iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Hyde park / Moim zdaniem
+ - 0

Język na usługach władzy

30 06 2010 Anna Władyka Artykuł był czytany 480 razy
Źródło: JPG
Źródło: JPG

Zdarza się, że politycy mówią od rzeczy. Zdarza się, że mówią o niczym. Lub wprowadzają w błąd. I zdarza się, że nikt tego nie zauważa.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych


Język to twór niesłychanie plastyczny. W naturalnych warunkach jego użytkownicy dążą do ekonomizacji, czyli najprościej ujmując, minimalizacji form językowych dla wyrażenia żądanych informacji. Czasem jednak świadome unikanie tej naturalnej tendencji motywowane jest wywołaniem określonego wrażenia – częste zjawisko w przypadku przemówień, bądź w ogóle na scenie politycznej. Niestety, nie można tu liczyć na kreatywny aspekt języka, nie od dziś bowiem wiadomo, że związki języka z polityką są przeróżnie motywowane, a cała kwestia pozostaje niezwykle subtelna.

Tyle tytułem wstępu, który nie jest wcale fragmentem pracy lingwistycznej, a stanowi komentarz do sytuacji na rodzimej scenie politycznej. Wydawać by się mogło, że nowomowa została w większym stopniu wykorzeniona z życia politycznego po upadku PRL-u,  a przyszłe pokolenia będą uczyły się tego pojęcia czytając " Rok 1984".

Niestety, jakość dialogu prowadzonego na scenie politycznej, głównie w obliczu nadchodzącej II tury wyborów może irytować wrażliwszych na słowo. Żonglerka nomenklaturą historyczno-polityczną (lewica, komuniści, postkomuniści, socjaliści – wyborcy w dowolne miejsca mogą wstawić znak równości), polityka „połowiczności” -- najbardziej konserwatywna partia w Polsce uważa, że ma w sobie domieszkę lewicy -- to zaledwie początek długiej listy manipulacji słownych. Manipulacji, bo do nimi stają się z czasem i puste frazesy, które tolerować zdawał się przedstawiciel jednego ze sztabów wyborczych, twierdząc, iż  "zbyt dużą wagę przywiązujemy do języka".

Propaganda słowna nie jest w nowoczesnym państwie demokratycznym problemem priorytetowym, ale stanowi zagrożenie dla każdej suwerenności. A i ze zwykłym pustosłowiem trzeba walczyć, nie doszukiwać się ukrytego sensu.





+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0