iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Muzyka
+ - 7

"Poligono Industrial"- czyli co zmajstrował pan Staszewski...

24 07 2006 Michał Suchoński Artykuł był czytany 5479 razy
Źródło:
Źródło:

Nowa płyta Kultu wydana w roku 2005 stała się źródłem wielu sporów na forach internetowych- jedni nie znaleźli w niej niczego, drudzy mówili o godnym następcy na prawdę wspaniałego "Salon Recreativo"

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Staszewski, razem z całą grupą Kult i jego pobocznymi projektami jest na pewno artystą nietypowym, charakterystycznym. Niektórzy narzekają na moralizatorskie teksty jego piosenek, inni uważają, iż stara się być kimś, kim w rzeczywistości nie jest... Tak czy inaczej nie można mu jednak odmówić popularności, uznania i pewnego kunsztu muzycznego- w końcu piosenki typu „Gdy nie ma dzieci” czy „Brooklyńska Rada Żydów” są znane i lubiane nie tylko przez fanów muzyki rockowej.
Czemu Kult zawdzięcza swój sukces? Zapewne tej mieszance muzyki rockowej, folkloru, punku, popu czy jazzu... Saksofony, pianina, gitary, perkusje, różnorakie instrumenty ludowe- to wszystko można znaleźć w wielu piosenkach tego zespołu.
Ale przejdźmy do rzeczy- jaka jest nowa płyta? Inna, nietypowa- bardziej jednolita, mniej w niej tych setek różnych dźwięków, tu raczej czeka nas mieszanka rocka i jazzu, z drobnymi elektrycznymi wstawkami.
Kasta pianistów to piosenka dość sprytnie „zabezpieczająca” płyty przed piractwem i zarazem dość mocno utrudniająca życie. Czemu? Ma ona numer 0, więc chyba żaden napęd CD jej nie odczyta, zaś by odtworzyć ją na wieży czy innym urządzeniu do tego przeznaczonym musimy z 1 piosenki przesunąć o jeden wstecz. Utrudnienie, a na dodatek niewiele dające, bo już pełno „popranie” przegranych płyt krąży po sieci...
Lecz jaka jest sama piosenka? Oparta na tekście „Elektrycznych nożyc”, jest tak naprawdę odrobinę zmienioną tekstowo (wstawka o pianistach zamiast o owych nożycach) i dość znacznie melodyjnie nową wersją tej piosenki. Całkiem udaną wersją zresztą, lecz jest to piosenka wybitnie koncertowa.
Pot i kreff, piosenka prosta w interpretacji i melodii, typowy rockowy kawałek. Kazik krytykuje całe rock’n’rollowe społeczeństwo zapatrzone jedynie w swoją pasję, dla których nie istnieje większość świata. Całkiem udana piosenka, lecz brakuje jej jakiegoś pazura, czegoś co pozwoliłoby nam ją zapamiętać.
Park 23 to zrealizowana z dużą pomocą „elektryki” piosenka z dość osobistym przekazem autora. Złość, wytykanie wad i ironiczne przedstawienie tego, co dzieje się w kościele, oczywiście odpowiednio wyolbrzymione przez Staszewskiego. Piosenka całkiem zgrabna, lecz nie każdy ją polubi, to pewne.
Kocham Cię, a miłością swoją to kolejne już- po „Do Ani”- wyznanie miłości według Staszewskiego, tym razem miłości, która już wiele ma za sobą. Próba obudzenia namiętności, zresztą całkiem udana- tekstowo i muzycznie to jedna z najlepszych „kompozycji” na tej płycie. Niezbyt ambitna, acz naprawdę miła dla ucha.
Kazelot w wersji hiszpańskiej po prostu mi się nie spodobał. Nie, nie dlatego, że jest kiepski- ale wersja polska jakoś łatwiej wpada w ucho, a poza tym... Powiedzmy sobie szczerze- to raczej tylko coś, co ma zapchać miejsce i wydłużyć i tak już niekrótką płytę.
Prezydent czyli kolejna dość kontrowersyjna piosenka. Kazik mówi, co myśli o aferze Orlenu, a dokładniej momentu, gdy zamieszany został w nią Aleksander Kwaśniewski. Bynajmniej nie jest to pochwała dla byłego prezydenta RP- drwi z jego odmowy zeznań przed komisją. Kawałek muzycznie średni, ale dość błyskotliwy tekst powoduje, iż znajduje się on wyjątkowo wysoko w moim osobistym rankingu piosenek Kultu.
Tłuszczyca to, jak dla mnie, najdziwniejszy (poza ostatnim) kawałek na tej płycie. Nie wyróżnia się niczym, tekst daje dość dużą ilość interpretacji, szczerze powiedziawszy to trochę zbyt wielką. Ot, średnia piosenka.
A kiedy nic was nie ochroni jest swoistą „groźbą” wymierzoną w kierunku polityków- wróży im rychłą karę za ich grzechy gdy byli u władz, podkreśla siłę tłumu, dalej zaś coraz bardziej zmienia temat piosenki. Mi jednak bardzo podoba się melodia i sam wokal Staszewskiego w tej piosence- momentami bywa naprawdę porywający!
Bracia to kawałek dość mocno utrzymany w tonie tej płyty- też zwracający uwagę na coś, co przeszkadza autorowi. Tutaj trochę krytykuje ludzką znieczulicę czy pozorną kulturę, a stara się to robić w sposób raczej dowcipny. Co prawda średnio mu to wychodzi, ale niektóre naprawdę dobrze zagrane momenty pozwalają zapomnieć o uszczerbkach w tekście.
Lepszych dni nie będzie już to- wbrew tytułowi- dość wesoła melodyjnie piosenka, w której Staszewski- wg większości recenzentów- mówi dość przewrotnie o tym, co się teraz dzieje w Kulcie- każdy członek zespołu ma już kilka innych, atmosfera się psuje... Piosenka z duszą, z tym właśnie „pazurem”, jedna z lepszych.
Cham to dla mnie najgorsza piosenka na płycie, zresztą jest wg mnie jedną z najgorszych Kultu- nudna melodia, tekst raczej monotonny- zupełnie nie w ich stylu.
Nie żyje ponad stan to jedna z najlepszych piosenek na płycie. Słowa o „braku Boga” czy „nie życiu ponad stan” zawierają w sobie wiele przesłań, które w końcu łączą się ze sobą i mówią coś o naszym społeczeństwie w oczach autora tekstu. Tak, to chyba- obok następnej piosenki- jeden z najlepszych numerów na „Poligono Industrial”, dość trudna acz naprawdę dobra piosenka.
Pan Pancerny to naprawdę zagmatwana w interpretacjach piosenki. Ludzie mówią, iż są to słowa o śmierci papieża, drudzy mówią o władzy totalitarnej, następni zwrócą uwagę na „rozpacz w płynie”... A przy tym cała piosenka ma ten nastrój, nastrój który- szczególnie podczas koncertów- potrafi wzbudzić dreszcze. Tak, naprawdę to boska piosenka- a teledysk do niej należy do jednego z lepszych w historii Kultu.
Poligono Industrial czyli tytułowa piosenka, całkiem przyjemna, lecz... bez większej treści. Melodia naprawdę klimatyczna, słowa zresztą też- ale nie składa się w to jakąś spójną całość, trudno znaleźć sens tej piosenki. Ale jeżeli nie przejmujemy się znaczeniem czy przekazem, naprawdę można polubić tą piosenkę.
To już cała płyta- 14 piosenek (razem z „Kastą Pianistów”), może nie w starym, dobrym stylu, acz naprawdę dobrych. Mówiono, że to pierwsza płyta, przy której Staszewski prawie nie pracował- ponoć robił tylko to, co koniecznie musiał zrobić. Owszem, czuć pewną zmianę- raczej na gorszą, lecz pogłoski o rozpadzie Kultu to raczej gruba przesada. Za dużo pobocznych projektów Kazika i innych członków zespołu wpłynęła negatywnie na jakość płyty, ale naprawdę warto jej posłuchać- to po prostu równa, dobra płyta- bez hitów, ale pełna dobrych piosenek. Polecam!





+ - 7

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Sebastian Kołodziej, Bartosz P., Agnieszka Urbaniak, , Rafał Szymański

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 6

1. Rafał | 08:56 18-07-2006

Dobra, wnikliwa recenzja.

2. Sebastian | 11:50 18-07-2006

Troszkę przypomina mi monotonną listę zasług i wad, ale merytorycznie bez zarzutów. Używaj więcej synonimów to wzbogaca treść.

3. Łukasz | 13:52 18-07-2006

Recenzja jest nudna i przegadana, a kompozycja oparta na zasadzie wyliczanki woła o pomstę do nieba. Tekst traktuje o płycie cokolwiek już zakurzonej (mamy połowę 2006 roku), a na domiar złego odstrasza błędami stylistycznymi i interpunkcyjnymi.

4. Marta | 18:38 25-07-2006

Nie ma chyba gorszego patentu na recenzje plyty niz opisywanie kazdej piosenki z osobna...
P.S. "Naprawde" pisze sie na pewno osobno.

5. Jacek | 18:59 25-07-2006

Po przeczytaniu recenczji pana Suchońskiego mam wrażenie, że jego znajomość twórczości zespołu Kult jest dramatycznie słaba.
Określenie płyty Salon Recreativo jako "naprawdę wspaniałego" oraz uznanie utworów "Gdy nie ma dzieci" oraz "Brooklińska Rada Żydów" za najbardziej godne przytoczenia przy okazji przybliżania zespołu, któremu lideruje Kazik budzi moje zdumienie.

Jeśli faktycznie ograniczyć się przy ocenianiu ostatniego krążka Kultu do do jego porównania jedynie z "Ostatecznym Krachem Korporacji" (1998) oraz wspomianym już "Salonem Recreativo" (2001) to faktycznie "Poligono Indsturial" się broni. Mimo wszystko w tym towarzystwie zachwyty są mocno na wyrost.

Jednakże Kult istnieje nagrał do dnia dzisiejszego wydał 13 płyt ( http://www.kult.art.pl/pl/dyskografia/) i w tym zestawiu jego ostatni projekt prezentuje się, moim zdaniem, żałośnie słabo.

Pierwszy zarzut: lirycznie jest dramatycznie. Teksty znośne ("Prezydent", "Bracia") zdominowane są przez liryki słabe i beznadziejne. Piosenka "Pot i Kreff" uznana przez autora za "całkiem udaną" to świadectwo niemocy twórczej Kazimierza Staszewskiego. "Pot i Kreff, wszystkie liście spadły z drzew" czy "Jadę na motorze, motorze w czerwonym kolorze" - nawet w okolicach Częstochowy lepiej rymują. Człowiek-Łoś udzielający się na oficajlnym kazikowym forum jak sam twierdzi na kolanie napisał lepszy tekst pod tą melodię. Do przeczytania tutaj: http://kult.art.pl/forum/viewtopic.php?id=2981&p=1 (post numer 21)

Takie utwory jak "Park 23" czy "Cham" to po prostu bełkot.

Zarzut drugi: Kazimierz Staszewski nagrywając "PI" był chory,zmęczony lub głodny. Zaśpiewane to wszystko jest bez chęci, serca, z minimalnym zaangażowaniem. Na dodatek KS fałszuje w "Park 23"

Zarzut trzeci: o ile pomysły na melodie poszczególnych utworów są nawet interesujące to brzmi ta płyta jak nagranie demo z lat 80. Jest płasko, plastikowo, wszystko się momentami zlewa w jedną wielką kakafonię.

Reasumując: ze wszystkich 13 płyt, ta ostatnia jest moim zdaniem najgorsza

6. Bartosz | 20:50 12-08-2006

Ciekawy i interesujący artykuł.