iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Muzyka
+ - 0

t r y ^d - Public Domain: Muzyka nowej ery?

16 04 2006 Sebastian Nanek Artykuł był czytany 2447 razy
Źródło:
Źródło:

Poszukując w globalnej sieci ciekawej, nie związanej z mainstreamowymi mediami, muzyki, natrafiłem na perełkę - zespół Tryad, czy też t r y ^d i jego album Public Domain.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Co jest główną siłą t r y ^ d, dlaczego tak wybija się na tle innych grup muzycznych? Dlaczego jest warty opisania?

Zespół ten określa siebie jako jeden z pierwszych "wirtualnych bandów", tworzonych przez praktycznie nieznanych sobie ludzi, których jedyną drogą komunikacji jest poczta elektroniczna. O ile idea ta nie jest nowa (wystarczy wspomnieć chociażby komputerową demoscenę), to ciekawi otwarte zachęcanie, poprzez publikację albumu na jednej z wolnych licencji, słuchaczy do tworzenia własnych, bazujących na utworach zespołu, kompozycji.

Własność Publiczna, która zaczyna się nieco propogadowym utworem, a raczej zbiorem dialogów "The Samplist" (wyraźnie nawiązującym do idei tworzenia sztuki ery Creative Commons), jest albumem bardzo ciężkim do jednoznacznego zaszufladkowania w ramy któregoś z gatunków. Mamy tutaj elementy rocka, agresywnej elektroniki, triphopu, zaś sami autorzy definiują album jako industrial classical pop. W większości przypadków takie mieszanie gatunków nie wychodzi twórcom na dobre - albumy stają się chaotyczne i niespójne.

Public Domain jest inne. Nawet utwory tak odległe od siebie, jak agresywne, lekko drum'n'bassowe Beat Into Submission i  nieco pop-rockowe Peace On Earth, w połączeniu z resztą albumu wydają się być zdecydowanie bliższe sobie - zdają się reprezentować nowy gatunek, pop ery Internetu.

Jego wyznacznikiem, poza ogromną różnorodnością stylistyczną utwórów, ma być także zaangażowanie polityczne, chęć wyrażenia własnych poglądów - bo jak inaczej można wytłumaczyć trzy, nieco zabawne, przerywniki w postaci zbioru dialogów dotyczących czy to polityki George'a Busha, czy też wolności tworzenia dzieł w oparciu o dokonania innych?

Polecam ten album ludziom, którzy nie boją się muzycznych eksperymentów, poszukiwań nowych dróg promocji i tworzenia sztuki oraz wszystkim tym, którzy chcą tylko posłuchać dobrej, choć niekonwencjonalnej muzyki.

Całość jest dostępna w formatach OGG Vorbis i mpeg-layer 3 na stronie Jamendo.

* t r y ^ d - Public Domain w Jamendo.com





+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0