Kultura / Książki
Polak o Włoszce, Włoszka o Polaku...
Artykuł był czytany 2424 razyLiteratura jest cudem. Daje możliwość stwarzania nowych światów, ich przeobrażania i urządzania. Literatura jest cudem, bo potrafi zawładnąć człowiekiem totalnie i absolutnie, wciągając w wir swej metafizyki na wszystkich swych płaszczyznach.
Zdania pobudzone przez czytelnika rozpoczynają nowy żywot, znaczą więcej. Nie trudno zapomnieć o tych wiarołomnych prawdach, patrząc na księgarnie od podłogi do sufitu zapchane książkami o niczym, ,,literaturą wagonową" i piśmidłami wszelakiej maści. Dlatego tak bardzo cieszy wydanie takiej książki jak,, Gombrowicz i Buenos Aires" autorstwa włoskiej pisarki Laury Pariani, która ukazała sie nakładem Wydawnictwa Literackiego w 2006 roku. Na okoliczność wydania tej książki warto wyciągnąć z zakamarków może i zapomniany już termin: literatura piękna. Fabuła, zahaczona gdzieś na sztaludze historii, jest kolażem wyobrażeń autorki, jej domysłów, informacji zgromadzonych w archiwach Argentyny i jej, jakże subiektywnego, obrazu boskiego Buenos. Książka jest obrazem wielobarwnym, bo pokazuje Buenos Aires jako wyspę spokoju w zaganianym i bezmyślnym świecie. Pariani stworzyła barwną opowieść o losach Witolda Gombrowicza w Argentynie. Opisuje historię Gombrowicza od momentu postawienia pierwszego kroku na argentyńskiej ziemi i równającego się temu zetknięcia z duszą Argentyńczyków, ich temperamentem i jakże specyficznym stylem bycia.
W momencie wyjścia z pokładu statku "Chrobry" na argentyńską ziemię Witold Gombrowicz czuje sie trochę zakłopotany - ten na pół-emigrant, niby-dywersant, outsider, "polaczek". Jednak wtapia sie w środowisko Buenos stanowiąc jego integralny i niedający się zastąpić element. Wiele lat później śladami pisarza podąża Laura Pariani. Zakochując się w atmosferze Buenos odkrywa tajemnicę hiszpańskiego tłumaczenia "Ferdydurke" oraz koleje jakże barwnego życia pisarza na obczyźnie. Akcja książki jest głęboko osadzona w rzeczywistości społeczno-politycznej ówczesnej Argentyny: do władzy dochodzi Juan Peron, Evita uzyskuje coraz większą popularność, a światem wstrząsnęła wiadomość o wybuchu ,,Wielkiej Wojny". Ale żeby nie było tak sielsko, to trzeba też trochę o wadach. Tych jest na szczęście niewiele, co nie zmienia faktu, że psują nieco obraz powieści. Pierwszy i najważniejszy zarzut, jaki postawiłbym Autorce, to wywołanie towarzyszącego czytaniu poczucia fałszu i nierealności przedstawionych wydarzeń. Ciągle wydaje się, że to wszystko dzieje sie na niby. Nigdy też przy czytaniu nie miałem pewności, czy to wszystko, o czym pisze Pariani Gombrowiczowi rzeczywiście sie przytrafiło. Tym bardziej zwłaszcza, że w książce brakuje obrazu Gombrowicza pisarza i prowokatora. Jest za to Gombrowicz-nędzarz, Gombrowicz-włóczęga, a także Gombrowicz-ignorant. Dziwne, że bohater (który zresztą sam był niedościgniony w budowaniu swoich postaci literackich) zapominając o otaczającym go świecie upaja sie wolnością oraz finansową i polityczną niezależnością. To wszystko sprawia, że obraz pisarza przedstawiony przez Pariani jest niepełny, a momentami także nieco zafałszowany.
Powracając do kwestii przyjemniejszych stwierdzić trzeba, że jest to książka, z której emanuje magia boskiego Buenos. Ciepłe kamienie pod stopami, zapomniane i wijące sie jak węże uliczki. Place, placyki, podwórka. Spokój, ukojenie. Jest to skromna, starannie unikająca taniego językowego efekciarstwa książka. Ale tkwi w niej jakiś czar, budzi fascynację, zauroczenie... Na swoich niewiele ponad 200 stronach książka czaruje magią pełnego tajemnic i słodkiego hedonizmu artystowskiego Buenos. "Gombrowicz i Buenos Aires" to dzieło sugestywne, niespokojne, dwuznaczne i wreszcie oryginalne, urzekające grą barw i warsztatem, zrodzone jakby z radości rejestrowania obrazu podpowiadanego przez pamięć i uczucia. Historia ta, odczytywana powierzchownie, może niektórym wydawać się zbyt nużąca, bo wymaga nieco innego podejścia - zanurzenia się w zupełnie nieefektowną, szarą rzeczywistość i jej nieśpieszny rytm. I dopiero wtedy okazuje sie być aż gęstą od znaczeń i sugerowanych zaledwie, starannie wysublimowanych emocji. "Gombrowicz i Buenos Aires" to książka poruszająca wysmakowanym językiem i lekkością słowa, co jest niestety tak rzadkim przymiotem obecnie wydawanych pozycji.
Literatura jest cudem. A cuda mają to do siebie, że albo się im wierzy i ufa bezgranicznie, albo się je ignoruje. Ja zaufałem. I nie żałuję, bo każdorazowy kontakt z taką książka jak na przykład "Gombrowicz i Buenos Aires" to doznanie wyjątkowe, niezapomniane i takie, którego przeżycie z serca Państwu polecam.
W momencie wyjścia z pokładu statku "Chrobry" na argentyńską ziemię Witold Gombrowicz czuje sie trochę zakłopotany - ten na pół-emigrant, niby-dywersant, outsider, "polaczek". Jednak wtapia sie w środowisko Buenos stanowiąc jego integralny i niedający się zastąpić element. Wiele lat później śladami pisarza podąża Laura Pariani. Zakochując się w atmosferze Buenos odkrywa tajemnicę hiszpańskiego tłumaczenia "Ferdydurke" oraz koleje jakże barwnego życia pisarza na obczyźnie. Akcja książki jest głęboko osadzona w rzeczywistości społeczno-politycznej ówczesnej Argentyny: do władzy dochodzi Juan Peron, Evita uzyskuje coraz większą popularność, a światem wstrząsnęła wiadomość o wybuchu ,,Wielkiej Wojny". Ale żeby nie było tak sielsko, to trzeba też trochę o wadach. Tych jest na szczęście niewiele, co nie zmienia faktu, że psują nieco obraz powieści. Pierwszy i najważniejszy zarzut, jaki postawiłbym Autorce, to wywołanie towarzyszącego czytaniu poczucia fałszu i nierealności przedstawionych wydarzeń. Ciągle wydaje się, że to wszystko dzieje sie na niby. Nigdy też przy czytaniu nie miałem pewności, czy to wszystko, o czym pisze Pariani Gombrowiczowi rzeczywiście sie przytrafiło. Tym bardziej zwłaszcza, że w książce brakuje obrazu Gombrowicza pisarza i prowokatora. Jest za to Gombrowicz-nędzarz, Gombrowicz-włóczęga, a także Gombrowicz-ignorant. Dziwne, że bohater (który zresztą sam był niedościgniony w budowaniu swoich postaci literackich) zapominając o otaczającym go świecie upaja sie wolnością oraz finansową i polityczną niezależnością. To wszystko sprawia, że obraz pisarza przedstawiony przez Pariani jest niepełny, a momentami także nieco zafałszowany.
Powracając do kwestii przyjemniejszych stwierdzić trzeba, że jest to książka, z której emanuje magia boskiego Buenos. Ciepłe kamienie pod stopami, zapomniane i wijące sie jak węże uliczki. Place, placyki, podwórka. Spokój, ukojenie. Jest to skromna, starannie unikająca taniego językowego efekciarstwa książka. Ale tkwi w niej jakiś czar, budzi fascynację, zauroczenie... Na swoich niewiele ponad 200 stronach książka czaruje magią pełnego tajemnic i słodkiego hedonizmu artystowskiego Buenos. "Gombrowicz i Buenos Aires" to dzieło sugestywne, niespokojne, dwuznaczne i wreszcie oryginalne, urzekające grą barw i warsztatem, zrodzone jakby z radości rejestrowania obrazu podpowiadanego przez pamięć i uczucia. Historia ta, odczytywana powierzchownie, może niektórym wydawać się zbyt nużąca, bo wymaga nieco innego podejścia - zanurzenia się w zupełnie nieefektowną, szarą rzeczywistość i jej nieśpieszny rytm. I dopiero wtedy okazuje sie być aż gęstą od znaczeń i sugerowanych zaledwie, starannie wysublimowanych emocji. "Gombrowicz i Buenos Aires" to książka poruszająca wysmakowanym językiem i lekkością słowa, co jest niestety tak rzadkim przymiotem obecnie wydawanych pozycji.
Literatura jest cudem. A cuda mają to do siebie, że albo się im wierzy i ufa bezgranicznie, albo się je ignoruje. Ja zaufałem. I nie żałuję, bo każdorazowy kontakt z taką książka jak na przykład "Gombrowicz i Buenos Aires" to doznanie wyjątkowe, niezapomniane i takie, którego przeżycie z serca Państwu polecam.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Dobra, solidna recenzja napisana przejrzystym i trafiającym do czytelnika stylem.














