Nad rozlewiskiem
Artykuł był czytany 2180 razy
„Dom nad rozlewiskiem”, „Powroty nad rozlewiskiem”i „Miłość nad rozlewiskiem” to tytuły trzech
powieści wchodzących w skład tak zwanej trylogii Małgorzaty Kalicinskiej. Autorka opowiada zagmatwane losy babci, mamy i córki.
a różnica wieku, to jedyne, co je różni- problemy, rozterki i miłości wciąż pozostają takie same. Książki wyglądają na grube, ponad 300 stronicowe tak zwane „kobyły” to tylko pozory. Powieści utrzymane są w lekkim stylu literackim, napisane przystępnym językiem, w taki sposób, że czytelniczka nie może się oderwać od czytania, pochłania kartkę po kartce. Denerwuje ją wszystko, co odwraca uwagę od lektury, co zakłóca spokój czytania, każde odłożenie książki jest jak kara, jak by to było nasze życie, nasze problemy i od nas wszystko zależało. Na chwilę rzeczywistość przestaje istnieć, liczy się rozlewisko i świat toczący się wokół niego, każda z nas mimowolnie wpasuje się w ten niezwykły obraz i klimat mazurskiej wsi i razem z bohaterkami zaczyna przeżywać ich zagmatwane losy, problemu i radości dnia codziennego, poczuje się jedną z nich, przyjaciółką Basi, Gosi, Marysi, a może Pauli, w zależności od wieku i sytuacji osobistej.
Nagle zdajemy sobie sprawę, że z opasłego tomiska zostało już tylko kilkanaście stron do przeczytani…. uczucie autentycznego żalu, że to już koniec, tęsknoty za bohaterkami, jakaś pustka w myślach, pytania jak dale potoczą się losy kobiet z rozlewiska?
Jak im się życie ułoży? Niecierpliwe czekanie na drugą cześć…, a później na trzecią … przeczytałam już wszystkie, już wszystko wiem (choć nie do końca), już nie mam na co czekać, o czym myśleć, jedyne co mi pozostaje … to zacząć czytać trylogię jeszcze raz, od początku, bez przerw między kolejnymi tomami i po prostu delektować się nią. Te książki maja w sobie tyle zdarzeń, tyle tajemnic, tyle pogmatwanych ludzkich losów, gdzie teraźniejszość plącze się z przeszłością… że miło będzie jeszcze raz z innej perspektywy to wszystko przeżywać.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 3
Czyli co? Warto przeczytać :). Szkoda tylko, że książki są takie drogie a w mojej bibliotece jestem chyba dziesiąta na kolejce ;p.
Oj warto warto, :) ! kolejnym potwierdzeniem niech będzie właśnie ta kolejka, proponuję wypożyczyć odrazy wszystkie trzy tomu - pozdrawiam i życzę przyjemnej lektury..... i dużo wolnego czasu podczas czytania jej :)
Mnie jakoś "Dom nad rozlewiskiem" nie wciągnął, czyta się faktycznie miło, ale nie powiem, żebym się nie mogła bez tej książki obej, od niej oderwać. W kolejce do czytania mam "Miłość nad rozlewiskiem" i jakoś inne lektury na razie z nią wygrywają.
Chyba mam przesyt książek typu: ku pokrzepieniu serc














