Hyde park / Twórczość
Od autora:
Miłość jest uczuciem niezbadanym. Nikt z nas nie ma pojęcia jak się rodzi, na czym polega i w jaki sposób gaśnie. Jeżeli ktoś myśli, że rozumie miłość - kłamie. Okłamuje samego siebie albo innych. Próbuje przekonać ich do nieprawdy, w którą sam wierzy.
Miłość ma nieskończenie wiele początków – każdy inny. Z czasem miłość zmienia swoje oblicze. Potrafi niezauważalnie wygasnąć, przeobrażając się w przywiązanie.
Każdy z nas kocha inaczej. Jedni nie zauważają miłości, drudzy świadomie przed nią uciekają. Jedno jest pewne. Miłość jest najdziwniejszym z uczuć, których doświadczamy w życiu.
Miłość nie może być rozumiana i analizowana. Nie próbuj więc czytelniku zrozumieć moich słów.
Oto historia człowieka, którego serce przeżyło miłość.
Oto historia człowieka, który cieszył się z miłości, płakał z miłości, cierpiał przez miłość.
Oto historia człowieka, którego miłość zabiła...
Przedstawiam wywiad z osobą, która nie była żadnym autorytetem w sprawach uczuć. Nie różnił się też niczym od przeciętnej jednostki. Dlaczego ją więc wybrałem?
J e s t m i n a j b l i ż s z a .
Z a s k o c z e n i e.
„Niewątpliwie można to nazwać wielkim zaskoczeniem. Nic nie wskazywało na to, że moje życie się tak zmieni. Jeszcze wczoraj wychodziłem z pracy patrząc na te same twarze ludzi, których znam od 2 lat. Następnego dnia wszedłem do budynku i na miejscu gdzie siedziała wczoraj moja koleżanka, siedziała teraz Ona. Nawet gdy wspominam tę chwilę, robi mi się gorąco. To nie było takie sobie spotkanie. Czułem się inaczej niż zwykle. Sądzę, że to był przedsmak tego, co wydarzyło się później... Tego co ze sobą zrobiłem...[...]”
W y m u s i ć m i ł o ś ć.
„Jednego jestem pewien. Nie wymusiłem tego na sobie. Moje poszukiwania osoby, która by coś do mnie poczuła to zupełnie oddzielny temat. Nie łącze tych dwóch spraw i chciałbym, żebyś Ty też tego nie robił. Jeśli jednak już o tym mówimy, to oczywiście nie mogę zaprzeczyć, że kobiety mi się podobały. Zawsze zwracałem uwagę na piękno. Bałem się samotności, przez co wielokrotnie raniłem kobiety. Uważam, że to co się stało, to trochę jakby zemsta na mnie. Zawsze liczyłem na to, że jest to już koniec moich poszukiwań. Cieszyłem się z każdego udanego dnia. Wywoływałem w tych kobietach uczucia, sam nie czując nic oprócz ulgi, że to już koniec. Po bardzo krótkim czasie moje kontakty z nimi się urywały. Wiele z nich mnie nienawidzi za to co im zrobiłem.. Część z powodu zranionego serca, a część z dumy.. Jak mogłem je tak skrzywdzić? Przecież to one są od krzywdzenia...[...]”
P o k u t a.
„Jestem pewien, że to była moja pokuta. Gdybym był dobrym człowiekiem, nic takiego by mi się nie przytrafiło. Przecież od początku coś było nie tak. Z jednej strony uczucie, które narastało u obojga z nas, z drugiej ta trzecia osoba: kłamstwa, niedomówienia, zagubienie... Nie chcę o tym mówić.
Znienawidziłem wtedy życie. Najbardziej bolesne były momenty w których rozsądek walczył z uczuciem. To była istna katorga. Żadne z nas nie umiało się wycofać. Zawsze ktoś nie wytrzymywał. Wiesz, miłość to wcale nie jest taka piękna sprawa. Każdy kocha inaczej. Ja wtedy zacząłem się rozpadać, a każdy powrót dobijał mnie do ziemi. Niszczył po kolei całego mnie. Czułem, że to się nigdy nie skończy, aż pewnego dnia wszystko zostało zerwane. Pomyślałem wtedy: Nadzieja umiera ostatnia...”
P o w r ó t do ż y c i a .
„Od tamtej pory minęło półtora roku. By zapomnieć próbowałem różnych sposobów i Ty dobrze o tym wiesz, bo razem staraliśmy się przecież odrodzić to, co wtedy we mnie zgasło. Pamiętaj, że kiedy umiera nadzieja - nic się nie da zrobić. Jest to jednak najtrudniejsza śmierć. Trudniejsza niż śmierć miłości. Miłość umiera sama. Nadzieja podtrzymywana jest przy życiu przez naszą podświadomość. Ona nie pozwala jej umrzeć. […]”
„Kiedy po roku czułem, że odzyskałem kontrolę nad własnym życiem, wydarzyło się coś niespodziewanego. Zostałem <wrzucony> w tę samą historię jeszcze raz. Tym razem na pewno nie masz prawa wątpić, że może znowu szukałem <na siłę>. Nie planowałem Jej poznać. Nie chciałem nikogo poznać. Nie chciałem, a jednak znowu się to stało. Wpadłem w ten wir od nowa. Zorientowałem się wtedy, że poznałem kolejne wcielenie miłości. Już drugie. Problem w tym, że tego pierwszego nie umiałem opisać. Na początku byłem szczęśliwy, a później umarłem..... Widzisz. Sam nie wiesz jak to nazwać. Nie da się określić miłości pod jakąś postacią słowami. Słowa przecież pochodzą od człowieka. Skoro człowiek nie rozumie miłości to jak jego słowa mają ją opisać?”
D r u g i e w c i e l e n i e . . .
„Nie będę ich porównywał. Powiem tylko tyle, że ich podejście do sprawy bardzo się różniło. Wiedząc, że znów jest ta trzecia osoba – nie cierpiałem. Na pewno jest to zasługa tego, że sytuacja była postawiona wprost. Tutaj jednak zaczyna się ten etap, którego nie umiem Ci racjonalnie wyjaśnić. Dlaczego więc wiedząc, że jestem z góry skazany na porażkę nie umiałem zapomnieć, a wręcz przeciwnie: Walczyłem o tę miłość i wreszcie wygrałem.”
W hołdzie miłości...
Artykuł był czytany 588 razyW s t ę p .
Od autora:
Miłość jest uczuciem niezbadanym. Nikt z nas nie ma pojęcia jak się rodzi, na czym polega i w jaki sposób gaśnie. Jeżeli ktoś myśli, że rozumie miłość - kłamie. Okłamuje samego siebie albo innych. Próbuje przekonać ich do nieprawdy, w którą sam wierzy.
Miłość ma nieskończenie wiele początków – każdy inny. Z czasem miłość zmienia swoje oblicze. Potrafi niezauważalnie wygasnąć, przeobrażając się w przywiązanie.
Każdy z nas kocha inaczej. Jedni nie zauważają miłości, drudzy świadomie przed nią uciekają. Jedno jest pewne. Miłość jest najdziwniejszym z uczuć, których doświadczamy w życiu.
Miłość nie może być rozumiana i analizowana. Nie próbuj więc czytelniku zrozumieć moich słów.
Oto historia człowieka, którego serce przeżyło miłość.
Oto historia człowieka, który cieszył się z miłości, płakał z miłości, cierpiał przez miłość.
Oto historia człowieka, którego miłość zabiła...
Przedstawiam wywiad z osobą, która nie była żadnym autorytetem w sprawach uczuć. Nie różnił się też niczym od przeciętnej jednostki. Dlaczego ją więc wybrałem?
W y w i a d.
Z a s k o c z e n i e.
„Niewątpliwie można to nazwać wielkim zaskoczeniem. Nic nie wskazywało na to, że moje życie się tak zmieni. Jeszcze wczoraj wychodziłem z pracy patrząc na te same twarze ludzi, których znam od 2 lat. Następnego dnia wszedłem do budynku i na miejscu gdzie siedziała wczoraj moja koleżanka, siedziała teraz Ona. Nawet gdy wspominam tę chwilę, robi mi się gorąco. To nie było takie sobie spotkanie. Czułem się inaczej niż zwykle. Sądzę, że to był przedsmak tego, co wydarzyło się później... Tego co ze sobą zrobiłem...[...]”
W y m u s i ć m i ł o ś ć.
„Jednego jestem pewien. Nie wymusiłem tego na sobie. Moje poszukiwania osoby, która by coś do mnie poczuła to zupełnie oddzielny temat. Nie łącze tych dwóch spraw i chciałbym, żebyś Ty też tego nie robił. Jeśli jednak już o tym mówimy, to oczywiście nie mogę zaprzeczyć, że kobiety mi się podobały. Zawsze zwracałem uwagę na piękno. Bałem się samotności, przez co wielokrotnie raniłem kobiety. Uważam, że to co się stało, to trochę jakby zemsta na mnie. Zawsze liczyłem na to, że jest to już koniec moich poszukiwań. Cieszyłem się z każdego udanego dnia. Wywoływałem w tych kobietach uczucia, sam nie czując nic oprócz ulgi, że to już koniec. Po bardzo krótkim czasie moje kontakty z nimi się urywały. Wiele z nich mnie nienawidzi za to co im zrobiłem.. Część z powodu zranionego serca, a część z dumy.. Jak mogłem je tak skrzywdzić? Przecież to one są od krzywdzenia...[...]”
P o k u t a.
„Jestem pewien, że to była moja pokuta. Gdybym był dobrym człowiekiem, nic takiego by mi się nie przytrafiło. Przecież od początku coś było nie tak. Z jednej strony uczucie, które narastało u obojga z nas, z drugiej ta trzecia osoba: kłamstwa, niedomówienia, zagubienie... Nie chcę o tym mówić.
Znienawidziłem wtedy życie. Najbardziej bolesne były momenty w których rozsądek walczył z uczuciem. To była istna katorga. Żadne z nas nie umiało się wycofać. Zawsze ktoś nie wytrzymywał. Wiesz, miłość to wcale nie jest taka piękna sprawa. Każdy kocha inaczej. Ja wtedy zacząłem się rozpadać, a każdy powrót dobijał mnie do ziemi. Niszczył po kolei całego mnie. Czułem, że to się nigdy nie skończy, aż pewnego dnia wszystko zostało zerwane. Pomyślałem wtedy: Nadzieja umiera ostatnia...”
P o w r ó t do ż y c i a .
„Od tamtej pory minęło półtora roku. By zapomnieć próbowałem różnych sposobów i Ty dobrze o tym wiesz, bo razem staraliśmy się przecież odrodzić to, co wtedy we mnie zgasło. Pamiętaj, że kiedy umiera nadzieja - nic się nie da zrobić. Jest to jednak najtrudniejsza śmierć. Trudniejsza niż śmierć miłości. Miłość umiera sama. Nadzieja podtrzymywana jest przy życiu przez naszą podświadomość. Ona nie pozwala jej umrzeć. […]”
„Kiedy po roku czułem, że odzyskałem kontrolę nad własnym życiem, wydarzyło się coś niespodziewanego. Zostałem <wrzucony> w tę samą historię jeszcze raz. Tym razem na pewno nie masz prawa wątpić, że może znowu szukałem <na siłę>. Nie planowałem Jej poznać. Nie chciałem nikogo poznać. Nie chciałem, a jednak znowu się to stało. Wpadłem w ten wir od nowa. Zorientowałem się wtedy, że poznałem kolejne wcielenie miłości. Już drugie. Problem w tym, że tego pierwszego nie umiałem opisać. Na początku byłem szczęśliwy, a później umarłem..... Widzisz. Sam nie wiesz jak to nazwać. Nie da się określić miłości pod jakąś postacią słowami. Słowa przecież pochodzą od człowieka. Skoro człowiek nie rozumie miłości to jak jego słowa mają ją opisać?”
D r u g i e w c i e l e n i e . . .
„Nie będę ich porównywał. Powiem tylko tyle, że ich podejście do sprawy bardzo się różniło. Wiedząc, że znów jest ta trzecia osoba – nie cierpiałem. Na pewno jest to zasługa tego, że sytuacja była postawiona wprost. Tutaj jednak zaczyna się ten etap, którego nie umiem Ci racjonalnie wyjaśnić. Dlaczego więc wiedząc, że jestem z góry skazany na porażkę nie umiałem zapomnieć, a wręcz przeciwnie: Walczyłem o tę miłość i wreszcie wygrałem.”
Z a k o ń c z e n i e.
„Dziękuję Bogu, że wtedy nie połączył naszych dróg. Straciłem wszystko, ale nauczyłem się wiele. Odrodziłem się na nowo. Po wielu ciężkich nocach spędzonych, słuchając Jej płaczu oraz patrząc w jej oczy pełne łez wiem, że jest to moja druga połowa. Jeżeli miałbym cierpieć całe życie dla jednego dnia jej szczęścia, to bym to zrobił. Zatracam się w tej miłości lecz nie boję się tego, bo wiem, że jestem kochany. Być może znowu okaże się, że jestem naiwny i na próżno szukałem w sobie szczęścia. Pamiętaj jednak, że w miłość, jaka by nie była, trzeba wierzyć. Trzeba wierzyć sobie nawzajem, a także wspólnie w dobro. Nie broń się przed miłością, nie bój się jej. Nie bój się nazywać miłości po imieniu. Nikt nigdy nie jest pewien na 100%, że to jest właśnie miłość. Każdy dowie się o tym dopiero gdy ją przeżyje. Sam nie wiem, czy kochałem wtedy za pierwszym razem. Nazywam to miłością, chociaż teraz gdy patrzę w uśmiechnięte oczy Mojej Ukochanej, czując łączącą nas więź myślę, że to jest miłość. Właśnie... przecież mówiłem, że nie można próbować odbierać miłości myśląc. Jeżeli czujesz coś, czego nie umiesz opisać słowami powiedz „Kocham Cię”. Nikt nigdy nie powinien mieć Ci za złe wyznania miłości. Miłość ma różne oblicza. Niech każdy o tym pamięta."
Każde jutro będzie Nasze...
Autor




















