Hyde park / Moim zdaniem
Najgorzej, gdy spotykasz dawnego znajomego. Nie dawnego przyjaciela, czy kogoś, z kim chodziłeś na wagary. Właśnie tego, kogo lubiłeś tak sobie, czasem się z niego nabijałeś. Właśnie tego kogoś spotkasz w autobusie. I wiesz co? Rozmowa zawsze zejdzie na temat pogody (pogoda jest zawsze pasjonująca, obojętnie, czy huczą grzmoty, czy świeci słoneczko) i starych znajomych. Zawsze są te chwile upierdliwej ciszy, której nawet się nie chce przerywać. Najchętniej założyłbyś słuchawki na uszy i patrzył się za okno. Tyle, że jesteśmy dobrze wychowani, co nie? Spoglądamy na rozmówcę, w ten sposób, żeby zaczął temat. Czasem to on się tak na nas patrzy. Więc młócimy o tym, kogo się "ostatnio widziało". Coś o pracy, szkole, rodzinie? Nic nie warte rozmowy, które tylko przyprawiają nas o dreszcze. Naprawdę nie potrzebujemy starych znajomych. Naprawdę nie chcemy mieć tego przyklejonego uśmiechu. O czym ciekawym można rozmawiać z kimś, kogo się nie widziało parę lat? Nic o nim nie wiemy, a on nic nie wie o nas. I te piętnaście minut to jest absolutne maksimum. Potem mamy ochotę się tylko zamknąć i nie gadać z nikim przez następne trzy godziny. Ehh... Najlepiej wyprowadzić się ze starej okolicy. Ale i tak możemy natrafić na tego, kto nam powie, że "ten świat jest mały".
każdy to zna
Artykuł był czytany 310 razyNajgorzej, gdy spotykasz dawnego znajomego. Nie dawnego przyjaciela, czy kogoś, z kim chodziłeś na wagary. Właśnie tego, kogo lubiłeś tak sobie, czasem się z niego nabijałeś. Właśnie tego kogoś spotkasz w autobusie. I wiesz co? Rozmowa zawsze zejdzie na temat pogody (pogoda jest zawsze pasjonująca, obojętnie, czy huczą grzmoty, czy świeci słoneczko) i starych znajomych. Zawsze są te chwile upierdliwej ciszy, której nawet się nie chce przerywać. Najchętniej założyłbyś słuchawki na uszy i patrzył się za okno. Tyle, że jesteśmy dobrze wychowani, co nie? Spoglądamy na rozmówcę, w ten sposób, żeby zaczął temat. Czasem to on się tak na nas patrzy. Więc młócimy o tym, kogo się "ostatnio widziało". Coś o pracy, szkole, rodzinie? Nic nie warte rozmowy, które tylko przyprawiają nas o dreszcze. Naprawdę nie potrzebujemy starych znajomych. Naprawdę nie chcemy mieć tego przyklejonego uśmiechu. O czym ciekawym można rozmawiać z kimś, kogo się nie widziało parę lat? Nic o nim nie wiemy, a on nic nie wie o nas. I te piętnaście minut to jest absolutne maksimum. Potem mamy ochotę się tylko zamknąć i nie gadać z nikim przez następne trzy godziny. Ehh... Najlepiej wyprowadzić się ze starej okolicy. Ale i tak możemy natrafić na tego, kto nam powie, że "ten świat jest mały".
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 2
Skłamałbym gdybym zaprzeczył tym słowom, bo mi też zdarzyły się takie sytuacje. Tylko co ten artykuł wnosi? To jest tylko stwierdzenie faktów i nic poza tym. Brakuje tu zakończenia.
Nie nazwałabym tego artykułem. To po prostu takie moje obserwacje, próba napisania czegoś, trenowanie stylu. Pisanie dla pisania.














