Hyde park / Twórczość
Bo powiedzieli że życie to wojna
Więc zabiorę ze sobą broń
Powiedzieli że miłość to katorga
Więc wyrwę serce z piersi mej
Powiedzieli że marzenia to głupota
Więc przestanę śnić
Odbiorą mi dom, rodzinę, miłość, marzenia
Odbiorą mi życie i przekonania
Lecz nie zdołają zmienić mnie
Co za durny Amor połączył tych dwoje
We wszystkim stali za sobą, przez wszystko oboje
On oddał by za nią życie
Ona szukałaby go w całym wszechświecie
Dawał jej natchnienie do tworzenia nowych melodii
Ona była jego muzą, boginią, siłą
Nie dając mu nic, dawała mu wszystko
Ich miłość choć krucha, przetrwała
Uczucie w nich wielkie, choć ich szanse małe
Gdy świat odbierał jej wszelkie marzenia
On trwał przy niej, przywołując piękne wspomnienia
Zaś gdy życie raniło go prosto w serce
Ona leczyła rany i walczyła o niego mieczem
Czasem jednak byli sobie wrogiem
Nie będąc razem igrali z wyrokiem Bożym
Pamiętając nade wszystko słowa:
Ja to on, on to ona
Myślałam że będzie mi z tym łatwiej
Że odejdziesz wraz z wspomnieniami
Znikniesz jak zły sen, po którym potrafię się obudzić
Ale wystarczyła sekunda, by widząc twoją twarz
Wszystko na nowo potężniej niż kiedyś do mnie wróciło
Ten, który nie widział moich myśli
Nie dowie się jak często w nich jesteś
Nikt nie wie
I świat się nie dowie co skrywa moje serce
Jak kona do Ciebie
Znalazłam Cię jak wodę na pustyni
Oddałam Ci cały mój świat
Podarowałam me serce na dłoni
Wiedząc że nie jesteś go wart
Znałam ich wielu, wiedziałam czego chce
Grzech, któremu mężczyzna nie potrafi oprzeć się
Otwierasz oczy i widzisz mą twarz niewinną
Kochasz mnie taką bezsilną
Przychodzisz i błagasz
Odchodzisz wystawiasz
Zostawiasz, odmawiasz
Upokarzasz, do muru przystawiasz
Dlatego nigdy nie zaznasz mnie…
Dopiero gdy wyszeptał jej że odchodzi
Zrozumiała jak bardzo go kocha
Uśmiechnęła się mówiąc żegnaj
Serce waliło do jej piersi tak mocno, aż zrozumiał…
Zrozumiał ile dla niej znaczy
Dlaczego płaczesz?
Czyżby Twój świat właśnie się rozpadł?
Dlaczego wątpisz?
Jakbyś już nigdy więcej miał nie powstać?
Uwierz! Bóg jest wierny. Jest tutaj!
On uzdrowi Twoje serce z życia ran
On wskaże Ci drogę do niebios bram
Wie o czym marzysz, Wie o czym śnisz…
Wychodzi Ci naprzeciw, by otrzeć Ci łzy
Nie trać wiary w Jego słowa
Otwórz swe serce, i tak jak ja zacznij od nowa
On jest z Tobą, wprawdzie w niebie, lecz
Co dzień nosi Twój krzyż za Ciebie…
Tomik Zachowanych Wspomnień cz. 2
Artykuł był czytany 377 razyBo powiedzieli że życie to wojna
Więc zabiorę ze sobą broń
Powiedzieli że miłość to katorga
Więc wyrwę serce z piersi mej
Powiedzieli że marzenia to głupota
Więc przestanę śnić
Odbiorą mi dom, rodzinę, miłość, marzenia
Odbiorą mi życie i przekonania
Lecz nie zdołają zmienić mnie
Co za durny Amor połączył tych dwoje
We wszystkim stali za sobą, przez wszystko oboje
On oddał by za nią życie
Ona szukałaby go w całym wszechświecie
Dawał jej natchnienie do tworzenia nowych melodii
Ona była jego muzą, boginią, siłą
Nie dając mu nic, dawała mu wszystko
Ich miłość choć krucha, przetrwała
Uczucie w nich wielkie, choć ich szanse małe
Gdy świat odbierał jej wszelkie marzenia
On trwał przy niej, przywołując piękne wspomnienia
Zaś gdy życie raniło go prosto w serce
Ona leczyła rany i walczyła o niego mieczem
Czasem jednak byli sobie wrogiem
Nie będąc razem igrali z wyrokiem Bożym
Pamiętając nade wszystko słowa:
Ja to on, on to ona
Myślałam że będzie mi z tym łatwiej
Że odejdziesz wraz z wspomnieniami
Znikniesz jak zły sen, po którym potrafię się obudzić
Ale wystarczyła sekunda, by widząc twoją twarz
Wszystko na nowo potężniej niż kiedyś do mnie wróciło
Ten, który nie widział moich myśli
Nie dowie się jak często w nich jesteś
Nikt nie wie
I świat się nie dowie co skrywa moje serce
Jak kona do Ciebie
Znalazłam Cię jak wodę na pustyni
Oddałam Ci cały mój świat
Podarowałam me serce na dłoni
Wiedząc że nie jesteś go wart
Znałam ich wielu, wiedziałam czego chce
Grzech, któremu mężczyzna nie potrafi oprzeć się
Otwierasz oczy i widzisz mą twarz niewinną
Kochasz mnie taką bezsilną
Przychodzisz i błagasz
Odchodzisz wystawiasz
Zostawiasz, odmawiasz
Upokarzasz, do muru przystawiasz
Dlatego nigdy nie zaznasz mnie…
Dopiero gdy wyszeptał jej że odchodzi
Zrozumiała jak bardzo go kocha
Uśmiechnęła się mówiąc żegnaj
Serce waliło do jej piersi tak mocno, aż zrozumiał…
Zrozumiał ile dla niej znaczy
Dlaczego płaczesz?
Czyżby Twój świat właśnie się rozpadł?
Dlaczego wątpisz?
Jakbyś już nigdy więcej miał nie powstać?
Uwierz! Bóg jest wierny. Jest tutaj!
On uzdrowi Twoje serce z życia ran
On wskaże Ci drogę do niebios bram
Wie o czym marzysz, Wie o czym śnisz…
Wychodzi Ci naprzeciw, by otrzeć Ci łzy
Nie trać wiary w Jego słowa
Otwórz swe serce, i tak jak ja zacznij od nowa
On jest z Tobą, wprawdzie w niebie, lecz
Co dzień nosi Twój krzyż za Ciebie…




















