Alfabet elektronicznej inspiracji
Artykuł był czytany 4661 razy
Alfabet elektornicznej inspiracji? A cóż to takiego? Właściwie nic specjalnego... Jakiś tekst wyrażający kogoś. Szereg liter, łączących się w jakąś całość, tworzących kilka słów dotyczących czegoś... Powstały głównie z pasji, trochę z ciekawości, w wyniku obserwacji i przede wszystkim ku pamięci. Wyrażający czyjeś oddanie i uwielbienie do czegoś. Dedykowany komuś wyjątkowemu, dzięki komu ktoś kiedyś zaczął uczyć się słuchać i tym samym poszerzać swoje muzyczne horyzonty i nieco inaczej spostrzegać ten cały ogromny elektroniczny świat...
I think techno music is energy for your life. I mean look at the techno scene, so many people are around and doing something for it. Look at the development, we getting more and more styles. There are so many good people with lots of creativity out there, we should support new talents.
I getting my inspirations out of many Bands. Beefcake is one of my favourite. They have made very complicated music style which you can learn a lot of it. Sometimes I just sit in front of my computer and try some new things and mostly the ideas just begin to flow. And then sometimes a new track is born. I mean you just have to try and try.
I love to play for people. It is charming when they come especially to see/hear you. I often try to inspire some new people for me. I start with some good hardtechno and go on to schranz. So the crowd can warm up. Later I change to harder sound...
B jak bum bum bum...
No właśnie... dla ludzi niewtajemniczonych, pozbawionych podstawowej wiedzy na temat muzyki elektronicznej, techno kojarzy się tylko z pustym, bezwartościowym dźwiękiem. Wiele osób błędnie muzykę tą łączy wyłącznie z odblaskowymi ubraniami, kolorowymi dodatkami, podrzędnymi dyskotekami oraz z przedziwnymi legendami, jeszcze bardziej przedziwnych djów. A przecież muzyka techno to cudowne lata Rave’u, niezapomniane dla wielu chwile na Love Parade czy też po prostu klimatyczne imprezy techniczne w podziemnych klubach bądź magiczne open air’y, niejednokrotnie z jednym stroboskopem i agregatem w środku lasu. I nie jest to tylko zwykłe „bum bum”, gdyż dla wielu z nas muzyka to sztuka i swego rodzaju wyznacznik życia Pasja i inspiracja, która budzi się z nami każdego ranka i wieczorem zasypia. Nie tylko pomaga pozytywnie przetrwać każdy kolejny dzień, ale również ma niesamowitą moc, która jest w stanie przenieść nas w zupełnie inny stan. Trudno to opisać słowami, a jeszcze trudniej to sobie wyobrazić – szczególnie tym, dla których muzyka jest tylko muzyką.
C jak Clubbing
Czym jest? Najprościej: sposobem spędzania czasu, poza domem, w lokalach z dobrą muzyką, wśród konkretnych ludzi. Niewątpliwie dla każdego z nas słowo to ma mniejsze bądź większe znaczenie. Dla mnie osobiście to zjawisko niezwykle pozytywne, potrafiące łatwo i szybko uzależniać. Tak było ze mną. Zawsze z utęsknieniem czekam na weekend, kiedy to w piątek i/czy sobotę mogę zaimprezować, wyjść potańczyć, posłuchać głośniej muzyki oraz spotkać się z osobami, które wiem, że mają ze mną coś wspólnego. Zapewne każdy z nas do zjawiska clubbingu podchodzi inaczej. Dla jednych to sposób na życie, dla innych zaledwie odreagowanie ciężkiego tygodnia w pracy czy w szkole. Jedno jest jednak pewne. Dla pasjonata muzyki elektronicznej clubbing to zazwyczaj istotna część egzystencji, bez której nie ciężko się obejść. To bez wątpienia przejaw określonej kultury, którą charakteryzują takie czynniki jak dobra miejscówka, klubowa muzyka oraz odpowiednio dobrani klubowicze („clubberzy”). Reszta to tylko dodatki.
D jak Discox
Czym dla mnie jest muzyka elektroniczna? Hmm, najpierw należałoby się zastanowić, co dokładnie dla każdego z nas kryje się pod definicją muzyki elektronicznej. Moje początki sięgają jakoś pierwszej połowy lat 90-tych, kiedy to w taki czy w inny sposób jako osoba dość młoda : ) trafiałem na rożnego rodzaju rzeczy, jakie zostały wtedy ściągane z zachodu na CD. Pamiętam, że były to CD takich formacji jak KOTO, LASER DANCE czy HYPNOTIST (mógłbym tak jeszcze powymieniać...). Wcześniej oczywiście Kraftwerk i Jan Michał Popiołek ( Jean Michel Jarre : ) a wiec ikony i ojcowie gatunku. Ale do rzeczy... od tamtej pory zmieniło się wiele, przejechałem się przez House, Psychodelic Trance, Detroit Techno i Minimal. Obecnie mą duszą zawładnęła dogłębnie muza Progressive, a na imprezach doklejam jeszcze trochę Breakbeatu. Właśnie przy tej muzyce czuję się w 100% wolny i to tak na maxa, uwielbiam się zamknąć w swoim azylu : ) odpalić soundsystem, w całkowitej ciemności przyjmować sączące się tłuste dźwięki na każdy milimetr kwadratowy mojego ciała.... wiesz pojawia się ten zajebisty stan kiedy to zamykając oczy czujesz, że lecisz, niczym ptak. Wiesz, że możesz zrobić wszystko, o czym tylko zamarzysz. Może jest to iluzja, ale przez te chwile człowiek może poczuć pełnie szczęścia, naładować baterie i żyć pełnią życia, wie że muzyce można się oddać i nic złego Ci nie zrobi, będzie z Tobą na dobre i na złe, będzie towarzyszyła Ci kiedy zakochasz się po raz 1, będzie z Tobą w chwilach łatwych jak i tych nie zbyt przyjemnych.
Nie da się być w miarę dobrym dj'em : ) bo tyle o sobie mogę powiedzieć, nie czując tego tak jak przed chwilą to ująłem. Muzyce należy się oddać, pozwolić zawładnąć jej Twoim życiem, ale z drugiej strony nie odlecieć za bardzo : )) Trzeba znaleźć tzw. złoty środek!
Niestety obecnie muzyka elektroniczna, a właściwie należałoby powiedzieć klubowa przechodzi pewnego rodzaju kryzys. Jest to zauważalne już od jakiegoś czasu. Po pierwsze to za czym tęsknię sam, nie żebym wracał i odnosił wszystko do tego, co było, ale nie zauważam już napięcia przed imprezowego. Pamiętam, że dla mnie zapowiedź biby powodowała takie emocje jakie mi ciężko teraz wyrazić. Człowiek przychodził 2-3 godz. przed imprezą dla tych dźwięków, teraz imprezy to bardziej najebka, szukanie możliwości wyrwania jakiegoś towaru na szybkie numerki. Generalnie marazm wkradł się w nasze klubowe życie. Na imprezach (szczególnie tych masowych) możemy zauważyć osoby, które przychodzą na nie, bo to jest cool, trendy, jazzy itd. Nie pasujące ogniwa do trybów, jakie działają. Osoby, które nierzadko są osobami zbyt młodymi, by poradzić sobie z tym, co się wokół nich dzieje. Nie żebym miał coś przeciw temu, ja wierzę w ludzi, wiem, że jeśli teraz te młode osoby zostaną wykarmione na tym, co proponują komercyjne stacje w swych komercyjnych programach, na tym co serwują mega dyskoteki, gdzie gra się muzę zdecydowanie odbiegająca od elektroniki, to za 3-4 lata będziemy w większym kryzysie niż to, co ma miejsce teraz. Trochę inaczej przedstawia się sytuacja w klubach, gdzie do czynienia mamy z selekcjonowaniem przy wejściu. Takie podejście jest oczywiście słuszne, ale i selekcja w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Myślę, że należałoby bardziej się temu przyglądnąć, ale to już nie moja ocena będzie, jedni selekcjonują, a inni grają : ))
Pytasz, co czuje jak gram? Generalnie, nie wiem : )) zawsze jest to niewątpliwie przyjemność obcowania wśród osób, które są na bibie z tego samego powodu, co i ja, a wiec ze względu na upodobania, może polecę dalej i powiem miłość do tej muzy. Lubię dzielić się energią podczas setów, lubię patrzeć na uśmiechnięte twarze (pięknych kobiet w szczególności) : ) Lubię otaczać się dźwiękami, dlatego uparcie robię to, co robię.... już prawie od 10 lat :)) (dinozaur) Lubię ten stan!
E jak energia
Energia płynąca z muzyki, zawsze czysta i pozytywna, pozbawiona jakiejkolwiek skazy. Osobiście wyróżniam dwa jej typy. Zapytacie zapewne, na jakiej podstawie? Otóż odpowiedź jest banalna: bo sama ich doświadczyłam nie raz i cały czas doświadczam, z imprezy na imprezę.
Bywają takie momenty na imprezach, podczas których po prostu się wyłączam. Zamykam oczy, wciskam guzik: STOP dla układu odpowiedzialnego za moje myślenie i tylko słucham... I słucham i słucham... I mnie nie ma! I nie wiem zupełnie czy wtedy tylko stoję, czy może się bujam. Całkowicie zatracam się w sobie i z muzyce. Pozwalam jej przejąć pełną kontrolę nad moim ciałem i nad moja duszą. I jedyne, co wtedy czuję, to totalny chill out muzyczno-duchowy. I nawet nie wiem, ile to trwa, czy krótko, czy może trochę dłużej. I w sumie nie obchodzi mnie to, gdyż nie ważny jest tutaj przeciąg czasu, ale sam fakt uczestnictwa w czymś tak zadziwiającym. Zaobserwowałam to nie tylko u siebie, ale i u moich znajomych, z którymi dane mi jest przebywać to tu, to tam : ) I muszę przyznać, że jeśli nawet ja sama nie popadam w ten stan, to wtedy nic bardziej mnie nie cieszy od widoku kogoś, kto przeżywa go gdzieś obok mnie... Po prostu magia nie do opisania!
Trochę inaczej sprawa wygląda, kiedy muzyka zaczyna przejmować władze tylko nad ciałem, a psyche pozostawia w spokoju. Wtedy to jest totalna wariacja i jedyne, czego w takich chwilach człowiekowi potrzeba to wygodnych butów. Nie ma chyba nic wspanialszego niż totalne szaleństwo w tańcu, podczas słuchania swojej ukochanej muzyki, którą dodatkowo prezentuje ulubiony dj. Oczywiście najsilniej odczuwa się ten niebagatelny stan w miejscu, w którym panują odpowiednie warunki czyli nagłośnienie oraz światła na dostosowanym poziomie, dobre wizualizacje, przyjemna miejscówka i właściwi ludzie. Myślę jednak, że głównym czynnikiem w tych obu wymienionych przeze mnie typach, tym głównym i napędzającym jest tylko i wyłącznie muzyka i dlatego też podejrzewam, że stany opisane wyżej co poniektórzy mogą równie dobrze poczuć w klubie, w domu czy autobusie : )
F jak future
Przyszłość - jaka będzie? Co przyniesie? Jak zmieni się ten nasz cały techniczny świat? Jak zawsze są dwa stanowiska w tej kwestii. Po jednej stronie stoją ci, którzy twierdzą, że muzyka elektroniczna dopiero rozkwita oraz że cały czas zmierza do doskonałości. Po drugiej natomiast znajdują się sceptycy, którzy powątpiewają w dalszy rozwój elektroniki i podkreślają, że czasy świetności ma ona już zdecydowanie za sobą. Sceptyków, według moich obserwacji, jest zdecydowana większość, przede wszystkim są oni wśród osób, które mają już swój mniej lub bardziej zacny (czytaj: dłuższy) staż w świecie muzyki. Młodsi stażem zazwyczaj charakteryzują się większą wiarą. Skąd to wynika i jakie są tego przyczyny? Nie wiem... Zapewne powody te tkwią po części w zdobywanym doświadczeniu, indywidualnych obserwacjach, pogłębianej wiedzy, wyrobionym światopoglądzie oraz w coraz to większej komercjalizacji wszystkiego, co nas otacza. Myślę jednak, że tak naprawdę przyszłość to jedna wielka niewiadoma i pomimo wielu wad, ma jedną bardzo istotną cechę – dostarcza nam coraz to nowych wrażeń i coraz to więcej możliwości.
G jak gust...
... o którym podobno się nie dyskutuje?! A może jednak czasem warto? Może czasami warto również sięgnąć po to, co jest nam zupełnie obce albo względnie przez nas nie lubiane? Dlaczego względnie? Ponieważ bardzo często bywa tak, że coś tylko wydaje nam się nie-fajne, nie-dobre lub nie-„nasze”. Warto jest wtedy zapoznać się z tym dogłębniej, chociażby dlatego, by przekonać się, czy rzeczywiście jest tak, a nie inaczej. Piszę o tym, gdyż sama bardzo często twierdziłam, że coś mi się nie podoba, że czegoś nie lubię, że dany styl mi nie odpowiada. Podpierałam swoje stanowisko zaledwie jednorazowym przesłuchaniem seta czy opiniami innych. Z czasem jednak nauczyłam się inaczej spostrzegać wszystko, co nie jest mi do końca znane bądź wręcz zupełnie obce. W ten sposób na nowo odkrywam to, co kiedyś było dla mnie totalnie nie do przyjęcia. Dlatego też na chwilę obecną tego, czego nie znam (lub znam tylko trochę) – nie oceniam oraz staram się nie zniechęcać do nowości już na samym początku. Bo wiem, że to nie popłaca, gdyż czasem można przegapić coś naprawdę wartościowego...
H jak Hal Bregg
Muzyka jest dla mnie nośnikiem pewnych idei, jest formą sztuki, która stara się nam coś przekazać, a im więcej jej słuchamy - tym więcej się od niej uczymy. Chociaż może ona sama w sobie nic nie ma, pozwala nam się tylko rozwijać i sami odkrywamy to wszystko? : )
Jak gram, czuję, że się spełniam, że jestem na swoim miejscu, bo dla mnie granie to rodzaj swoistej misji - pragnę przedstawiać ludziom moją wizję idealnej muzyki Techno, natchnąć ich do szukania czegoś nowego, nie tylko w muzyce, ale nawet w samym sobie
Muzyka jest dla mnie wręcz uzależnieniem, czymś, bez czego życie traci smak. Egzystencja w ciszy byłaby dla mnie tragicznie pusta, poza tym muzyka przypomina mi, kim jestem i jaką drogę życia wybrałem.
I jak I love techno
And you? : )
J jak Jeroen Verheij [Secret Cinema]
Techno music is a challenge for the mind.....it gives you freedom of expression and a way to let go of everything. I hope this music will live on forever!!
Inspiration comes from every other style of music I hear....it comes from movies or seeing a beautiful girl (that's why I love Poland, haha). Inspiration is everywhere, but inspiration itself will decide when it comes....sometimes it takes a few months for me to get the right inspiration for making good music...that's a problem sometimes...
When playing for people and they understand the feeling, the thing you feel is energy....being one with everybody. It is all about communication, without using words.... Playing live, is talking to everybody, trying to make people see what I believe in...so if the whole club or party is exploding with energy, I made myself clear, haha!!!
May electronic music be the one of the most important value in our lives? Electronic music already is one of the most important styles of music in our lives, but.... I can only hope techno music will be the most important thing in our lives....because that is the music I make. Techno able to adapt to any style, so you can use every other kind of music in techno music....that's why I think it will live on forever!!
K jak komercja
Tak bardzo znienawidzona przez wielu, istnieje i ma się dobrze. Ba, cały czas się rozwija i wkracza w coraz to nowe dziedziny życia. Była, jest i będzie i nie należy tracić czasu na wgłębianie się w jej filozofię. Trzeba jak najszybciej nauczyć się ją rozróżniać. Komercja tak naprawdę nie jest do końca taka zła, na jaką wygląda. Spotykamy ją na każdym kroku i jako zjawisko powszechne i popularne występuje praktycznie wszędzie. Oczywiście, że czasami potrafi przejąć kontrolę nad człowiekiem i jego systemem wartości, jednakże jeśli to my ją kontrolujemy, a nie ona nas, to jak najbardziej wszystko jest w porządku. Bo przecież w rzeczywistości to głównie dzięki jej zdrowej odmianie, coś może istnieć, rozwijać się i być wykonane w jak najlepszy sposób, jednocześnie z pasją i z myślą o ludziach. Dlatego też zamiast narzekać na ten nasz cały skomercjalizowany świat (muzyczny i nie tylko), warto zaakceptować pewne jego aspekty i wyznaczyć sobie dopuszczalne granice, które dla każdego z nas są treścią stricte indywidualną.
L jak ludzie
Jacy jesteśmy? Czy jest coś, co naprawdę nas łączy? Czy cokolwiek spaja wszystkich, którzy słuchają muzyki elektronicznej? Niby nasuwa się od razu odpowiedź na to pytanie, że przecież czynnikiem, który jakoby jednoczy nas wszystkich jest muzyka, jednakże pokusiłabym się o stwierdzenie, że tak do końca nie jest. Dlaczego? Niejednokrotnie próbowano mi na siłę udowodnić, że dany styl muzyki elektronicznej jest lepszy od innego (schranz od electro, electro od techno, techno od house itd.). Ludzie często zapominają, że gusta są różne oraz że różnorodność wszystkiego, co nas otacza, gwarantuje to, iż człowiek jest wolny, ma prawo wyboru i dzięki temu nie zatraca się w tym, co go interesuje. Dlatego też, z jednej strony ogromnie dziwię się co poniektórym ludziom, że na siłę próbują wpajać innym, jak wielką wartość ma „ich” muzyka, z drugiej zaś strony podziwiam ich, że mają na to tyle energii, czasu i chęci. Mnie osobiście takie stanowisko zupełnie nie odpowiada. Sama nie zamykam się na inne nurty i obce mi dźwięki, jednakże jeśli ktoś usilnie przekonuje mnie i zachęca do czegoś innego, a przy okazji krytykuje to, co mi się podoba, to rezultat jego działań jest całkowicie odwrotny do zamierzonego. W związku z tym bardzo szanuje osoby, które mają tą niesamowitą zdolność zainspirowania drugiego człowieka do zapoznania się z czymś nowym i jeszcze dla niego nie odkrytym.
Ł jak Łódź
Październik 1989 – po raz pierwszy w Polsce zostaje zorganizowane tzw. „Rave Party”, które zapoczątkowało erę muzyki techno w naszym kraju. Odbyło się ono w Łodzi i od tego tak naprawdę wszystko się zaczęło. W 1993 roku powstał tam klub New Alcatraz, w którym to co piątek organizowano imprezy z djami z Polski i zza granicy (Anglia, Holandia, Niemcy). Do tego miejsca przyjeżdżali wtedy ludzie z całego kraju! W tym samym czasie, w łódzkim radiu Manhattan rozpoczęto promocję muzyki techno i organizowanych w Alcatraz imprez. Trwało to przez 2 lata, gdyż w 1995 roku klub został zamknięty. Rok 1995 to impreza Well Come Back Party, zorganizowana przez ekipę z New Alcatraz w łódzkiej Hali Sportowej, a rok 1996 – Carnival Party. W 1997 roku odbyła się pierwsza Parada Wolności (czyli Dj Mix Festival), wzorowana na berlińskiej Love Parade. Przeszła ona główną ulicą miasta – ulicą Piotrkowską. Warto w tym miejscu wymienić kilka znaczących nazwisk, które z całą pewnością przyczyniły się do rozwoju muzyki techno w naszym kraju. Są to: Rafał Baran (swego czasu szef muzyczny radia Manhattan), Adam Radoń (człowiek odpowiedzialny między innymi za organizację przejazdu ciężarówek na łódzkiej paradzie) oraz Kasia Nowicka (rzecznik prasowy Parady Wolności). To również dzięki nim techno w Polsce zaczęło zdobywać coraz to większą popularność. Rozpoczęła się prawdziwa elektroniczna rewolucja, która szybko wyszła poza granice miasta Łódź. I trwa aż po dzień dzisiejszy, już prawie 17 lat...
M jak Moon
Muzyka elektroniczna ma dla mnie maksymalnie duchowe podłoże, to poezja dla mojej duszy i ciała. Jest jak magiczna opowieść mająca swój początek, rozwój i zakończenie, jest podróżą przez smutek, radość, żal, euforie, rozczarowanie, nadzieje...
Uwielbiam, kiedy dźwięki przenikają mój umysł a stamtąd do każdej komórki mojego ciała powodując reakcję w postaci przepływającej przez nie fali przyjemnych dreszczy, nazywam to „orgazmem muzycznym”, hehe.
Muzyka, której słucham trafia wprost do mojego wnętrza, dlatego też muzyka, którą gram z samego wnętrza wypływa. A co czuję, gdy gram dla ludzi?? Ogromną radość, że mogę dzielić się muzyką, którą kocham, niepokój przed tym jak zostanie ona odebrana i tremę, bo chciałabym grać dla nich jak najlepiej. A gdy ma to szansę spotkać się z pozytywnym odbiorem, ludzie bawią się i widać uśmiech na ich twarzach...o niczym więcej nie marzę. To marzenie o wspólnej podróży muzycznej.
N jak Nail
Muzyka Techno nie ma żadnej ideologii, to jest tylko forma zabawy, rozrywki. Wchodząc do klubu zapominam o problemach, a już tym bardziej o jakieś agresji. Czysta zabawa, bez drugów, gwizdków, rękawiczek, czy odkurzacza na plecach.
Wartość... Oczywiście, że jestem nią uzależniony (śmiech). Słucham jej codziennie od zmierzchu do świtu. Trzeba przyznać, że w Polsce się ciągle rozwija, choć za dużo jeszcze jest "jazdy"...
Na Górnym Śląsku oczywiście panują cięższe odmiany Techno, ale cieszy mnie fakt, że coraz to więcej ludzi przychylnie nastawia się na electro czy też d'n'b.
O jak open air
Czyli inaczej mówiąc impreza na powietrzu. Coraz częściej spotykana, nie tylko na całym świecie, ale i na terenie naszego kraju. Różnorodne festiwale na ogromnej, wolnej przestrzeni, niewielkie imprezy w środku lasu, na plaży, polance czy chociażby elitarne party w ogródku zyskują wśród nas coraz to większą popularność. Zapewne dzieje się tak, gdyż nie ma chyba nic przyjemniejszego niż ukochana muzyka w połączeniu ze świeżym powietrzem, przyjemnym, ochładzającym wiatrem i milionami świecących gwiazd. Wszyscy z utęsknieniem czekają zatem na nadejście lata i wakacji, kiedy to będzie można wreszcie odetchnąć i wybrać się na dalszą wyprawę, której miejscem docelowym będzie właśnie takie konkretne miejsce, pozbawione zimnych, surowych murów i jednocześnie skupiające konkretnych ludzi i muzykę.
P jak pasja
Pasja rozumiana w szerokim tego słowa znaczeniu. Polegająca nie tylko na słuchaniu muzyki i bywaniu na różnorodnych imprezach, ale również na stałym pogłębianiu swojej wiedzy muzycznej, poszerzaniu swoich muzycznych horyzontów poprzez odkrywanie coraz to nowszych stylów oraz wracanie do tego, co zostało przez nas ominięte w przeszłości. To nie stanie w miejscu, ale stopniowe dążenie do osiągnięcia coraz to większej porcji informacji na temat tego, co wypełnia w jakimś stopniu nasze życie. Pasja do muzyki elektronicznej to odczuwanie jej równocześnie ciałem, duszą i rozumem. To przejaw naszej miłości do niej i szacunku do osób, którzy nam ją ofiarują.
R jak Respect
Wielkie słowo o jeszcze większej mocy i wartości. Dla mnie osobiście wprowadzone w czyn ma ogromne znaczenie:
"The whole thing is based on respect! Respect to the music, respect to the DJs, respect to the crowd and respect to one another. We have to remain in constant contact, but look around yourself! We've got kids in the hip-hop, we've got B-Boys, we've got every kind of person in this room and we are not kicking f**king attitude! It's about music! Music never separated people! No one style of music is better than the other no one style! It's truer than the other! It's all music! Yeah ...'scratch'... this...'scratch'...all right and...'scratch'...talkin'... Listen! Basically we are gonna break down the concept to you! We've got six turntables. Right? The whole thing is based on respect...based on respect...based on respect…"
S jak South & Siasia
South: Czym jest dla mnie muzyka? Dokładnie tym samym, czym dla Romeo była Julia... Wszystkim! Odkąd postawiłem swój pierwszy krok w muzyce elektronicznej, dotarło do mnie, jakim głupcem byłem szukając dla siebie miejsca na tym globie... a miałem wciąż je w zasięgu ręki. Owszem brzmi głupio, lecz jako nastolatek na siłę chciałem się czymś zając... próbowałem sił w sporcie - osiągałem w nim dobre wyniki, lecz nie przynosiło mi to tyle satysfakcji co muzyka. Zacząłem więc ją robić. Latami zdobywałem wiedzę na temat muzyki, jej tworzenia, historii bla bla... W 2003 roku poznałem człowieka, który wprowadził mnie w świat technicznej muzy. Dzięki niemu nawiązałem mnóstwo kontaktów, wiele się nauczyłem, przeżywając tym samym najlepsze dotychczasowe imprezy, na jakich byłem. Po czasie zacząłem muzykę udostępniać w Internecie, dzięki czemu nawiązałem wiele znajomości, które sobie niezwykle cenie. Wreszcie ciężka praca, bo inaczej tego nie mogę nazwać, doprowadziła mnie do człowieka, który właściwie zainspirował mnie do robienia muzy. To raczej nie człowiek - a muzyka, jaką gra (może bez nazwisk, by nikomu nie robić reklamy hehehehehhe). Kilkoma słowami potrafił mi odpowiedzieć na pytania, które sobie zadawałem od tylu lat... Nauczyło mnie to tego, że, jak mówił, muzyce należy dać się prowadzić, ponieważ jak doprowadzisz do tego, że muzyka będzie cię kontrolować, po części stracisz kontakt z rzeczywistością i będziesz chciał więcej... lepiej... a w rzeczywistości będzie zupełnie odwrotnie...
Nauczyłem mój umysł, moją duszę tego, by dać się muzyce prowadzić, by moja muzyka odzwierciedlała dokładnie to, co czuję... to, o czym myślę i by była jakimś tworem powstałym z życiowych doświadczeń. Czasami sam się śmieje do siebie, gdy zauważam, jak wielkie pole manewru oferuje muzyka, jaką się zajmuję. Pięknym uczuciem jest także to, jak w głowie rodzi się pomysł. Często wstawałem w nocy z łóżka, bo wpadłem na pomysł, jak by go przekształcić w postać dźwięku. Cudowne uczucie, kiedy powstaje dokładnie to, co ci siedzi w głowie, kiedy powstaje to z pasją, kiedy stworzone zostaje w taki sposób, jaki ci się podobał. Nie kierując się przy tym instynktem stadnym, rób taką muzykę, jaka ci się podoba i rób ją tak, jak ci się podoba! Myślę, że duży wpływ na moją twórczość ma cytat, który stał się moim mottem: ucz się od dnia wczorajszego, żyj dniem dzisiejszym, a jutro napełniaj marzeniami... Bez dwóch zdań...
Siasia: Od 12 lat muzyka jest moim sposobem na życie. Gdy zostałem dj’em przerodziła się w pasję. Z czasem stała się moim całym życiem. Dzisiaj jednak jest już obsesją. Zdecydowanie muzyka jest jedna z najcenniejszych wartości dla mnie, jednak jak każdy posiadam również inne priorytety.
Granie dla ludzi natomiast jest dla mnie swoistego rodzaju ucieczką od rzeczywistości, czuję się wtedy naprawdę spełniony. Nie ukrywam, że porządna dawka adrenaliny i radości sprawia mi satysfakcje.
Ś jak światło
A może właściwie jego brak? Ano właśnie... Światło nierozerwalnie wiąże się z imprezami techno. W zależności od tego, gdzie taka impreza się odbywa i jaka odmiana muzyki na niej króluje, światło musi współgrać z prezentowanym podkładem dźwiękowym. Są imprezy, na których dominuje moc stroboskopów, kolorowych laserów, prezentowanych wizualizacji oraz różnorakiego oświetlenia, jednakże są i takie, podczas których tylko w nielicznych momentach pojawia się jakiekolwiek oświetlenie bądź moc stroboskopu. Wszystko zatem zależy od organizacji oraz przeznaczenia danej imprezy. Ale jedno jest pewne. Zawsze i wszędzie obraz, światło i dźwięk muszą się wzajemnie uzupełniać, a nie konkurować ze sobą. Bo świat bez dźwięku i światła jest martwy... Czyż nie?
T jak terapia
Terapia (gr.) – leczenie; metody i środki służące przywracaniu zdrowia. Niewątpliwie dość odważne jest stwierdzenie, że muzyka może pełnić funkcję swego rodzaju uzdrowiciela. Sądzę jednak, że dużo w tym prawdy, gdyż niejednokrotnie miałam tego dowód. Nie chodzi mi tutaj o typową muzykoterapię, stosowaną w medycynie, ale o przyziemną rolę, którą pełnią nasze ulubione dźwięki, taką na przykład jak poprawa samopoczucia, uśmiech, odprężenie czy zatrzymanie się na chwilę w tym, gnającym cały czas do przodu, świecie.
U jak underground
Niewątpliwie i to pojęcie zasługuje na chwilę uwagi, gdyż niestety mało kto wie, że tak naprawdę muzyka techno swoje korzenie wywodzi z dość mrocznych podziemi. Techno nie tak od razu pojawiło się w kolorowych klubach i w ogromnych halach wypełnionych ludźmi, migającymi światłami i barwnymi laserami. Undergroundowe imprezy w starych piwnicach, ciemnych bunkrach czy też nielegalne party zlokalizowane na opuszczonej plaży bądź też w środku lasu to tylko niektóre z przykładów, dających początek naszej muzyce. Kiedy zatem techno zaczęło wychylać się z tych piwnicznych podziemi? Tego dokładnie sprecyzować nie potrafię, jednakże wiem jedno. Wiele osób za tym tęskni. Znam ludzi, którzy do tej pory próbują organizować podobne imprezy, w podobnym klimacie i w podobnych miejscach. Ich głównym założeniem jest zachować pierwotnego ducha kultury ich ukochanej muzyki. Chcą, by on przetrwał - pomimo ciągłych zmian w tym coraz bardziej skomercjalizowanym świecie. Bo dla nich przeszłość była lepsza... Osobiście mam ogromny szacunek dla takich ludzi. Są dla mnie niesamowitym źródłem wiedzy o muzyce, którą kocham. Uwielbiam słuchać opowieści o technicznych imprezach sprzed kilku lat, w których nie było mi dane uczestniczyć z wiadomych powodów. Lubię oglądać zdjęcia z takowych imprez oraz przesłuchiwać sety, które czasami udaje mi się zdobyć. W pewien sposób uzupełniam tym swoje braki, aczkolwiek doskonale zdaję sobie sprawę, że ten etap i ta historia tylko i wyłącznie należą do nich, a nie do mnie...
V jak Venom
Muzyka hmm. Wiesz mógłbym pokusić się nawet o stwierdzenie, że jest dla mnie sensem życia hehe, ale... czy ja tak naprawdę wiem? Chyba nie. Muzyka jest moją pasją, sposobem na wszystko i aktualnie znaczną częścią życia. Nie potrafię długo bez niej wytrzymać. Wyobraź sobie, ze teraz też słucham technicznych dźwięków [* wyobrażam sobie, bo ja również : ) *]. Czasem zastanawiam się, czy to nawet nie jest nałóg?? Oprócz tego, że gram, znacznie więcej czasu poświęcam na słuchanie. Słucham wszystkiego <nie tylko elektroniki>, a to bardzo pozwala mi się rozwijać. Muzyka daje mi naprawdę wiele. Ile?? To tylko ja czuję na swój sposób. Techniczne dźwięki są moją fascynacją, nie odkrytym światem, w który coraz głębiej się angażuję. Pokłady tego czego nie wiem, nie doświadczyłem, nie słyszałem są jednak tak obszerne, że czasem mnie to przeraża.
Energia, pozytywne wibracje i to, co sprawia, że dalej masz ochotę żyć - tak jednym zdaniem bym opisał muzykę, a raczej jej obraz, jaki jest w mojej głowie : )
Jak gram, czuję wiele. Przede wszystkim energię, jaka z tej muzyki płynie, jaka płynie ze mnie. Nieraz zdarza mi się skakać podczas seta. To jest piękne uczucie, lecz nie łatwe do opisania. Nosi mnie jak cholera! : ) Dziwne jest jednak to, że cała atmosfera imprezy tak podnosi mi ciśnienie, że po pierwsze, kiedy kończę grać, jestem wypompowany i brakuje mi sił na cokolwiek <mimo, że przed chwilą skakałem z lekkością>, a po drugie to, że czasem nic nie pamiętam z seta, który zaprezentowałem <mimo, że jestem wiecznie czysty>. Jednym słowem Euforia!
Ktoś kiedyś powiedział, że w moich setach "przeciągi są okrutne" : ) Myślę, że to odczucie dotyczy się też mnie. Przeciągi są takie, że trudno mi cokolwiek zapamiętać : )
Czy muzyka jest inspiracją...? Czy ja wiem...? Mimo wszystko pozostaję normalnym człowiekiem. Nie sądzę, żeby to jakoś na mnie wpływało. Muzykę pojmuję wg swoich kryteriów i zasad. Odbieram na swój sposób, jak każdy. Staram się jednak pozostawiać ją gdzieś z tyłu w czasie ważnych czynności dnia codziennego. Istnieje u mnie coś takiego jak separacja. Kiedy mam czas na muzykę, to się jej poświęcam, a kiedy nie, to nie. Oczywiście czasem łącze ją z rożnymi czynnościami... ale żeby mnie jakoś specjalnie inspirowała?? Jedyny temat, w którym ona mnie inspiruje to sama ona właśnie. Słuchając muzyki i grając ciągle się rozwijam. Jedynie na to ma wpływ.
W jak weekend
To chyba najprzyjemniejsza część tygodnia dla każdego z nas... Piątek wieczór, wolna sobota i niedziela... Aż chce się żyć. Szczególnie ulubione są tzw. „długie weekendy”, kiedy to można totalnie zaszaleć i odreagować. Znam ludzi, dla których weekend wiąże się z diametralną zmianą osobowości. Na co dzień są opanowani oraz pochłonięci pracą i/lub szkołą, a gdy przychodzi piątek przeistaczają się w zupełnie kogoś innego. Zapominają o wszystkim i liczy się dla nich tylko zabawa. Dla mnie osobiście weekend bez imprezy to weekend stracony. Dobra impreza, z dobrą – ukochaną moją – muzyką doskonale mnie odpręża. Mało tego – dodaje mi energii na tych kilka kolejnych zwykłych dni. To taki swego rodzaju elektroniczny zastrzyk mocy – mega pozytywny, niezwykle potrzebny każdemu...
X jak X-rated
Czyli dozwolone od lat osiemnastu? (ang.) a może od 21? Coraz częściej spotykam się z tym, że do klubów i na imprezy wpuszczane są osoby, które ukończyły dopiero 21 rok życia. Selekcja wiekowa, dopuszczająca wejście na imprezę tylko osób pełnoletnich (18 lat + dowód osobisty) jest jak najbardziej dla mnie zrozumiała i wręcz wskazana! Nie mogę jednak pojąć, dlaczego i skąd pojawiła się moda na selekcjonowanie, którego dolnym wyznacznikiem jest wiek 21 lat. Czyżby inspiracja Zachodem? Być może powinnam się z tego cieszyć, gdyż granica ta już mnie nie dotyczy, jednakże wcale nie pałam do tego pomysłu entuzjazmem. A wręcz przeciwnie. Dlaczego? Po prostu doskonale pamiętam siebie sprzed kilku lat, kiedy to miałam te 18 lat i cieszyłam się, że w końcu mam dowód i mogę bez żadnych problemów bywać to tu, to tam, wśród mojej ukochanej muzyki oraz osób, którzy odczuwają ją podobnie jak ja. Dlatego też selekcji od 21 lat stanowczo mówię: NIE! Tym bardziej, że coraz częściej ta dziwna moda dotyczy miejsc, w których zupełnie bym się jej nie spodziewała. Żadne tam ekskluzywne lokale, oferujące swoim bywalcom warunki na wysokim poziomie. A właśnie wprost przeciwnie. Podrzędne lokaliki, jakiś dyskoteki, kluby czy puby, które używają tego jako „chwytu marketingowego”, by przyciągnąć „lepszą” klientelę. Prawie jak profesjonalizm : )
Y jak You...
A jak Ty odbierasz swoją muzykę? Czy towarzyszy Ci ona w życiu codziennym? Czy masz wrażenie, że działa na Ciebie kojąco i pozwala Ci zapominać o smutkach? Czy z jej pomocą potrafisz odizolować się w zupełnie innym świecie i choć przez chwilę widzieć rzeczywistość w całkiem innych barwach? Albo nie widzieć jej wcale? Czy dla Ciebie muzyka elektroniczna też ma tak ogromne znaczenie, jak dla mnie? Czy Ty też nie potrafisz wyobrazić sobie bez niej życia? Tak? – to świetnie! : )
Z jak zakończenie
Podziwiam wytrwałych, którzy dotarli do tego miejsca : ) Na zakończenie chciałabym podziękować wszystkim tym, którzy przyczynili się do powstania tego tekstu i pomogli mi w jego tworzeniu. W szczególności jednak dziękuję tym, którzy co jakiś czas wypytywali mnie o rezultat mej pracy i tym samym poganiali, bym w końcu zabrała się do roboty! : ) Trochę to trwało... wybaczcie : ) Discox – Ty przede wszystkim =] Pozdrawiam Ciebie serdecznie :P
Dagmara Dziób
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 6
każdy nowy słownik zawsze sie przydaje ;)
Zdecydowanie akceptuję, wlasnie slucham elektroniki i bardzo dobrze czuje ten kilmat! Co ważne, napisane przez ludzi siedzący w temacie...
dziękuję za opinie... art powstawał jakiś czas... motyw słownikowy - nawet nie wiem czemu się skusiłam na niego ;) tak po prostu kiedyś mi się narodził taki pomysł i zostało
elektronika to moje życie - dlatego chciałam jej coś po sobie pozostawić ;)
Muzyki elektronicznej słucham od wielu lat (przy czym w kompletnie innej odmianie - chillout, trip hop, lounge), tym bardziej spodobał mi się ten artykuł - pokazał mi inną gałąź tej dziedziny z oczu fanki. Na dodatek fanki, która umie pisać ciekawie i z dystansem do tematyki. Plusik ode mnie.
Artykuł na szóstkę. Potrafię zrozumieć co to jest pasja. Sam kiedyś podobnie podchodziłem do muzyki rockowej, która była moim całym życiem i rozumiem to znakomicie. Dzisiaj po latach muzyka nadal mi towarzyszy ale teraz odkrywam jazz, który mimo lat jest ciągle młody. Pozdrawiam serdecznie.
cieszą się bardzo Sebastianie i dziękuję za opinię... a jezz - elektroniczna jego wersja jest również niezwykle pasjonujaca :)
pozdrawiam ciepło













