iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Hyde park / Moim zdaniem
+ - 1

Dziennikarskie nadużycie

05 08 2009 Mirosław Naleziński Artykuł był czytany 1008 razy
Źródło: C:Documents and SettingsElinaPulpitwięzienie.jpg
Źródło: C:Documents and SettingsElinaPulpitwięzienie.jpg

Parę internetowych mediów jednocześnie pozyskało wiadomość i niezwłocznie zamieściło ją na swoich portalach i to na pierwszych miejscach (jako najnowsze wiadomości).

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Także tytuły były podobne i w dramatycznym tonie – „Porywacz Olewnika podciął sobie gardło w areszcie”.

Ponieważ w ostatnich latach wydarzyło się zbyt wiele (jak na przypadki) samobójstw związanych ze sprawą jednego z najgłośniejszych zabójstw w Polsce, przeto odruch tysięcy internautów a czytelników był oczywisty i przewidywalny przez owe media, zatem... zaplanowany. Niemal wszyscy klikają na taki elektryzujący tytuł i o jakiej to się rewelacji dowiadują?

Ano, że jeden z porywaczy Krzysztofa Olewnika, rozciął sobie gardło i brzuch. Brzmi to makabrycznie, ale rzeczniczka Służby Więziennej bagatelizuje sprawę – „Witkowski za pomocą plastikowego nożyka, który jest rozdawany przy posiłkach, przeciął powłoki skórne na szyi. Odmówił zszycia ran, które były powierzchowne”.

Służba Więzienna uznała samookaleczenie za próbę "awansu" w więziennych strukturach, nie za próbę samobójczą. Miało to wykazać, że jest solidnym gościem w ramach podkultury grypsujących.

O incydencie zawiadomiono wtedy sąd, który sądził porywaczy i morderców Olewnika, natomiast (zdaniem rzeczniczki) - o tak drobnych rzeczach nie informuje się ministra i mediów.

Przeciętny Polak czytając o podcięciu sobie gardła, jest przekonany, że chodzi o samobójstwo, ale z tekstu wynika, że nie tylko skazaniec przeżył, ale że ma się dobrze, choć pociął sobie jeszcze inne części ciała i to za pomocą nożyka... z plastyku, co dodatkowo kojarzy się z infantylnym podejściem do zagadnienia przez więźnia, choć może niesłusznie, wszak znane są plastyki (raczej nie ‘plastiki’) o własnościach konkurujących ze stalą.

Na pytanie, dlaczego opinia publiczna dowiedziała się o tym dopiero teraz, rzeczniczka stwierdziła, że nie widzi powodu, żeby informować o każdym wydarzeniu dziejącym się w wiezieniu i że o zdarzeniu zostały poinformowane odpowiednie służby. Tyż racja!

A ze strony mediów mamy klasyczny przykład dziennikarskiego nadużycia, bowiem podano tę informację jako najważniejszą nowinkę (a nawet jako hit dnia!), podczas gdy do zdarzenia doszło w... kwietniu 2008 roku.

Czy tego typu wprowadzanie w błąd czytelników portali jest etyczne? Czy komisja etyki powinna napiętnować manipulacje polegające na podawaniu tytułów sugerujących bardziej dramatyczny przebieg wydarzeń a ponadto wywołujące wrażenie ich zaistnienia w ostatnich godzinach, podczas gdy w istocie miały miejsce znacznie wcześniej?

PS Obecnie Witkowski odbywa wyrok 13 lat więzienia za udział w porwaniu i przetrzymywaniu p. Krzysztofa, którego uprowadzono jesienią 2001. Sprawcy więzili go przez wiele miesięcy i zabili, mimo otrzymanego okupu 300 tys. europów. Trzech współsprawców porwania i zabójstwa Olewnika popełniło samobójstwo w swoich celach, zaś kilkanaście dni temu powiesił się strażnik więzienny.




+ - 1

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Dominik | 02:07 08-08-2009

"Nadużycie" to bardzo delikatne ujęcie problemu-choroby, jaki jest wszechobecny w dominujących mediach. Towarzyszy temu arogancja mylona z pewnością siebie, dociekliwością, bezkompromisowością dziennikarzy, którzy nie jednokrotnie nie realizują celów, jakie "pierwotnie" im stawiano. Pomijam same działania, ich efekty i skutki, chcę się jedynie odnieść do charakteru, do osobowości indywidualnej, która moim zdaniem odgrywa kluczową role w realizacji misji dziennikarskiej.

Nie ukrywam, iż ten komentarz traktuje głównie o pracownikach trzech największych stacji telewizyjnych.

Tzw. komentarze do "faktów" są najdobitniejszym dowodem - przynajmniej wg mnie - na brak chęci uzyskania odpowiedzi, wyjaśnienia czy po prostu przekazania danych o naszej rzeczywistości. W gruncie rzeczy dzisiejsze kanały informacyjne są autonomiczną maszyną do tworzenia informacji, które powstają... no właśnie jak one powstają? A może warto zapytać się gdzie? Jak słucham czasami pytań np. p. Anity Werner, to zastanawiam się czy nie oglądam przypadkiem przedstawienia cyrkowego, tylko w dosyć wysublimowanej formie - w formie wyreżyserowanej gawędy. Oczywiste pytania, odpowiedzi z reguły zawoalowane informacjami zawartymi w pytaniu i tak w koło Macieju...Gwoli sprawiedliwości palnę coś o dziennikarzu TVP p. Mariuszu Pietrasiku. Krótko i zwięźle: ten Pan nierzadko pyta się o to samo, po kilka razy - nie wnikam w poziom potencjału uzyskania informacji lub konkretnych wiadomości o faktach, jaki posiadają te pytania - niezależnie ile razy usłyszy tę samą odpowiedź, od tej samej osoby...



Oby więcej takich artykułów na szerszą skalę. Najchętniej widziałbym oddzielny portal informacyjny zajmujący się wyłącznie "odinaczaniem" informacji, jakimi obdarzają nas medialni dominatorzy.



Pozdrawiam.