iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Hyde park / Moim zdaniem
+ - 1

Granice różnorodności

25 11 2009 redakcja www.maskulizm.pl Artykuł był czytany 422 razy
Źródło: równość.jpg
Źródło: równość.jpg

Czy w dobie agresywnego egalitaryzmu jest sens występować w obronie różności? Istnieje obawa bycia posądzonym o wstecznictwo i ciemnogrodyzm, o niezrozumienie potrzeb ludzi współczesnych, ducha historii i wszelkie takie tam…

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
A jednak moim zdaniem ma to sens. Tym bardziej że ów zasygnalizowany na początku, agresywnie propagowany egalitaryzm jest fikcyjny.

Równość przedstawiana jest powszechnie jako stan pożądany, najlepszy z możliwych, jedynie słuszny i sprawiedliwy. Konstytucje i statuty państw czy wszelakich organizacji niemalże muszą mieć to słowo wpisane obowiązkowo i we wszelkich możliwych odmianach. Co w tym widzę złego? Ano choćby to, że każdy pojmuje tę równość inaczej i już to zaczęło mi być podejrzane. Jak można poważnie wzywać do równości, skoro istnieje RÓŻNE jej postrzeganie ?!? Najwyraźniej jest to słowo-wytrych, pozwalające zasłonić używającym go swoje własne cele, niekoniecznie zbieżne z moimi…

Ja natomiast zauważam wokół siebie świat opanowany przez „różność” a nie przez „równość”. Jest to stan całkowicie naturalny i pożądany : woda różni się od piwa a piwo od złota, dzieci różnią się między sobą , kobiety są różne od mężczyzn… przykłady można mnożyć w nieskończoność, nawet małpy różnią się między sobą!. Gdzie więc ta osławiona, tak usilnie propagowana równość? Chyba, że jak w starym dowcipie : inteligencję zrównamy z robotnikami, robotników z chłopami a chłopów z ziemią… z kim wobec tego zrównamy polityków? Nie, ja się nie zgadzam na równość, ja występuję w obronie RÓŻNOŚCI! Zbyt długo już szkalowano istnienie różnic miedzy ludźmi, zbyt długo sztucznie usiłuje się te różnice zniwelować, jest to wbrew naturze i przynosi głównie szkody. Proponuję dzisiaj występowanie w ochronie różnic, proponuję uświadomienie sobie i innym, że różność jest nie tylko dobra ale i pożądana. Wołam : CHROŃMY GRANICE RÓŻNOŚCI! Nie dajmy sobie wmówić, że wszyscy są sobie równi, to jedno z największych kłamstw w historii ludzkości. Nie wierzycie? No to zastanówmy się : czy Matejko by ł podobnie dobrym górnikiem jak Pstrowski? Czy Nelson tak samo dobrze jeździł konno jak Pułaski? A jeśli ludzie są równi, to dlaczego jeden był admirałem floty a drugi malował obrazy ? Drodzy, zgódźmy się : równość nie istnieje!

Wiem, zaraz niejednemu przyjdzie na myśl, że spłycam temat, że to nie o taką równość chodzi. W takim razie o jaką? Skoro ludzie są różni to jaką równość można im zaoferować? Co mi da wolność robienia interesów, skoro nie mam po temu żadnych zdolności a – co ważniejsze – chęci? A może ja chciałbym mieć wolność jeżdżenia każdym samochodem, który mi się spodoba, niezależnie czy jest on moją własnością? Widzimy więc wyraźnie, że prawo i obyczaje ZAWSZE STOJĄ NA STRAŻY ZACHOWANIA RÓŻNIC i inaczej po prostu być nie może. Nie może ponieważ, jak to już pisałem powyżej, ludzie są różni a zatem mają różne potrzeby i różny sposób ich zaspokajania. Sztuczne wyrównywanie różnic skutkuje zawsze – powtarzam : ZAWSZE – równaniem w dół. Natomiast spostrzegam że kiedy tylko ktoś zaczyna dążyć do zmiany w imię rzekomej „równości” najczęściej ma na myśli równość dla samego siebie i dyskryminację innych. Ot, taki figielek… Dlatego uważam, że dość już zła uczyniono w imię równości, zacznijmy wreszcie mówić i myśleć w sposób pozytywny o różności. Określmy granice różności, których przekraczanie jest zbędne i wyłącznie szkodliwe, jak na przykład różnice pomiędzy dziećmi a dorosłymi, kobietami i mężczyznami, zwierzętami a ludźmi. Określmy granice różności, które są dla nas ochroną i nauczmy się cenić tę ochronę. Bardzo ciekawie dał temu wyraz Owen Wister w swojej powieści „Wirgińczyk” gdzie znajdujemy taki dialog pomiędzy nauczycielką ( pewną swej intelektualnej przewagi) a tytułowym cowboyem wirgińczykiem :

„ – Kto jest w klasie najlepszym uczniem? – pyta wirgińczyk
- ( nauczycielka wymienia jakieś nazwisko ucznia)
- A kto jest najgorszym? – dalej pyta wirgińczyk;
- Bob Carmody, biedak – odpowiada znowu nauczycielka
- Ha! To dziwne – stwierdza wirgińczyk.
- Wcale nie dziwne, jeśli ktoś zna Boba – obrusza się nauczycielka.
- A jednak dziwne – mówi cowboy. – Jeden najlepszy. Jeden najgorszy. W środku gromada średniaków. A panienka mi wmawia, że ludzie są sobie równi! Zanim ja uwierzę, że ktoś jest mi równy, musi tego dowieść.”

Nie wierzmy zatem, że jesteśmy sobie równi. Każdy jest wyjątkowy i każdy z nas ma swoją własną dziedzinę, w której jest dobry. Udowodnienie tego wymaga jednak wysiłku, ale czy mamy rezygnować z tego wysiłku tylko po to aby wykazać wszystkim, ze jesteśmy jedynie leniwym zerem ?...




+ - 1

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0