iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Hyde park / Twórczość
+ - 3

wszystko o e.

28 03 2008 Emilia Be. Artykuł był czytany 1416 razy

Miłość w trzech odsłonach...

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
E. cz. I


Wtedy była inna. Uciekała wzrokiem, bojąc się moich spojrzeń. Zawstydzały ją. Gdyby wiedziała, że jestem równie zdenerwowana jak ona, może nie uderzyłaby tyłem swojej Suzi w betonową donicę, która wyrosła niespodziewanie na chodniku. Dziś tłumaczy się, że jej nie widziała. A rozlana kawa? Pech chciał, że także zamówione ciastko tylko wyglądało apetycznie, gdyż w rzeczywistości okazało się zeschniętym krakersem, niepamiętającym już czasów swojej pierwszej świeżości. Ja, opychając się przepysznym piernikiem, nieudolnie starałam się rozładować napięcie, opowiadając historie, których już dziś nie pamiętam. Myślałam, że zapomnę o zdenerwowaniu i fałdkach tłuszczu, powiększających się z każdym kęsem tuczącego deseru. Czy ona je widzi? Czy widzi jak falują gdy zakładam nogę na nogę? Mówiła, że lubi takie. Wszyscy tak mówią, dopóki nie zobaczą – szeptałam pod nosem, kierując się w stronę baru i poprawiając rozciągnięty sweter. Jak ja muszę w nim wyglądać? Jak totalna niezdara.

Nie myślałam więc o niczym innym tylko o swojej fatalnej prezencji. Nawet jej odsłonięte ramię, zdradzające kolor stanika, nie przykuło na dłużej mojej uwagi. Najlepiej zapamiętałam jej zapach. Do tamtej chwili sądziłam, że kobiety „takie jak ona” nie używają dobrych perfum. Dziś wstydzę się tego, jak mocno stereotypy ograniczyły moje myślenie. Spodziewałam się drag king’a, a ujrzałam dziewczęcą świeżość, dziecięce spojrzenie i zmysłową kobiecość. Uświadomiłam sobie to kilkanaście godzin później, gdy odjechała, pozostawiając po sobie tylko kilkanaście fotografii w moich myślach i ten zapach, słodki, orientalny. Dziś pachnę nim cała…

E. cz. II

- Tęsknię…
- Ja bardziej…
- Nie, ja bardziej! Zobacz jaki mam opis na gadulcu. Widzisz?? A nie mówiłam? Ja bardziej! La, la, la, la, laaaa. Jestem lepsza – krzyknęła rozbawiona do słuchawki.
- Teraz popatrz na mój. Ha!
                                                             „ALL ABOUT EVE”

- Widziałaś ten film, Trąbko?
- Pewnie! Sto razy! Zawsze przed snem przywołuję w myślach kilka ulubionych scen. I…
- …jakie sceny? Jakie? Jakie? – przerwała podekscytowana niczym małe dziecko.
- A ty oglądałaś?
- Nie…ale pewnie wiem, jakie sceny masz na myśli Bąblu.
- To chcesz wiedzieć, czy nie?
- Chcę!
- Tylko już nie krzycz. Kiedy przyjedziesz?
- Mogę za chwilę – zarechotała.
- Nie mów tak. Przecież wiesz, że jestem łatwowierna.
- Ale ja nie żartuję. Naprawdę mogę zaraz być u ciebie. No dobrze, za dwie godziny z haczykiem. Wsiadam w samochód, włączam silnik, ruszam, a ty opowiadasz o wybranych fragmentach filmu. Uwielbiam cię słuchać.
- Szczególnie jak jedziesz samochodem…
- Szczególnie jak jadę do ciebie Marudo.
- Wcale nie marudzę. Nie mogę się już doczekać soboty, wiesz?
- Ja bardziej!
- No nieeee…znowu zaczynasz?
Jej śmiech znowu zabrzmiał w słuchawce penetrując boleśnie moje, i tak już nadwyrężone, ucho. Jest coś niezwykłego w jej śmiechu. Może to, że wciąż brzmi? E. prawie zawsze się śmieje i prawie zawsze poprawia mi humor, nawet wtedy, gdy się wściekam, płaczę i gryzę jednocześnie. Naprawdę musi mnie rozumieć. Nie! To nie jest kwestia zrozumienia. Ona taka po prostu jest - pełna empatii i ciepła.
- Ty! Dupek! Jesteś tam? – tym razem spytała spokojnym i, wbrew pozorom, zatroskanym tonem. Od samego początku nazywała mnie „Dupkiem”. Pierwszy raz poczułam się urażona, później zrozumiałam, że to taki jej sposób wyrażania sympatii. Polubiłam więc „Dupka”. Pokochałam też ją…
- Jestem. Myślę.
- Nie myśl, tylko powiedz, czy mam jechać czy nie.
- Chciałabym… - westchnęłam rozmarzona.
- Okej. Wezmę tylko prysznic i wskakuję do mojej limuzyny – znowu się roześmiała.
Nie wiem nawet kiedy minęły te trzy godziny, które czekałam na E. Paliłam papierosa za papierosem, zaniepokojona obserwowałam coraz intensywniejszą ulewę za oknem i próbowałam się do niej dodzwonić. Umarłabym chyba, gdyby coś się jej stało. Umierałam więc powoli, bo w słuchawce odpowiadał mi tylko głuchy, beznamiętny sygnał…
- Gdzie jesteś? Dlaczego nie odbierasz?? Co się dzieje? – pytałam sama siebie krążąc po pokoju niczym, zaczarowany w tańcu, derwisz.
Rozległo się pukanie…

Część trzecia nastąpi... wkrótce




+ - 3

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki , Jagoda Raczek

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 6

1. Wojciech | 15:11 28-03-2008

Bez rewelacji,może trzecia odsłona będzie ciekawsza? Na pewno przeczytam.

2. Jarek | 16:52 28-03-2008

zgadzam się z przemówcą naprawdę fajny i kulturalny komentarz tak być powinno

3. Jarek | 16:55 28-03-2008

ale piękna autorka na ithinku się trafiła :) pozdrawiam a Pani wolna że się tak zapytam :)

4. Emilia | 16:55 28-03-2008

dziękuję Panowie :]
ja osobiście mam nadzieję, że ten tekst "bez rewelacji" to tylko skromny i nieśmiały początek. postaram się nie zawieść, nie tylko w trzeciej części :]
dziękuję

5. Robert | 07:32 29-03-2008

jak dla mnie niezła historia - próbuj dalej będzie dobrze - fajnie budujesz zdania i ciekawie je póżniej rozwijasz - masz potencjał - próbuj - jak najbardziej plus

6. Jagoda | 20:16 31-03-2008

z niecierpliwoscią czekam na następną cześć... ciekawe i sprawnie napisane, bardzo miło szybko i wciagająco się czyta