Hyde park / Twórczość
Każdy jest czasem
Artykuł był czytany 311 razy "Pięknie żyć - znaczy kochać świat pięknie żyć - tak jak żyje ptak. Ptaki pięknie żyją? One robią kupę na innych. Na samochody. Pomniki. Gdzie tu piękne życie?" To była jedna z tych złośliwych myśli, które oblegają nas, gdy ktoś wkurzył, chcemy przestać o tym myśleć, ale złość nas trzyma. To uczucie jest jak mucha - odganiasz taką, a ona przylatuje znowu i siada dokładnie w to samo miejsce przy twoim oku. Tak, pani, która to pomyślała próbowała odgonić okropność, która ją trzymała, przypominając sobie optymistyczną piosenkę z czasów podstawówki. Tyle że, jak śpiewana na większości apelów piosenka, która z czasem (mimo jakże, ach jakże pięknych słów) zaczynała irytować, miała pomóc? Pani, która ją sobie przypomniała uciekała od młócenia po raz setny myśli o byłym chłopaku, który zostawił ją, uciekł, zapadł się pod ziemię, co gorsza, zapadł się pod ziemię z pewnym nowym nabytkiem. Fantastyczną, inteligentną, śliczną Małą Cipą. "To takie typowe. Najbardziej mnie z tego wkurza, że moja sytuacja jest pospolita. Gdyby mnie zdradził z młodym klerykiem, to by było coś. A tak? >>Co się stało? No, zdradził mnie. Z Cipą. A to gnój. Ano gnój<< Wcale nieciekawe. W ogóle, chyba zaczynam o nim zapominać. Myślę o nim tylko przez siedemdziesiąt procent dnia. Bywało gorzej. No tak, czasem faktycznie, nawet gotując makaron widziałam go w bulgoczącej wodzie. Pamiętasz, jak raz przechodziłaś przez ulicę i zamyśliłaś się, bo przypomniałaś sobie jak on cudownie pachniał? Samochody trąbiły, ludzie wyglądali na niezadowolonych, ale mi to było obojętne. Byłam taka zakochana. To były dobre czasy. Stop, stop... Nadeszło trzydzieści procent dnia, w których nie myślę o Pomyleńcu. O czym pomyślę teraz? O poważnych rzeczach. Zdecydowanie. Przecież mój problem jest niczym w porównaniu do tragedii, które dzieją się na całym świecie. Prawdopodobnie w tym momencie umiera jakieś dziecko z pragnienia. To straszne". W tym momencie nasza Bohaterka (która w tym momencie poczuła suchość w buzi) wzięła głęboki łyk wody z półlitrowej butelki, którą ma zawsze przy sobie, na wypadek dokładnie taki, jak ten. "Ludzie przeżywają takie tragedie. Dobrze, że jest Akcja Pajacyk. Mogę sobie kliknąć i wiem, że dziecko dostaje talerz zupy. Gdybym mogła sama oddałabym swoją porcję. Dziś była pomidorowa. Tak, pomidorową mogłabym oddać. Z ryżem była, więc tak. Co więcej! Mogłabym ugotować zupę biednym dzieciom. Najlepsza wychodzi mi cebulowa. Tylko, czy szkraby by ją polubiły? Chyba nie. No dobra, w takim razie nie ugotuję. Jak ma im nie smakować, to po co mam gotować? Nie wiedzą, co dobre".














