iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Muzyka
+ - 2

Cała prawda o współczesnych ,,gwiazdach"

28 01 2008 Brak Brak Artykuł był czytany 1827 razy
Źródło: mat. prasowe
Źródło: mat. prasowe

Czy nie mieliście nigdy wrażenia, że słuchacie stuprocentowej komputerowej korekty, zamiast prawdziwego głosu artysty?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Bardzo często ma się takie wrażenie. Przykładem tego był popis Mandaryny w Sopocie. Już teraz jesteśmy świadomi co może uczynić komputer.

Prawda jest niestety smutna. Mało jest artystów, którzy sławę zdobyli dzięki swemu głosowi i swym umiejętnościom. Światem rządzi popyt na seks, pieniądze i show. To naprawdę przykre.

Gdzie się podziali artyści, dla których talent jest ważniejszy niż sława? To proste - siedzą w domu, a ich jedyną publicznością jest rodzina. Nikt nie chce promować młodych talentów, tym bardziej  inwestować w nich pieniądze.

Jest możliwość.

Na pewno każdy z nas pamięta takie programy jak ,,Idol" , czy ,,Twoja droga do gwiazd", jednak przepełnione były one groteskowością. Komiczni prowadzący - a o sukcesie i tak decydowali widzowie, którzy nie ukrywając - w większości nie znają się na śpiewaniu. Wbrew pozorom dzięki nim wypromowali się m.in. Ewelina Flinta, Szymon Wydra, Edyta Górniak, Paulla. W ich talent nie wątpię, lecz dlaczego jest tak mało alternatyw? A publiczność i tak pokocha to, co zaserwują nam media - nieświadomie.

Można przecież pójść na casting do ,,Szansy na sukces", zaśpiewać piosenkę, ale nawet  po zwycięstwie w finałowym odcinku szansa na powodzenie jest mała. Przecież jest tak wiele ukrytych talentów nie wierzących we własne siły.

Rynek podbijają dzieci dyrektorów wytwórni fonograficznych, a na scenie nie króluje talent - ale duży biust oraz skąpa spódnica.

Niestety, aby być zauważonym, trzeba być charakterystycznym i kontrowersyjnym, wielu porzuciło talent na rzecz ,,medialnej' osobowości".

Jeśli na scenie jest się prawdziwym, poniesie się porażkę.

Wychodząc na scenę nie można być sobą, ba! można! Ale nie w Polsce. Tutaj trzeba dać publice to czego pragną, trzeba dać im satysfakcje, że w cenie biletu nie tylko jest głos.. ,ale coś więcej, dlatego jesteśmy świadkami powstawania typowego dla tego zjawiska kiczu.

Jest znacząca różnica w byciu aktorem, a zagraniem czegoś.

Prawdziwy aktor to aktor przede wszystkim teatralny. To osoba, która nie boi się bezpośredniego kontaktu z widzem, a nawet z setkami widzów. Na planie filmowym scenę można powtarzać kilkanaście razy. Zagrać coś - to po prostu być naturalnym. Wielu z nas lepiej zagrałoby w niektórych serialach niż główne obsadzone tam postacie.

Szkoda, że prawdziwe talenty skończyły się wraz z postępem techniki. Na szczęście wielu z nas pamięta jeszcze Elvisa Presleya i Beatlesów. Mam cichą nadzieję, że będą trwać w niezmienionej formie, a na ich miejscu nigdy nie pojawią się nieudane kopie.






+ - 2

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 3

1. Patrycja | 12:28 28-01-2008

ehh to niestety prawda fajny artykul ale troche dolujacy ... dlatego polecam mtv unplugged :)) w tych koncertach biopra udzial tylko artysci ktorzy potrafia spiewac komputer nie ma tam nic do gadania niektorzy miesiacami sie szykuja do tego wystepu :))) wlasnie przymiezam sie do zakupu hey unplugged :D

2. Anna | 15:43 28-01-2008

Myślę że jesteś młodym idealistą. To fajnie, ale nie wystarczy by napisać rzeczowy kawałek krytyki. Primo, wygląda to trochę jak prywatne narzekania "do poduszki", sporo gorczy mało faktów. Do felietonu jeszcze dużo barkuje, a z solidynm kawałkiem artykułu też ma niewiele wspólnego.

Po drugie, mimo że jako tako zgadzam się z przsłaniem Twojego tekstu, to już czytając go bardziej szczegółowo, widzę sporo nieścisłości. Piszesz, że widzowie w większości nie znaja sie na muzyce. Coś w tym jest, ale co proponujesz w zamian - promować artystów których widzowie nie lubią, gdyż według znawców są oni utalentowani? Czy mamy zmuszać ludzi do słuchania muzyki wyższej?

Nie odmawiasz też talentu dla gwiazd takich jak E. Górniak czy Ewelina Flinta, ale zarzucasz im brak bycia alternatywnym. Wiesz... gdyby każdy był alternatywny to nie byłoby alternatywy ;-). Ale na poważnie - czy nie przesadzasz pisząc że "prawdziwe talenty skończyły się wraz z postępem techniki"? Talentów jest cała masa i to takich które nagrywają płyty i robią kariery. Trzeba tylko się rozejrzeć, włączyć przykładowo nawet taki Program Trzeci Polskiego Radia... Może w większości są to artyści "nie-z-Polski", ale i u nas mozna znaleźć fajną, nie-plastikową muzykę.

Elvis'owi i Beatelsom nie odmówię absolutnie talentu... ale to byli artyści jak najbardziej komercyjni i to na skalę międzynarodową. Na pewno nie alternatywni. W sumie to nawet główna teza Twojego artykułu jest niejasna- czy chodzi o brak talentu czy o komercję?

Mam nadzieję że potraktujesz moje uwagi pozytywnie. Jesteś młodym, bardzo zapalonym autorem i widzę że masz lekkość pióra, ale uważam że musisz przemysleć głębiej sprawę zanim napiszesz artykuł. Uważam że brakuje tego wielu autorom na IThink, ze mną włącznie.



Pozdrawiam!

3. Natalia Julia | 20:24 03-02-2008

A ja uważam, że wizerunek artysty jest bardzo ważny. Sama chętnie podkreślam mój ekscentryzm i kontrowersyjne poglądy...