Lech Lensa, -albo brzuch
Artykuł był czytany 1657 razyw sumie śmieszna komedyjka z naszych czasów,
-SCENA PIERWSZA
Wielki bal w nowym, niezbyt wyszukanym stylu, pełno tu niezręczności i nietaktów
zaproszeni goście chodząc obijają się o siebie, potykają, co chwile potrącając.
Świta Lensy, chodzi z kieliszkami, debatuje, rozmawiają także za pomocą telefonów komórkowych
słychać rozmowy: [w sumie prawie identycznie jak w jednym ze spotów wyborczych pokazywanych niedawno we telewizji]
muzyka podobna do pierwszego utworu z epki "Bluru" z "żółtym autem" na okładce
OSOBA PIERWSZA -skromnie, coraz skromniej
OSOBA TRZECIA - biednie coraz biedniej
OSOBA DRUGA -nasz były Trybun Ludowy tylko sześćset osób
na imieniny zaprosił, kryzys chyba nowy nadchodzi, kryzysik światowy idzie
OSOBA TRZECIA - [nie złośliwie, ale z udaną troską w głosie]
pości chyba, czy to piątek?
[co wzbudza komiczne uśmiechy, wszyscy wiedzą bowiem jak wygląda "były" Trybun}
OSOBA DRUGA - tak mu księża i lekarze zalecili,
żeby tłuszczu trochę z siebie zrzucił
OSOBA PIERWSZA -....oooch
OSOBA TRZECIA -ale pieczone prosiaki mam nadzieję poda, i dziki w czekoladzie
Brzuch na szczęście nadal prezydencki nosi, i od trosk Bogu dziękować nie schudł
OSOBA DRUGA: ten brzuch jak medal dostojeństwa jest, i oznaka osoby statecznej
OSOBA PIERWSZA- poważnej, poważanej
OSOBA TRZECIA- szanownej, szanowanej
OSOBA PIERWSZA. -[przerywając zmienia temat] a pieczone prosiaki będą?
OSOBA.2 -będą , przybędą
OSOBA.3 -a jak nieproszony gość wejdzie, dajmy na to wróg?
OSOBA.1 - nie wejdzie,
wszyscy razem - ale, ale
...czuwajmy
[słychać muzykę podobną do drugiego utworu "Bluru", z epki z "żółtym autem", a może nawet to ten utwór
[po chwili, ]
OSOBA.1 -przykre wiadomości, wiecie, znowu wracają te sprawy, z paleniem teczek. Mówią też, że filmiki z nim kręcili, znaczy się pornoski, pornoski gdzieś w lasach niedaleko Gdańska
OSOBA 2 [ ze smutkiem] -niby kury nioski jaja zniosły...
nosiły nosiły i w końcu zniosły
OSOBA1- i to jakie jaja,
kosmiczne megajaja
OSOBA 2- śmierdzące jaja
OSOBA1-zgniłe
OSOBA2-podrzucone
OSOBA 3-kukułcze
OSOBA1-ktoś nasze piękne gniazdko z taka starannością uwite, znowu kala
OSOBA3 i opluwa
OSOBA2- to ten ormiański ksiądz gęga, zamiast cicho w stadzie siedzieć i na swoją kolej czekać
Żeby go tak uciszyć!
OSOBA1 -ciii, nie tu
[pokazując ręką] popatrzcie ilu ludzi...
OSOBA2 [ze złością] -ale nadwornych księży przecież ma i nadwornych pisarzy, i nadworne autorytety, co gwarantują jego moralność i naszą, za swoje ciężko zarobione w pocie czoła pieniążki, a czasem się muszą napocić i to niezle
[ i ze złością, prawie krzycząc]
Za co im płaci do cholery. żeby pieski ujadały po nocy, a gęsi gęgały jak on śpi. Nasz największy bohater
OSOBA 3- pozwólcie że wyjaśnię, przyczyna i skutek,
niestety jakie to przykre że musimy ponosić konsekwencję własnych czynów, i to właśnie my, jakie to niesprawiedliwe i okrutne....
[cichnie, bo słychać głos z tłumu]:
POSTAĆ Z TŁUMU -kłamać w żywe oczy i bezczelnie łgać, przykleić się i łasić jak pies u pańskiej nogi, lizać ręce
...i potem uwiesić na plecach silniejszego
...i tak przez życie jechać jak na dużym koniu historii,
oto nasz sposób na państwo i na życie
OSOBA.1 [ z zainteresowaniem pyta] -jak kleszcze w lesie?
na drzewie się zaczaić i czekać?
OSOBA.2-o właśnie my od kleszczy musimy się uczyć.
Zgubić barwę i kolor,
OSOBA1 -Stracić zapach i kształt
POSTAĆ Z TŁUMU - formę rozmyć
OSOBA.3 -a i bezpieczniej za plecami silniejszego skryć się,
i wtedy odwagi więcej.
[po chwili]
A my wiecie, Europejczyków musimy udawać
OSOBA.1 [rozglądając się] -ach ile tu purpury. Jestem zachwycony!
dzień taki piękny, dziś niebo na ziemię zeszło. ja i Moja żona, my...
OSOBA.2 -Ekscelencjo, witamy miłych gości w purpurze, prosimy na skromne przyjęcie
[słychać szepty z tłumu]
-podobno stolik oliwski sprzedali
-bo w kulawe interesy poszli
-chyba raczej zahulali
-i to zdrowo
-ciiii
-nie tu
-nie teraz
-szaaa
-bo kulka jakaś może się przyplątać
-przypadkowa
-wolność wolnością
-ale
-rozum rozumem
[słychać jak ktoś nuci]
-jeszcze po kieliszku, jeszcze po kropelce...ta rara rara rara...
[kilka osób podejmuje, i zaczynają wspólnie śpiewać, żywo gestykulując przy tym]
-jeszcze po kieliszku
jeszcze po kropelce
póki wódka jest w butelce
póki wódka jest w butelce,
la la lala lala
la, la lala lala..
.....
SCENA NASTĘPNA
Gabinet Lensy
Dwór się bawi, a on samotny, sam w gabinecie siedzi
Lensa:
[nuci "...aj love you much", patrząc w lustro]
-Jamci kamień węgielny jest [mówiąc to tupie]
Ja i moja teczka, której nikomu nie oddam [mówiąc to przytula swoją teczkę do piersi, i przyciska do siebie, głaszcząc ją delikatnie]
[w tym momencie słyszy głos:]
GŁOS -no panie Lensa pokazuj pan teczkę ale szybko!
tam są wszystkie twoje grzeszki ukryte
i przyszły los
[Lense ogarnął paniczny strach. Lensa ze strachu i z przerażenia zasypia padając na łóżko, w nocy śni mu się duch generała, najpierw słyszy szydercze śmiechy, a następnie generał dystyngowanym głosem mówi]
DUCH GENERAŁA--
widzisz mój ty, ja wyjścia żadnego może i nie miałem,
ale obronić chciałem co się tylko dało
i ochronić, siebie jak i innych
ile można było płaszczem swoim przykryć
jak wieszcz dawny
ŁASKI: [w stronę widowni] -prawdę mówi czym kłamie?
GENERAŁ [ do Lensy, wodząc ręką]
-A ty rozwiąż ten rebus proszę,
niby kostkę Rubika
Kto pobrudził BARDZIEJ swoją duszę
czy TEN CO W WYŻSZEJ KONIECZNOŚCI DZIAŁAŁ, i nie chciał ale musiał
CZY TEN CO ZWYCIĘSTWO ROZTRWONIŁ gdy przegrać nie można było,
a przynajmniej bardzo trudno było
LENSA- ja robiłem co doradcy kazali, tylko tyle
DUCH GENERAŁA -tylko i aż tyle,
bardziej tylko, czy też bardziej aż?
no mój ty kapralu mały, odpowiedz generałowi
ŁASKI- on nie wie, dajcie spokój mu, proszę,
on nawet nie rozumie co mówicie
LENSA- ale potem księdzom się spowiadałem,
jak bum cyk cyk
[tu uderza się w piersi]
ŁASKI- [ w stronę Generała]
no taki święty generale nie byłeś,
a na wszystko zresztą można spojrzeć z dwóch stron
jak lewym okiem patrzymy to jest inaczej
i jak prawym też
CHÓR - wchodząc Łaskiemu w słowo]
Co zrobił, a czego nie zrobił
co mógł a czego nie mógł
co chciał a czego nie chciał
ŁASKI
[patrzy w lustro]
tu widać..wszystko
LENSA; -Generale, generale, rozgrzesz mnie
cisza
[ w tym momencie Lensa kurczy się i maleje, zwija w kłębek, a następnie pot zalewa jego ciało]
SCENA KOLEJNA III
rozmowy Lensy z diabłem
[Lense zaczynają prześladować wizję tajnych archiwów i teczek, wszędzie pojawiają się jakieś tajne dokumenty mówiące o jego przeszłości, wydaje mu się że ludzie gdy przechodzi szepczą sobie do ucha do ucha , a gdy się tylko zbliża milkną, a wszystko go niepokoi. Każe podejrzanym ludziom zaklejać usta, wiąże im ręce, a niepokorni muszą stać pod ścianą twarzą do ściany
Lensa robi się jeszcze bardziej obżarty, i pije jeszcze więcej, następnie zaczyna tracić wzrok i słuch, a jego i jego świtę zaczyna coraz bardziej pokrywać kurz archiwów. Wszędzie gdzie się pojawi leża jakieś tajne podejrzane dokumenty, jakby podrzucane, a on zaczyna popadać w obłęd
LENSA- [mówi do siebie zdenerwowany]
- jeden pijany na grobach bohaterów tańcował,
hołubce z wojakami wyprawiał,
drugi w stanie konieczności wyższej był, a co ja gorszy?
Tego co na grobach pijany tańczył wybrali drugi raz
to znaczy że lubią takie zabawy, i żarty.
CHÓR-
tańce na grobach lubi ludek nasz odprawiać,
ale lubi uchodzić za innych niż jest
Szept DIABŁA: -demokratycznie wybrali
LENSA: - To i mnie lubią
Szept DIABŁA- demokracja, Trybunie, "demokrancja", większość zawsze ma rację
[do publiczności]
-czyż nie?
LENSA- to i mnie wybiorą [patrzy z podziwem na siebie [w lustro], i wydaje mu się że jest piękny, przystojny i inteligentny. Lustro podsuwa mu Diabeł]
DIABEŁ - tak jesteś wyjątkowy, przyznaj to
wszyscy czekali na ciebie całe stulecia
Kochamy,
Kochamy cie,
pozdrawiamy cie,
pamiętaj kochamy cię,
wodzu
LENSA - ale oni takie bzdury wyciągają
że moralność, zasady
takie pierdoły jakieś
zasrane
ŁASKI - sprawdzimy to przy następnych wyborach, [ do siebie] jak ja demokracji nie cierpię
[ i do Lensy]i pamiętaj, ostrzegam cię, wolności nie ujmuj!
LENSA -Ale czyż godność narodu nie jest zagwarantowana przepisami?
Przepisami trybunału. Najwyższego ze wszystkich trybunałów?
A ja zostałem oczyszczony i wymyty przez sąd lustracyjny
DIABEŁ- jak bobaska, oseska jakiegoś
Lustrum przecież zostało odbyte
odprawione
CHÓR:[deklamując] przez wszystkie sądy zostałeś wymyty
przez wszystkie instancje oczyszczony, po to ich tam przecież wybrałeś
i za to im zapłaciłeś
Teraz czysty jak niemowle jesteś z ich pieczęci poczęty i z ich oświadczeń
co jeszcze ma ci powiedzieć lustro
niedowiarku jeden
czego sobie życzysz
jakich kłamstw jeszcze oczekujesz
ŁASKI- na biednych popatrz i na głodnych, ilu tu
za oknem,...
-ilu smutnych i niepewnych
-ilu tuła się po wszystkich miastach świata
Glasgow, Amsterdam, Londyn, zupełnie jak nomadzi
bez nadziei i bez przyszłości, czasami przeganiani
koczują pod dworcami nocą
LENSA-ale statystyki w gazetach co innego mówią
- nasze analityki w trąby dmą i sukces głoszą co dnia
DIABEŁ-podkręćmy je jeszcze bardziej,
LENSA żeby lepiej było...? [uśmiecha się]
DIABEŁ- aha, żeby lepszy wzrost był
nieustannie następował
LENSA:
nagle zmieniając nastrój]
-tak nisko upadłem, o Boże kiedyś zwykłym człowiekiem byłem
robotnikiem ale uczciwym [ patrzy sobie na ręce, i zaczyna płakać]
do pracy i do domu sie szło
DIABEŁ-o wodzu mój , królu nasz
głowa do góry, wszystko pod kontrolą jest
nie martw się,
prowadż nas
LENSA- ja tylu ludzi skrzywdziłem
ja wiem tylu ludzi prze ze mnie cierpi [zakrywa sobie twarz dłońmi]
DIABEŁ- przynieść mu jedzenia i wódki
dużo jedzenia
zaraz zapomni
[ a do Lensy]
wyspowiadacie się przecie z grzechu...
[ do publiczności]
i 'lekko muśnięte' wafelki
ŁASKI;
-posłuchaj to do ciebie królu
[za oknem słychać zbuntowaną młodzież]
KRZYKI-skundliliście się jak bezdomne psy,
jak hołota najgorsza
[Lensa przykrywa głowę poduszką]
K-dusze swoje sprzedali
[Lensa rzuca poduszką w stronę okna]
K-państwo kłamstwa i zła
tu duszno i żyć się już nie da
[jednak nadal krzyczą, L. wstaje więc i podchodzi w stronę okna, krzyczy]
LENSA- to są czasy Wielkiej Narracji, zrozumcie
K-swoje dzieci na targ jak niewolnicy wozicie...handlujecie wszystkim
czym się tylko da
SPRZĄTACZKA [która tymczasem przyszła posprzątać w pokoju, przyłącza się do opinii krzyczących za oknem]]
wy -nie macie duszy, wydrążone pakuły z czarnymi dziurami w środku
jak puste tekturowe pudła
LENSA:
Wielką Narracją będą nazwane
pojmijcie
K-życie tu niemożliwością jest
w państwie kłamstwa i zła
LENSA [ w sposób wyuczony]
-rewolucja wymaga poświęceń
ktoś się musi poświęcić, dla kogoś
a do diabła- no to cyk
wypijmy
[a w stronę drzwi]
-uspokójcie tych wichrzycieli, bo tego się wyciszyć nie da
słychać piosenkę Ami Whinehouse "You no A'jm no gut".
KONIEC



















