iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Muzyka
+ - 3

Moje małe r&b

11 02 2008 Monika Dorota Gorbaczyńska Artykuł był czytany 3505 razy

"Rhythm and blues", czyli esencja wszystkich gatunków.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Wiele osób może się zdziwić, dlaczego pisząc o historii r&b nie cofam się do korzeni tej muzyki, do artystów którzy ją stworzyli. Wiem, że gdyby nie Michael Jackson, Stevie Wonder, Luter Vandross itd., muzyka r&b mogłaby nie powstać. Ci artyści zawsze będą w panteonie gwiazd i zapamiętani na następne pokolenia. Cofnijmy się w czasie do końca lat 70-tych i początków lat 80-tych. Wtedy to rodzi się kilka gwiazd, które na zawsze zmienią historię muzyki. Dzisiejsze r&b to wszystko to, co najlepsze z soulu, popu, hip hopu i techno połączone w jedną całość.

Historię zaczniemy od roku 1979. Postanowiłam zahaczyć o tą datę, gdyż w tym czasie urodziła się Aaliyah, której nie mogłabym pominąć w tej historii. Aaliyah, mimo krótkiego życia i jeszcze krótszej kariery, wtargnęła do naszych serc, by tam osiąść na dłuższy czas. Pozostawiła po sobie dwie wspaniałe piosenki „I care for you” oraz „The one i gave my hart to”. Mało osób wie, że dziś motyw Aaliyah przewija się bardzo często u współczesnych gwiazd. Słysząc takie gwiazdy jak Cassie, Cristinę Milian czy choćby Rihanne, wielu z was może powiedzieć, że one naśladują takie gwiazdy jak Areta Franklin czy Whitney Houston. Każda współczesna gwiazda naśladuje i kieruje się muzyką swojego idola. Rozwój każdej muzyki można porównać do łańcucha – gdy zabraknie w nim jednego elementu, całość się sypie. Aaliyah wrzuciła do muzyki r&b dużo świeżości. Można powiedzieć, że oderwała ta muzykę od Soulu – wyrwała ją do własnego świata.

W 1979 na świat mały Usher Raymond. Ciekawe czy wtedy wiedział że za kilkanaście lat mocno wstrząśnie światem muzyki. Nie boję się powiedzieć, że jego płyty, każda z kolei, stworzyła dzisiejsze r&b. Począwszy od płyty „Usher” poprzez „My way, 8701” i skończywszy na „Confessions” zdajemy sobie sprawę, że te płyty stworzyły nie lada historię tej muzyki. Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałam piosenkę „Call my a Mack”. Możecie mi nie wierzyć, ale już wtedy wiedziałam, że za kilka lat Usher będzie wielki. „My way” – piosenka, która dodała beaty i przyśpieszyła trochę tamte r&b, które bardziej przypominało soul. Od tej chwili lata 90-te to r&b pełne życia na zawsze wtargnęło do klubów. Można powiedzieć, że od tej chwili r&b wypiera pozostałych graczy z rynku. Po roztańczonych latach 90-tych przychodzi „U Got it Bad”. I to wcale nie oznacza cofnięcie się znowu do punktu wyjścia. „U Got it Bad”, mimo że zwalnia poprzednie tempo, to obecność niskich basów jeszcze raz wynosi r&b na szczyty sławy. R&b staje się muzyka interaktywną – zmienia się wraz ze światem. Jest muzyką, która nadaje mu rytm. No i wreszcie mamy „Yeah” - piosenkę, która znów udowadnia, że r&b potrafi wyssać z innego gatunku tylko to co najlepsze.

Jeszcze na koniec cofnijmy się znów do lat 80-tych, a właściwie do roku 1981. Do daty, w której urodziła się najnowsza gwiazda r&b, czyli Beyonce Knowles. Podobnie jak Usher, wyznacza trendy w dzisiejszym kobiecym r&b. Jej piosenka „Crazy In love” stworzyła początek ery rządów kobiet w tej muzyce. Ona udowodniła ze kobiety są stworzone do tej muzyki.

Słuchając dzisiejszego r&b, możemy przytoczyć sobie słowa najnowszej piosenki Beyonce „Deja vu” – gdzieś kiedyś to już słyszeliśmy. To pozwala nam nie zapomnieć, o tym że r&b, które zmieniło się przez te wszystkie lata nie jest muzyka nową. Słuchając współczesnych gwiazd nie zapominajmy o tych, którzy wiele lat temu przetarli wiele szlaków, przeszli ciężką drogę, aby dać nam dzisiejsze r&b.





+ - 3

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Magdalena Danaj , , Jarosław Kopeć

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 9

1. Marcin | 17:43 30-07-2006

Jakby to ująć.......... Są błędy stylistyczne. Tekst cechuje chaotyczność. Autorka nie wyczerpała poruszanych wątków do końca. Chciała ona napisać tekst o historii muzyki r&b w oparciu o biografie największych gwiazd tego gatunku. Nie wyszło...

2. Marcin | 17:43 30-07-2006

Jakby to ująć.......... Są błędy stylistyczne. Tekst cechuje chaotyczność. Autorka nie wyczerpała poruszanych wątków do końca. Chciała ona napisać tekst o historii muzyki r&b w oparciu o biografie największych gwiazd tego gatunku. Nie wyszło...

3. Daniel | 21:48 04-08-2006

Dużo błędów stylistycznych, literówek, zdania z małej litery (sic!). Brak podstawowej rzeczy, rozszyfrowania skrótu R&B! "Rhythm and blues" gdyby kto pytał. Sorki, ale nie akceptuję.

4. Jarosław | 13:44 15-12-2006

Pozytyw, chociaż nie udało się uniknąć mylenia przypadków rzeczowników, niefortunnych związków słownych i potknięć typowych dla sytuacji, kiedy autor nie przeczytał tekstu po raz drugi i trzeci przed publikacją.

5. Anita | 15:42 11-02-2008

no bledow sporo , ale art. na plus

6. Monika Dorota | 18:41 11-02-2008

dzięki za wszystkie słowa. napisałam ten artykuł już jakiś czas temu. Jest to moj pierwszy artykuł. Moim problemem jest to, ze kocham muzykę i nurkowanie, ale mama tyle myśli w głowie że nie potrafię ich zebrać w pewien ład. Chcę przekazać wiele rzeczy o muzyce, którą kocham ale dopiero się uczę wiec bedę wdzięczna za wszystkie sugestie.

7. Karolina | 22:35 11-02-2008

błędy błędami, ale muzyka muzyka :)

8. Monika Dorota | 13:55 26-02-2008

Do Łukasza - zanim zaczniesz pisać innym co źle robąa to jedna prośba - sam zwracaj uwage na to jak piszesz - jak mozna robic takie błędy i pisać "jestem osobom" - nie mówię juz o literówkach, które robisz bo to sie zdarza każdemu ale są granice - nie kalecz polskiego języka w taki sposób.