iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Muzyka
+ - 0

Przystanek Dworzec Perdido

31 07 2009 Katarzyna Kozłowska Artykuł był czytany 1013 razy
Źródło: C:Documents and SettingsElinaPulpitdworzec perdido.JPG
Źródło: C:Documents and SettingsElinaPulpitdworzec perdido.JPG

Było to industrialne zamczysko, najeżone setkami przypadkowo rozmieszczonych gzymsów. Pięć gargantuicznych, ceglanych paszczęk połykało po jednej z miejskich linii kolejowych.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Tory wyłaniały się z nich na wysokich, łukowatych wiaduktach niczym kolosalne języki. Sklepy, sale tortur, warsztaty, biura wypełniały tłusty kałdun gmachu, który sprawiał wrażenie spinającego się do skoku, ku wielkiemu niebu, w które wdarł się ze swymi wieżami z taką łatwością.  
                 
                   Tak przedstawia się tytułowy Dworzec Perdido, centrum metropolii Nowe Crobuzon, świata Bas-Lang, stworzonego przez brytyjskiego pisarza, lewicowego polityka i nauczyciela akademickiego Chine Mieviellego. W tym rozwalającym się i gnijącym mieście starają się przetrwać ludzie oraz najdziwniejszej maści rasy czy mutanty. Świat stworzony przez Mieviellego w żadnym stopniu nie jest podobny do tego proponowanego przez Tolkiena. Nie znajdziemy tu czarno - białych bohaterów, krystalicznych charakterów czy też uroczych zielonych zakątków. W Nowym Crobuzon każdy ma coś na sumieniu. I tu właśnie spotykamy naukowca – renegata Issaca der Grimnebullina oraz jego kochankę Lin – owadogłową artystkę. Każde z nich otrzyma niecodzienne zlecenie, które zmusi ich do nieprzewidzianego dla obojga poświęcenia. Na swojej drodze spotkają garudę Yagharka (człowieka – ptaka), wyrmenów, podróżującego między wymiarami pająka Tkacza, samomyślące roboty czy też ludzi – kaktusów.

                   Dworzec Perdido to przede wszystkim popis pióra Mieviellego w przedstawianiu stworzonego świata. Dzięki bogatemu, urozmaiconemu, odważnemu i soczystemu językowi autor przedstawiając architekturę miasta, wszystkie rasy oraz relacje panujące między nimi umożliwia nam zobaczyć, dotknąć i poczuć ulice oraz obywateli Nowego Crobuzon. Mievielle, zwłaszcza na początku, lubuje się w długich, barwnych i niezwykle dokładnych opisach. I tak np. dość przerażająco zobrazowani są prze-tworzeni, czyli ludzie (i nie tylko), którzy w wyjątkowo okrutny sposób zostali ukarani za przestępstwa:

                       Przed Lin stanęła prze-tworzona potężnej postury. Jej twarz wciąż jeszcze była obliczem smutnej, urodziwej kobiety o ciemnej skórze i długich, zaplecionych w warkocze włosach, za to ludzkie ciało zastąpiono wysokim na siedem stóp szkieletem z czarnego żelaza i stopu lutowniczego. Metalowe ciało spoczywało na sztywnym, teleskopowym trójnogu (…) masywne stawy, tłoki i cięgła emanowały niebywałą siłą.

                     Najsłabszą stroną książki jest fabuła, która jest niestety dość banalna. Na końcu książki staje się ona dodatkowo chaotyczna, pisana jakby w wielkim pośpiechu. Dziwne, że tak istotną sprawę zawalił pisarz popisujący się taką erudycją i potrafiący stworzyć tak wielki i skomplikowany świat. W tym aspekcie powieść ratują tylko ciekawi bohaterowie oraz niebanalne zakończenie. To niedociągnięcie nie zmieni jednak faktu, iż Dworzec Perdido to książka, dzięki której zobaczymy, poczujemy i przeżyjemy narkotyczny odlot w Nowym Crobuzon.

Katarzyna Kozłowska




+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0