iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Kino
+ - 0

10. Era Nowe Horyzonty - na co się wybrać?

15 07 2010 Borys Musielak Artykuł był czytany 690 razy
Źródło: Internet
Źródło: Internet

10. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Era Nowe Horyzonty startuje już 23 lipca. Na co się wybrać spośród kilkuset filmowych propozycji?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Od kilku dni dostępny jest już program nadchodzącego jubileuszowego festiwalu Era Nowe Horyzonty. W związku z tym postanowiłem w końcu wziąć się w garść i przygotować wstępny plan oglądania, a przy okazji podzielić się z wami tymi pozycjami, które już widziałem, a których na festiwalu nie wypada przeoczyć.



Po pierwsze, zamierzam w tym roku pójść na wszystkie

Filmy konkursowe

Zarówno te z sekcji nowohoryzontowej jak i z konkursu "filmy o sztuce". Pominę tylko kino polskie, z którego mam w planie jedynie "Matkę Teresę od kotów". Dlaczego tak się uwziąłem? Ano dlatego, że zwykle na konkurs chodziłem wybiórczo, a potem żałowałem (w zeszłym przeoczyłem przez to "Sell out" i "Tlen"). A także dlatego, że retrospektywy w tym roku (poza turecką, o której zaraz) nie interesują mnie tak bardzo jak w zeszłym (genialny Troell, świetne kino węgierskie). Godarda i Hasa znam, to czego nie widziałem łatwo uzupełnię dzięki DVD, a braci Quai mam chyba dość po obejrzanej niedawno premierowo Masce.

Jedynym filmem konkursowym jaki udało mi się obejrzeć jeszcze przed festiwalem jest jeden z bardziej kontrowersyjnych (według Romana Gutka przynajmniej) Trash Humpers. Relację z tego seansu zamieściłem na angielskiej wersji Filmastera: Trash Humpers (not really a review). Tu powtórzę tylko swojego SMS-a: "To film o starszych ludziach kopulujących ze złomem. To też film o indywidualistach, którzy może tego nie wiedzą, ale tworzą sztukę. Są obrzydliwi i naturalną reakcją na ich istnienie jest wstęt i strach. Ale po przełamaniu tych uczuć można dojrzeć coś więcej, coś co sugerowane jest w finale. To prawda, bohaterowie są odrażający, ale nie bardziej niż większość z nas, tych przystosowanych. Przypomniało mi to o Idiotach bon Triera. Jest tylko bardziej niszowo, z większą dawką seksu z przedmiotami".

A jeśli to was nie zniechęciło to poczytajcie dyskusję o filmie, jaką wywołała swoją opinią olamus oraz recenzję Trash Humpers napisaną przez queerdelys. Tak, Trash Humpers to film bardzo nowohoryzontowy, bardzo konkursowy i jeśli inne wywoływać będą we Wrocławiu podobnie skrajne emocje, to już się nie mogę doczekać poseansowych dyskusji przy piwie :)


Zagadką jest dla mnie również blok

Panorama Kina Światowego

Widziałem w nim do tej pory tylko cztery filmy. Dwa świetne:


  • Tetro Francisa Forda Coppoli (tu moja recenzja Tetro)

  • i Zły porucznik Herzoga (recenzja Bonara wprawdzie mało przychylna, ale ja na filmie bawiłem się niesamowicie i uważam go jeśli nie za szczytowe dzieło fabularne Herzoga, to w każdym razie za najlepszą fabułę jaką nakręcił od lat),


jeden znacznie poniżej oczekiwań:

  • Życie z wojną w tle Solondza (które niestety od genialnego "Happinnes" dzieli wiele, od mniej błyskotliwego poczucia humoru, przez gorsze aktorstwo i scenariusz, aż po zupełnie niepotrzebne sceny z napastującymi bohaterów duchami)


i jeden trudny w klasyfikacji czyli

  • kurdyjskie Szepty na wietrze. Reżyserowi udało się tu nakręcić mądry i poruszający film o zagładzie narodu kurdyjskiego, gdzie piękne zdjęcia Iraku kontrastują z brutalną eksterminacją Kurdów pod rządami Saddama Husseina. Nie oglądamy jednak obrazów mordów. Reżyser pokazuje nam jedynie sceny "przed" i "po", co jest genialnym zabiegiem jeśli weźmiemy pod uwagę bardzo niski budżet filmu. Finałowa scena -- bardzo wzruszająca. A wszystko to bez przekraczania granicy taniego sentymentalizmu.

Z pozostałych propozycji na liście "koniecznie" mam tylko "Wyśnione miłości" Xaviera Dolana (zachwycił mnie jego debiut Zabiłem swoją matkę -- nie widziałem jeszcze filmu debiutanta z tak świetnie dopasowaną do fabuły muzyką i tak dopracowanym oryginalnym scenariuszem) oraz Synu, synu, cóżeś ty uczynił? Herzoga (bo to Herzog). Zapewne obejrzę też "O bogach i ludziach" entuzjastycznie przyjęty w Cannes, Redacted Briana de Palmy (który jest podobno pierwszym dobrym filmem tego reżysera od lat), Wkraczając w pustkę Gaspara Noe, który przeoczyłem na festiwalu londyńskim, a także "Wtorek, po świętach" Rumuna Radu Munteana (bo tylko przez głupotę nie poszedłem na jego wcześniejszy Boogie, który przez kilka dni zawitał to brytyjskich kin w zeszłym roku, wybierając jakiś komercyjny gniot). Inne filmy o których cokolwiek słyszałem przed festiwalem to "Dziwny przypadek Angeliki" najstarszego reżysera świata oraz Hadewijch Bruno Dumonta, również przeoczony przeze mnie w Londynie.
Pozostałe tytuły są dla mnie zagadką i będę zapewne czyhał na opinie festiwalowiczów i Filmasterów przed wybraniem się na konkretny seans.

Daruję sobie chyba tylko nowego Miklósa Jancsó, którego retrospektywa powaliła mnie na zeszłorocznym festiwalu, ale którego "Szlag trafił sprawiedliwość!" z Danielem Olbrychskim zbiera fatalne recenzje krytyków, a także Valhalla Rising, który celowo przeoczyłem gdy wyświetlany był w kinach.

Jak wspominałem, retrospektywy w tym roku sobie raczej odpuszczę (coś trzeba), z jednym tylko wyjątkiem, a jest nim


Nowe kino tureckie

Tu, jako że orientacji nie mam zupełnej na co iść warto a co można sobie darować, wspomogłem się opinią Filmastera Spunkie, rodaka Ceylana (którego zresztą nie wielbi on zbytnio).

Oto dwa więc filmy na które wybiorę się na pewno:


  • Niewinność (Zeki Demirkubuz)

  • "Przeznaczenie" (Zeki Demirkubuz)

  • "Kosmos" (Reha Erdem)

  • "Na pokładzie" (Serdar Akar)

 

A te trzy kolejne zależą już od dobrych wiatrów (czytaj: nie kolidowania z innymi pozycjami):


  • "Wyznanie" (Zeki Demirkubuz)

  • "Trzecia strona" (Zeki Demirkubuz)

  • "Miasteczko" (Nuri Bilge Ceylan)

A ten już widziałem na toruńskim Tofifeście i polecam obejrzeć wszystkim: Za dziesięć jedenasta Pelin Esmer (moja recenzja: Z empatią o obsesji).

Zapewne perełek tego typu będzie w przeglądzie więcej, w związku z czym tu również mam zamiar śledzić na bieżąco opinie na Filmasterze i forum ENH i modyfikować swój plan na ich podstawie.


Sezon 2009/2010

Sezon 2009/2010 to blok najmniej dla mnie interesujący. Jedyne dwa filmy, których jeszcze nie miałem okazji obejrzeć to wspomniany wcześniej "Tlen" oraz "Las" Dumały. Oba przeoczone na ENH 9. Poniżej więc zamiast listy do obejrzenia, lista recenzji dla tych z Was, którzy na Nowych Horyzontach mają zamiar nadrobić filmowe zaległości z ostatniego roku.

 





+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0