Kultura / Książki
Maja Lidia Kossakowska - “Więzy krwi”
Artykuł był czytany 1545 razyPrzeczytałem sobie ostatnio zbiorek opowiadań “Więzy krwi”, którego autorką jest Maja Lidia Kossakowska i trzeba przyznać, że książka zła nie jest.
Przeczytałem sobie ostatnio zbiorek opowiadań “Więzy krwi”, którego autorką jest Maja Lidia Kossakowska i trzeba przyznać, że książka zła nie jest.
Całość składa się z kilku (już nie pamiętam, ale chyba 6) opowiadań, wśród których odnajdujemy także jedną mini-powieść. Niektóre teksty czyta się całkiem miło (np. ten o kacie - “Spokój Szarej Wody”, jeśli mnie pamięć nie zawodzi), niektóre wydają się pozbawione większego sensu (np. “Mucha” - jak można to było uczynić pierwszym opowiadaniem w książce?!). Mini-powieść “Zwierciadło” także jest dobrym kawałkiem tekstu pisanego - spodobała mi się ta koncepcja przechodzenia przez lustra (może powinienem przypomnieć sobie “Alicję z krainy czarów”? :D ). Rozbawiło mnie to, że czytając o Ludzie Luster ciągle to “Luster” traktowałem jako mianownik… I tak sobie to z angielska czytałem. Żeby wpaść na to, że to pochodzi od słów “Lustra” potrzebowałem naprawdę sporego czasu :) Martwi mnie tylko, że część tekstów jest słaba - jak np. ostatnie opowiadanie o żołnierzu amerykańskim, który staje się demonem i zabija Japończyków. Taaa :/ Ale mimo wszystko - jest to do przeżycia, a książka na pewno zostanie przeczytana bardzo szybko.
Pozycję polecam do przeczytania wszystkim, a przede wszystkim fanom polskiej fantastyki. W skali od 1 do 10 otrzymuje ode mnie 8, tak trochę na zachętę. O książce tej możecie podyskutować tutaj.
Całość składa się z kilku (już nie pamiętam, ale chyba 6) opowiadań, wśród których odnajdujemy także jedną mini-powieść. Niektóre teksty czyta się całkiem miło (np. ten o kacie - “Spokój Szarej Wody”, jeśli mnie pamięć nie zawodzi), niektóre wydają się pozbawione większego sensu (np. “Mucha” - jak można to było uczynić pierwszym opowiadaniem w książce?!). Mini-powieść “Zwierciadło” także jest dobrym kawałkiem tekstu pisanego - spodobała mi się ta koncepcja przechodzenia przez lustra (może powinienem przypomnieć sobie “Alicję z krainy czarów”? :D ). Rozbawiło mnie to, że czytając o Ludzie Luster ciągle to “Luster” traktowałem jako mianownik… I tak sobie to z angielska czytałem. Żeby wpaść na to, że to pochodzi od słów “Lustra” potrzebowałem naprawdę sporego czasu :) Martwi mnie tylko, że część tekstów jest słaba - jak np. ostatnie opowiadanie o żołnierzu amerykańskim, który staje się demonem i zabija Japończyków. Taaa :/ Ale mimo wszystko - jest to do przeżycia, a książka na pewno zostanie przeczytana bardzo szybko.
Pozycję polecam do przeczytania wszystkim, a przede wszystkim fanom polskiej fantastyki. W skali od 1 do 10 otrzymuje ode mnie 8, tak trochę na zachętę. O książce tej możecie podyskutować tutaj.














