iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Hyde park / Moim zdaniem
+ - 3

Skrzywdzona

27 11 2009 Zuzanna Partyka Artykuł był czytany 641 razy
Źródło: skrzywdzona.jpg
Źródło: skrzywdzona.jpg

Wykorzystywanie seksualne dzieci. Temat trudny, poruszający, przerażający. Podejmowany rzadko i niechętnie, bo „o takich rzeczach się nie mówi”, a przynajmniej w naszym kraju, gdzie wbrew pozorom pozostają one wciąż tematem tabu.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
A szkoda, bo temat wart jest uwagi. Od czasu do czasu dochodzą do naszych uszu wiadomości o różnych przypadkach molestowania dzieci, ale jest to zaledwie maleńki odsetek tego, co dzieje się naprawdę.

Najczęściej sprawcami są wyrodni ojcowie, którzy przychodzą nocami do pokoju swojej córki. Jeśli taka dziewczynka nie osiągnęła jeszcze wieku dojrzewania, nie potrafi zrozumieć, co się dzieje i do czego może to doprowadzić. Szczerze ufa „tatusiowi”, więc nawet przez myśl jej nie przechodzi, że robi jej krzywdę i że może się to odbić w znaczny sposób na jej przyszłym życiu. Często molestują także inne osoby z rodziny - wujkowie, bracia, kuzyni, czy też sąsiedzi lub bliscy znajomi, a więc osoby, którym ofiary ufają. Oczywiście nie zawsze są to mężczyźni, kobiety również wykorzystują, choć statystycznie rzadziej. Analogicznie ofiary to nie tylko przedstawicielki płci żeńskiej. Nie trzeba chyba przypominać głośnej sprawy dyrygenta jednego z popularnych chórów chłopięcych, w którym próby miały dość niecodzienny charakter.
Idąc dalej w tym kierunku, przeraża fakt, iż to właśnie osoby duchowne mają w naszym katolickim kraju spory udział w molestowaniu nieletnich. Czy można wierzyć w wartość Kościoła, kiedy w wieczornych wiadomościach słyszy się o tym, co przykładny proboszcz parafii robi z ministrantami na plebanii?

Jednak nie brudne sprawki duchowieństwa będą głównym tematem tego tekstu. Jest nim natomiast książka, którą miałam okazję niedawno przeczytać i która wywarła na mnie wrażenie piorunujące - „Skrzywdzona”. Historia napisana jest na podstawie autentycznych wydarzeń, co czyni ją chyba jeszcze bardziej poruszającą. Autorką oraz narratorem jest Cathy Glass, kobieta, która w swoim domu w Anglii prowadzi rodzinę zastępczą. Któregoś dnia trafia do niej siedmioletnia Jodie. Od początku wiadomo, że nie jest to przypadek podobny do tych, z jakimi Cathy zetknęła się kiedykolwiek wcześniej, choć w ciągu 20 lat przez jej dom przewinęło się mnóstwo dzieci z najróżniejszymi problemami. Dla Jodie jest to piąty dom zastępczy w ciągu ostatnich czterech miesięcy. Poprzedni opiekunowie nie byli w stanie wytrzymać tego, w co Jodie zamieniała ich życie.

Mogłoby się wydawać, że to skrzywdzona przez los mała dziewczynka, która potrzebuje tylko odrobiny ciepła i miłości, by móc zacząć żyć normalnie. Nic bardziej mylnego. Od pierwszej chwili było jasne, że to, mówiąc kolokwialnie, diabeł wcielony. Siedmioletnie dziecko sterroryzowało opiekunkę oraz trójkę nastolatków, w tym dwoje rodzonych dzieci Cathy. Ataki furii i histerii, kopanie, gryzienie, niszczenie wszystkiego, co wpadło małej w ręce, udawany braku panowania nad potrzebami fizjologicznymi, wulgaryzmy, obnoszenie się z własną seksualnością, o której właściwie nie można jeszcze mówić w przypadku dziecka w tym wieku… Z każdym dniem kobieta była coraz bardziej wyczerpana nieprzespanymi nocami, wypełnionymi na przemian płaczem i wrzaskami Jodie, oraz ciągnącymi się w nieskończoność dniami, w ciągu których nie mogła spuścić swojej podopiecznej z oka nawet na chwilę, musiała być cały czas czujna i gotowa do natychmiastowej reakcji w razie pojawienia się napadu histerii. Mało kto byłby w stanie wytrzymać coś takiego. Jednak Cathy się zawzięła i z biegiem czasu udało jej się zrobić kilka małych kroków naprzód. Jodie zaczęła jej ufać, jej zachowanie nieco się poprawiło. Nie na długo jednak. „Oswojona” już dziewczynka zaczęła powoli wyjawiać najbardziej przerażające fakty ze swojego krótkiego życia. Dzień po dniu Cathy dowiadywała się coraz więcej i coraz bardziej czuła się przytłoczona ogromem cierpienia, jakiego musiało doświadczyć to dziecko.

Jodie była molestowana seksualnie, czego żaden z licznych opiekunów i pracowników społecznych wcześniej nie podejrzewał. Mniej więcej od chwili, gdy skończyła dwa latka, była regularnie gwałcona. I to nie tylko w tradycyjny sposób. Zmuszano ją do stosunków analnych, oralnych („tatuś sikał mi do buzi”). Robił jej to nie tylko ojciec, ale także dziadkowie i wujkowie - jak później się okazało, w ten sposób przedstawiano jej innych członków siatki pedofilów, do której należeli jej rodzice. Czasem gwałcili ją pojedynczo, czasami robiło to kilka osób jednocześnie, zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Jakby tego było mało, w trakcie tych wszystkich orgii zawsze znajdowała się jedna osoba, która uwieczniała wszystko na zdjęciach lub kręciła film. Pięć lat przeżytych w ten sposób. Pięć lat, w ciągu których dziecko było wykorzystywane, upokarzane i okrutnie katowane, gdy wyrażało slaby nawet sprzeciw. Pięć lat bez miłości, bez zwykłego przytulenia, bez świadomości, jak wygląda prawdziwy dom i jak zachowują się normalni rodzice. Dla Jodie oczywistym dowodem miłości był akt seksualny, gdyż w taki właśnie sposób tłumaczyli jej to matka i ojciec - „kochamy cię, dlatego ci to robimy, to taka nagroda”.

Od chwili pierwszego wyznania Jodie, książka staje się niezwykle trudna do czytania. Ciężko przebrnąć przez szczegółowe opisy tego wszystkiego, do czego potrafili się posunąć ludzie z otoczenia dziewczynki. Autorka opisuje to w bardzo jasny, dobitny, chwilami nawet wulgarny sposób, nie pozostawiający żadnego marginesu na luźną interpretację. Ciężko sobie wyobrazić, jak tak małe dziecko mogło to wszystko znieść. Książka pokazuje cała gamę psychologicznych trików, jakie zastosowała, aby przetrwać. Zamknęła się na doznania, wycofała, otoczyła kamiennym murem obojętności. To jednak nie wystarczyło. Owszem, pomogło, ale zmiany w psychice dziewczynki okazały się nieodwracalne.
Uszkodzenie mózgu spowodowało zaburzenia w procesie uczenia się i poważne opóźnienie w rozwoju intelektualnym. Do tego rozszczepiona osobowość, „niewidzialni przyjaciele”, ataki histerii, nocne koszmary i brak panowania nad własnymi potrzebami i odruchami, brak jakichkolwiek wyższych uczuć oraz świadomości dotyczącej normalnego funkcjonowania rodziny, a także pełnienia innych ról społecznych.

Mimo całego zapału i poświęcenia, Cathy niestety nie była w stanie pomóc dziecku. Po roku spędzonym w jej domu Jodie zrobiła duże postępy, jednak ogrom szkód wyrządzonych jej psychice był tak wielki, że musiano poddać ją specjalistycznej terapii w zamkniętym ośrodku dla ofiar przemocy seksualnej. Pewne jest, iż nawet gdy leczenie potoczy się najbardziej pomyślnym torem, dziewczynka nigdy nie będzie w stanie wrócić do normalności.
Oprawcy Jodie nigdy nie ponieśli kary za całą traumę, jaką przeżyła. Brak dowodów. Sąsiedzi doskonale wiedzą, co działo się w tym chorym domu, ale żaden nie powie na ten temat marnego słowa, bo to nie ich sprawa, bo nie chcą sobie przysparzać problemów…
Po przeczytaniu tej historii ma się ochotę walić pięścią w stół ze złości i bezsilności wobec takiego dramatu. Ciężko nam samym postawić się w takiej sytuacji, co zatem musiało przeżywać małe dziecko?

Jodie nie jest pierwsza i ostatnia, to wiemy wszyscy. Nie tylko ona spędzi całe życie w zamkniętym ośrodku, tracąc szanse na założenie rodziny, zdobycie wykształcenia czy znalezienie dobrej pracy. Nie tylko jej sen zakłócać będą koszmary i nie tylko jej krzyk będzie rozdzierał ciszę spokojnej letniej nocy…




+ - 3

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 2

1. Aleks | 07:55 27-11-2009

Ja również byłem molestowany.........



Byłem o krok od tego aby popełnić siódmy grzech główny łamiąc jednocześnie piąte przykazanie........



Dziś już jestem dorosły i.........



Jeśli wpadli by mi w ręce oprawcy opisani w tym artykule to......

......... własnoręcznie bym ich wszystkich........ :-(((



:-(((

:-(((

:-(((

:-(((

:-((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((

2. Iga | 22:32 02-01-2010

Okropne jest też to, że pedofile to też ludzie. Sami prawdopodobnie nie mieli ciekawego dzieciństwa (niestety, to ich nie usprawiedliwia).

Taki pozornie nierozerwalny łańcuch cierpienia. . .