Historyczny koncert Madonny
Artykuł był czytany 1727 razy Występ Madonny to niewątpliwie największe wydarzenie kulturalne tego roku w Polsce. Wszak był to jej pierwszy, historyczny koncert w naszym kraju. Piosenkarka zaśpiewała swoje największe hity, dając show w swoim stylu z wielką energią i skrupulatnie zaplanowanymi ruchami scenicznymi. Każdy gest, każdy rekwizyt miał swój czas i miejsce. Choreografia dopracowana perfekcyjnie. Jednak z relacji naocznych świadków czegoś w tym wszystkim brakowało. Oczywiście gdzie dwóch Polaków tam trzy opinie...
Pojawiały się głosy, że zabrakło Madonnie kontaktu z widownią, że była zbyt chłodna i wyniosła, jak na królową przystało. Niektórzy twierdzili, że U2 dało o niebo lepszy koncert w Chorzowie.
Czego zabrakło madonnie, tego nie zabrakło polskiej publiczności, która nie pierwszy raz udowodniła, że potrafi się świetnie bawić. Fani odśpiewali wokalistce sto lat, co ponoć ją wzruszyło. Na jednym z transparentów widniał napis ''zmieniłaś moje życie'' , na co Madonna odpowiedziała: ''To wy zmieniliście moje życie''.
Te miłe akcenty mimo wszystko nie zagwarantowały bisów. Po ostatniej piosence ''Give it to me'' na telebimie wyświetlił się napis ''Game Over'', co było kubłem zimnej wody na rozpalone głowy publiki, liczącej na coś specjalnego. Madonna zaśpiewała to co było w planie i o godzinie 23:20 zeszła ze sceny po niemalże dwugodzinnym występie.
Co ciekawe na koncercie nie było oponentów artystki, którzy tak głośno kontestowali jej show w dniu katolickiego święta. Czyżby zdali sobie sprawę że ich protesty nie miały najmniejszego sensu? Żyjemy w XXI wieku. Polska nie jest już ciemnogrodem. To nie czasy średniowiecza i inkwizycji. Jeśli komuś coś się nie podoba, to nie musi w tym uczestniczyć. Każdy ma wolny wybór i swoją moralność i niech sam decyduje o tym, co poczyni. Osobiście mam wrażenie, że ci pieniacze, którzy tak ostro krytykowali Madonnę, robili to tylko po to żeby się pokazać i przez chwilę wyjść z tłumu albo się przypomnieć. Może przez chwilę połechtali swoje ego wykorzystując sławę wokalistki i jej historyczny występ, bo jak to inaczej tłumaczyć skoro na samym koncercie już nie
demonstrowali swojego oburzenia i nie odnosili się do wartości katolickich?
W zasadzie to te zagubione owieczki tylko napędzały machinę marketingową, której bądź co bądź i tak nikt by nie zatrzymał. Jakkolwiek Madonna by nie zaśpiewała, dobrze czy źle to cieszę się, że wystąpiła, bo tym samym pomogła zrozumieć pewnym osobą, że ciągłe negatywizowanie i szukanie dziury w całym nie ma sensu.















