iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Hyde park / Moim zdaniem
+ - 1

Konstytucja nie dla ubogich

19 02 2010 Mariusz Raniszewski Artykuł był czytany 1249 razy
Źródło: własne
Źródło: własne

W Polsce nie pomaga się ludziom ubogim. Prawa osób niepełnosprawnych i ochrona rodziny w pewnym zakresie są fikcją.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Wyobraź sobie, że jesteś przedsiębiorcą w średnim wieku. Dzięki prowadzonej przez ciebie niewielkiej firmie zapewniasz swojej chorej żonie i waszym dzieciom godne życie. Jesteście kochająca się rodziną. Dzieci chodzą do szkoły, uprawiają hobby, żona jest najwspanialszym partnerem życiowym jakiego możesz sobie wyobrazić. Wyjeżdżacie co dwa lata na wakacje, regularnie chodzicie do dentysty, fryzjera, czasem do kosmetyczki. W miarę możliwości uczestniczycie w wydarzeniach kulturalnych., Ogólnie rzecz ujmując - dbacie o umysł i ciało. Jak każdy przeciętny przedstawiciel klasy średniej. Jedynym, chociaż poważnym, mankamentem waszego życia jest brak własnego mieszkania. Na kupno z jednej pensji, choć wyższej od średniej krajowej, nie było was stać. Do TBS się jeszcze nie dostaliście. Kolejka zbyt długa. O mieszkaniu komunalnym nigdy nie myśleliście, bo to lokale dla osób raczej ubogich. Ze względów rodzinnych i materialnych nie mogliście liczyć na pomoc rodziców. Dlatego od czasu ukończenia studiów wynajmujecie mieszkania prywatnie. Życie twojej rodziny zawsze zależało od waszych umiejętności i pomysłowości. Twoja wybranka życiowa, choć niepełnosprawna, jest wybornym fachowcem. Dzięki jej pracy w domu, prowadzona przez ciebie działalność gospodarcza przebrnęła przez wiele raf rynku. Pewnego dnia firma się sypie. Przyczyna jest nieistotna. Może to być czyjeś oszustwo, dekoniunktura, upadek głównego kontrahenta, twój błąd. Cokolwiek. Szukasz rozwiązań, nowych kontaktów, ostro się reklamujesz. Myślisz - zainwestuję w nowe technologie, może wejdę na inny rynek. Bierzesz kredyt na firmę. Jednak fiasko. Bankrutujesz. Dzięki niewielkim oszczędnościom pierwsze miesiące są znośne. Szukasz pracy. Wypełniasz dziesiątki, setki aplikacji. Chodzisz na castingi. Jesteś dobrej myśli, bo twój dorobek zawodowy świadczy, o tym że jesteś profesjonalistą. Znasz języki, masz doświadczenie, dyplom z dobrej uczelni. Podróżowałeś zawodowo po świecie, współpracowałeś z zagranicznymi firmami. Czas jednak szybko płynie, więc rejestrujesz się w Urzędzie Pracy. Przez pół roku dostajesz zasiłek dla bezrobotnych. Kilkaset złotych. Kolejne kilkaset złotych otrzymuje małżonka tytułem renty inwalidzkiej. To nie wystarcza by załatać elementarne potrzeby. Kilka tysięcy pożyczasz od znajomych. Nie chcesz sprzedać samochodu, bo wiesz, że jest narzędziem pracy. Pozbycie się auta oznacza również zamknięcie żony w domu, która ze względu na stan zdrowia nie jest w stanie korzystać z komunikacji publicznej. Brak samochodu to dla niej uniemożliwienie leczenia i rehabilitacji. Liczba wysłanych podań o pracę przekracza tysiąc. Szukasz posady już w całej Polsce. Jedyne odpowiedzi to cisza lub rzadziej grzeczna odmowa. Zaczynasz rosnąć w długach: niepłacony czynsz, zaległości w rachunkach za media, telefony. Wpływają kolejne wezwania z banku. Od dawna ograniczasz wydatki. Przychodzi czas kiedy zaczyna brakować pieniędzy na jedzenie i lekarstwa. Wtedy myślisz o tym, że jako obywatel masz co prawda obowiązki, ale też i podstawowe prawa, które państwo gwarantuje ci w konstytucji.

Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej Art. 67. 2.
Obywatel pozostający bez pracy nie z własnej woli i nie mający innych środków utrzymania ma prawo do zabezpieczenia społecznego, którego zakres i formy określa ustawa. Ustaw, na podstawie których możesz ubiegać się o pomoc jest kilka:
1. o świadczeniach rodzinnych
2. o pomocy społecznej
3. o dodatkach mieszkaniowych
4. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i
5. o zmianie Kodeksu Cywilnego.
Wszystkie one, uzupełnione o stosowne akty wykonawcze odpowiednich władz, kodyfikują prawa obywatela do pomocy ze strony państwa. Z tytułu ustawy o świadczeniach rodzinnych zwracasz się z wnioskiem do gminy o przyznanie dodatków rodzinnych na dzieci. Twoje dzieci nie są jeszcze pełnoletnie i chodzą do szkoły. Nie są to duże sumy. Możesz liczyć na 91 złotych miesięcznie na jedno dziecko. Jesteś dobrej myśli. Podstawowym kryterium uzyskania pomocy jest dochód rodziny. Żyjecie już tylko z renty socjalnej żony. Na jednego członka twojej rodziny przypada nieco ponad 170 złotych miesięcznie. Aby uzyskać dodatek rodzinny miesięczny dochód na jednego członka rodziny nie może być większy niż 504 złotych. Czytasz jeszcze ustawę. Wygląda na to, że możesz liczyć na dodatek od chwili złożenia wniosku. Znalazłeś zapis, że należy się on od następnego miesiąca po utracie dochodu. Po trzydziestu dniach z urzędu przychodzi decyzja. Odmowna. Jesteś zdumiony, nie dowierzasz, może nawet się złościsz. Ostatecznie przychodzi ci do głowy, że zaszła pomyłka. Idziesz ją wyjaśnić, ale urzędnik rozwiewa twoje złudzenia. Będąc pracownikiem byłbyś uprawniony do niezwłocznej pomocy. Skoro miałeś firmę, to inaczej nalicza się twoje dochody. Urząd bierze pod uwagę ostatni przychód z działalności gospodarczej. Nieważne, że od tego czasu minęły miesiące i masz udokumentowane i uzasadnione wydatki. Mało istotne, że jesteś bez grosza. Gdy odpowiednio podzielone na osoby i miesiące wpływy z tego tytułu przekroczą minimalny dochód, nie masz szans na dodatek rodzinny. Inaczej by było gdybyś wyrejestrował działalność gospodarczą. Nie chcesz jednak tego zrobić skoro przez tyle lat firma dawała chleb, to chcesz ją reaktywować. Wciąż przez Internet usiłujesz zainteresować nowych kontrahentów. To jedna z twoich większych nadziei na powrót do normalnego życia. Coraz większa, gdyż wysiłki w znalezieniu pracy etatowej nie przynoszą żadnych rezultatów. Starasz się nie analizować dlaczego tak się dzieje.

Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej Art. 75.
Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania. Skoro już jesteś w urzędzie gminy udajesz się do wydziału lokalowego. Prawie miesiąc temu złożyłeś tam wniosek o dodatek mieszkaniowy. Mogłeś się o niego ubiegać gdyż państwo gwarantuje pomoc rodzinom, w których dochód miesięczny na jedną osobę nie przekracza 843,88 zł. Masz nadzieję na realną pomoc, gdyż zdajesz sobie sprawę, że cierpliwość właściciela mieszkania musi się skończyć skoro nie płacisz czynszu. A wtedy z całą rodziną wylądujesz pod mostem. Urzędniczka informuje cię, że wszystkie złożone dokumenty są w porządku, ale jaka będzie decyzja to trudno powiedzieć. Musisz jeszcze poczekać – urząd ma na odpowiedź 30 dni. I w pełni je wykorzystuje. Czekasz i wkrótce dostajesz decyzję pozytywną, która jednak rozczarowuje. Twój czynsz za mieszkanie zgodnie z podpisaną umową wynosi 1200 złotych. Za wodę, gaz i prąd płacisz średnio 200 złotych miesięcznie. Otrzymujesz dodatek mieszkaniowy w wysokości 240 złotych. Raczej skromny w stosunku do potrzeb. Okazuje się, że dla urzędu liczy się czynsz płacony zarządcy budynku czyli 400 zł. Jeśli tak na to spojrzeć, to dodatek jest znaczący. Każdy pieniądz cieszy, ale to przecież w żaden sposób nie rozwiązuje twoich kłopotów z należnościami za mieszkanie. Urzędnicy zapewniają, że dostałeś maksymalny dodatek i na mocy przepisów o dodatkach mieszkaniowych więcej zrobić nie mogą. Nie protestujesz i przez pół roku dodatek wpływa na konto administracji domu. Po tym czasie musisz złożyć kolejny wniosek. Na płacenie całego TWÓJEGO czynszu pieniędzy nie wystarcza. Najpierw opłacasz go częściowo, potem, gdy wpadasz już właściwie w nędzę i każda złotówka zanim zostanie wydana, jest oglądana kilkanaście razy, przestajesz płacić w ogóle. Po sześciu miesiącach starasz się ponownie o pomoc. Urzędniczka pyta czy masz zaległości w opłacaniu czynszu. Mówisz, że tak, oczywiście, dlatego zwracasz się o pomoc, ale czynsz wobec zarządcy domu jest uregulowany w stu procentach. We wniosku jest nawet stosowna rubryka, w której administrator domu potwierdza brak zaległości. Urzędniczka nie wydaje się być usatysfakcjonowana. Tłumaczy, że dla ciebie czynsz to kwoty, które musisz płacić jako najemca czyli właścicielowi mieszkania. - to chyba nieporozumienie, jakiś błąd w komunikacji – zaczynasz się niepokoić - składając pierwszy wniosek urząd interesował się wyłącznie czynszem płaconym zarządcy domu i przyznając dodatek mieszkaniowy do niego się odnosił. - mówimy o dwóch różnych sprawach – urzędniczka sprowadza cię na ziemię - ma pan zaległości w płaceniu czynszu? - wobec kogo – pytasz zdezorientowany. - właściciela mieszkania – osobie, z którą ma pan zawartą umowę o najem. Teraz dowiadujesz się, że jeżeli w okresie pobierania dodatku mieszkaniowego nie regulujesz czynszu w pełnej wysokości, to musisz za ten okres dodatek oddać. Dla urzędu czynsze są dwa. Gdy rozpatruje wniosek z punktu widzenia obliczenia wysokości dodatku mieszkaniowego, za czynsz uważa się należności wobec zarządcy domu. Kiedy wymaga się od ciebie regulowania czynszu, co jest warunkiem pozytywnego rozpatrzenia wniosku, za czynsz uważa się opłatę, którą musisz płacić w rzeczywistości czyli w tym wypadku wypływająca z tytułu umowy najmu podpisaną z właścicielem prywatnego mieszkania. Z ponownym wnioskiem o dodatek mieszkaniowy możesz się zwrócić do urzędu gminy gdy zaległości zostaną uregulowane, a dodatek za minione pół roku zwrócony. Potwierdzasz tę informację nerwowo przerzucając przepisy. Zaczynasz coraz wyraźniej zdawać sobie sprawę, że jesteś uciążliwym trybikiem w systemie pomocy nieskutecznej, nieprzemyślanej i niezorganizowanej. Jesteś ofiarą niespójnego prawa i naiwnej, dosłownej interpretacji praw konstytucyjnych. Jak to mawiała twoja babcia? Diabeł tkwi w szczegółach – ustawach, rozporządzeniach ministrów i uchwałach gmin. Później dokumentując różnorodnym instytucjom swoje ubóstwo jeszcze wielokrotnie się dowiesz, że twoje wnioski i prośby są bezpodstawne.
Główny lejmotyw suchych, urzędniczych pism, będzie się sprowadzał do informacji, że jesteś przedmiotem troski i opieki, ale nie można zaspokoić wszystkich twoich wymagań. A prawo stanowi inaczej niż sobie życzysz. Zaczniesz się zastanawiać dla kogo stworzono owe przepisy. Czy aby na pewno ty i twoja rodzina jesteście podmiotami prawa, które w intencji ma wam pomóc przetrwać trudny czas. Pomimo narastającej świadomości, że każdy dzień przybliża twoją rodzinę do bezdomności, liczysz jednak na dobre wiadomości. Mieszkanie komunalne. Naturalnie nie urwałeś się z choinki i zdajesz sobie sprawę, że na taki lokal trzeba czekać, miesiącami, latami. Ale wciągnięcie na listę oczekujących daje perspektywę, daje nadzieję. Bo za mieszkanie komunalne zapłaciłbyś około 400 złotych czynszu. Gdybyś otrzymał dodatek mieszkaniowy to dawałoby ci to podstawy do budowania bezpieczeństwa twojej rodziny. Nawet gdyby obecna twoja sytuacja finansowa nie uległa zmianie. Wniosek złożyłeś do gminy kilka miesięcy wcześniej. Uważasz, że spełniasz wszelkie kryteria uznania go za zasadny. Sprawdziłeś to w stosownej uchwale rady gminy. Nie macie własnego mieszkania ani innego miejsca, gdzie moglibyście zamieszkać, jesteście na tyle biedni, że nie ma możliwości wynajmu mieszkania od osoby prywatnej, a mieszkanie które właśnie zajmujesz z powodu długów, lada dzień zostanie ci wypowiedziane. Żona jest inwalidką trwale niezdolną do pracy i wychowujecie nieletnie dzieci. Nie przekraczacie minimum metrażowego. Nie macie nawet stałego zameldowania, bo na to nigdy nie pozwolił właściciel mieszkania.. Po czterech miesiącach dostajesz wyczekiwaną odpowiedź. Negatywną. Twoje wielostronicowe uzasadnienie zostaje przez urząd skwitowane jednym zdaniem. „Odmawia się podpisania umowy o najem lokalu mieszkalnego z zasobów gminy z powodu posiadanego przez wnioskodawcę tytułu prawnego do mieszkania”. Tym tytułem prawnym jest twoja umowa najmu mieszkania. Umowa do lokalu, który zajmujesz w zasadzie bezprawnie, bo przestałeś płacić czynsz. Przestałeś, bo jesteś biedny. Więc jako biedny zwracasz się o pomoc. Ale potencjalnie pomagający podmiot powiada, że masz tytuł prawny do mieszkania. Gogol, Kafka – takie literackie klucze przewijają się w twojej głowie. A myślałeś, że to dawano zamierzchła rzeczywistość. Błąd. Jednak najprawdopodobniej największym błędem jest fakt twojego ubóstwa. Cała prawna rzeczywistość o pomocy socjalnej zaczyna brzmieć jak kampania wyborcza. Pomoc socjalna na fasadzie - duża i mądra - w oficynach i konkretach, minimalna lub żadna. Łudząca ludzi, zabierająca czas na przedzieranie się przez gąszcze niejasno i nie po polsku sformułowanych przepisów, na gromadzenie, przesyłanie kilogramów dokumentów: wniosków, zaświadczeń, załączników i odpisów. Musisz je dostarczyć do stosownych organów, później najczęściej uzupełnić o kolejne oświadczenia, pełnomocnictwa, wypisy. Czas płynie i trwająca ciszę przerywasz z taktem i największą uprzejmością przypominając urzędom o terminach, dopytujesz o podjęte decyzje. Tracisz bezcenne złotówki - na papier, wydruki, kserokopie, listy, telefony, dojazdy – i bezcenny czas – być może któraś kolejna godzina spędzona na wyjaśnieniach i kolejkach w urzędach przyniosłaby tak pożądaną pracę. Od odmowy o przydziale lokalu komunalnego nie masz prawa się odwołać. Mieszkania są wynajmowane na zasadzie umowy cywilno-prawnej. Zatem nie obowiązuje tryb postępowania administracyjnego, żaden tryb odwoławczy. Nie ma instancji do której mógłbyś zgłosić swoje zastrzeżenia wobec informacji urzędu, że mieszkania ci nie wynajmą. Właściwie w uzasadnieniu urząd mógłby napisać każdą wyssaną z palca opowieść, a jedynym sposobem aby pochylono się ponownie nad twoim losem jest wypełnienie następnego wniosku i kolejne miesiące oczekiwania. Jak do tej pory dorobiłeś się tylko kolejnego długu. Bo dodatku mieszkaniowego gminie nie oddasz skoro nie masz z czego. Jego egzekucją zajmie się zatem komornik, który doliczy stosowne koszty.

Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej Art. 69.
Osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają, zgodnie z ustawą, pomocy w zabezpieczaniu egzystencji, przysposobieniu do pracy oraz komunikacji społecznej. Art. 71 Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny. Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych. W międzyczasie uświadamiasz sobie, że urzędnik nie będzie analizował twojej sytuacji. Zrobi tylko to, co musi. Dlatego powinieneś odrzucić wstyd, pozbyć się intymności oraz mówić głośno i wyraźnie - najlepiej podniesionym głosem - i wyraźnie pisać - najlepiej grubą i dużą czcionką - o materialnych i zdrowotnych szczegółach życia twojej rodziny. Ważne by je przedstawić w wyolbrzymiony sposób. Bo grzeczna informacja, że dzieci nie mają co jeść raczej, nie zrobi wrażenia. Uzbrojony w tę cudownie objawioną prawdę, udajesz się do ośrodka pomocy społecznej. Składasz wniosek. Piszesz o niepełnosprawności żony, o jej bólu i braku dostępu do leczenia, o niewykupywanych lekarstwach, o niezapłaconym czynszu i zagrożeniu bezdomnością całej rodziny. Prosisz przede wszystkim o pomoc w opłaceniu czynszu. Wnioskujesz o pieniądze na podstawowe artykuły szkolne i jedzenie, którego coraz częściej zaczyna brakować. Jednocześnie informujesz urzędników o tym, że jesteście kochającą się rodziną, że z żoną, która w ograniczonym zakresie może pracować w domu, macie dobre wykształcenie i ogromne doświadczenie w pracy. Opisujesz konkretne działania związane z poszukiwaniem pracy i próbami ponownego uruchomienia firmy. Reasumując wniosek opisujesz scenariusz, który śni ci się po nocach; iż obecnie stanowicie w pełni funkcjonalną rodzinę i z uwagi na potencjał zawodowy uważasz swoją sytuację za przejściową. Uzasadniasz, że gdy stracisz mieszkanie nie będziesz miał żadnej możliwości opiekowania się niepełnosprawną żoną oraz dbania o dzieci, że z perspektywy ulicy już nie znajdziesz pracy. Wiedząc, że odwołując się do empatii niewiele zdziałasz, wskazujesz na argumenty ekonomiczne – że nawet kilkunastomiesięczna pomoc finansowa pochłonie o wiele mniejsze kwoty niż w sytuacji, gdy rozpadnie się twoja bezdomna rodzina. Gdy będziecie stałymi beneficjentami różnorodnych instytucji pomocowych. Całość uzupełniasz kilkudziesięcioma załącznikami dokumentującymi opisany stan rzeczy. Po dwóch tygodniach urzędnicy z ośrodka pomocy społecznej przychodzą na wywiad środowiskowy. Wypytują o sytuację materialną, zdrowotną, mieszkaniową, o dzieci, szkołę. Potem odręcznie na swoim druku, praktycznie przepisują twój wniosek od nowa. Jeszcze żądają faktur i rachunków za wydatki, nowych oświadczeń i zaświadczeń. Odchodzą. Po dwóch tygodniach na twoim rachunku bankowym pojawia się 400 zł.. Dzwonisz. Pytasz skąd te pieniądze, na co, na jakiej podstawie, czy może będzie ich więcej. Słyszysz, że decyzja kierownika przyjdzie pocztą. Pismo przychodzi po 14 dniach. Jeżeli jesteś osobą nieco chorowitą, w tym miejscu masz prawo do zawału serca. Otrzymujesz dwie decyzje – pozytywną i negatywną. Pozytywna informuje cię, że otrzymujesz pomoc w wysokości 400 zł – w tym 150 zł na jedzenie, 100 zł na lekarstwa, 50 zł na przejazdy dzieci do szkoły i 100 zł na inne wydatki. Jak oni to wyliczyli nie masz pojęcia. W decyzji negatywnej zapisano co następuje: 1. z powodu przekroczenia minimum dochodowego (wynosi ono 351 złotych miesięcznie na osobę) nie masz uprawnień do zasiłku stałego ani zasiłku celowego 2. w ramach działania ośrodka pomocy społecznej nie mieści się wsparcie w opłacaniu czynszu, bo do tego służą dodatki mieszkaniowe wypłacane przez urząd gminy, 3. z tytułu złej sytuacji materialnej rodziny przyznają ci zasiłek celowy specjalny i stąd w kopercie drugie pismo z decyzją pozytywną. Zasiłek celowy specjalny jest zasiłkiem uznaniowym. Kierownik ośrodka pomocy społecznej na podstawie zebranych dokumentów i wywiadu środowiskowego, decyduje o wysokości przyznanej pomocy. Dlaczego jednak przekraczasz kryterium dochodowe skoro masz do dyspozycji zaledwie sto siedemdziesiąt kilka złotych miesięcznie na osobę? Stało się tak ponieważ dziesięć miesięcy przed złożeniem wniosku o pomoc zaciągnąłeś kredyt na ratowanie swojej działalności gospodarczej. A ustawa o pomocy społecznej powiada, że taki kredyt jest dochodem i należy go podzielić na dwanaście równych części i dodać każdą z nich do miesięcznego dochodu rodziny. Mało istotne jak i na co wydałeś te pieniądze. Nieważne, że ich dawno nie ma. Nikogo nie interesuje, że przecież to jest zobowiązanie i trzeba je spłacać, że twoje zadłużenie z tego tytułu rośnie o odsetki, niezapłacone odsetki, o karne odsetki, o koszty windykacji i ostatecznie egzekucji komorniczej. Od tej decyzji masz prawo odwołania do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Piszesz. Kwestionujesz odmowę przyznania przez Ośrodek Pomocy Społecznej wsparcia na opłacenie czynszu za mieszkanie, poddajesz w wątpliwość obliczony przez OPS dochód twojej rodziny. Powołujesz się na fakt, że nawet jeżeli ustawa stanowi, że kredyt jest dochodem, to przecież mówi także o tym, że gdy był to kredyt zaciągnięty przez osobę prowadząca działalność gospodarczą należy wziąć pod uwagę koszty uzyskania dochodu. Wysyłasz czekasz. Miesiące mijają. Już nie szukasz pracy. Nie masz Internetu, nie posiadasz aktywnego telefonu zatem żaden pracodawca nie odzwoni. Nie masz pieniędzy na faks, znaczki, koperty, na wydrukowanie podania. Ponieważ pierzesz coraz rzadziej i wsypujesz do pralki coraz mniej, coraz gorszego proszku, twoje ubranie nie jest najczystsze. Wstydzisz się tego i krępujesz pokazywać ludziom. W Urzędzie Pracy możesz znaleźć oferty, ale nikt za ciebie nie wydrukuje ani nie wyście CV. Komornicy zablokowali twój rachunek bankowy. Nie spłacałeś kredytu. Nie oddałeś dodatku mieszkaniowego. Nachodzą cię windykatorzy. Za abonament telefoniczny, za ubezpieczenie samochodu, za prąd, wodę, gaz, za kartę kredytową. Żona już tylko leży w łóżku. Nie masz jak jej zawieźć do lekarza, bo w baku brak paliwa. Zresztą i tak stać was tylko na sporadyczne wykupienie leków przeciwbólowych. Coraz mocniejszych. Gdy zaczynają niszczyć układ pokarmowy i wydalniczy i ta ulga w cierpieniu staje się niemożliwa. Dzieci chodzą do szkoły gdzie ku twojemu wielkiemu szczęściu zapewniono im darmowe drugie dania. Co miesiąc przychodzą urzędnicy z ośrodka pomocy społecznej na wywiad środowiskowy. Wypytują wciąż o to samo i wciąż wypisują swoje obszerne druki. Mówią, że mogą przyznać więcej pieniędzy na leczenie, ale najpierw powinieneś im pokazać rachunki za kupione lekarstwa. Czyli refundacja. Odpowiadasz, że nie masz środków na zakup leków. Inaczej nie mogą. Co miesiąc dostajesz pomoc finansową. Nigdy nie wiesz ile to będzie pieniędzy. Raz wpływa 400 złotych, innym razem 200, czasem 500. Nigdy nie wiesz którego dnia miesiąca wpłyną na twoje konto. Właściciel wypowiada ci umowę najmu mieszkania w trybie natychmiastowym. Wynika on z ustawy o ochronie praw lokatorów. Masz czternaście dni. Po czterech miesiącach Samorządowe Kolegium Odwoławcze podtrzymuje decyzję dyrektora Ośrodka Pomocy Społecznej w sprawie mieszkania. Piszą, że co prawda tego rodzaju pomoc mieści się w zakresie ustawy, ale skoro OPS nie ma pieniędzy….To zresztą decyzja uznaniowa kierownika placówki, którym powinna kierować obiektywna ocena jaka pomoc jest niezbędna dla egzystencji twojej rodziny. Z tym, że faktycznie twój dochód przekracza minimum dochodowe. bo ten kredyt…. A do kosztów uzyskania dochodu w tej sytuacji zalicza się tylko składkę ZUS-owską, której i tak nie płacisz, bo nie masz z czego. Pytasz urzędnika w jaki sposób mogą pomóc ponieważ musisz z rodziną opuścić mieszkanie. Urzędnik mówi, ze znajdzie wam miejsce w Ośrodku. Nie słuchasz już jakim, ale lepszy to dach nad głową niż żaden. Dopytujesz jeszcze co z meblami, ubraniami, pralką, lodówką. Urzędnik nie wie czy w Ośrodku będzie na to miejsce. A czy ośrodek pomocy społecznej pomoże przetransportować twój dobytek? Nie. OPS nie dysponuje samochodem, ale przecież możesz obdzwonić firmy transportowe, to może ktoś zasponsoruje przewóz mebli. - nie mam na to pieniędzy - odpowiadasz, więc urzędnik zgadza się podzwonić sam. Po tygodniu ciszy idziesz do ośrodka pomocy społecznej by zapytać urzędnika czy coś zrobił w twojej sprawie. Nie ma dobrych wiadomości, bo w ośrodkach brakuje miejsc. - odezwę się - informuje urzędnik. Nie odzywa się, więc po kilkunastu dniach ponownie idziesz do OPS. - za dwa tygodnie zwolni się miejsce w Ośrodku Matki z Dzieckiem – tam może się przenieść Pańska żona z dziećmi. - - a ja ? – zapytasz ze ściśniętym gardłem Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej Art. 45. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Kilka tygodni przed tą rozmową jeszcze tliło się w tobie światełko nadziei. Pojawiła się szansa na odzyskanie pieniędzy od jednego z dłużników twojej dawnej firmy. Kilkanaście tysięcy złotych mogło diametralnie odmienić twój los. Trzeba było założyć sprawę w sądzie i uzyskać nakaz zapłaty. Koszty pozwu w takiej sprawie to pięć procent wartości sporu. Z uwagi na bardzo złą sytuację finansową postanowiłeś poprosić sąd o zwolnienie z kosztów sądowych,. Sąd prawie przychylił się do wniosku. Miałeś zapłacić 400 złotych. Zaskarżyłeś to postanowienie uzasadniając, iż cierpisz niedostatek i nie masz pieniędzy: żadnych oszczędności ani też majątku do sprzedania aby taką kwotę zdobyć, a dochodzone wierzytelności są niezbędne dla egzystencji twojej rodziny i utrzymania mieszkania. W odpowiedzi sąd sięgnął do twoich zeznań podatkowych z poprzednich lat i stwierdził, że posiadałeś wystarczające dochody i miałeś możliwość zaoszczędzić pieniądze na założenie sprawy. Skargę oddalono. Ponieważ nie zdobyłeś czterystu złotych, wniosek o nakaz zapłaty odesłano.

Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej Art. 30.
Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych. Urzędnik ośrodka pomocy społecznej nie znalazł sponsora na transport twojego majątku. Zresztą właściciel mieszkania zdobył nakaz eksmisji i wraz z komornikiem zatrzymał większość sprzętów akonto niezapłaconych czynszów i kosztów egzekucji. Zabraliście trochę ubrań, dokumentów, zdjęć, rzeczy osobistego użytku. Żona z dziećmi mieszkają w Ośrodku dla Matki z Dzieckiem odległym o kilkanaście kilometrów od centrum miasta. Śpisz w noclegowniach, czasem na dworcu czy w parku. Szukasz dorywczych prac fizycznych. To nie jest łatwe, bo nigdy fizycznie nie pracowałeś. Idzie ci raczej kiepsko. Jednak innej pracy nawet nie starasz się zdobyć. Pomimo wysiłków w utrzymaniu higieny zdajesz sobie sprawę, że twój zapach jest trudny do przyjęcia przez przeciętną osobę. Ale czasem uda się zdobyć trochę pieniędzy, które podsyłasz rodzinie. Z powodu odległości widujecie się co kilka miesięcy. Coraz mniej jest tematów do rozmów. Po wstrząsie utraty dachu nad głową i przeprowadzce do ośrodka, dzieci powtarzają klasy. Żonie szukasz specjalistycznego ośrodka dla przewlekle chorych. Teraz, gdy nie masz umowy o najem mieszkania czyli tytułu prawnego, mógłbyś spróbować ponownie złożyć wniosek o lokal komunalny. Masz wątpliwości, bo urzędnik wspominał, że komisja bierze pod uwagę udokumentowany staż zamieszkania na terenie gminy. Jak urząd potraktuje miesiące rozłąki z żoną i dziećmi? W jaki sposób udowodnisz, że przebywałeś przez ten czas na terenie gminy? Myślisz również o prawdopodobieństwie oddalenia wniosku z uwagi na postępujący rozkład rodziny i brak wspólnego zamieszkania. Ostatnio w noclegowni słyszałeś, że urząd prowadzi jakiś program dotyczący wychodzenia z bezdomności. Podobno osoby, które do niego przystąpią uzyskają dodatkowe punkty we wniosku o mieszkanie komunalne…

Warszawa, luty 2010
Autorką ilustracji powyżej jest Ilona Filip.
http://ilona-filip.blogspot.com/




+ - 1

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0