papryczki: Stadium Arcadium
Artykuł był czytany 3761 razyNowa płyta Red Hot Chili Peppers - Papryczek - zachwyca mnie - być może mniej, ale i tak jestem bardzo zadowolony - to naprawdę dobra płyta. Im dłużej jej słucham, tym bardziej mi się podoba - czego i wam życzę. Ale do rzeczy.
Swoją drogą - ja też jestem to średnie pokolenie!
Stadium Arcadium daje jednak nadzieję, że nie wszystko stracone. To poniekąd zestaw dla bardzo szerokiego grona odbiorców. Nie tylko dlatego, iż jest to podwójny album z 28 kompozycjami (pierwotnie wybrano je z 36!) - ale głównie dlatego, że RHCP pokazują swoją niesamowitą wszechstronność. Z przewagą twarzy rockmanów. Bez wątpienia muzycy dołożyli starań, żeby naleciałości a la Californication było mało, a może nawet bardzo mało.
Ale w tym eklektyzmie jest też kluczowa wada - to zestaw zbyt mało charakterystyczny - więc dla mnie średnio nadaje się na płytę roku. Już przy końcu pierwszej płyty jako słuchacz masz wrażenie pewnego zagubienia: co tu wybrać do diaska? Co zapamiętać z Stadium Arcadium?
Owszem: co utwór odnajdujemy jakieś zachwycające fragmenty, rozwiązania, aranżace, brzmienia, solówki... ale może to właśnie od przybytku głowa boli? Więc narzekania moje są zbędne?
Przejrzyjmy to dokładniej. Płyta pierwsza - Jupiter.
Dani California - umiarkowany przebój tylko częściowo nawiązujący do Californication;
Snow (Hey Oh) - flety, jakby wyjęty wprost z Californication, ciekawe przejście z basem jako wiodącym instrumentem;
Charlie - funkujący jak za starych dawnych lat, wreszcie dostajemy solówki gitarowe Dave Navarro, bardzo ciekawie zaaranżowane chórki, soczysta solówka Flea na koniec;
Stadium Arcadium - balladowo się rozwijający, oparty na bazie riffów Navarro, niewielki udział klawiszowej elektroniki;
Hump De Bump - funk z Flea na ciężkim basie, trąbka dodaje barwy w drugie części - czyste rockowe wariacje, utwór mocno rozwojowy - chyba jeden z najważniejszych w omawianym wydawnictwie;
She's Only 18 - gitara wah-wah, bardzo ciekawe zaśpiewy Kiedisa, czysty rock bez stylizacji, dialog wokalisty z basistą, rockowa solówka Navarro;
Slow Cheetah - akustyczny początek, ballada, śliczna miniaturka - solówka na koniec utworu;
Torture Me - atak basu na wstępie, potem straceńcza pogoń instrumentalna, proste rockowe granie z silnym charakterystycznym dodatkiem sekcji dęciaków i złożonych chórków, Navarro ponownie pokazują swoje nieprzeciętne możliwości techniczne w solówce.
Strip My Mind - znów riff gitarowy jest podkładem całości, głęboko schowany zaśpiewowy chórek, ballada tęskniąca;
Especially In Michigan - wypełniacz, który poza solówkami giatarowymi niewiele ma do zaoferowania;
Warlocks - czysty funk jak z Blood, Sugar, Sex Magik, w tle organy hammonda, dla takich utowrów można pokochać ten album;
C'mon Girl - basowe popisy Flea, śliczne pastelowe impresje gitarowe Navarro, falująca energia;
Wet Sand - ładnie zaaranżowana (klawisze, nawet brzmienia klawesynu) ballada;
Hey - symaptyczna, wyluzowująca ballada w średnim tempie na koniec płyty
Płyta druga z zestawu - Mars:
Desecration Smile - gitara akustyczna z miękkim, niemal akustycznym basem w tle, mimo, że wprost nawiązuje do łagodnych brzmień Californication, być może pojawić się na kolejnym singlu grupy
Tell Me Baby - znów funk!
Hard To Concentrate - znów kandydat na singiel z ładnymi kongasami i solem Navarro, który ujawnia nowe oblicze talenu - autora melodycznych solówek;
21st Century - mocna sekcja z wyciągniętym basem,
She Looks To Me - rockowa balladka, zwraca uwagę ukryte niejako z boku solo gitarzysty,
Readymade - silny, motoryczny kawałek, chwilami nawiązujący (sekcja i gotara solowa) do stylu Audioslave, ale przede wszystkim jest to klasyczne, rockowe granie okraszone obfitymi solami Navarro, bez nadmiaru chórków;
If - piękna, ulotna, atmosferyczna ballada
Make You Feel Better - perkusja jak u wczesnych Police, a nawet Kiedis ma parę zaśpiewów wyraźnie nawiązujących do policjantów. Być może ten utówr to największe zaskoczenie stylistyczne płyty.
Animal Bar - rockowe granie, interesująca rytmika - trochę połamana wbrew konsekwentnej linii basu, niepokojące solo gitarowe;
So Much I - znów stary, dobry Red Hot: kapitalna motoryka, naprzemienne dialogi basu to z perkusją, to z gitarą solową.
Storm In A Teacup - znów funk, chyba nawet najmocniejszy na całej płycie akcent z znakmi firmowymi grupy - zawołaniami, ryczącą sekcją i poszarpanymi rytmami;
We Believe - trudno coś powiedzieć, może to: rock.
Turn It Again - przedziwny pokręcony rytm, ale nadal funk;
Death Of A Martian - ballada rockowa, ale bez przekonania.
Kończąc - nic tylko słuchać!
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 8
Podoba mi się krótki ale rzeczowy przegląd przez wszytskie utwory, trochę krytyki i trochę pochwał. Co myślę, że możnaby napisać lepiej, to kilka pierwszych zdań. Rzeczywiście mogloby być bardziej do rzeczy. Chętnie zmienię swoje zdanie po kilku poprawkach!
Swietna recenzja, zachęca do przesłuchania płyta
Osoba piszaca tą recenzję chyba żyje w innym wymiarze, lub zupełnie pogubiła się w licznych zmianach personalnych w RHCP. Chciałbym zauwazyc że Dave Navarro brał udział tylko przy nagrywaniu jednej płyty Papryk, a mianowicie One Hot Minute (1994) .
Hillel Slovak (1983; 1985-1988)
Jack Sherman (1983-1985)
Duane 'Blackbird' McKnight (1988-1989)( przejsciowo)
Arik Marshall (1992-1993)(przejsciowo)
Jess Tobias (1993)(przejsciowo)
Dave Navarro (1993-1998)
Perkusiści
Jack Irons (1983; 1985-1988)
Cliff Martinez (1983-1985)
D.H. Peligro (1988-1989)(przejsciowo)
Chad Smith (1991 - do teraz)
John Frusciante (1989-1992; 1998-) - gitara elektryczna
recenzja ok, ale znajomość skladu zespolu? dave'a navarro gral w zespole tylko na one hot minute!gitarzysta red hot chili peppers jest john frusciante!
Czekales na to wydawnictwo z niecierpliwoscia...
czy tylko po to aby porownac z 'Californication' i 'One hot minute' i jej niedoscignionym Navarro, ktory zagral tylko na jednej plycie?
cala ta recenzja jest malo profesjonalna, zeby nie rzec smieszna
proponuje jednak przesluchac wszytkie plyty zanim wezmiesz sie za dokladne recenzowanie...
bo np. 'Tell me baby' i ten funk.... oj oj, gdzie ten funk :D
i cos sie tak przypial do Navarro? artykul moim zdaniem beznadziejny!
Dobrze ze chlopaki polskiego nie znaja, mam nadzieje ze nikt Im tego nie przetlumaczy














