to oczekiwałbym całego fragmentu cytatu lub chociażby przypisu gdzie ową myśl mogę znaleźć ( patrz Ks. Tischner ). Poza tym, zbyt krótki tekst jeżeli patrzeć na zawiłość i obszerność tematu.



















