William Young „Chata”
Artykuł był czytany 1664 razy
Co zrobić, gdy dostaje się list, którego nadawcą jest Bóg? Jak się zachować, gdy dostaje się zaproszenie do miejsca, z którym związane są dramatyczne wydarzenia, w którym zabito ukochane dziecko?
Czy taki list jest wyjątkowo perfidnym żartem, czy jednak znakiem, że czas uporać się z traumą przeszłości?
Mackenzi Allen Phillips nie może pogodzić się ze śmiercią swojej najmłodszej córki Missy. Tajemniczy list od Taty zaprasza go do chaty, w której prawdopodobnie została brutalnie zamordowana Missy. Mack podejmuje ryzyko i jedzie do tego miejsca. Tam odbywa niesamowitą podróż w głąb siebie, zmaga się ze swoimi lękami, przekonaniami, weryfikuje stereotypowe wyobrażenie Boga z jego czystą postacią. Odkrywa sens wiary na nowo, przewartościowuje swoje życie. Próbuje po ludzko zrozumieć to co boskie.
Mack w chacie obcuje zarówno z Bogiem – Tatą, pod postacią zdecydowanie inną, niż wszystkie wyobrażenia o Bogu znane z opowieści, malarstwa, sztuki. Towarzyszy mu również Jezus oraz Duch Święty. Cała Trójca pokazuje mu, czym jest czysta, bezwarunkowa miłość i oddanie. Mack spotyka także Anioły i personifikacje boskich cech – takich jak mądrość.
Wizyta Macka w chacie powoduje w nim głęboką przemianę, która ma pomóc jego bliskim pogodzić się z tragedią, która ich dotknęła.
„Chata” zaskakuje, pobudza do myślenia, zmusza do odejścia od myślenia schematami. Myślę, że cokolwiek by o tej książce nie napisać, jej odbiór jest jednak uzależniony od światopoglądu czytającego, otwartości umysłu i pewnego dystansu. Odważnych do odbycia podróży do Chaty i siłą rzeczy swojego wnętrza, odsyłam do tej lektury.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 2
dobry artykuł
Rzeczywiście brzmi cieakwie













