Hyde park / Twórczość
[i] drugi anioł zatrąbił
i jakby wielka góra płonąca ogniem została w morze
rzucona,
a trzecia część morza stała się krwią...
Kiedy wszystkie traktaty pokojowe jakie tylko mogły być zawarte zostały zawarte, i wszystkie porozumienia JAKIE MOGŁY BYĆ tylko podpisane zostały podpisane, wtedy właśnie,... dokładnie wtedy, wtedy wybuchła wojna. Rakiety które wpadły do Atlantyku wywołały potężne tsunami, a ogromne fale, niby spienione grzywy olbrzyma zaczęły zatapiać kontynent, pochłaniając go.
Pod wodą znalazły się Kłodzko, Bystrzyca, i Lądek, oraz znaczne obszary Hiszpanii, Włoch i Francji. Ledwie ocalał Paczków, Nysa, i Otmuchów.
W Polsce zginęło trzy i pół miliona ludzi. Tylko trzy i pół Morze wlewało się przez Wisłę, Bug i Odrę, i zalewało miasta, a gdzie nie gdzie tworzyło jeziora słonej wody. Wrocław i Szczecin zaczęły przypominać Wenecję.
Bakterie z laboratoriów wydostały się na zewnątrz, wspomagając dzieło zniszczenia, A zatruta woda ze śmietnisk która przedostała do wodociągów, pita przez ludzki kiedy sklepy zostały obrabowane, zrobiła swoje .....
Obrót pieniężny prawie całkiem zanikł. Ludzie wymieniali towary na inne towary lub rzadziej na usługi. Papierowe pieniądze stały się nikomu nie potrzebne, no chyba że chciałeś się wysmarkać, a nie miałeś w co, albo chciałeś napalić w piecu, i potrzebowałeś papier do rozpałki. Palili więc w piecu dolarami i euro, złotówkami, a nawet brytyjskimi funtami
Jeśli miałeś marchewkę, czystą butelkową wodę, albo tytoń, byłeś kimś. Byłeś gościem, i wszyscy się wokół ciebie kręcili.
No nie muszę chyba pisać że upadły też państwa, a ludzie zaczęli organizować się sami na dole. Systemy opieki zdrowotnej, szkolnictwa, i ochrony.
Nie było żadnej reguły, w jednej dzielnicy miasta albo wsi powstawały policje i straże obywatelskie, gdzie indziej ludzie wynajmowali na zasadzie kontraktów firmy ochroniarskie. Na jednej ulicy handlowano i wymieniano towary za pomocą prymitywnie wybitych złotych monet, a kilkaset metrów dalej za pieniądz służyły podpisane papierowe asygnaty, lub wymieniano jedynie towar za towar.
W jednych miejscach wynajmowano do usług sądowych ludzi którym za nie płacono, gdzie indziej wszyscy dorośli wolno ludzie brali udział w procesie, i w tajnym głosowali decydowali o winie oskarżonego
Tworzyli też konfederacje i sojusze między dzielnicami, wioskami i ulicami.
Większość ludzi tam gdzie działała telewizja i tak oglądała nie kończące się transmisje kataklizmu.
Z telewizyjnych odbiorników słychać było podekscytowane głosy komentatorów:
-płonie Londyn, Londyn płonie,-
-Kopenhaga w ogniu,-
-z Amsterdamu, Hagi i Rotterdamu pozostały jedynie zgliszcza-
-Ren zamienił się w rzekę krwi, jesteśmy przeklęci, mówią pozostali przy życiu Niemcy...-
i tym podobne. A ludzie to oglądali, jakby upadek cywilizacji sprawiał im jakiś dziwny rodzaj radości, no powiedzmy że satysfakcję. Nikt po przeszłości nie płakał.Chyba że po swoich bliskich.
On był wyjątkowo bezduszny, bo oglądając kataklizm przez telvizor przeglądał jednocześnie przepowiednie Ojca Klimuszki, Nosterdamusa i Filipka. Pił kawę, palił papierosa, i myślał,
-I drugi anioł zatrąbił: i jakby wielka góra płonąca ogniem została w wodę rzucona, a trzecia część rzek stała się ściekiem i wyginęła w rzekach trzecia....-
Najpierw te wcześniejsze eksplozję koreańskich rakiet nad Europą, na wiosnę w roku Marsa. Potem wybuch wielkiej wojny. U niego w civitas Isilza było wyjątkowo bezpiecznie. Wysoki zamek na wzgórzu stanowił schronienie przed powodzią, a kotlina chroniła ludzi przed atomowym podmuchem. Rzeka też, płynęła leniwie i daleko od siedzib ludzkich.
Dwie wieże, dwa samoloty, dwa satelity zderzyły się nad Syberią.
I teraz znowu dwa samoloty. Szukał rozwiązania zagadki w numerologi, kabale i astrologi.
Co do cholery jasnej znaczą te powtarzające się ciągle dwójki. Dwa, dwa , dwa, miał tego dosyć Jeden spotyka się z jeden i jeden walczy z jeden, beznadziejne i bez sensu. Q..r... wa, ach
i do tego jeszcze trzy dziewiątki.
Po raz drugi się pomylił. Wtedy 11.09 2008 kiedy czekał na ataki terrorystów, a został zaatakowany amerykański system bankowy i z kont wyciekło prawie sześćset miliardów dolarów. I teraz znów, czekał na 11 września, a "bomba" wybuchła trzy dni wcześniej, dziewiątego.
Kiedy słyszał że buntownicy palili w Krakowie kolejny supermarket, albo bank, nie ukrywał zadowolenia. Jeszcze większą radość sprawiało mu gdy słyszał o internowaniu w obozach pracy przymusowej kolejnej grupy ludzi związanych z dawnym systemem, i ich sługusów Przypominał sobie bowiem czasy kiedy za nędzne grosze pracował w markecie i firmie sprzątającej.
A jeśli czegoś nie pamiętał to zaglądał do pamiętnika.
wyciągnął niebieski zeszyt na którym widniał napis:
Zapiski rok 2008
otworzył go zaczął przerzucać kartki
24 maja 2008
xxxcccddćććżżżżżżąąąęęę
......radość szybko zamieniła się w koszmar*, a nadzieje rozwiały się i znikły, tak szybko jak jak tytoniowy dym, przysłaniając resztki światła. i sprawiając że świat stał się znowu ponury i ciemny,...
Już na samym początku publicznie pomówiony został przez kobietę z recepcji o kradzież i wynoszenie wódki, znieważony, poniżony i ośmieszony.
Ale to była dopiero "rozgrzewka" do jego wymarzonej pracy, i zmiany swojego losu jak miała nastąpić.
Zmuszany do pracy na dwu stanowiskach jednoczenie, upokarzany, i zastraszany, przeniesiony został na inne stanowisko, niż to na którym miał pracować i na które otrzymał zlecenie od agencji. Potem pojawiły się i inne, takie jak złośliwe i celowe przekręcanie jego nazwiska, i groźba tak zwanej
ruletki
-Co to była "ruletka", tego nie wiedział, ale znał możliwości pracowników ochrony choćby z opowiadań znajomych i sąsiadów, a także z doniesień prasy i mediów
Człowiek który go usiłował zastraszyć i przeniósł na to stanowisko, oczywiście nie informując o przepisach bezpieczeństwa i higieny zaraz po chwili zaczął na niego krzyczeć że nie ma na sobie odpowiedniego stroju, i łamie przepisy...
Ale nie zniechęcał się, biegał po markecie z wózkiem jak prawdziwy koń pociągowy, i robił to tak szybko że całą twarz miał zlaną potem, a strugi potu lały mu się na oczy że prawie nic nie widział, i gdy nadchodził upragniony koniec zmiany wracał słaniając się na nogach do domu, z odciskami na stopach.
Szedł na przystanek autobusowy na Dworku Falęckim, gdzie czekał na autobus linii 204, następnie wysiadał z niego przy pętli na Kurdwanowie, a potem przesiadał się w następny autobus.
No cóż obiecał sobie że nie będzie pracował za mniej niż sześć złotych za godzinę -i słowa danego sobie nie dotrzymał - muszę więc ponieść karę za swoją głupotę, i bezmyślność, a może raczej za chciwość
-myślał jadąc autobusem do domu
Ale wszystko po kolei.
Dzień pierwszy w piekle.
Pierwszego dnia harował tak zapamiętale, że niczego nie widział, ani nie słyszał, marząc o tych niecałych pięciu złotych za godzinę.Choć już wtedy, jakby z oddali docierały do niego złośliwe spojrzenia i uwagi pracowników służb ochrony. [oczywiście w ochronie, a konkretnie na tak zwanej recepcji pracowali też przyjemni i kulturalni ludzie, no przynajmniej zdarzali się]
Pierwszy dzień też był też najmilszy, i spotkał wtedy najwięcej sympatycznych ludzi zatrudnionych w markecie. współczuł im bardzo, bo wiedział że ciężko pracowali za marne pieniądze.
Polowanie na ludzi
Dwie partie postanowiły się zetrzeć w śmiertelnym boju o absolutną władzę nad krajem.
Nie, nie dla tego że chodziło im o marnotrawienie pieniędzy podatników, albo że chcieli więcej ich mieć dla siebie. Nic z tych rzeczy, krach gospodarczy sprawił że kasa widziała dno. i nie było grosiwa na kampanie wyborczą.
To znaczy pojawił się pomysł żeby obniżyć dietki poselskie i z zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy zakupić czas antenowy, reklamy w internecie i spoty, oraz benzynę potrzebną do niezbędnych podróży .
Ale który polityk się na to zgodzi, aby na nim oszczędzać. Powiedzcie. Walcie śmiało.
No właśnie który? Żaden się nie zgodził.
Więc Donek z Chlebusiem obmyślili chytry plan. Platfuski wyzwą konkurencję na pojedynek. Pojedynek piłkarski!.Transmitowany na dodatek w tivi, w ramach wieczornych wiadomości W ćwierć finałach PIS pokonał SLD, a platforma wygrała z psl 8:0. Ktoś mógłby powiedzieć że tylko i z pewnością miałby rację.
Także w prawie tym samym czasie na pojedynek wyzwało się dwóch jasnowidzów. Pojedynek na przepowiednie. Sam pomysł nie był nowy, jasnowidzowie i magowie pojedynkowali się ze sobą od tysięcy lat.
Pierwszy multimedialny pojedynek miał miejsce w 2003 roku w tv Asahi pomiędzy Krzysztofem Jackowskim a jakimś japońskim jasnowidzem
Pojedynek na przepowiednie trwać miał sześć miesięcy, i obie strony pragnęły dołożyć wszelkich starań ażeby zwyciężyć, i jego przepowiednie się spełniły. Więc jeśli jeden z nich przepowiedział wzrost przestępstw w jakimś regionie kraju "starał się" jak tylko mógł Wiecie o czym mówię.
Pani Jola w tym czasie przymierzała białe kozaczki w londyńskim domu handlowym.Uwielbiała białe kozaczki.
Przymierzając myślała -jacy ci ludzie są okrutni! O mój Boże jedyny! Nie mają w ogóle serca. Nawet tu w Londynie wypatrzyły nas obiektywy paparazzi. A życie emigranta wcale nie jest lekkie. Dziesięć tysięcy bezdomnych polskich emigrantów w samym tylko Londynie A ze cztery razy takich którzy zrobią wszystko, dosłownie wszystko za kawałek podłogi na którym mogą się w nocy przespać. Dla których ten kawałek podłogi i tania chińska zupka za 14 peni są najważniejszą rzeczą na świecie. Funta na jedzenie znajdzie się nawet na ulicy jak się trochę połazi. I to wszystko dla podtrzymywania mitu że się udało i odniosło sukces w lepszym świecie. Umierać żeby marzenia innych nie umarły. Marzenia matek, sąsiadów, czasami ojców. Utrzymywać fikcje bo prawda może ich zabić.
W miasteczku namiotowym w Paryżu, w tekturowym szałasie pod mostem , lub w noclegowni dla bezdomnych w Edynburgu Pozostaje więc miejsce do spania. Jeśli masz to miejsce to jeszcze trzymasz się mitu, jeśli go straciłeś to upadłeś.
O tym onet i interia już nie piszą, nie wspominając nawet o tivi.
I Kazio, ile on musi z mojego powodu wycierpieć. A teraz mu jeszcze wypominają ze pracując jako doradca zdradza tajemnice których dowiedział się będąc premierem. No przecież dla pięknych oczu go tam nie zatrudnili, i robi to co robią wszyscy politycy.
Ktoś zadzwonił.Odłożył zeszyt i długopis,opowiadanie nie kleiło mu się. Odebrał telefon, i usłyszał głos swojego starego kolegi Angelusa.Od Angelusa dowiedział się że w Warszawie spalili Multibank, i hiermarket Carrefour.
Od razu poprawił mu się humor. Postanowił zabrać psa i iść na spacer.
Po powrocie zaczął przeglądać swoje notatki z poprzedniego roku.
Sq...syny zajebaliście mnie!!!
Po raz kolejny zadziobaliście odmieńca, tylko dlatego że jest trochę inny, i różni się od was. Nie dlatego że taki chce być, ale dlatego że taki jest jest i że inny być nie potrafi. Czy podniosę się jeszcze raz i wstanę żeby żyć?-myślał dalej, i co mam zrobić?
Pieniędzy za tydzień pracy nie będzie, kartę pracy dla agencji miał podpisać na sam koniec, ale został wyrzucony, z zakazem wstępu do “wielce szacownego", zasranego hipermarketu. Na dodatek będzie musiał zapłacić karę, nie zbyt wysoką, bo zaledwie sto złotych, za to że według umowy nie zawiadomił agencji że rezygnuje z podjętej pracy. A kiedy miał niby zawiadomić?
Wyrzucony został w środę wieczorem, za pięć dwudziesta kiedy agencja nie pracowała, a w czwartek było przecież święto, Boże Ciało i agencja była nieczynna, zadzwonił więc dopiero w piątek gdzieś około dziesiątej, a pani która odebrała telefon krzyczała na niego strasznie,
"że co on sobie wyobraża" i w ogóle, bo przecież wiadomo czego ona nie powiedziała, ale co wszyscy wiedzą że do pieprzonego hipermarketu nikt przy zdrowych zmysłach pracować z agencji nie pójdzie, i sam słyszał rozmowy dziewczyn które mówiły mniej więcej w tym stylu: "ja do pracy w carrefoulu nie pójdę, nie pójdę"
Widać wiedziały co mówią, i widocznie miały rację. A jego zgubiła chciwość. Ale co to była ta chciwość, czy taka bardzo chciwa? Nie miał co jeść, i chciał opłacić czynsz za pokój,
czy powinien się więc położyć na ulicy i umrzeć tak na zawołanie. I czy to był grzech z jego strony?, czy jedynie głupota i brak szacunku do siebie? Ale jak brzuch jest pusty to różne rzeczy się robi?
Ogólnie rzecz biorąc szok, i nie wiadomo co robić dalej. Sytuacja komiczna, a nawet groteskowa bo kto mu uwierzy w to wszystko? Pracował za darmo przez siedem dni i teraz jeszcze będzie musiał do tego dopłacić tytułem kary dla agencji za niewykonane zlecenie. Pieniędzy nie może odebrać ponieważ podpisał oświadczenie że nie wejdzie na teren obiektu marketu.Czyli to znaczy że ma problem, i jak go może rozwiązać, pierwszą myślą było że zadzwoni do dyrektora o pozwolenie na wejście aby kierownicy działów mogli podpisać jego kartę pracy. Oprócz tego zadzwoni na policję i poprosi policjantów o pomoc aby towarzyszyli mu podczas wejścia. Ale policja ma przecież tyle spraw na głowie, gdzie by się chciała zajmować takimi drobnymi historiami. Może więc związki zawodowe? Zaraz zaraz to przecież świetny pomysł pójdzie do siedziby związków zawodowych i poprosi ich o pomoc prawną. Chodził z ta myślą całe popołudnie i wieczór.
Do czasu kiedy przypomniał sobie że widział na korytarzu marketu niedaleko wejścia na stołówkę i do palarni jakieś zdjęcie na którym widniała fotografia fotografia działaczy związków zawodowych Solidarność bawiących na zaproszenie władz hipermarketu, a konkretnie zobaczył tam roześmianą jak zwykle i zadowoloną z siebie twarz szefa solidarności pana Śniadka. [ czy nie jest aby tak że za pieniądze biedaków bawią się działacze związkowi ?]
I z tego pomysłu zrezygnował więc szybko, oni tez mu nie pomogą. Widział też plakaty z wizyty arcybiskupa łagiewnickiego w markecie, a jakby tego było mało przypomniał sobie o częstych wizytach policjantów w zakładowej stołówce marketu i całkiem świetnie się tam czuli. I bardzo swojsko.
A zaczynało się tak sympatycznie. Najpierw na portierni zobaczył sympatyczną i miłą dziewczynę z ochrony, wydawało mu się też że jest do niego dobrze nastawiona.Również większość ludzi z personelu i kierowników działu wyglądała na sympatycznych i konkretnych ludzi.
Trwało to jakiś czas. To, czyli stan w jakim tkwił, aż w pewnej chwili wszystko pękło, i zobaczył że jest ofiarą, może nie niewolnikiem ale ofiarą upatrzoną sobie wcześniej z nie znanych sobie przyczyn,
przez znudzonych pracowników ochrony, i ich niektórych przełożonych. Ci debile i kretyni z nudów polowali na ludzi Takie zwyczajne gnoje i bydło.
Może postanowili sobie na nim poćwiczyć techniki zatrzymywania? Ciągle przecież widział jak siedzą skacowani w palarni niedaleko stołówki, i się nudzą, marząc o jakiejś większej akcji. Gadali też ciągle o technikach zatrzymywania, patrząc na niego wyzywająco i uważnie go obserwując. Jeden wysoki grubas, wyjątkowo nieforemny i nalany tłuszczem, i drugi, jakiś chudy i mały.
Ale wysoka chuda blondynka, o tlenionych włosach przewyższała ich wszystkich w bezinteresownej nienawiści do rodzaju ludzkiego i pojedynczych jego przedstawicieli.
Został nóż na miejscu zbrodni
Poszedł spać zmęczony, rozbity i zdruzgotany. Zupełnie pozbawiony wiary w ludzi. Martwiło go jeszcze jedno, gdy został wyrzucony a praktycznie wyprowadzony z hali gdzie pracował na tak zwanym "obiekcie",
zostawił tam na paczce swój nóż,
oczywiście nie dostał żadnych noży ani nożyków potrzebnych do rozcinania foli na większych opakowaniach, i na początku rozrywał je rękami, potem pożyczył mały nożyk od dziewczyny z sąsiedniego stoiska, ale nie chciał robić tego ciągle. Przyniósł więc następnego dnia mały nożyk do rozcinania papieru i trochę większy scyzoryk, oba zresztą nadawały się do tego świetnie.
I ten scyzoryk podczas wyrzucania go z marketu przez wyraźnie ożywionego ochroniarza pozostał na stoisku.
Co będzie, myślał, jeśli pracownicy ochrony nie są ludźmi uczciwymi, lub będą chcieli zrobić mu na złość, bo mogła być też inna przyczyna znęcania się nad nim i pastwienia niż sama tylko chęć wyżycia.
Wystarczy że podrzucą nóż na miejscu przestępstwa, a na nożu są ślady jego odcisków i linii papilarnych oraz na pewno jego kodu DNA, w postaci fragmentów naskórka lub resztek włosów. Jak ten nóż odzyskać, czy może jedynie wystarczy zawiadomić policję o fakcie zaginięcia noża na terenie hipermarketu tak żeby oni to gdzieś zapisali i odnotowali.
Wszystko sobie układał w głowie, ale miał tam prawdziwą karuzelę i mętlik. Jeden wielki młyn. Jak uporządkować fakty. Przecież był cały połamany i obity jak przysłowiowe jabłko. Połamany i obity czuł się nie tylko fizycznie, co było przecież drobiazgiem, on czuł się zbity i złamany psychicznie. Żeby nie powiedzieć załamany.
Co można robić w takiej sytuacji? Leżeć i nie wstawać z łóżka przez parę dni? Upijać się lub zażywać dragi, jeśli ktoś to robi. On niestety nie pił prawie w ogóle alkoholu, bo nie czuł się po nim dobrze. Nie zażywał także narkotyków, a więc co? leżenie całymi dniami w łóżku aż poczucie się na tyle silny żeby wstać?
W każdym razie leżał i czasami przechodziły przez jego głowę jakieś nie uporządkowane strzępki myśli a nawet całe zdania. Kiedy załapał w końcu że jest wyznaczoną przez ochroniarzy ofiarą na polowanie z nagonką zaczął się buntować i w łamać jakieś drobne przepisy. Na przykład ostentacyjnie zaczął psikać się dezodorantami na stoisku kosmetycznym. Innym znowu, ale nie celowym złamaniem przepisów było słuchanie muzyki. Na pół godziny przed końcem pracy włączył na słuchawkach muzykę, i nie dlatego żeby prowokować do czegoś personel, albo pracowników ochrony, ale że odczuwał zmęczenie, a chciał do końca biegać jak koń i zrobić jak najwięcej.
Niestety, tego było już za wiele, i został wyrzucony.
A gdzie może w naszym kraju iść człowiek i prosić o należną mu pomoc, aby odzyskać pieniądze. Dla bogatych i średniozamożnych śmiesznie małe, ale dla człowieka który nie ma z czego żyć decydują one o ludzkiej godności.
Decydują o tym czy możesz chodzić z podniesioną do góry głową, czy musisz
wyszukiwać jedzenie na śmietniku, jak robią to bezdomni, i chodzić wśród ludzi z uczuciem wstydu i poczuciem winy?
Pieniądze z poprzedniej pracy, śmiesznie zresztą małe dostanie dopiero za pięć dni, i wtedy będzie mógł wyjechać. Swoje rzeczy zostawi u rodziny, a właścicielce mieszkania odda brakującą sumę. Starczy mu też na bilet, aby te rzeczy przewieść. Praca w Polsce dla takich jak on nie ma sensu, jeśli nie potrafi nawet za zarobione przez siebie pieniądze opłacić wynajmowanego pokoju, a dokładniej pokoiku. Cztery stówy za maleńki pokoik!
i drugi anioł zatrąbił
Artykuł był czytany 2118 razyfragment opowiadania "TRZY DZIEWIĄTKI"
[i] drugi anioł zatrąbił
i jakby wielka góra płonąca ogniem została w morze
rzucona,
a trzecia część morza stała się krwią...
Kiedy wszystkie traktaty pokojowe jakie tylko mogły być zawarte zostały zawarte, i wszystkie porozumienia JAKIE MOGŁY BYĆ tylko podpisane zostały podpisane, wtedy właśnie,... dokładnie wtedy, wtedy wybuchła wojna. Rakiety które wpadły do Atlantyku wywołały potężne tsunami, a ogromne fale, niby spienione grzywy olbrzyma zaczęły zatapiać kontynent, pochłaniając go.
Pod wodą znalazły się Kłodzko, Bystrzyca, i Lądek, oraz znaczne obszary Hiszpanii, Włoch i Francji. Ledwie ocalał Paczków, Nysa, i Otmuchów.
W Polsce zginęło trzy i pół miliona ludzi. Tylko trzy i pół Morze wlewało się przez Wisłę, Bug i Odrę, i zalewało miasta, a gdzie nie gdzie tworzyło jeziora słonej wody. Wrocław i Szczecin zaczęły przypominać Wenecję.
Bakterie z laboratoriów wydostały się na zewnątrz, wspomagając dzieło zniszczenia, A zatruta woda ze śmietnisk która przedostała do wodociągów, pita przez ludzki kiedy sklepy zostały obrabowane, zrobiła swoje .....
Obrót pieniężny prawie całkiem zanikł. Ludzie wymieniali towary na inne towary lub rzadziej na usługi. Papierowe pieniądze stały się nikomu nie potrzebne, no chyba że chciałeś się wysmarkać, a nie miałeś w co, albo chciałeś napalić w piecu, i potrzebowałeś papier do rozpałki. Palili więc w piecu dolarami i euro, złotówkami, a nawet brytyjskimi funtami
Jeśli miałeś marchewkę, czystą butelkową wodę, albo tytoń, byłeś kimś. Byłeś gościem, i wszyscy się wokół ciebie kręcili.
No nie muszę chyba pisać że upadły też państwa, a ludzie zaczęli organizować się sami na dole. Systemy opieki zdrowotnej, szkolnictwa, i ochrony.
Nie było żadnej reguły, w jednej dzielnicy miasta albo wsi powstawały policje i straże obywatelskie, gdzie indziej ludzie wynajmowali na zasadzie kontraktów firmy ochroniarskie. Na jednej ulicy handlowano i wymieniano towary za pomocą prymitywnie wybitych złotych monet, a kilkaset metrów dalej za pieniądz służyły podpisane papierowe asygnaty, lub wymieniano jedynie towar za towar.
W jednych miejscach wynajmowano do usług sądowych ludzi którym za nie płacono, gdzie indziej wszyscy dorośli wolno ludzie brali udział w procesie, i w tajnym głosowali decydowali o winie oskarżonego
Tworzyli też konfederacje i sojusze między dzielnicami, wioskami i ulicami.
Większość ludzi tam gdzie działała telewizja i tak oglądała nie kończące się transmisje kataklizmu.
Z telewizyjnych odbiorników słychać było podekscytowane głosy komentatorów:
-płonie Londyn, Londyn płonie,-
-Kopenhaga w ogniu,-
-z Amsterdamu, Hagi i Rotterdamu pozostały jedynie zgliszcza-
-Ren zamienił się w rzekę krwi, jesteśmy przeklęci, mówią pozostali przy życiu Niemcy...-
i tym podobne. A ludzie to oglądali, jakby upadek cywilizacji sprawiał im jakiś dziwny rodzaj radości, no powiedzmy że satysfakcję. Nikt po przeszłości nie płakał.Chyba że po swoich bliskich.
On był wyjątkowo bezduszny, bo oglądając kataklizm przez telvizor przeglądał jednocześnie przepowiednie Ojca Klimuszki, Nosterdamusa i Filipka. Pił kawę, palił papierosa, i myślał,
-I drugi anioł zatrąbił: i jakby wielka góra płonąca ogniem została w wodę rzucona, a trzecia część rzek stała się ściekiem i wyginęła w rzekach trzecia....-
Najpierw te wcześniejsze eksplozję koreańskich rakiet nad Europą, na wiosnę w roku Marsa. Potem wybuch wielkiej wojny. U niego w civitas Isilza było wyjątkowo bezpiecznie. Wysoki zamek na wzgórzu stanowił schronienie przed powodzią, a kotlina chroniła ludzi przed atomowym podmuchem. Rzeka też, płynęła leniwie i daleko od siedzib ludzkich.
Dwie wieże, dwa samoloty, dwa satelity zderzyły się nad Syberią.
I teraz znowu dwa samoloty. Szukał rozwiązania zagadki w numerologi, kabale i astrologi.
Co do cholery jasnej znaczą te powtarzające się ciągle dwójki. Dwa, dwa , dwa, miał tego dosyć Jeden spotyka się z jeden i jeden walczy z jeden, beznadziejne i bez sensu. Q..r... wa, ach
i do tego jeszcze trzy dziewiątki.
Po raz drugi się pomylił. Wtedy 11.09 2008 kiedy czekał na ataki terrorystów, a został zaatakowany amerykański system bankowy i z kont wyciekło prawie sześćset miliardów dolarów. I teraz znów, czekał na 11 września, a "bomba" wybuchła trzy dni wcześniej, dziewiątego.
Kiedy słyszał że buntownicy palili w Krakowie kolejny supermarket, albo bank, nie ukrywał zadowolenia. Jeszcze większą radość sprawiało mu gdy słyszał o internowaniu w obozach pracy przymusowej kolejnej grupy ludzi związanych z dawnym systemem, i ich sługusów Przypominał sobie bowiem czasy kiedy za nędzne grosze pracował w markecie i firmie sprzątającej.
A jeśli czegoś nie pamiętał to zaglądał do pamiętnika.
wyciągnął niebieski zeszyt na którym widniał napis:
Zapiski rok 2008
otworzył go zaczął przerzucać kartki
24 maja 2008
xxxcccddćććżżżżżżąąąęęę
......radość szybko zamieniła się w koszmar*, a nadzieje rozwiały się i znikły, tak szybko jak jak tytoniowy dym, przysłaniając resztki światła. i sprawiając że świat stał się znowu ponury i ciemny,...
Już na samym początku publicznie pomówiony został przez kobietę z recepcji o kradzież i wynoszenie wódki, znieważony, poniżony i ośmieszony.
Ale to była dopiero "rozgrzewka" do jego wymarzonej pracy, i zmiany swojego losu jak miała nastąpić.
Zmuszany do pracy na dwu stanowiskach jednoczenie, upokarzany, i zastraszany, przeniesiony został na inne stanowisko, niż to na którym miał pracować i na które otrzymał zlecenie od agencji. Potem pojawiły się i inne, takie jak złośliwe i celowe przekręcanie jego nazwiska, i groźba tak zwanej
ruletki
-Co to była "ruletka", tego nie wiedział, ale znał możliwości pracowników ochrony choćby z opowiadań znajomych i sąsiadów, a także z doniesień prasy i mediów
Człowiek który go usiłował zastraszyć i przeniósł na to stanowisko, oczywiście nie informując o przepisach bezpieczeństwa i higieny zaraz po chwili zaczął na niego krzyczeć że nie ma na sobie odpowiedniego stroju, i łamie przepisy...
Ale nie zniechęcał się, biegał po markecie z wózkiem jak prawdziwy koń pociągowy, i robił to tak szybko że całą twarz miał zlaną potem, a strugi potu lały mu się na oczy że prawie nic nie widział, i gdy nadchodził upragniony koniec zmiany wracał słaniając się na nogach do domu, z odciskami na stopach.
Szedł na przystanek autobusowy na Dworku Falęckim, gdzie czekał na autobus linii 204, następnie wysiadał z niego przy pętli na Kurdwanowie, a potem przesiadał się w następny autobus.
No cóż obiecał sobie że nie będzie pracował za mniej niż sześć złotych za godzinę -i słowa danego sobie nie dotrzymał - muszę więc ponieść karę za swoją głupotę, i bezmyślność, a może raczej za chciwość
-myślał jadąc autobusem do domu
Ale wszystko po kolei.
Dzień pierwszy w piekle.
Pierwszego dnia harował tak zapamiętale, że niczego nie widział, ani nie słyszał, marząc o tych niecałych pięciu złotych za godzinę.Choć już wtedy, jakby z oddali docierały do niego złośliwe spojrzenia i uwagi pracowników służb ochrony. [oczywiście w ochronie, a konkretnie na tak zwanej recepcji pracowali też przyjemni i kulturalni ludzie, no przynajmniej zdarzali się]
Pierwszy dzień też był też najmilszy, i spotkał wtedy najwięcej sympatycznych ludzi zatrudnionych w markecie. współczuł im bardzo, bo wiedział że ciężko pracowali za marne pieniądze.
Polowanie na ludzi
Dwie partie postanowiły się zetrzeć w śmiertelnym boju o absolutną władzę nad krajem.
Nie, nie dla tego że chodziło im o marnotrawienie pieniędzy podatników, albo że chcieli więcej ich mieć dla siebie. Nic z tych rzeczy, krach gospodarczy sprawił że kasa widziała dno. i nie było grosiwa na kampanie wyborczą.
To znaczy pojawił się pomysł żeby obniżyć dietki poselskie i z zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy zakupić czas antenowy, reklamy w internecie i spoty, oraz benzynę potrzebną do niezbędnych podróży .
Ale który polityk się na to zgodzi, aby na nim oszczędzać. Powiedzcie. Walcie śmiało.
No właśnie który? Żaden się nie zgodził.
Więc Donek z Chlebusiem obmyślili chytry plan. Platfuski wyzwą konkurencję na pojedynek. Pojedynek piłkarski!.Transmitowany na dodatek w tivi, w ramach wieczornych wiadomości W ćwierć finałach PIS pokonał SLD, a platforma wygrała z psl 8:0. Ktoś mógłby powiedzieć że tylko i z pewnością miałby rację.
Także w prawie tym samym czasie na pojedynek wyzwało się dwóch jasnowidzów. Pojedynek na przepowiednie. Sam pomysł nie był nowy, jasnowidzowie i magowie pojedynkowali się ze sobą od tysięcy lat.
Pierwszy multimedialny pojedynek miał miejsce w 2003 roku w tv Asahi pomiędzy Krzysztofem Jackowskim a jakimś japońskim jasnowidzem
Pojedynek na przepowiednie trwać miał sześć miesięcy, i obie strony pragnęły dołożyć wszelkich starań ażeby zwyciężyć, i jego przepowiednie się spełniły. Więc jeśli jeden z nich przepowiedział wzrost przestępstw w jakimś regionie kraju "starał się" jak tylko mógł Wiecie o czym mówię.
Pani Jola w tym czasie przymierzała białe kozaczki w londyńskim domu handlowym.Uwielbiała białe kozaczki.
Przymierzając myślała -jacy ci ludzie są okrutni! O mój Boże jedyny! Nie mają w ogóle serca. Nawet tu w Londynie wypatrzyły nas obiektywy paparazzi. A życie emigranta wcale nie jest lekkie. Dziesięć tysięcy bezdomnych polskich emigrantów w samym tylko Londynie A ze cztery razy takich którzy zrobią wszystko, dosłownie wszystko za kawałek podłogi na którym mogą się w nocy przespać. Dla których ten kawałek podłogi i tania chińska zupka za 14 peni są najważniejszą rzeczą na świecie. Funta na jedzenie znajdzie się nawet na ulicy jak się trochę połazi. I to wszystko dla podtrzymywania mitu że się udało i odniosło sukces w lepszym świecie. Umierać żeby marzenia innych nie umarły. Marzenia matek, sąsiadów, czasami ojców. Utrzymywać fikcje bo prawda może ich zabić.
W miasteczku namiotowym w Paryżu, w tekturowym szałasie pod mostem , lub w noclegowni dla bezdomnych w Edynburgu Pozostaje więc miejsce do spania. Jeśli masz to miejsce to jeszcze trzymasz się mitu, jeśli go straciłeś to upadłeś.
O tym onet i interia już nie piszą, nie wspominając nawet o tivi.
I Kazio, ile on musi z mojego powodu wycierpieć. A teraz mu jeszcze wypominają ze pracując jako doradca zdradza tajemnice których dowiedział się będąc premierem. No przecież dla pięknych oczu go tam nie zatrudnili, i robi to co robią wszyscy politycy.
Ktoś zadzwonił.Odłożył zeszyt i długopis,opowiadanie nie kleiło mu się. Odebrał telefon, i usłyszał głos swojego starego kolegi Angelusa.Od Angelusa dowiedział się że w Warszawie spalili Multibank, i hiermarket Carrefour.
Od razu poprawił mu się humor. Postanowił zabrać psa i iść na spacer.
Po powrocie zaczął przeglądać swoje notatki z poprzedniego roku.
Sq...syny zajebaliście mnie!!!
Po raz kolejny zadziobaliście odmieńca, tylko dlatego że jest trochę inny, i różni się od was. Nie dlatego że taki chce być, ale dlatego że taki jest jest i że inny być nie potrafi. Czy podniosę się jeszcze raz i wstanę żeby żyć?-myślał dalej, i co mam zrobić?
Pieniędzy za tydzień pracy nie będzie, kartę pracy dla agencji miał podpisać na sam koniec, ale został wyrzucony, z zakazem wstępu do “wielce szacownego", zasranego hipermarketu. Na dodatek będzie musiał zapłacić karę, nie zbyt wysoką, bo zaledwie sto złotych, za to że według umowy nie zawiadomił agencji że rezygnuje z podjętej pracy. A kiedy miał niby zawiadomić?
Wyrzucony został w środę wieczorem, za pięć dwudziesta kiedy agencja nie pracowała, a w czwartek było przecież święto, Boże Ciało i agencja była nieczynna, zadzwonił więc dopiero w piątek gdzieś około dziesiątej, a pani która odebrała telefon krzyczała na niego strasznie,
"że co on sobie wyobraża" i w ogóle, bo przecież wiadomo czego ona nie powiedziała, ale co wszyscy wiedzą że do pieprzonego hipermarketu nikt przy zdrowych zmysłach pracować z agencji nie pójdzie, i sam słyszał rozmowy dziewczyn które mówiły mniej więcej w tym stylu: "ja do pracy w carrefoulu nie pójdę, nie pójdę"
Widać wiedziały co mówią, i widocznie miały rację. A jego zgubiła chciwość. Ale co to była ta chciwość, czy taka bardzo chciwa? Nie miał co jeść, i chciał opłacić czynsz za pokój,
czy powinien się więc położyć na ulicy i umrzeć tak na zawołanie. I czy to był grzech z jego strony?, czy jedynie głupota i brak szacunku do siebie? Ale jak brzuch jest pusty to różne rzeczy się robi?
Ogólnie rzecz biorąc szok, i nie wiadomo co robić dalej. Sytuacja komiczna, a nawet groteskowa bo kto mu uwierzy w to wszystko? Pracował za darmo przez siedem dni i teraz jeszcze będzie musiał do tego dopłacić tytułem kary dla agencji za niewykonane zlecenie. Pieniędzy nie może odebrać ponieważ podpisał oświadczenie że nie wejdzie na teren obiektu marketu.Czyli to znaczy że ma problem, i jak go może rozwiązać, pierwszą myślą było że zadzwoni do dyrektora o pozwolenie na wejście aby kierownicy działów mogli podpisać jego kartę pracy. Oprócz tego zadzwoni na policję i poprosi policjantów o pomoc aby towarzyszyli mu podczas wejścia. Ale policja ma przecież tyle spraw na głowie, gdzie by się chciała zajmować takimi drobnymi historiami. Może więc związki zawodowe? Zaraz zaraz to przecież świetny pomysł pójdzie do siedziby związków zawodowych i poprosi ich o pomoc prawną. Chodził z ta myślą całe popołudnie i wieczór.
Do czasu kiedy przypomniał sobie że widział na korytarzu marketu niedaleko wejścia na stołówkę i do palarni jakieś zdjęcie na którym widniała fotografia fotografia działaczy związków zawodowych Solidarność bawiących na zaproszenie władz hipermarketu, a konkretnie zobaczył tam roześmianą jak zwykle i zadowoloną z siebie twarz szefa solidarności pana Śniadka. [ czy nie jest aby tak że za pieniądze biedaków bawią się działacze związkowi ?]
I z tego pomysłu zrezygnował więc szybko, oni tez mu nie pomogą. Widział też plakaty z wizyty arcybiskupa łagiewnickiego w markecie, a jakby tego było mało przypomniał sobie o częstych wizytach policjantów w zakładowej stołówce marketu i całkiem świetnie się tam czuli. I bardzo swojsko.
A zaczynało się tak sympatycznie. Najpierw na portierni zobaczył sympatyczną i miłą dziewczynę z ochrony, wydawało mu się też że jest do niego dobrze nastawiona.Również większość ludzi z personelu i kierowników działu wyglądała na sympatycznych i konkretnych ludzi.
Trwało to jakiś czas. To, czyli stan w jakim tkwił, aż w pewnej chwili wszystko pękło, i zobaczył że jest ofiarą, może nie niewolnikiem ale ofiarą upatrzoną sobie wcześniej z nie znanych sobie przyczyn,
przez znudzonych pracowników ochrony, i ich niektórych przełożonych. Ci debile i kretyni z nudów polowali na ludzi Takie zwyczajne gnoje i bydło.
Może postanowili sobie na nim poćwiczyć techniki zatrzymywania? Ciągle przecież widział jak siedzą skacowani w palarni niedaleko stołówki, i się nudzą, marząc o jakiejś większej akcji. Gadali też ciągle o technikach zatrzymywania, patrząc na niego wyzywająco i uważnie go obserwując. Jeden wysoki grubas, wyjątkowo nieforemny i nalany tłuszczem, i drugi, jakiś chudy i mały.
Ale wysoka chuda blondynka, o tlenionych włosach przewyższała ich wszystkich w bezinteresownej nienawiści do rodzaju ludzkiego i pojedynczych jego przedstawicieli.
Został nóż na miejscu zbrodni
Poszedł spać zmęczony, rozbity i zdruzgotany. Zupełnie pozbawiony wiary w ludzi. Martwiło go jeszcze jedno, gdy został wyrzucony a praktycznie wyprowadzony z hali gdzie pracował na tak zwanym "obiekcie",
zostawił tam na paczce swój nóż,
oczywiście nie dostał żadnych noży ani nożyków potrzebnych do rozcinania foli na większych opakowaniach, i na początku rozrywał je rękami, potem pożyczył mały nożyk od dziewczyny z sąsiedniego stoiska, ale nie chciał robić tego ciągle. Przyniósł więc następnego dnia mały nożyk do rozcinania papieru i trochę większy scyzoryk, oba zresztą nadawały się do tego świetnie.
I ten scyzoryk podczas wyrzucania go z marketu przez wyraźnie ożywionego ochroniarza pozostał na stoisku.
Co będzie, myślał, jeśli pracownicy ochrony nie są ludźmi uczciwymi, lub będą chcieli zrobić mu na złość, bo mogła być też inna przyczyna znęcania się nad nim i pastwienia niż sama tylko chęć wyżycia.
Wystarczy że podrzucą nóż na miejscu przestępstwa, a na nożu są ślady jego odcisków i linii papilarnych oraz na pewno jego kodu DNA, w postaci fragmentów naskórka lub resztek włosów. Jak ten nóż odzyskać, czy może jedynie wystarczy zawiadomić policję o fakcie zaginięcia noża na terenie hipermarketu tak żeby oni to gdzieś zapisali i odnotowali.
Wszystko sobie układał w głowie, ale miał tam prawdziwą karuzelę i mętlik. Jeden wielki młyn. Jak uporządkować fakty. Przecież był cały połamany i obity jak przysłowiowe jabłko. Połamany i obity czuł się nie tylko fizycznie, co było przecież drobiazgiem, on czuł się zbity i złamany psychicznie. Żeby nie powiedzieć załamany.
Co można robić w takiej sytuacji? Leżeć i nie wstawać z łóżka przez parę dni? Upijać się lub zażywać dragi, jeśli ktoś to robi. On niestety nie pił prawie w ogóle alkoholu, bo nie czuł się po nim dobrze. Nie zażywał także narkotyków, a więc co? leżenie całymi dniami w łóżku aż poczucie się na tyle silny żeby wstać?
W każdym razie leżał i czasami przechodziły przez jego głowę jakieś nie uporządkowane strzępki myśli a nawet całe zdania. Kiedy załapał w końcu że jest wyznaczoną przez ochroniarzy ofiarą na polowanie z nagonką zaczął się buntować i w łamać jakieś drobne przepisy. Na przykład ostentacyjnie zaczął psikać się dezodorantami na stoisku kosmetycznym. Innym znowu, ale nie celowym złamaniem przepisów było słuchanie muzyki. Na pół godziny przed końcem pracy włączył na słuchawkach muzykę, i nie dlatego żeby prowokować do czegoś personel, albo pracowników ochrony, ale że odczuwał zmęczenie, a chciał do końca biegać jak koń i zrobić jak najwięcej.
Niestety, tego było już za wiele, i został wyrzucony.
A gdzie może w naszym kraju iść człowiek i prosić o należną mu pomoc, aby odzyskać pieniądze. Dla bogatych i średniozamożnych śmiesznie małe, ale dla człowieka który nie ma z czego żyć decydują one o ludzkiej godności.
Decydują o tym czy możesz chodzić z podniesioną do góry głową, czy musisz
wyszukiwać jedzenie na śmietniku, jak robią to bezdomni, i chodzić wśród ludzi z uczuciem wstydu i poczuciem winy?
Pieniądze z poprzedniej pracy, śmiesznie zresztą małe dostanie dopiero za pięć dni, i wtedy będzie mógł wyjechać. Swoje rzeczy zostawi u rodziny, a właścicielce mieszkania odda brakującą sumę. Starczy mu też na bilet, aby te rzeczy przewieść. Praca w Polsce dla takich jak on nie ma sensu, jeśli nie potrafi nawet za zarobione przez siebie pieniądze opłacić wynajmowanego pokoju, a dokładniej pokoiku. Cztery stówy za maleńki pokoik!



















