iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Hyde park / Twórczość
+ - 0

Romans z wampirem - Rozdział 7 - Chcę być wolna

26 05 2010 Anna Kaciczak Artykuł był czytany 418 razy
Źródło: Romans z wampirem.jpg
Źródło: Romans z wampirem.jpg

Rozdział 7 - Chcę być wolna

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Życie to nieustanna gonitwa za sukcesem, miłością, przyjaźnią, bogactwem. Pragniemy spełnienia. Każdy człowiek ma w głowie wizje swojej przyszłości. Nic nie wskazywało na to, że na mojej drodze kiedykolwiek stanie wampir. I co najgorsze – wampir, którego pokocham.
- Jak się czujesz? – Gabriel przejechał dwoma palcami po moim bladym policzku. Jego dłoń była tak zimna, że przeszedł mnie dreszcz.
- Chciałabym zobaczyć się z Katharine – podniosłam się – Chcę mieć pewność, że jest cała i zdrowa.
- Nic jej nie jest. Pójdę po nią – pocałował mnie w policzek .Gdy tylko Gabriel opuścił pokój, wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Krajobraz był przepiękny. Sama zieleń w około. Pałac zachował się z czasów, gdy Nowym Jorkiem nie władały jeszcze wieżowce i smog.
- Amelko – usłyszałam za plecami głos ciotki.
- Ciociu! – rzuciłam się na nią – Tak się cieszę, że żyjesz.
- To za dużo powiedziane – Hektor stanął w progu – przytuliłam Katharine, ale nie była już tą samą Katharine co kiedyś. Jej obojętne spojrzenie i te nerwowe gesty. Bez wątpienia Major maczał w tym palce. Kazał jej przyznać, że mnie pamięta, ale teraz już nic nie jest jak kiedyś.
- Wyzdrowiałaś ? – spojrzała na mnie twardo, jakby miała w głowie zapisany dialog, co i jak ma odpowiedzieć – Powinnaś się położyć – mówiła tak sucho i ozięble, że przestałam się łudzić. Katharine jest wampirem. Nie jest moją ciotką i najprawdopodobniej nie zależy jej na mnie.
- Dlaczego to zrobiłeś, Majorze? – zacisnęłam warg
- Pewnych decyzji nie da się ominąć.
- Kochałeś ją, czyż nie?
- Tak – zamyślił się – Dlatego wybrałem to co było dla niej najlepsze.
- Śmierć nie jest wyborem. Nie miałeś prawa odbierać jej życia.
- W świecie wampirów nie ma wyborów – wtrącił się Hektor.
- Każdy człowiek ma wybór. I to od nas samych zależy nasz los.
- Zapominasz, że stoisz w towarzystwie samych wampirów. My już nie jesteśmy ludźmi.
- Amelio, chodź proszę – Gabriel wystawił dłoń – Musimy porozmawiać.

***

- Chciałabym nic nie czuć! – leżeli oboje na polanie pełniej żółtych kwiatów - Być wolna jak ptak. Pozbawiona zmartwień i smutku – Amelia wskazała palcem na jastrzębie szybujące po niebie.
- To dziwne – Amelia obróciła głowę w stronę Gabriela – Moja matka mawiała, że jestem wolny. Że bycie wampirem to atut a nie przekleństwo.
- Nie zgadzasz się z nią?
- Im więcej korzystałem z danej mi wolności tym bardziej stawałem się jak te zwierzęta – wskazał na jastrzębia polującego na mysz polną – Działałem instynktownie. Nie interesowała mnie ofiara ani jej uczucia.
- Masz dobre serce – Amelia uścisnęła dłoń Gabriela.
- Ono nie bije od dłuższego czasu – uśmiechnęli się oboje.
- Zatem niech moje serce bije za nas obojga.
Ich splecione ręce i wpatrzone w siebie spojrzenia, przerwał nagły wrzask. Gabriel powstał w sekundzie i nasłuchiwał czujnie.
- Co to było? – Amelia spytała wystraszona.
- Ktoś przybył do pałacu – Gabriel sponurzał - Musisz się ukryć! – oznajmił nagle.
- Czego znów nie chcesz mi powiedzieć? – Amelia puściła dłoń Gabriela.
Znienacka na polanie pojawił się Hektor. Jego spojrzenie mówiło jedno: Uciekaj!
- Wracaj do pałacu! Wiesz kto powrócił?! – Hektor przełknął z trudem ślinę – Mamy mało czasu.
- Wiesz co masz robić. – Hektor kiwnął głową. Wszystko w momencie zrobiło się bardzo tajemnicze i niejasne dla Amelii.
- Kocham cię i nie mogę pozwolić, żeby coś ci się stało. Czy tego chcesz czy nie musisz udać się z Hektorem.
- Przestań za mnie decydować! – Amelia uniosła głos – Dlaczego zawsze gdy zjawia się Hektor dziej się coś niedobrego.
- Zaufaj mi, proszę – Gabriel ucałował jej czoło i zniknął.
Amelia stała teraz sam na sam z Hektorem. Nie ufała mu od samego początku, i nie zamierzała zaufać teraz.
- A więc ruszamy panno Ronson – Hektor uśmiechnął się
- Nie myśl, że mnie przekonasz do pójścia za tobą! – odwróciła się dumnie
- A zamierzałem być miły – Hektor wziął Amelię siłą na ręce i pognał w stronę miasta.




+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0