iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Kino
+ - 1

Hotel Ruanda – opowieść o dobrym człowieku

22 07 2010 Agnieszka Kaa Artykuł był czytany 687 razy
Źródło: plakat filmu
Źródło: plakat filmu

Obraz Terriego George’a, opowiada o ludobójstwie dokonanym w 1994 roku, w którym zabito ponad 800 tysięcy ludzi. Na tle tej okrutnej, zwierzęcej i bezlitosnej masakry, jak brylant lśni historia Paula Rusesabaginy (Don Cheadle).

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Film kieruje uwagę świata na Ruandę, kraj zapomniany, w którym od wieków toczą się walki etniczne między Hutu i Tutsi.

Czarnoskóry mężczyzna Hutu jest mężem kobiety należącej do opozycyjnej Tutsi (jedno z przykazań Hutu mówi, że mężczyzna będący choćby w przyjaźni z kobietą Tutsi jest zdrajcą), ojcem 3 dzieci, pracownikiem hotelu. Dla niego nie ma podziału na białych i czarnych, na Hutu i Tutsi, na nas i tamtych. Mimo że wyrabia sobie ścieżki do znanych polityków, by w razie potrzeby zwrócić się do nich o pomoc w ochronie rodziny, do końca nie wierzy, że podpisany traktat pokojowy, to mistyfikacja, a na kraj ruszyły już wojska. Podczas rebelii, właściciele ewakuują się z hotelu powierzając mu opiekę nad nim. Transport ewakuujący zabiera tylko zagranicznych polityków, białych ludzi, a jeśli czarnych, to tylko Afrykańczyków, pozostali – ponad tysiąc osób – zdani są na Paula. Z dnia na dzień mężczyzna staje się zdecydowanym przywódcą, świetnym strategiem i strażnikiem sprawiedliwości. Nawet tak tragiczne wydarzenia i obrazy, jakie zobaczył podczas walk, nie zabijają w nim współczucia, wrażliwości i dobra.

Paul przygarnia do hotelu sąsiadów, dzieci z sierocińca, nikomu nie odmawia pomocy w myśl zasady, że „miejsce zawsze się znajdzie”, jest jedynym Hutu, któremu ufają Tutsi.
W matni tych wojennych wydarzeń, Paul zachowuje zimną krew, dla każdego ma słowo pocieszenia, nigdy nie pokazuje swojego strachu. Pozostaje wspaniałym, czułym mężem, który walczy o dobro rodziny, pociesza dzieci, a w końcu – organizuje romantyczną kolację dla żony na dachu hotelu. Nawet gdy Paul rezygnuje z transportu ewakuacyjnego w tajemnicy przed żoną, robi to z miłości i poczucia obowiązku, bo kto, jeśli nie on, pomoże zagubionym Tutsi.

Terry George stworzył obraz przejmujący, ale między mrożącymi krew w żyłach zdarzeniami pojawiają się sceny humorystyczne, co stanowi pauzę, oddech od okrucieństwa i jednocześnie podkreśla głęboką więź i nić porozumienia, jaka istnieje między Paulem i jego żoną. Źródłem siły przetrwania jest ogromne zaufanie i wiara w lepsze jutro.




+ - 1

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Jerzy | 08:43 23-07-2010

Znakomity film, powinien byc obowiązkowo oglądany przez KAZDĄ feministkę, może przestałyby wtedy opowiadać głupoty.