iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Książki
+ - 0

"Nie pytaj mnie o Rose" Paweł Olearczyk

11 08 2011 Kamila Rutkowska Artykuł był czytany 428 razy
Źródło: okładka książki
Źródło: okładka książki

Najlepsza rzecz, jaką możecie w tej chwili zrobić, to wyłączyć komputer i rozejrzeć się dookoła ile wspaniałych rzeczy i ludzi Was otacza. Wyjdźcie na spacer, a Wasze życie się odmieni. Tego nauczyła mnie przygoda z Rose.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Wybierz się w nieprawdopodobną podróż z 27-letnik Krzysztofem, który mieszka z matką i jest uzależniony od Internetu. Pewnego dnia otrzymuje tajemniczego maila od pięknej nieznajomej, przebywającej w Afryce. Początkowo nieufny, przełamuje się i zaczyna z nią korespondować. Kiedy dziewczyna znika, postanawia ją odnaleźć.

"Nie pytaj mnie o Rose" nie jest kolejnym internetowym love story. To szalona, pełna humoru i niewiarygodnych zwrotów akcji opowieść o sile fascynacji, upartym poszukiwaniu szczęścia i o tym, jak Sieć kształtuje sposób naszego myślenia.

"To musiała być Rose. Mam pierwszy pewny dowód na jej istnienie" - pomyślał Krzysztof, wypuszczając gazetę z ręki. "Nie spotkała się ze mną, bo ktoś ją porwał. Ale dlaczego?" W poszukiwaniu odpowiedzi przeczytał artykuł jeszcze raz, znacznie dokładniej. Chciał wyczytać najmniejsze wskazówki, które mogłyby pomóc w rozwikłaniu tej zagadki. Zatrzymał się przy fragmencie, w którym przedstawiony był dialog porywaczy. "Czy to na pewno ona? Gangster, zadając to pytanie, musiał mieć najwyraźniej jakieś wątpliwości co do tego, czy zabiera na pokład właściwą osobę" - dedukował. "Musieli ją z kimś pomylić. Ale z kim i jak to możliwe?" - myślał dalej.

[...]

8.04.2007, niedziela

Tydzień. Dokładnie tydzień musiałem czekać na kolejną wiadomość od Rose. Podejrzanie dużo czasu zajęło jej odpisywanie do mnie.

Mój przyszły mężu! Wybacz, że tak długo nie odpisywałam. Po prostu moja sąsiadka z pokoju, ta Japonka, została przeniesiona do innej sali i ciężko mi było zdobyć dostęp do internetu. Udowodnienie Ci mojego istnienia wcale nie jest takie trudne. Załączam w tej wiadomości wszystkie potrzebne informacje, które pozwolą Ci przekonać się o moim istnieniu. [...] Nie wiem, kiedy znowu napiszę, ale mam nadzieję, że przy następnym wejściu do sieci znajdę wiadomość, w której zdecydujesz się mi pomóc. Obiecuję Ci, że razem będziemy szczęśliwi.

Więc jednak się nie poddała.
Tego dnia nie odpisałem do niej. Nie potrafiłem nawet myśleć o tym w sytuacji, gdy jutro mam pochować jedyną bliską mi osobę. Moją mamę.




+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0