Kultura / Książki
Stracone pokolenie – czy naprawdę winni są tylko oni?
Artykuł był czytany 6192 razy
"Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie..." i "nie pytaj o to, co przyniesie jutro" .
„Spróbuj, choć raz odsłonić twarz i spojrzeć prosto w słońce…”
Jedna z tych książek, którą polecam do przeczytania i to nie tylko młodym osobom, nosi tytuł „Młode Wilki”. Została napisana w 1995 roku. Stało się to po tym, jak ogromny sukces odniósł film pod tym samym tytułem. Jej autorem, a zarazem reżyserem filmu, jest ten sam człowiek- Jarosław Żamojda.
W książce jest wszystko: młodość, przyjaźń, miłość- w tym też i ta pierwsza, sensacja, walka o pieniądze, wielki biznes i równie wielka polityka.
To dramatyczna opowieść o grupie kilku szczecińskich maturzystów- ludzi, którzy mając po niespełna dwadzieścia lat wkraczają w życie, do którego drzwi powinny się dopiero dla nich otwierać. Ci młodzi ludzie marzą o szybkich samochodach i łatwym, bezproblemowym życiu. Chcą mieć to wszystko od razu, zaraz. Nie chcą czekać i nie w głowach jest im uczciwa i legalna praca, w której wiele lat musieliby pracować żeby do czegoś dojść, do tego, o czym marzą... Należą do jednego z przemytniczych gangów. Pracują dla miejscowych gangsterów. Są drapieżni i bezwzględni niczym tytułowe „Wilki”.
Jednak i tu można odnaleźć prawdziwą przyjaźń…
Ale książka to nie tylko ci młodzi ludzie. To również obraz skorumpowanych i bezwzględnych, cynicznych urzędników, celników i biznesmenów, którzy też gotowi są na wszystko, aby zdobyć władzę i pieniądze. W końcu to też najbogatszy człowiek w Szczecinie…
Ci młodzi ludzie wybierając życie gangsterów mogli pozwolić sobie na to wszystko, na to, o czym ich rówieśnicy mogli tylko pomarzyć. Niestety za krok, który zrobili stając się nimi, przyszło im zapłacić cenę najwyższą…
Historia zarówno książki, jak i filmu zaczyna się radosną studniówkową zabawą, jednak koniec niestety jest całkiem inny. Ten kontrast daje dużo do myślenia…
Jest to brutalna prawda o rzeczywistości lat 90-tych, a przede wszystkim o młodzieży tamtej epoki, bo chyba tak właśnie możemy dziś o tych mówić. Film i książka są sfabularyzowane. Prawdą jest jednak to, że poruszany w nich temat to w bardzo wielu przypadkach prawda o nowym młodym pokoleniu. Prawda o tamtym okresie, który był naprawdę trudny dla tych, którzy stali się wtedy dorosłymi ludźmi. Pokolenie Cichego, Prymusa i ich rówieśników tak naprawdę nie było przez nikogo przygotowane do życia w tamtych czasach, w nowej epoce i rzeczywistości nowej Polski.
Sam Jarosław Żamojda powiedział w jednym z wywiadów powiedział, że w „Młodych Wilkach” chciał przedstawić polską rzeczywistość, ale ja po obejrzeniu filmu i przeczytaniu książki odniosłam troszkę inne wrażenie. Nie oceniam historii i wydarzeń, ale według mnie „Młode Wilki” to obraz dramatu, jaki spotkał wielu młodych ludzi po przemianach w naszym kraju.
Do tej książki, jak chyba do żadnej innej pasują słowa, które Paulo Coelho napisał w powieści „Piąta góra”: „Ciesz się każdą chwilą, abyś potem nigdy nie żałował, że utraciłeś młodość”.
Jedna z tych książek, którą polecam do przeczytania i to nie tylko młodym osobom, nosi tytuł „Młode Wilki”. Została napisana w 1995 roku. Stało się to po tym, jak ogromny sukces odniósł film pod tym samym tytułem. Jej autorem, a zarazem reżyserem filmu, jest ten sam człowiek- Jarosław Żamojda.
W książce jest wszystko: młodość, przyjaźń, miłość- w tym też i ta pierwsza, sensacja, walka o pieniądze, wielki biznes i równie wielka polityka.
To dramatyczna opowieść o grupie kilku szczecińskich maturzystów- ludzi, którzy mając po niespełna dwadzieścia lat wkraczają w życie, do którego drzwi powinny się dopiero dla nich otwierać. Ci młodzi ludzie marzą o szybkich samochodach i łatwym, bezproblemowym życiu. Chcą mieć to wszystko od razu, zaraz. Nie chcą czekać i nie w głowach jest im uczciwa i legalna praca, w której wiele lat musieliby pracować żeby do czegoś dojść, do tego, o czym marzą... Należą do jednego z przemytniczych gangów. Pracują dla miejscowych gangsterów. Są drapieżni i bezwzględni niczym tytułowe „Wilki”.
Jednak i tu można odnaleźć prawdziwą przyjaźń…
Ale książka to nie tylko ci młodzi ludzie. To również obraz skorumpowanych i bezwzględnych, cynicznych urzędników, celników i biznesmenów, którzy też gotowi są na wszystko, aby zdobyć władzę i pieniądze. W końcu to też najbogatszy człowiek w Szczecinie…
Ci młodzi ludzie wybierając życie gangsterów mogli pozwolić sobie na to wszystko, na to, o czym ich rówieśnicy mogli tylko pomarzyć. Niestety za krok, który zrobili stając się nimi, przyszło im zapłacić cenę najwyższą…
Historia zarówno książki, jak i filmu zaczyna się radosną studniówkową zabawą, jednak koniec niestety jest całkiem inny. Ten kontrast daje dużo do myślenia…
Jest to brutalna prawda o rzeczywistości lat 90-tych, a przede wszystkim o młodzieży tamtej epoki, bo chyba tak właśnie możemy dziś o tych mówić. Film i książka są sfabularyzowane. Prawdą jest jednak to, że poruszany w nich temat to w bardzo wielu przypadkach prawda o nowym młodym pokoleniu. Prawda o tamtym okresie, który był naprawdę trudny dla tych, którzy stali się wtedy dorosłymi ludźmi. Pokolenie Cichego, Prymusa i ich rówieśników tak naprawdę nie było przez nikogo przygotowane do życia w tamtych czasach, w nowej epoce i rzeczywistości nowej Polski.
Sam Jarosław Żamojda powiedział w jednym z wywiadów powiedział, że w „Młodych Wilkach” chciał przedstawić polską rzeczywistość, ale ja po obejrzeniu filmu i przeczytaniu książki odniosłam troszkę inne wrażenie. Nie oceniam historii i wydarzeń, ale według mnie „Młode Wilki” to obraz dramatu, jaki spotkał wielu młodych ludzi po przemianach w naszym kraju.
Do tej książki, jak chyba do żadnej innej pasują słowa, które Paulo Coelho napisał w powieści „Piąta góra”: „Ciesz się każdą chwilą, abyś potem nigdy nie żałował, że utraciłeś młodość”.














