iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Teatr
+ - 3

Odkrywający słabości, sztuczny, mroczny i efektowny „Ślub”!!!

18 11 2007 Robert Forysiak Artykuł był czytany 3658 razy
Źródło: http://www.teatr-jaracza.lodz.pl/przedstawienia.php?idp=80
Źródło: http://www.teatr-jaracza.lodz.pl/przedstawienia.php?idp=80

W ostatni weekend października wybrałem się na „Ślub” – wiem pora nietypowa. Tym razem jednak była to innego rodzaju ceremonia, bo nie odbywała się w kościele – tylko na Małej Scenie Teatru Jaracza. Chodzi oczywiście o spektakl Waldemara Zawodzińskiego na podstawie dramatu Witolda Gombrowicza.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
            Reżyser wystąpił tutaj w podwójnej roli – oprócz dyrygowania aktorami wykonał też scenografię. A scena na wejściu jest intrygująca – lustrzana sala z przytłaczającą wizją odbić postaci „kogoś” i „coś” przypominających, w tle słychać przerażające odgłosy wywołujące niepokój. Dramat Gombrowicza stanowi ironiczne nawiązanie do dzieł Szekspirowskich i polskiego romantyzmu. Typowe poszukiwanie miejsca i tożsamości, wspólnoty między historią i jednostką – to wszystko zapodane na przemian między jawą a snem. Łódzcy aktorzy grają „sztucznie” i „ schematycznie” – i chyba takie było założenie nieobliczalnego i lubianego przez ówczesną jeszcze władzę Gombrowicza. Jednocześnie udaje im się trzymać kontakt z kontekstem sytuacji – każdemu z bohaterów przypada konkretne piętro – razem tworzą wieżowiec, który jest częścią blokowiska. Uwaga skupia się na głównym bohaterze (granego przez Marka Kałużynskiego) – który niczym winda dryfuje po kolejnych piętrach świadomości. W to wszystko wciągnięty jest widz – niejednokrotnie wywoływany przez aktorów. Wszystko jest schematyczne, całość buduje kolejny układ, front czy kolejną formę. Następne postacie dramatu wchodzą w kolejny układ – tworząc kolejną formę czy nowy front na kolejnym piętrze świadomości. Od pierwszej do ostatniej chwili przedstawienia nie wiadomo co się dzieje rzeczywiście, a co tylko w świadomości bohaterów. Na wyróżnienie zasługują rodzice głównego bohatera – najlepsza para aktorska spektaklu – matka (Ewa Wichrowska) i ojciec (Andrzej Wichrowski), którzy w kolejnych wizjach (piętrach) skutecznie i niezwykle wiarygodnie zmieniają osobowości, twarze i stają się nawet Królem i Królową. Poza tym najlepiej wtapiają się w tą „jazdę” po kolejnych piętrach dramatu i świadomości widza.
            Trochę gorzej wypadają młode gwiazdy teatru Jaracza – związana z głównym bohaterem narzeczona – w tej roli Matylda Paszczenko oraz jego kompan Mariusz Witkowski. Za bardzo popadają w śmieszność i nie do końca radzą sobie z różnicą między sztucznością gombrowiczowską a byciem wiarygodnym dla widza. Dałem się wciągnąć w tą grę między formą a prawdą, między życiem a snem, między bytem rzeczywistym, prawdopodobnym a sztucznym. Reżyser nie do końca kurczowo trzyma się tekstu dramatu i próbuje niejednokrotnie z sukcesem, inaczej interpretować dzieło. Wiele można odczytać odniesień do współczesności – główną postacią mógłby być każdy z nas , jeżdżący po własnych piętrach, korzystający ze swoich wind, czyli walczący ze schematami, ze sztucznościami, w okresie buntu młodzieńczego z dorosłością, później ze zbędną etykietą – często popadając w kolejne, niekontrolujące tego i nie ograniczając skutków ubocznych.
           Ostateczne przesłanie dramatu jest smutne – główny bohater pełen ambicji, pewny siebie, świadomy swoich wartości i przekonań, wątpiący w świat – przeistacza się w małego, przerażonego chłopca – wołającego o akceptację, o miłość… Każdy z nas tego potrzebuje – wszyscy od super pewnych siebie, młodych i ambitnych karierowiczów, po starszych, zrealizowanych bądź nie małżonków, przeżywających kolejną rocznicę ślubu, kończąc na każdym z nas. Bez tego pozornie drobnego akcentu naszego życia nie wykonamy założonych celów, nie spełnimy się i nie będziemy żyli tak jak chcemy żyć. Niestety sztuka porad jak żyć dobrze nie udziela, nie pokazuje jak zdobyć akceptację, uczucia innych, jak być kochanym i jak kochać, nie odpowiada na żadne pytania – ale zmusza nas do ich zadawania!




+ - 3

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak , Hela Tarnowska

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 4

1. Hela | 13:03 18-12-2007

niezły język, choć ciężko dopasować do konkretnej formy dziennikarskiej. pozdrawiam

2. Justyna | 13:06 22-02-2008

świetni ukazana sztuka - może to nie recenzja ale czyta się znakomicie

3. Natalia | 13:56 17-08-2008

świetnie,aż chciałoby się zobaczyć, artykuł na pewno zachęcający do tego ;)