iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Hyde park / Moim zdaniem
+ - 0

Telefon?

07 06 2010 Ben Franklin Artykuł był czytany 535 razy
Źródło: informacja.jpg
Źródło: informacja.jpg

Ujawnione stenogramy, choć niczego definitywnie nie rozstrzygają to jednak skłaniają do wyciągnięcia kilku istotnych wniosków.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Minęło kilka dni od ujawnienia stenogramów z nagrań odtworzonych z czarnych skrzynek prezydenckiego Tupolewa. Czas ma to do siebie, że wraz z jego upływem, łatwiej o pogłębioną refleksję i wnioski. Ujawnione stenogramy, choć niczego definitywnie nie rozstrzygają to jednak skłaniają do wyciągnięcia kilku istotnych wniosków (niestety także politycznych) Do rzeczy, więc:

Kabina pilotów Tupolewa najprawdopodobniej służyła za jakieś przejście służbowe tudzież inny korytarz dla różnych pasażerów feralnego samolotu. Ze stenogramów dowiadujemy się nie tylko o pojawieniu się w kabinie generała Błasika (o czym wiedzieliśmy wcześniej), ale także o tym iż pilotów odwiedził dyrektor protokołu dyplomatycznego, Mariusz Kazana. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że stenogramy zawierają wiele fragmentów gdzie głos zabierają tzw. niezidentyfikowani rozmówcy, to prostym wnioskiem z tego jest, iż nie można wykluczyć, że w kabinie pilotów pojawiało się więcej osób niż tylko panowie Błasik i Kazana. To, moim zdaniem, powinno nam dać wiele do myślenia na przyszłość (uniemożliwienie i kategoryczny zakaz wchodzenia do kabiny pilotów w czasie pracy kogokolwiek spoza załogi...załogi CYWILNEJ!). Nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości fakt, że od tej pory polskie Vip-y latające służbowo samolotami...powinny poznawać kapitana statku powietrznego dopiero wtedy... gdy ten ich zechce przywitać (bo może mu się nie chcieć) przez pokładowy głośnik (czyli dokładnie tak jak każdy pasażer dowolnych linii lotniczych). Tak samo powinno być też z pożegnaniem. Prezydent, premier, minister, członek jakiejkolwiek delegacji państwowej lecącej gdzieś służbowo...nie powinien moim zdaniem tez mieć jakiegokolwiek wpływu na dobór załogi, jej przyszłość w lotnictwie i całe nazwijmy to niefachowo życie naziemne dowolnego członka załogi. Im szybciej zostaną wcielone w życie stosowne przepisy regulujące tego typu sprawy, tym lepiej. Myślę, że państwo polskie jest to zwyczajnie winne poległej załodze i ewentualnym następnym załogom samolotów vipowskich. Nie ulega dla mnie też żadnej wątpliwości fakt, że samoloty vipowskie powinny być obsługiwane przez pilotów cywilnych według cywilnych procedur. Lotnictwu wojskowemu w tej sytuacji można jedynie rozkazać, aby odeszło na drugi krąg.

Wbrew opinii wyrażonej przez redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”, Pawła Lisickiego, uważam że stenogramy dają przesłanki do tego, aby przyjrzeć się bliżej kwestii ewentualnych nacisków wywieranych na pilotów przez Lecha Kaczyńskiego. W stenogramach wyraźnie dostrzegalny jest fragment, w którym kapitan Protasiuk stara się czegoś dowiedzieć o opinii prezydenta, czego w trakcie lotu robić właściwie nie powinien. Obecność generała Błasika w kabinie (nominata Lecha Kaczyńskiego) budzi duże wątpliwości. Możliwość, że ta obecność w kabinie pilotów wywierała na nich niepotrzebną presję jest niezwykle prawdopodobna. Wszak nieprzypadkowo przecież przepisy zabraniają rozmów z kierowcami autobusów w trakcie jazdy, cóż dopiero mówić o pilotach. Pojawienie się w kabinie dyrektora Kazany daje już poważną poszlakę ku temu by sądzić, iż ten przybył tam z dyspozycją od swojego zwierzchnika czyli Lecha Kaczyńskiego. Nie bójmy się powiedzieć tego wprost, katastrofę smoleńską należy przecież wyjaśnić, a nie bawić się w publicystyczne gierki mające za zadanie przeciągnąć całą sprawę na okres po kampanii wyborczej, jak to zdają się czynić Paweł Lisicki w „Rzepie” i Piotr Skwieciński w „Loży Prasowej”. Niezwykle istotną kwestią wydaje się więc przesłuchanie w ramach śledztwa prowadzonego przez prokuraturę (polską!) rozmów telefonicznych, jakie jak wiadomo odbywali niektórzy pasażerowie z rodzinami na Żoliborzu. Gdybym był prokuratorem mającym za zadanie wyjaśnienie przyczyn katastrofy, to nie wahał bym się ani moment i odsłuchał absolutnie wszystko co tylko możliwe, łącznie z rozmowami prowadzonymi przez telefony satelitarne przez pasażerów Tupolewa w trakcie lotu.

Sugestię, o tym jakoby warto było te rozmowy przesłuchać, przedstawił niedawno były prezydent Lech Wałęsa. W czwartkowej „Loży Prasowej”(TVN 24), niezwykle logicznej i racjonalnej do bólu argumentacji przemawiającej za takim przesłuchaniem użył publicysta, Tomasz Wołek. Podsumowując...trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której istnieje choćby cień prawdopodobieństwa iż prezydentem może zostać wybrany człowiek choćby w najmniejszy sposób współodpowiedzialny za tragedię smoleńską. Dziwi mnie, że Paweł Lisicki i Piotr Skwieciński...są w stanie sobie taką sytuację wyobrazić. Świadczy to niestety tylko o nich. Myślę, że człowiekiem któremu powinno zależeć w tej chwili na ujawnieniu treści rozmowy z bratem, powinien być sam Jarosław Kaczyński. Wówczas dopiero opinie takie jak ta wyrażona przez Pawła Lisickiego, o tym że ujawnione stenogramy żadnych nacisków nie dowodzą będą uprawnione, ale nie wcześniej.

Tekst pierwotnie został opublikowany na moim blogu: http://benfranklin.bloog.pl/ i podlega ochronie na zasadach określonych w licencji Creative Commons 3.0 Polska License (CC-BY-NC-ND)




+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0