iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Polecamy
+ - 1

Być jak Jacek Kuroń. Być motocyklistą, być wolontariuszem!

21 12 2009 Mikołaj Czuba Artykuł był czytany 3648 razy
Źródło: http://alfaomega.webnode.com/images/200001859-bca3cbdca5/kuron.jpg
Źródło: http://alfaomega.webnode.com/images/200001859-bca3cbdca5/kuron.jpg

Jacek Kuroń - jeden z najbardziej zasłużonych działaczy opozycji demokratycznej, społecznik, pozostawił po sobie bogaty dorobek. Jego pozytywny wpływ na kształt stosunków społecznych dzisiejszej Polski - choć subtelny jest trudny do przecenienia.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Trudno nazwać przekonania Jacka Kuronia socjalistycznymi. Jeśli już trzeba by je jakoś zakwalifikować - to można powiedzieć, że był konserwatywno – liberalnym - socjalistą; tak, jak to rozumiał Leszek Kołakowski. Jacek stał zawsze po stronie biednych, słabych i pokrzywdzonych - niezależnie od tego, jakiej byli narodowości czy wyznania. Na jego pogrzebie w 2004 pojawili się katolicy, ewangelicy, prawosławni, żydzi, buddyści i muzułmanie chociaż sam Jacek był ateistą.

Historia „kuroniówki” sięga początku lat 90, kiedy Jacek Kuroń zorganizował akcję gotowania zupy dla najbardziej potrzebujących. Później, jako minister pracy i polityki społecznej, wprowadził niewysokie, bo wystarczające chyba właśnie na talerz takiej zupy, świadczenia dla bezrobotnych. W ten sposób „kuroniówka” weszła do powszechnego obiegu i funkcjonuje do dnia dzisiejszego. I jest terminem bardziej popularnym i mniej dyskryminującym niż „zasiłek dla bezrobotnych”.

Za kontynuację działalności społecznej Jacka można chyba uznać zlot motocykli i kładów w Trójmieście. Historia tej spontanicznej imprezy sięga 2003 roku. Zaczęło się od kilku motocykli. Szóstego grudnia bieżącego roku zjechało około 3 tys. zmotoryzowanych na około 2,5 tysiącach maszyn. Zapełnili niemal cały skwer Kościuszki, ponieważ postanowili tego dnia zostać Świętymi Mikołajami. Z Gdyni przez Sopot przejechali do Gdańska na Długi Targ. Cały dochód – wpisowe w wysokości co najmniej 20 zł - przeznaczono na obiady dla najbiedniejszych dzieci. - W tym roku uczestnicy wpłacili ponad 60 415 złotych, co pozwoli na wydanie 27 tysięcy obiadów dla dzieci w pomorskich szkołach - powiedział motocyklista i organizator akcji Piotr Krachulec.



Dzięki sprawnej organizacji, a w zasadzie spontanicznej samoorganizacji, imprezę można zaliczyć do bardzo udanych. Utrudnienia w ruchu tej niedzieli były w trójmieście minimalne. Kierowcy i mieszkańcy przyjęli akcję co najmniej ze zrozumieniem - choć najczęściej z zaciekawieniem lub z entuzjazmem. Uczestnicy zlotu poprzebierani za Świętych Mikołajów, z udekorowanymi maszynami, stanowili nie lada atrakcję. Na udział w przejeździe niektórzy wybrali się całymi rodzinami.



Największej wpłaty dokonał jak przed rokiem Marcus z Austrii. Przed rokiem wpłacił 1111 zł, w tym 3000 zł.



Podobnie jest z dobrze znaną Szlachetną paczką. Jak mówi Ks. Jacek Stryczek prezes Stowarzyszenia WIOSNA, twórca akcji:

- Stwarzamy możliwości, aby ludzie pomagali sobie nawzajem. Proste mechanizmy, przemyślana pomoc. Ostatecznie wierzę w naturalną ludzką dobroć i w to, że najlepiej gdy pomoc jest „twarzą w twarz”. Powinni pomagać sobie sąsiedzi, znajomi itd. Nie bardzo wierzę w skuteczną pomoc ze strony państwa. Pomagają ludzie, a nie instytucje.

Nadchodzą Święta. Wkrótce zasiądziemy przy wigilijnym stole z tradycyjnym jednym nakryciem, pozostawionym dla osoby potrzebującej, którą - jak niektórzy wierzą - może być sam Zbawiciel.

Artykuł ukazał się pierwotnie w Studiu Opinii - http://alfaomega.webnode.com




+ - 1

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Bogdan | 00:28 08-01-2010

Jacek Kuron byl czlowiekiem bardzo skromnym, ale i wymownym. Potrafil zdecydowanie ruszyc do obrony swoich tez. Ciesze sie ze moglem z tym czlowiekiem porozmawiac. Wielu politykow moglo sie uczyc od niego dyplomacji, bo choc byla szczera do bolu napawala wielkim optymiznem wielu Polakow

Bogdan Wegrzynek