iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Muzyka
+ - 1

Koncert Noworoczny w Auli UAM - recenzja

13 01 2008 Jan Felcyn Artykuł był czytany 3052 razy
Źródło: C:Documents and SettingsJasMoje dokumentyMoje obrazyithinklogo-uam.gif
Źródło: C:Documents and SettingsJasMoje dokumentyMoje obrazyithinklogo-uam.gif

Jak co roku pod patronatem rektora Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu odbył się Koncert Noworoczny. Prezentują się podczas niego studenci, którzy oprócz nauki zajmują się również muzyką działając w uniwersyteckich zespołach.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Tym razem widzowie podczas tego darmowego wydarzenia mogli posłuchać orkiestry kameralnej pod batutą Aleksandra Grefa, chóru UAM pod dyrekcją Jacka Sykulskiego oraz chóru kameralnego UAM, którego dyrygentem jest Krzysztof Szydzisz.

Orkiestra zagrała następujące utwory:

1. K.SIKORSKI , “4 POLONEZY WERSALSKIE”
POLONEZ NR 2- ALLEGRO NON TROPPO
2. R.SCHUMANN, MARZENIE
3. V.BARSTAD , BOURREE IN C MAJOR
4. J.WILLIMS, THEME FROM “SCHINDLER’S LIST”
5. K.MOYER ARR. I SAW THREE CAROLS

Choć młodzi muzycy grają ze sobą od niedawna, nie można im odmówić przyzwoitego warsztatu. Szczególnie miło dla ucha brzmieli skrzypkowie. Program zaprezentowali poprawnie, jednak nie urzekli mnie w żaden szczególny sposób. Był to kawał solidnego rzemiosła, jednak bez błysku, którego należałoby oczekiwać słuchając muzyki klasycznej.

Jeśli miałbym wybrać ulubiony utwór, byłby to temat z Listy Schindlera. Został zagrany ze zróżnicowaną dynamiką, były momenty, w których ciężko było się oderwać od słuchania. Ale zarówno tutaj jak i w innych utworach brakowało konkretnej drogi interpretacji, co zresztą zrozumiałe przy tak młodym zespole. Grupa ma potencjał i z niecierpliwością czekam jak się będzie rozwijać.

Zaraz po orkiestrze na scenie zjawił się chór Jacka Sykulskiego. Jest to jeden z bardziej cenionych chórów akademickich nie tylko w Poznaniu ale i całej Polsce. Podopieczni dyrygenta zjeździli wraz ze swoim repertuarem wiele państw, niedawno śpiewali na Harvardzie a już niedługo polecą do Boliwii.

Nie był to pierwszy występ tej grupy, który widziałem na własne oczy. Jednak we wtorek ostatecznie przekonałem się, że nie ma ona sobie równych w stolicy Wielkopolski.

Repertuar chóru przedstawiał się następująco:

1. ANON.., OPR. M.MCGLYNN – JERUSALEM
2. M.ZIELEŃSKI – ANIMA NOSTRA SICUT PASSER
3. J.SYKULSKI – GLORIA
4. E.WHITACRE - WATER NIGHT
5. W.SWINGLE - AGINCOURT SONG
6. J.SYKULSKI - WIELKA BOSKA MOC
7. J.SYKULSKI – PÓŁNOC JUŻ BYŁA
8. M.HOGAN – GLORY,GLORY,GLORY TO THE NEWBORN KING
9. TOTO,OPR.ECLIPSE - AFRICA
10.R.NEWMANN, OPR. S.CARRINGTON
SHORT PEOPLE

W ciągu całego występu śpiewacy prezentowali niezwykle wysoki poziom artystyczny. Po raz kolejny udowodnili, że jednym z najważniejszych aspektów chóralistyki jest stosowanie zróżnicowanej dynamiki. Słuchając chóru siedziałem jak zahipnotyzowany i z podziwem słuchałem kolejnych utworów. Wbrew pozorom, największe ciarki przechodziły mi po plecach, kiedy dźwięk płynął niezwykle cicho. Pianissimo i piano brzmiało niezwykle sugestywnie i wywoływało zróżnicowane przeżycia artystyczne.

Nie sposób przemilczeć nietuzinkowej harmonii, która brzmiała w każdym prezentowanym dziele. Jacek Sykulski, absolwent Poznańskiej Szkoły Chóralnej Jerzego Kurczewskiego potrafi świetnie "ułożyć nuty" dla poszczególnych głosów. Wielkie brawa – zupełnie zasłużenie – zebrała "Gloria", utwór wykonywany już podczas obchodów 50. rocznicy Czerwca 56'. Wspaniałą partię zaśpiewały tu soprany.

Mnie najbardziej przypadł jednak do gustu utwór następny, "Water Night". Był odśpiewany głównie piano, ale dźwięk płynął bardzo czysto i przenikliwie docierał na widownię. Nietypowa, "chropowata" harmonia potęgowała wrażenia, które dodatkowo wzmacniali śpiewacy oświetlając swoje twarze latarkami.

Ale widownie najlepiej kupili panowie, którzy prezentując się w "Africa" z repertuaru grupy Toto świetnie imitowali wszystkie instrumenty, a śpiewający główną melodię soliści bardzo dobrze pokazywali emocje i modulowali dźwięk.

Cały występ należy podsumować gromkim "brawo". Jacek Sykulski umiejętnie prowadząc chór osiąga naprawdę dobre efekty. A najlepszym przykładem była jedna z sopranistek, która w pewnym utworze z łatwością śpiewała czysto dźwięki z oktawy trzykreślnej.

Po krótkiej przerwie i zmianie scenografii nastąpił występ chóru kameralnego UAM prowadzonego przez Krzysztofa Szydzisza. Sam dyrygent nie pojawił się jednak podczas pierwszego utworu, w którym partię solową zaśpiewał późniejszy konferansjer Marek Szurawski.

Ten wybitny znawca morza pojawił się ze względu na wyłącznie żeglarski repertuar chóru. Tego dnia rozbrzmiewały w Auli Uniwersyteckiej dźwięki następujących pieśni:

1. MORZE TWE TAK WIELKIE
2. THE PIORUNERS, RAZEM BRACIA DO LIN
3. ARR. ROBERT SUND, THE DRUNKEN SAILOR
4. MIKOŁAJ MAJTUSIAK, CORNER SALLY
5. ARR. GRZEGORZ OPALUCH, NAPRZYJ NA WIOSŁO
6. ARR. MARCIN WAWRUK, CO SIĘ ZDARZYŁO (CAN’T YE DANCE THE POLKA?)
7. ARR. JAMES ERB, SHANANDOAH
8. STAN ROGERS, NORTHWEST PASSAGE
9. JOHN B. DYKES, WILLIAM WHITING, ETERNAL FATHER
10.ARR. JONATHAN RATHBONE, VEM KAN SEGLA FÖRUTAN VIND?
11. K.KUZA, J.ROGACKI, POŻEGNANIE LIVERPOOLU

Marek Szurawski podczas całego występu przybliżał publiczności historię ludzi morza. Opowiadał w sposób barwny i dowcipny, ale na tym jego rola się nie kończyła. Towarzyszył też chórowi grając na kościach i concertinie (charakterystycznej, małej, sześciokątnej harmonii). A na koniec rozkołysał widownię zachęcając ją do wspólnego śpiewania.

Ważną rolę w występie pełniła scenografia. Sam chór był ubrany jednolicie w stroje majtków, a Krzysztof Szydzisz założył kapitański frak, w którym dowodził swoimi podopiecznymi. Wokół sceny powiewały flagi sygnałowe i leżały elementy żeglarskiego sprzętu.

Bez wątpienia ta część koncertu minęła w miłej, gawędziarskiej atmosferze. Jednak samej muzyki było chyba mniej niż opowieści pana Szurawskiego, w dodatku utwory były w dość łatwym opracowaniu i trwały krótko. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że oprawa występu stała na najwyższym poziomie, ale chór nie pokazał pełni swoich możliwości. A ma je z pewnością, co udowadniał już nie raz, choćby podczas zeszłorocznego przeglądu chórów Universitas Cantat.

Cały koncert zamknął się w trzech godzinach, a więc trwał długo. Czas jednak nie był stracony, bo młodzi poznańscy artyści po raz kolejny pokazali, że drzemie w nich ogromny potencjał. A to z pewnością cieszy, zwłaszcza w kontekście akademickiego wizerunku Poznania kreowanego przez lokalne władze.




+ - 1

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Anita | 12:25 14-01-2008

zawsze to interesujace przeczytac recenzje...