Kultura / Książki
Ogrodnictwo – pasja z mroczną duszą?
Artykuł był czytany 963 razyOgrodnik jest jednym z takich bohaterów literackich, którzy są w większości wypadków negatywni. Podobnie z „Nocnym ogrodnikiem”.
Po odnalezieniu w ogrodzie osiedlowym zwłok nastolatka Gus Ramone wraca pamięcią do sprawy sprzed dwudziestu lat. Wtedy to z Danem Holidayem pomagał legendarnemu T.C. Cookowi w śledztwie dotyczącym serii zabójstw młodych ludzi. Mordercy, nazwanego Nocnym Ogrodnikiem, nigdy nie schwytano. Od tego czasu wiele się zmieniło: Holiday odszedł z policji w niesławie, Cook przeszedł na emeryturę; tylko Ramone pracuje wciąż w wydziale zabójstw. Jego syn Diego był kolegą ostatniej ofiary, Asy. Śmierć chłopaka zmusza trzech mężczyzn do połączenia wysiłków w celu rozwiązania zagadki prześladującej ich od lat. Czy Nocny Ogrodnik znów wyruszył na łowy?
Czy nie może być już nic odkrywczego w powieściach kryminalnych XXI wieku?
„Nocny ogrodnik” ma kilka ciekawych wątków. Pierwszy – to oczywiście seryjny morderca, który od dwudziestu lat pozostaje na wolności. Jest także i dobry glina, który próbuje go złapać. Dorzućmy do tego masę gliniarzy niższego szczebla z Waszyngtonu i jeszcze większą masę złoczyńców i trupów na każdym rogu. Ciekawie? Nie bardzo i tak jest w całym kryminale.
Większość wątków jest przegadana, więc pomijamy parę stron. Postacie są mdłe i nijakie – praktycznie nie wiemy w pewnym momencie, że X to X, bo zaczął odzywać się jak Y. Najgorsze jest jednak postać seryjnego mordercy – tutaj znawcy kilku dobrym filmów z maniakalnym zabójcą będą wiedzieli kiedy uderzy, jak i w jaki sposób kończy.
Czy nie może być już nic odkrywczego w powieściach kryminalnych XXI wieku? Po „Nocnym ogrodniku” widać, że nie... Czytajcie na własne ryzyko.
"Wojna Zombie"
wydawnictwo Red Horse
2008
Czy nie może być już nic odkrywczego w powieściach kryminalnych XXI wieku?
„Nocny ogrodnik” ma kilka ciekawych wątków. Pierwszy – to oczywiście seryjny morderca, który od dwudziestu lat pozostaje na wolności. Jest także i dobry glina, który próbuje go złapać. Dorzućmy do tego masę gliniarzy niższego szczebla z Waszyngtonu i jeszcze większą masę złoczyńców i trupów na każdym rogu. Ciekawie? Nie bardzo i tak jest w całym kryminale.
Większość wątków jest przegadana, więc pomijamy parę stron. Postacie są mdłe i nijakie – praktycznie nie wiemy w pewnym momencie, że X to X, bo zaczął odzywać się jak Y. Najgorsze jest jednak postać seryjnego mordercy – tutaj znawcy kilku dobrym filmów z maniakalnym zabójcą będą wiedzieli kiedy uderzy, jak i w jaki sposób kończy.
Czy nie może być już nic odkrywczego w powieściach kryminalnych XXI wieku? Po „Nocnym ogrodniku” widać, że nie... Czytajcie na własne ryzyko.
"Wojna Zombie"
wydawnictwo Red Horse
2008














