Hyde park / Moim zdaniem
Polska szkoła szuka Kołłątaja!
Artykuł był czytany 665 razy
Codziennie rano, gdy otwieram oczy, rozważam słowa Marka Aureliusza o powołaniu do trudu człowieka. Później moja utopijna wizja zostaje zmącona myślą o szkole. Tak, o tej, która rzekomo uczy i wychowuje. Prawda jest jednak okrutna!
Zacznijmy od scharakteryzowania grupy społecznej, jaką są uczniowie. Cóż charakteryzuje takiego delikwenta. Otóż, aby zostać uczniem prowincjonalnego liceum wystarczy złożenie podania. Zdarza się, że szkoła chcąc podnieść swój prestiż ustala próg rekrutacyjny (max to 60 pkt). Wiemy już, że takowy osobnik nie reprezentuje sobą za wiele – o jakiejkolwiek kulturze osobistej. Świadczyć o tym może rodzaj muzyki, który został przez nich upodobany. Tu jest kilka opcji: hip-hop, pop, techno, bądź też disco polo. Z racji tego, że mam tę nieprzyjemność nasłuchiwać autobusowych konwersacji na temat wiejskich potańcówek i innych imprez okolicznościowych, jestem nieświadomie wtajemniczana w ich życie towarzyskie. Ach biedne młode! Myślą, że tym świat zawojują.
Nie może tu również zabraknąć rozważań dotyczących ich lekceważącego stosunku do szkoły. Jestem tegoroczną maturzystką (może to przez to jestem nieco staroświecka z moimi poglądami). Nasza polska młodzież popełnia błąd taktyczny: uczy się tylko z przedmiotów maturalnych (zakładając, że delikwent się uczy). Nie wolno zapominać o tym, że liceum ogólnokształcące nie nazywa się tak bez powodu. Jakże można być tak ślepym, żeby nie zauważyć, że większość rzeczy, które usilnie wciskają nam belfrzy, prędzej czy później się w jakiś sposób przydają.
Szkołę oprócz uczniów tworzą nauczyciele i służby sprzątające. Nie liczy się to, że ktoś ma idealne wykształcenie, kilkanaście ukończonych kursów, bo jedno zdanie jest w stanie zrujnować karierę komuś, kto ma do tego powołanie, np.: „To córka mojego brata”. Mało z tego, nauczyciele w ogóle nie są przystosowani to pełnienia swojego urzędu. Jako przykład mogę podać moją nauczycielkę z fizyki – kobietę, która zmarnowała rok mojego życia.
Kolega jako pierwszy obchodził osiemnaste urodziny. W mojej szkole jest taka tradycja, że solenizant przynosi ciacho. Podszedł do niej ze słodkościami na rękach, a ona do niego z zapytaniem:
- Dla kogo to?
- Dla pani, pani profesor – (w tym momencie cała klasa zaczęła się śmiać) – ale pani-pani nie dawała za wygraną.
- Naprawdę??
- Ależ oczywiście! – odpowiedział.
- Poważnie?
- No tak.
- A z jakiej okazji?
- Urodzin.
- A czyich?
- Moich.
- Naprawdę???
- Tak.
- Poczekaj, sprawdzę to w dzienniku.
….
Faktem jest, że kobieta nie grzeszyła mądrością. Ale to nie jest jedyny taki przypadek, z jakim miałam do czynienia. Wymieniać można długo. Wniosek jest jeden: jeżeli ktoś taki, ma zajmować się krzewieniem edukacji to się wszystkiego odechciewa. Uważam, że aby podnieść poziom kształcenia, nauczyciele powinni co jakiś czas (np. 7 lat) zdawać egzaminy potwierdzające ich predyspozycje.
Ministrze Oświaty! Czy nie uważa Pan, że za dużo jest liceów? Nie potrzebujemy już ludzi z wykształceniem zawodowym i technicznym?! Nikt sobie nie zdaje sprawy z faktu, że przez to „cudowne namnożenie się” liceów, matura w gruncie rzeczy już o niczym nie świadczy. Kiedyś … absolwent trzymający w ręku świadectwo dojrzałości miał wyrobioną opinię i wiedział, czego chce. Teraz … cóż. Utworzenie placówek, zwanych Gimbsuami, tudzież gimnazjami, było jednym z licznych błędów naszego kochanego ministerstwa. Wszyscy nad tym ubolewamy.
Matura – to pojęcie szerokie. Wielokrotne reformy doprowadziły do tego, że muszę zdawać 4 egzaminy z języka obcego. Inteligentnie! Dwa na poziomie podstawowym, z rozszerzonym jest tak samo. Mówi się, że wprowadzenie matury obowiązkowej z matematyki to był błąd. Ależ to nieprawda. Języka polskiego i matematyki uczymy się od najmłodszych lat. Skoro matematycy zdają na maturze polski, dlaczego więc humaniści nie mogą wypić się z kilku zadań na poziomie gimnazjum (ach! Zapomniałam! Dochodzą jeszcze do tego logarytmy i rachunek prawdopodobieństwa). Nie zapominajmy, że pierwsi filozofowie to byli genialni matematycy! Zatem, nasi współcześni humaniści (którzy w wielu przypadkach są nimi z przypadku, bowiem nie dostali się na żaden inny profil) mogą podążać drogą starożytnych przodków, udowadniając tylko w ten sposób, że są godni tytułować się „humanistami”. Oczywiście, nie dotyczy to wszystkich, ale znam wiele osób, potwierdzających tego rodzaju rozumowanie.
Podsumowując, nasze myślenie i postrzeganie świata zostało zdominowane przez mass media. Tragedia Internetu polega na tym, że każdy (ja również) może w nim umieszczać bzdury, które nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości. Ktoś przeczyta wypociny jakiegoś ćwierćinteligenta legitymującego się tytułem magistra (szkoda tylko, że nie podaje nazwy uczelni jaką ukończył) i puszcza je w obieg. Tak więc, starajmy się o wprowadzenie jak największej ilości dni wolnych od pracy, a co za tym idzie od szkoły! Przecież i tak już jesteśmy mądrzy! A reformę oświaty proponuję zacząć od wielkich czystek wśród nauczycieli. Uczniowie na później. Ciekawe kto pierwszy podniesie protest. Nie wiem dlaczego , ale wydaje mi się, że nauczyciele - przecież są na tyle dobrzy, że nie będą mieć problemów ze znalezieniem nowej pracy.
I pomyśleć, że osoby tego pokroju wmawiają nam, że to my nie umiemy zachować się z klasą …
Nie może tu również zabraknąć rozważań dotyczących ich lekceważącego stosunku do szkoły. Jestem tegoroczną maturzystką (może to przez to jestem nieco staroświecka z moimi poglądami). Nasza polska młodzież popełnia błąd taktyczny: uczy się tylko z przedmiotów maturalnych (zakładając, że delikwent się uczy). Nie wolno zapominać o tym, że liceum ogólnokształcące nie nazywa się tak bez powodu. Jakże można być tak ślepym, żeby nie zauważyć, że większość rzeczy, które usilnie wciskają nam belfrzy, prędzej czy później się w jakiś sposób przydają.
Szkołę oprócz uczniów tworzą nauczyciele i służby sprzątające. Nie liczy się to, że ktoś ma idealne wykształcenie, kilkanaście ukończonych kursów, bo jedno zdanie jest w stanie zrujnować karierę komuś, kto ma do tego powołanie, np.: „To córka mojego brata”. Mało z tego, nauczyciele w ogóle nie są przystosowani to pełnienia swojego urzędu. Jako przykład mogę podać moją nauczycielkę z fizyki – kobietę, która zmarnowała rok mojego życia.
Kolega jako pierwszy obchodził osiemnaste urodziny. W mojej szkole jest taka tradycja, że solenizant przynosi ciacho. Podszedł do niej ze słodkościami na rękach, a ona do niego z zapytaniem:
- Dla kogo to?
- Dla pani, pani profesor – (w tym momencie cała klasa zaczęła się śmiać) – ale pani-pani nie dawała za wygraną.
- Naprawdę??
- Ależ oczywiście! – odpowiedział.
- Poważnie?
- No tak.
- A z jakiej okazji?
- Urodzin.
- A czyich?
- Moich.
- Naprawdę???
- Tak.
- Poczekaj, sprawdzę to w dzienniku.
….
Faktem jest, że kobieta nie grzeszyła mądrością. Ale to nie jest jedyny taki przypadek, z jakim miałam do czynienia. Wymieniać można długo. Wniosek jest jeden: jeżeli ktoś taki, ma zajmować się krzewieniem edukacji to się wszystkiego odechciewa. Uważam, że aby podnieść poziom kształcenia, nauczyciele powinni co jakiś czas (np. 7 lat) zdawać egzaminy potwierdzające ich predyspozycje.
Ministrze Oświaty! Czy nie uważa Pan, że za dużo jest liceów? Nie potrzebujemy już ludzi z wykształceniem zawodowym i technicznym?! Nikt sobie nie zdaje sprawy z faktu, że przez to „cudowne namnożenie się” liceów, matura w gruncie rzeczy już o niczym nie świadczy. Kiedyś … absolwent trzymający w ręku świadectwo dojrzałości miał wyrobioną opinię i wiedział, czego chce. Teraz … cóż. Utworzenie placówek, zwanych Gimbsuami, tudzież gimnazjami, było jednym z licznych błędów naszego kochanego ministerstwa. Wszyscy nad tym ubolewamy.
Matura – to pojęcie szerokie. Wielokrotne reformy doprowadziły do tego, że muszę zdawać 4 egzaminy z języka obcego. Inteligentnie! Dwa na poziomie podstawowym, z rozszerzonym jest tak samo. Mówi się, że wprowadzenie matury obowiązkowej z matematyki to był błąd. Ależ to nieprawda. Języka polskiego i matematyki uczymy się od najmłodszych lat. Skoro matematycy zdają na maturze polski, dlaczego więc humaniści nie mogą wypić się z kilku zadań na poziomie gimnazjum (ach! Zapomniałam! Dochodzą jeszcze do tego logarytmy i rachunek prawdopodobieństwa). Nie zapominajmy, że pierwsi filozofowie to byli genialni matematycy! Zatem, nasi współcześni humaniści (którzy w wielu przypadkach są nimi z przypadku, bowiem nie dostali się na żaden inny profil) mogą podążać drogą starożytnych przodków, udowadniając tylko w ten sposób, że są godni tytułować się „humanistami”. Oczywiście, nie dotyczy to wszystkich, ale znam wiele osób, potwierdzających tego rodzaju rozumowanie.
Podsumowując, nasze myślenie i postrzeganie świata zostało zdominowane przez mass media. Tragedia Internetu polega na tym, że każdy (ja również) może w nim umieszczać bzdury, które nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości. Ktoś przeczyta wypociny jakiegoś ćwierćinteligenta legitymującego się tytułem magistra (szkoda tylko, że nie podaje nazwy uczelni jaką ukończył) i puszcza je w obieg. Tak więc, starajmy się o wprowadzenie jak największej ilości dni wolnych od pracy, a co za tym idzie od szkoły! Przecież i tak już jesteśmy mądrzy! A reformę oświaty proponuję zacząć od wielkich czystek wśród nauczycieli. Uczniowie na później. Ciekawe kto pierwszy podniesie protest. Nie wiem dlaczego , ale wydaje mi się, że nauczyciele - przecież są na tyle dobrzy, że nie będą mieć problemów ze znalezieniem nowej pracy.
I pomyśleć, że osoby tego pokroju wmawiają nam, że to my nie umiemy zachować się z klasą …
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Już niedługo, umieszczę większy tekst na ten temat, także jeśli jesteś zainteresowana tematyką - oczekuj mojego linka w tej sprawie ;)














