iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Muzyka
+ - 0

Jak KRS ONE nieoczekiwanie wpłynął na moje życie i co z tego wynikło?

10 08 2009 "Cyberius" czyli Zee Jop Artykuł był czytany 1680 razy
Źródło: C:Documents and SettingsElinaPulpitKRSNA RS.JPG
Źródło: C:Documents and SettingsElinaPulpitKRSNA RS.JPG

Co może wyniknąć ze słuchania muzyki?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

KRS ONE
a więc

Jak KRSNA RS zupełnie nieoczekiwanie wpłynął na moje życie?

 Najpierw jednak napiszę, że że nie zdarzyło się tego lata ani wiosny nic, co mogło by mnie poruszyć, a miało związek z muzyką i jej słuchaniem. Nawet przeciwnie, ponieważ nowe nagrania “Placebo” rozczarowały mnie, tak jak i koncert "MADNESS" na gdyńskim “Openerze”. W przypadku szaleńców z "MADNESS", trudno się dziwić, sami muzycy nie są najmłodsi, a ich muzykę można grać chyba tylko w sposób żywiołowy i dynamiczny. Była więc taka trochę nijaka.

"MADNESS"

Muzyka której słuchałem nie dostarczyła mi - jak napisałem chwilę wcześniej, żadnych głębszych przeżyć, ale paradoksalnie przyczyniła się do zmiany mojego życia. Tak jak kilka miesięcy wcześniej, a tak naprawdę to chyba jeszcze zimą - David Icke. Uwielbiam gościa, co tu dużo mówić, bo jest naprawdę fantastyczny i ma dużo uroku osobistego, jednak nie kupiłem niestety jego teorii. I wcale nie dlatego, że nie wierze w to co mówi David i pisze, ale że po prostu nie ma na to żadnych dowodów. A mógłby przecież niepostrzeżenie podejść podczas jednej z wielu królewskich ceremonii i zdjąć włosek z płaszcza królowej, a następnie oddać go do badania w jakimś dobrym laboratorium. A i mógłby też zwinąć szklankę z pubu w której pił piwo jakiś wysoko postawiony polityk i z fragmentami naskórka zrobić to samo co z włosem królowej. I nie to że nie wierze w obecność innych rozwiniętych cywilizacji i form życia we wszechświecie lub nawet na naszej planecie. Zdziwiłbym się nawet gdybyśmy byli sami. Tak, że nie łyknąłem niestety jego teorii na temat pochodzenia elit rządzących światem, ale przy okazji zauważyłem że facet ma bardzo ciekawe poglądy na temat świadomości człowieka i jego prawdziwej natury. Niektórzy je krytykują, ponieważ uważają to za “new age”, a mnie się podobają i nic złego w nich nie widzę. Mieszaniny z których krystalizuje się nowa jakość zdarzały się już nie raz w historii świata. Wystarczy spojrzeć na pierwszych chrześcijan i poczytać na przykład ewangelie.


Gdy się czyta ewangelie “Judasza”, “Jana”, albo “Magdaleny”, to widać jak dużo wpływów nie tylko greckich, bo tych było najwięcej, ale i wschodnich, manichejskich, hinduskich albo nawet buddyjskich przeniknęło do tego co później zostało nazwane chrześcijaństwem. Ludzie z tamtych czasów żyjący w Palestynie, przypominać musieli kontestatorów z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Wracając do Davida i jego wizji ludzkiej świadomości - to taka w gruncie rzeczy mieszanina filozofii wschodniej z odkryciami współczesnej nauki. I muszę przyznać że David zawstydził mnie ponieważ moja duchowość ostatnimi czasy mocno podupadła i przywiędła, tak że zawstydzony jak uczniak przyłapany na nieodrabianiu pracy domowej lub co gorsza nie przestrzegający higieny, postanowiłem ją ożywić. Naprawdę, możecie wierzyć albo nie, ale poczułem się jak facet który chodzi w śmierdzących skarpetkach, lub myje się raz na kilka dni.

Podobnie rzecz wyglądała z KRSem . KRS [ONE] fascynuje mnie jako człowiek. Jego mimika, niezwykły sposób w jaki mówi, fantastyczna twarz, a do tego wszystko naturalne i spontaniczne facjata KRSa - to wszystko sprawia, że jest niepowtarzalny.

Ale na kolana nie rzuciła mnie wcale muzyka Krsny, ale tematy które “Wiedza Trzymająca Władzę Prawie Nad Wszystkimi” porusza. Pomimo wieku, a facet ma czterdzieści pięć lat i nie pęka - choć pewną popularność odniósł - i nie stał się wcale “dorosły”. “ Bo takie przecież jest życie”, lecz żyje nadal w świecie w jakim żył i wierny jest wartościom jakie wyznawał wcześniej, czyli po prostu nie zesztywniał i nie stał się odlanym z betonu posągiem w gabinecie figur.


W swoich tekstach Krsna porusza to co dla niego jest ważne, a więc między innymi takie kwestie jak wegetarianizm [ “Beef”, “ My philospohy” ] medytacja, problemy ludzi bezdomnych i będących poza obiegiem i "głównym" nurtem życia, lub komercjalizacja kultury, czy też kwestia poszukiwania własnej tożsamości. Mówiąc w jednym zdaniu, i w sposób odrobinę uczony, poświęca swoje życie na poszukiwanie siebie w świecie.
W każdym razie bez nudnych wykładów napiszę w jednym zdaniu, że KRS przypomniał mi że nie jadłem kiedyś mięsa i to przez lata, i zwyczajnie zrobiło mi się wstyd.
Już parę miesięcy wcześniej gdy sięgałem ręką do lodówki, coś mnie powstrzymywało, bo jak tu zjadać żywą istotę, do tego zwykle przyjaźnie do mnie nastawioną - jeśli rzecz jasna mamy do wyboru inne jedzenie.
Drugą sprawą jest fakt, że przez całe lato i jesień jadałem byle co, wchodziłem do marketu i kupowałem pakowane w folie tanie mięso za niecałego funta paczka. Po takim jedzeniu mój organizm nie czuł się najlepiej, i do tego niestety przytyłem. Jednak pomimo że nie przepadam specjalnie za hip-hopem i rapem jakby ktoś się pytał [choć nie raz spotkałem się ze stwierdzeniem że piszę hip-hopowe wiersze lub dramaty, np. "Poemat pogański ], to jednak KRS miał na mnie i moje życie spory wpływ. Prawdę mówiąc, to się nawet nie spodziewałem tego. Ale fajnie że się stało.


Warto też wspomnieć o jednej z ikon muzyki ostatnich dwudziestu lat. Nie byłem nigdy fanem Michaela ani jego muzyki, ale parę tekstów jakie znalazłem na prawicowych portalach skłoniło mnie do tego [ pomimo że uważam siebie za przedstawiciela umiarkowanej lewicy libertariańskiej to nie przeszkadza mi to jednak, zaglądać czasami na portale prawicowe, choć ostatnio robię to coraz rzadziej] Sposób w jaki pisano na tych chrześcijańsko - prawicowych portalach o jego śmierci, o nim samym,jak i o jego pogrzebie, sprawił że pojawiło się we mnie kilka refleksji.

Po pierwsze czy ciało człowieka nie należy do niego samego i nie jest jego własnością, podobnie ja i jego życie I czy w związku z tym nie ma prawa do robienia z nim co mu się podoba? A więc zmieniania odcienia swojej skóry, koloru włosów i kształtu nosa lub podbródka, -nawet jeśli jeśli po takich zabiegach wyglądach komicznie. Po drugie czy nie ma prawa do własnych marzeń i kreowania swojej wizji świata. Jeśli ma ochotę aby na jego pogrzebie paradowały słonie, to czemu nie - ja sam chciałbym zostać pochowany we własnym ogrodzie, tuż koło swojego domu, a najlepiej do tego pod pięknym rozłożystym drzewem jeśli już urodziłem się w szpitalu a nie w domu, i na dodatek chodziłem do państwowej komunalnej szkoły, a wcześniej przedszkola, a czasami nawet do powszechnego kościoła, co mi się też zdarzało, ale na szczęście nie zbyt często. I za czym zresztą nie przepadałem. Przyznam że nie pasuje do ich koncepcji powszechnej miłości bliźniego i wybaczania wszystkiego. Bo kojarzy mi się raczej z olewaniem wszystkiego, lub baniem się,czyli po prostu strachem. Strach i lenistwo wymieszane ze sobą.
W połowie sierpnia przyjeżdża do Polski druga z ikon współczesnej muzyki pop czyli Madonna, a niektórzy zapowiadają już protesty.


A wracając do muzyki. Spodobał mi się tego lata “Hurt” starego dobrego Johniego Casha, który znalazłem niedawno w sieci, i pomyślałem że ten facet -jak dobre wino- dopiero zaczynał, w przeciwieństwie do większości która zwykle z biegiem czasu się kończy, marnieje i starzeje, by zejść zapomnianym ze sceny życia.
W internecie znalazłem także stare wersje 'Horses” i “Kimberley” -Patti Smith. Naprawdę, świetnie mi się tego słucha.

-------------------
fotografie KRSa  i grupy  "Madness" pochodzą z wikipedii

Tekst został  wyróżniony  w  konkursie na "Ithinku.pl"





+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Jan | 13:52 22-06-2010

Cześć.

Artykuł ciekawy, do rzeczy i do ludzi. Jednak co do pobierania DNA królowej - zapewniam, że zbliżenie się do monarchy na odległość pozwalającą na wykonanie takiej operacji ta nie lada sztuka. Nie podejdziesz do Elki, nie zagadzasz: "Siemanko wasza wysokość, potrzebuję twoich włosów bo chcę sprawdzić czy w pełni jesteś człowiekiem." ; ) A wysoko postawieni politycy nie żłopią piwa w pubach. Stać ich na bardziej wykwintne trunki. Ale jak dla mnie to medal za inicjatywę ; )



Pozdrawiam

V.