Hyde park / Twórczość
Najpierw wyzwanie, jeszcze nie obelga. Zachęcenie do walki - małe "cześć, nie odzywasz się". Ja robię się agresywna. Ostatnie walki przegrałam, więc ta będzie ostateczna. Poprzednie zrównały mnie z ziemią, chodziłam w bandażach parę miesięcy. "Powinna pani wycofać się z tego sportu, to dla pani niebezpieczne". Mam w dupie lekarzy i znajomych. Kto mi będzie mówić, co mam robić? Sama wiem najlepiej. Stoimy naprzeciwko. Ja mimo wszystko przestraszona. Zapowiada się nierówna walka. Serce mi wali i jestem na to wściekła. Czemu tak się boję? To ja wyprowadzam pierwszy cios - "dziwisz się? Na ostatnie parę telefonów reagowałeś jakbyś, nie chciał mieć ze mną nic wspólnego". On oddał mocno: "Szczerze ci powiem. Po prostu nie chcę się z tobą więcej spotykać. Moja dziewczyna nie byłaby zadowolona, a ja nie widzę potrzeby". Ogłuszyło na chwilę, ale zbieram się: "więc widzisz, jaki mam powód, żeby się odzywać? Ty mówisz, że nie chcesz mnie widzieć, a ja mam dzwonić co czwarty dzień i pytać, co u ciebie?" I obrona. A potem jego wyprowadzenie ciosu. "Nie lubię twoich znajomych, blablabla, coś tam". Ja się zasłaniam i prowokuje do ataku. Nie rozumiem jego gry, powinien dać mi wygrać tym razem, jaki sens ma jego wygrana? Ale biję się dalej. On walczy nie fair play. Ja zziajana, on uśmiechnięty, ja zataczam się trochę po macie. "Życie w grupie jest głupie, trzeba umieć być niezależnym" vs. "Społeczeństwo jest potrzebne, człowiek jest istotą społeczną". "Zmieniłam się, zrozum, ale nie tylko przez nich, nie znasz mnie chyba", "mówisz jakbyśmy się 10 lat nie widzieli, chyba trochę cię znam, nie można się zmienić przez miesiąc", moje "blabla" i jego dziwne "zmieniłaś się". No, zobacz. A jednak! On nie dostrzega swojej hipokryzji, a ja nie wykorzystuję tego. Po co? Już wiem, że przegrałam. Ostatnie lekkie uderzenia i czas dobiega końca. Gong. Siadam na krzesełku, spłakana, spocona i wiem, jaki jest werdykt. "Jak widzisz naszą znajomość? Nie wiem. Według mnie tak - cześć, gadka o pogodzie, w krytycznych momentach zwrócenie się o pomoc". No i muszę się pogodzić z ostatnią przegraną. Wycofuję się.
fight with ex-friend
Artykuł był czytany 280 razyNajpierw wyzwanie, jeszcze nie obelga. Zachęcenie do walki - małe "cześć, nie odzywasz się". Ja robię się agresywna. Ostatnie walki przegrałam, więc ta będzie ostateczna. Poprzednie zrównały mnie z ziemią, chodziłam w bandażach parę miesięcy. "Powinna pani wycofać się z tego sportu, to dla pani niebezpieczne". Mam w dupie lekarzy i znajomych. Kto mi będzie mówić, co mam robić? Sama wiem najlepiej. Stoimy naprzeciwko. Ja mimo wszystko przestraszona. Zapowiada się nierówna walka. Serce mi wali i jestem na to wściekła. Czemu tak się boję? To ja wyprowadzam pierwszy cios - "dziwisz się? Na ostatnie parę telefonów reagowałeś jakbyś, nie chciał mieć ze mną nic wspólnego". On oddał mocno: "Szczerze ci powiem. Po prostu nie chcę się z tobą więcej spotykać. Moja dziewczyna nie byłaby zadowolona, a ja nie widzę potrzeby". Ogłuszyło na chwilę, ale zbieram się: "więc widzisz, jaki mam powód, żeby się odzywać? Ty mówisz, że nie chcesz mnie widzieć, a ja mam dzwonić co czwarty dzień i pytać, co u ciebie?" I obrona. A potem jego wyprowadzenie ciosu. "Nie lubię twoich znajomych, blablabla, coś tam". Ja się zasłaniam i prowokuje do ataku. Nie rozumiem jego gry, powinien dać mi wygrać tym razem, jaki sens ma jego wygrana? Ale biję się dalej. On walczy nie fair play. Ja zziajana, on uśmiechnięty, ja zataczam się trochę po macie. "Życie w grupie jest głupie, trzeba umieć być niezależnym" vs. "Społeczeństwo jest potrzebne, człowiek jest istotą społeczną". "Zmieniłam się, zrozum, ale nie tylko przez nich, nie znasz mnie chyba", "mówisz jakbyśmy się 10 lat nie widzieli, chyba trochę cię znam, nie można się zmienić przez miesiąc", moje "blabla" i jego dziwne "zmieniłaś się". No, zobacz. A jednak! On nie dostrzega swojej hipokryzji, a ja nie wykorzystuję tego. Po co? Już wiem, że przegrałam. Ostatnie lekkie uderzenia i czas dobiega końca. Gong. Siadam na krzesełku, spłakana, spocona i wiem, jaki jest werdykt. "Jak widzisz naszą znajomość? Nie wiem. Według mnie tak - cześć, gadka o pogodzie, w krytycznych momentach zwrócenie się o pomoc". No i muszę się pogodzić z ostatnią przegraną. Wycofuję się.














